Nastała ta wspaniała chwila, piątek, godz 13 z minutami, zwolnienie z pracy, szybkie przeistoczenie się z Pana Andrzeja w ecowarriora i bieg na dworzec, gdzie dzielnie czeka TuAlf.
Do Krakowa docieramy ok. 18, wsiadamy do przepełnionego busika na Pcim i ostatecznie ruszamy na szlak po 20.
Mijamy górę Banię, przysiółek Dupaki i na Kudłaczach meldujemy się ok 21:45. Schronisko pełne gimnazjalistów czy licealistów, pijemy piweńko i ruszamy na Suchą Polanę, gdzie rozbijamy namiot i grzejemy się przy ognisku.
Poranek nadzwyczaj chłodny i wietrzny. Zaparzamy herbatę, wcinamy śniadanie i w trasę.
Przez Łysinę i Lubomir docieramy do Przełęczy Jaworzec gdzie podziwiamy otaczające nas góry. Następnie udajemy się do Kasiny Wielkiej. Po drodze, na Wierzbanowskiej Górze robimy postój na herbatę, piwko i tradycyjną rybę time
Z Kasiny ruszamy niebieskim, a następnie zielonym w stronę Przełęczy Gruszowiec. Przechodziło mi przez głowę czy nie wydłużyć trasy o godzinę i przejść się przez Śnieżnicę. TuAlf jednak nie był tym pomysłem ukontentowany i szybko wybił mi go z głowy podnosząc z ziemi kamień i stwierdzając: „na Jasień dotrę z mapą, gdyż trupy jej nie potrzebują”
Kolejny odcinek trasy, biegnący przez Ćwilin do Jurkowa upłynął w strugach deszczu. Opuścił nas jedynie w partiach szczytowych, skąd roztaczały się widoki na wyłaniające się sponad chmur szczyty. Do Jurkowa docieramy wraz z nastającym zmrokiem. Decydujemy się na krótką przerwę w knajpie. Pijemy piwo, wesoło gwarzymy z miejscowymi i psiocząc niemiłosiernie ruszamy w dalszą wędrówkę.
Na Jasień docieramy ok. 21. Impreza, jak zwykle, przednia. Wesołe gwarzenie, urodziny DakOty, gitarowe koncerty i tradycyjne śpiewy.
Wstaję o godz 06:30 i sklinając na czym świat stoi wychodzę przed szałas. Tutaj niespodzianka, Janioł wstała przede mną żeby mnie pożegnać
Moja fotorelacja niestety urywa się w Jurkowie, gdyż tam baterie wyzionęły ducha...
http://picasaweb.google.pl/ecowarrior83 ... 911102009#