Potem równie ostro, albo jeszcze bardziej, do Hali Uszczawne, skąd widać majestatycznie rozłożysty szczyt, do którego zmierzamy. Na podejściu drobne utrudnienie, bo trzeba ominąć niespokojnego konia, którym „operuje” nawet nie kilkunastolatek, a który, jak widać za chwilę, służy do transportu ściętych drzew. W tym samym miejscu znajdował się też ciągnik rolniczy – nieprawdopodobne, że to jest pojazd, który może wjechać po trasie o takim nachyleniu.
Po niedługim czasie Hala Malorka – duża odkryta przestrzeń i chyba jeden z ciekawszych widoków na masyw Babiej Góry.
Dalsza wędrówka to droga przez las na Górze Gawory, by u jej stóp dojść do zielonego szlaku, którym od tego miejsca podążać będziemy, mijając Halę Górową, do Hali Miziowej i tamtejszego schroniska. Przy połączeniu żółtego i zielonego szlaku spotykamy pierwszych tego dnia innych turystów. Na Hali Miziowej duży ruch, podobnie jak w kierunku szczytu i z powrotem. Na szczycie ciepło i słonecznie, wietrznie i dużo przestrzeni. Widać prawie wszystko, co można z tego szczytu zobaczyć. Babia, Tatry, Mała Fatra, Jaworniki, Beskid Śląsko-Morawski, Śląski i Mały. ( Polskie pasma były słabiej widoczne, niż te za południową granicą ).
Z Pilska, zgodnie z planem trasa do Sopotni Wielkiej miała przebiegać przez Halę Rysianka, co też zostało wykonane. Na Hali konieczne było oczekiwanie na jednego z uczestników wędrówki. Odpoczywając na trawie, podziwiając widoki, nagle dostrzegam nadchodzącego czerwonym szlakiem … Leuthena, z którym miałem okazję przejść kilka tygodni temu trasę z Prudnika na Pradziada. Zaskoczenie było obustronne ale miłe. ( To miałby być właśnie ten „prawie mini zlot forum”
(Leuthen i Magda na Rysiance )
Nieoczekiwane spotkanie zaowocowało dłuższą przerwą, jednak po jakimś czasie trzeba było kontynuować marsz, by Beskidy na pożegnanie mogły pomigać światłami Magurki Wilkowickiej i Skrzycznego.