Niżne Tatry 2-7.08.2011

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Niżne Tatry 2-7.08.2011

Postautor: Ariel Ciechański » 09-08-2011 20:50

Prolog

Z Tommym odnośnie wyjazdu zgadaliśmy się na forum npm. Wstępny plan zakładał wyruszenie na szlak 2 sierpnia. Po kilku dniach pogodowej huśtawki zapadła decyzja - tak czy siak jedziemy. Na miejsce ześrodkowania wyznaczyliśmy sobie Zakopane, skąd autobusem zaplanowany był skok na Słowację. I faktycznie, 2 sierpnia spotkaliśmy się z Tommym na dworcu PKS w Zakopanem, skąd przez Liptovski Mikulas i Rużemberk dojechaliśmy tuż przed 14 do Donoval.
W samym Liptowskim Mikulaszu uwagę moją przykuwa ściana płaczu w miejscowym dworcowym WC

Obrazek

Dzień pierwszy - 2.08.2011 r.
Krótko po 14, po odbiciu pamiątkowych pieczątek ruszamy raźno z Donovalów asfaltem w kierunku Hiadelskiego sedla. Miłymi połoninkami idzie się dość przyjemnie.

Obrazek

W końcu po jakiś 3,5 h lądujemy na Hiadelskim sedle.

Obrazek

Miejscowa wiata jest już częściowo zasiedlona przez grupę trzech młodych Czechów (którzy jak się potem okazało idą praktycznie cały czas z nami równolegle). Po krótkim namyśle mając na uwadze niedospaną noc decydujemy się jednak rozbić nieco powyżej własnymi namiotami. Szybka higiena przy wyjątkowo wydajnym źródle, obiad i dość prędko zasypiamy w naszych domkach.

Dzień drugi - 3.08.2011
W środę Tomek zarządza dość wcześnie pobudkę. Około 7 rano już jesteśmy na nogach. Śniadanie, zwijanie się i czeka nas jak się później okazało dość mordercze podejście na Velkoi Chochule. Upiorności podejściu dodaje bardzo gęsta kosówka, przez którą niestety trzeba się przedzierać. Idziemy każdy swoim tempem - Tomek wszak jest młodszy 10 lat ode mnie, no i sporo pewnie lżejszy :-D. Ale na równym tempo mamy bynajmniej nieemeryckie. Widoki olśniewają...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu po około 8 godzinach marszu lokujemy się w utulni pod Chabencem/Durkovą. Tu pytamy się o koszt noclegu w utulni (5 euro) i stanowania (rozbicia namiotu - 0 euro).

[img]https://lh6.googleusercontent.com/-e2guOTwJyTs/TkAbXDwJFOI/AAAAAAAAO1U/HPCjJrVALwE/s720/DSC01801.JPG[/img[

Decyzja jest prosta - rozbijamy nasze wigwamy :-). Korzystając ze źródła objawia się taki napis.

Obrazek

Powoli zasypiam, aż nagle słyszę polskie głosy zastanawiające jak dość do źródełka - udzielam więc z głębi namiotu wyjaśnień i zapadam w sen.

Dzień trzeci - 4.08.2011
W czwartek pobudka tradycyjnie o 7 rano. Śniadanie, pakmowanie i wio na szlak, Tym razem plan zakładał dojście do Stefaniovej Chaty. Ale na dzień dobry brykamy na Chabenec i wio dalej granią.

Obrazek

Obrazek

Uwagę też przykuwały kozice, występujące solo...

Obrazek

i stadnie...

Obrazek

Przez Deresze pomkneliśmy w kierunku Chopoka.

Obrazek

Ja zostałem raczyć się wielką Kofolą za 1.50 ojro a Tommy poszedł na lekko zdobywać szczyt. Na odchodnym dane było nam zobaczyć legendarnych tatrzańskich nosiczy.

Obrazek

Ruszamy ku Dumbierovi.

Obrazek

Tu się rozdzielamy - Tommy postanowia zdobyć Dumbiera, a ja ruszam do Stefaniczki zaklepać dla nas łóżka. Te udaje się zdobyć bez probelmu. Kiedy po 45 minutach nie widać Tommiego zaczynam go nerwowo wyglądać. Dociera idąca równolegle polska para Magda i (chyba Błażej), docierają Czesi i w końcu, gdy zaczynam myśleć o dzwonieniu z chmur wyłania się Tommy.
Wieczór spędzamy z rodakami racząc się piwkiem i kofolką za 1.80 euro (najdroższa jaką piłem). Odnośnie tego drugiego zacnego napoju rodacy potwierdzają moją tezę, że słowcka kofola góruje smakiem nad czeską :-D. Klue program stanowi jednak możliwość wykąpania się w miarę ciepłej wodzie.
Po 22.30 rozchodzimy się do pokoi.

dzień czwarty - 5.08.2011
Piątek budzi nas słonecznym rankiem.

Obrazek

Zjadamy wliczone w cenę noclegu pyszne śniadanie (14 euro za noc). I koło 9 ruszamy na szlak celem dotarcia conajmniej do Ramży. Idziemy przez Rovienky.

Obrazek

Po trzech godzinach schodzimy na Czertowicę, gdzie w oczy rzuca się nieczynne schronisko

Obrazek

W motoreście wypijam dwie kofolki i ruszamy dalej w kierunku Ramży. Po drodze mijamy kolejnych Cyganów gdzieś w dole zbierających jagody (pierwszych widzieliśmy idąc Rovienkami). Idziemy wyrębami - na szczęście widać oznakowanie poprawiono w 2010 r. więc unikamy zbytniego błądzenia :-). Koło 15 osiągamy Ramżę.

Obrazek

Tu się posilamy. Tommy chce rwać do przodu z nadzieją, że jeszcze dojdziemy do sedla Priehyb lub zanocujemy gdzieś na grani. Ja wolałbym zostać. W końcu decydujemy się ruszyć dalej. Przechodzimy jakieś 100 m i naszym oczom ukazuje się burzowa aura tam, gdzie właśnie zmierzamy. Decydujemy się zostać w końcu w Ramży, co jak pokazał kolejny dzień było dość słuszną decyzją. Utulnia się powoli zapełnia. W końcu nocuje w niej 11 osób - część na podłodze. Dwie biwakują nieopodal przy źródle.

dzień piąty - 6.07.2011
Rano ruszamy na najtrudniejszy dzień wyrypy - w najczarniejszych prognozach spodziewamy się iść nawet 12 h. Dzień nie obfituje w specjalne widoki. Po 7 h meldujemy się na sedlu Priehyb. To zastajemy już znajomych Czechów. Zejście to daje zdrowo w kolana. Mając na uwadze dotychczasowe doświadczenie spodziewamy się iść jeszcze z 4 h. Okazuje się, że od Priehybu nawet ja wykręcam czasy z mapy drogowskazów, a czami idziemy nawet dużo szybciej. Rodzi się pytanie - czy słowaccy znakarze coś brali przed malowaniem drogowskazów??
Po 10,5 h drogi meldujemy się w utulni Andrejcova.

Obrazek

dzień szósty - 7.08.2011
Niestety niedzielny ranek wita nas niskowiszącymi chmurami. Mimo to decydujemy się zdobywać Kralovą Holę - w końcu szkoda się poddać na finiszu. Niestety w wilgotnym powietrzu i trawie moje Meindle zaczynają puszczać wodę (błędy impregnacji chyba). Przy wejściu grań zaczynam myśleć o odwrocie. Niestety Tommy ma wyłączony telefon. Pozostaje tylko rzucać głośno "panienkami" i iść jak się okazuje do siedzącego 100 m dalej Tommiego. Choć pogoda jest znacznie poniżej mojego minimum pozostaje iść dalej.

Obrazek

W końcu docieramy na Kralovą Holę i kryjemy się w skowycie huraganowego wiatru w specjalnym pomieszczeniu dla turystów w budynku przekaźnika rtv. Odpoczynek i zaczynamy schodzić z zamiarem dojścia do Telgartu czerwonym szlakiem. Przez przypadek zaczynamy jednak schodzić zielonym. Do drogi spod stacji jest ok, ale dalej widząc mokre krzaki decyduje się schodzić bardziej teoretycznie wydeptanym czerwonym. Cofam się te 10 minut i w miarę wygodnie jakieś 10 minut po Tommym schodzę do Telgartu. Tu witają mnie stojący na ulicach przedsiębiorcy branży handlu runem leśnym pochodzenie romskiego. Śmiejąc się pytam Tommiego czy nadal chce biwakować w Telgarcie :-D.
W pobliskim bistro dla cyganów udaje się zasięgnąć języka o pizzerii, gdzie na szczęście za wysokie progi na smagłolicych nogi. Po obiedze autobus SAD uwozi nas do Popradu.

Epilog
W Popradzie rozstaje się z Tommym, który wsiada w autobus do Zakopanego. Ja decyduje się podskoczyć do Starego Smokovca pochłonąć jego górską atmosferę, a o 22.39 wyruszyć do Polski przez Bohumin (bilet 14.30 euro), to za 69 zł kontynuję podróż do domu.
Tommiemu dziękuję za sympatyczne towarzystwo i za niejednokrotne przełamywanie mojego siadającego morale.
Całość zdjęć jak zwykle T U

Awatar użytkownika
grzesievip3
wędrowiec
Posty: 265
Rejestracja: 23-06-2009 15:00
Lokalizacja: JUGÓW

Postautor: grzesievip3 » 09-08-2011 20:58

Ariel właśnie przeczytałem twoją wyprawę na innym forum :D
PIĘKNE WIDOKI ,CIEKAWA WYPRAWA tylko pozazdrościć :wink:

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5000
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Niżne Tatry 2-7.08.2011

Postautor: buba1 » 09-08-2011 22:58

wspaniala rzecza sa te ich utulnie!! szkoda ze u nas takich nie ma... ciekawe ze sa takie ogolnodostepne, przy szlaku, uczeszczane a w takim dobrym stanie i nikt ich nie niszczy.. Bo u nas istnienie chatek sie zwykle utajnia przed wiekszym gronem a i tak niewiele to pomaga..

Ariel Ciechański pisze:[Na odchodnym dane było nam zobaczyć legendarnych tatrzańskich nosiczy.


ojej! maja wieksze plecaki niz toperz na ukrainie!! ;)


https://picasaweb.google.com/1131241593 ... 4378198130
chyba ze slawojki byl fajny widok 8)
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Re: Niżne Tatry 2-7.08.2011

Postautor: Ariel Ciechański » 09-08-2011 23:27

buba1 pisze:wspaniala rzecza sa te ich utulnie!! szkoda ze u nas takich nie ma... ciekawe ze sa takie ogolnodostepne, przy szlaku, uczeszczane a w takim dobrym stanie i nikt ich nie niszczy..


No właśnie, poza drobnym zaśmieceniem naprawdę nie widać braku poszanowania. Może sprawia to, że dojście do nich wymaga jednak pewnego wysiłku??

mareki
podróżnik
Posty: 247
Rejestracja: 20-02-2010 16:16

Postautor: mareki » 10-08-2011 07:35

1. Czy rzeczywiście szliście z Ramzy na Andrejcova 10,5h? Na mapie podaja 7 h.
2. Czy jest mozliwe zanocowanie na tym odcinku w namiocie? Chodzi mi o nocleg awaryjny, taki by ograniczyć mozliwość kłopotów.

Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Postautor: Ariel Ciechański » 10-08-2011 11:17

mareki pisze:1. Czy rzeczywiście szliście z Ramzy na Andrejcova 10,5h? Na mapie podaja 7 h.


6-7 h podawane na mapach i przewodnikach to czyste S-F. W Ramży słyszeliśmy, że jakaś grupa szła z Andrejcovej 12 h. Nasza forumowa Taja oidp nocowała awaryjnie gdzieś po drodze, bo nawet w 12 h nie doszli... Tam są i wiatrołomy i bardzo źle skalkulowane czasy przejść.

mareki pisze:2. Czy jest mozliwe zanocowanie na tym odcinku w namiocie? Chodzi mi o nocleg awaryjny, taki by ograniczyć mozliwość kłopotów.


Były ślady noclegu i na grani w okolicach Homolki i w 2 czy 3 innych miejscach. Nocleg z wodą masz jednak praktycznie na sedlu Priehyb. A stamtąd zaledwie są 3 h do Andrejcovej.

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2610
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 10-08-2011 11:51

Ja szedłem w 2007 w odwrotnym kierunku: Andrejcova => Ramza i też nie udało mi się dotrzeć, mega ciężki odcinek.
Nocleg wypadł nam na Polanie Krivanskiej


Obrazek
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

mareki
podróżnik
Posty: 247
Rejestracja: 20-02-2010 16:16

Postautor: mareki » 10-08-2011 11:53

A jak oceniasz atrakcyjność tego odcinka? Czy lepiej jednak część zachodnią (zależy mi na wschodniej ze względow logistycznych i dlatego mogę "potolerować" trochę gorszą atrakcyjność, ale nie za bardzo :) ).
Atrakcje to dla mnie urozmaicony teren, widoki, przyroda, trochę mniej ludzi, namiot, bezpieczeństwo.

Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Postautor: Ariel Ciechański » 10-08-2011 12:01

mareki pisze:A jak oceniasz atrakcyjność tego odcinka? Czy lepiej jednak część zachodnią (zależy mi na wschodniej ze względow logistycznych i dlatego mogę "potolerować" trochę gorszą atrakcyjność, ale nie za bardzo :) ).


Odcinek Czertowica - Andrejcova zgodnie z moim towarzyszem określiliśmy jako przeznaczony dla wyznawców markiza de sade... Jak nie masz ambicji pokonania hrebeniovki w całości to go sobie zdecydowanie odpuść.

mareki pisze:Atrakcje to dla mnie urozmaicony teren, widoki, przyroda, trochę mniej ludzi, namiot, bezpieczeństwo.


Ludzi tu mało. Nocuje się albo w utulniach, albo jak nie starczy miejsca to pod namiotem. Bezpieczeństwo cóż... Zależy co pod tym punktem rozumiesz...

mareki
podróżnik
Posty: 247
Rejestracja: 20-02-2010 16:16

Postautor: mareki » 16-08-2011 11:04

Dzieki za rady. Skorzystalismy z nich. Z Helpa na grzbiet i dalej na Kralovą i zejście do Sumiaca. Nocleg w namiocie na Andrejcovej.


Wróć do „Relacje z wypraw”