Satan pisze:Prawda, że nie taki diabeł straszny...

Święta prawda Satanie
Ahhhów i Ohhów co niemiara... nic dziwnego... Rumunia to magiczne miejsce.
Nie ma sensu opisywania tych dwóch tygodni, bo działo się tak wiele, że wyszłaby z tego mała książka.
Ogólne założenie było takie żeby przejść Fogarską grań i to się udało.
Góry są genialne. Są ogromne, piękne, dzikie, wyludnione.
Przekopując internet przed wyjazdem nabrałam kilku uprzedzeń: że Polaków dużo, że niedźwiedzie, że wilki, że brudno, że ciężko, że rewelacje żołądkowe, że wody nie ma itp. itd. wszystko to bzdura
Jeśli ktoś wybiera się w Fogary radze z dużym dystansem podejść do tego co napisane jest w przewodniku Bezdroży. Czasy przejść są generalnie mocno wyśrubowane. Zamiast tego w Sibiu można zakupić świetną mapę w "3D" pokazującą główną grań.
Dużo lepszym źródłem informacji są pasterze czy Rumuńscy trekkerzy. Ludzie to chyba największe zaskoczenie całego wyjazdu. Różnica między góralami a resztą Rumunów jest porażająca. Kiedy przyjechaliśmy do Sebesu de Sus jeden z mieszkańców przywiózł nam drewno na ognisko, zaproponował prysznic, poczęstował jedzeniem, pokazał drogę. Ludzie są uśmiechnięci, radośni, pomocni. Kiedy przyjechaliśmy nad morze nie dało rady złapać stopa, a jakakolwiek pomoc wiązała się ze skrojeniem na kilkadziesiąt lei.
Niedźwiedzi czy wilków nie ma się co bać jeśli zachowa się odrobinę zdrowego rozsądku czyt. rozbija dużo powyżej granicy lasu, najlepiej na grani i nie zostawia jedzenia. Z psami pasterskimi jest ta sama sytuacja- groźne są wczesnym rankiem i późnym wieczorem. W dzień to miłe stworzenia, które ładnie pozują do zdjęć.
Góry są trochę słabo zabezpieczone. Łańcuchy czy linki to dramat- pourywane, pordzewiałe, ruszające się haki. Słynna Strunga Draculi nie jest taka zła, przy dobrej pogodzie to całkiem prosty kominek. Ja miałam tą wątpliwą przyjemność męczyć się z nią w siąpiącym deszczu. Mokra, śliska skała i łańcuchy, 20 kg na plecach i 7h marszu w nogach- w dwóch miejscach był taki klin, że gdyby nie pomoc przyjaciela zapewne wciąż bym tam jeszcze tkwiła
Są jeszcze "Trzy kroki do śmierci" ale to już bułka z masłem.
Dziwią mnie trochę porównana Strungi do Orlej, bo to zupełnie inne drogi. Nie mówiąc już o tym, że mało znam ludzi robiących Orlą na ciężko.
Piękne są Fogarskie doliny. Schodzenie czy podchodzenie daje dużo frajdy- przekraczanie potoków, pozwalanych drzew, cudne wodospady, lasy.
Przy szosie Fogarskiej można wynegocjować dobrą cenę za Palinkę, która świetnie dezynfekuje
Ogólnie jedynym złym akcentem całego wyjazdu do Rumunii była wizyta w Bukareszcie. Stolica jest obrzydliwa: zrujnowane budynki, sfory psów na ulicach, bezdomne, kradnące dzieci.
Jeśli chodzi o dojazd do Rumunii to wbrew pozorom najbardziej opłaca się autokar z biura podróży. Kosz biletu w obie strony to coś około 400 zł i 20h jazdy. Dla porównania studenci z Krakowa jechali pociągami prawie 40h za 500 zl.
Wszystko jest pięknie... więc dlaczego Rumunia jest tak daleko ?