"Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4192
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: buba1 » 08-01-2020 12:04

Lech pisze:[, by zrozumieć fenomen sukcesów wyborczych PiS i przyczyny porażki opozycji


Ja nie musze czytac ksiazki zeby to zrozumiec. To raczej zaden fenomen. Opozycja zrobila wszystko co w ich mocy, zeby przegrac... Jakby grupa orangutanow z nimi konkurowala - to tez pewnie by wygrali. Glownie to dzialania opozycji nakrecily PiSowi glosy. Juz wiecej spieprzyc i wykazac arogancji nie mogli... Dla mnie raczej jest fenomenem, ze mimo wszystko nadal maja swoich fanatycznych wyznawcow.


metody za pomocą których partia rządząca robi nas w bambuko.


Te medtody to chyba wszyscy politycy maja swietnie wypraktykowane.. ;)
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3226
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: Lech » 08-01-2020 13:46

buba1 pisze:Te metody to chyba wszyscy politycy maja swietnie wypraktykowane.
Ci z PiS mają faktycznie skuteczne metody manipulowania, w tym zawłaszczone upartyjnione media publiczne, co przynosi im korzystne efekty. Na dłuższą metę to się jednak prędzej czy później rypnie i puszczą nas wszystkich "z torbami". Opozycja natomiast cały czas się wyrzyna i nie sądzę, że po zmianie steru sobie poradzi z kryzysem, jaki niechybnie nas dosięgnie. Perspektywy są niestety bardzo złe.
Obrazek
"Bokeh to nie jest w ogóle żaden efekt. To jest cecha konstrukcyjna obiektywu." (Janusz z Wrocławia 22-03-2017)

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3672
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: Pudelek » 08-01-2020 14:29

Lech pisze:
buba1 pisze:Te metody to chyba wszyscy politycy maja swietnie wypraktykowane.
Ci z PiS mają faktycznie skuteczne metody manipulowania, w tym zawłaszczone upartyjnione media publiczne, co przynosi im korzystne efekty.


Lechu, ale kto normalny ogląda jeszcze media publiczne (poza ewentualnie sportem czy jakimś ambitniejszym filmem, jeśli się zdarzy)? :D Już zwłaszcza młodzi rzadko w ogóle patrzą na telewizor, a co dopiero na TVP :) Jeśli już mówimy o jakiejś propagandzie to idzie ona teraz głównie przez internet, a zwłaszcza różne gówniane portale społecznościowe. Niektórzy traktują je jako wyrocznię ;)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2036
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: Dolnoślązak » 08-01-2020 16:08

Lechu, ja nie muszę czytać, wystarczy że widzę ile mam co miesiąc na koncie. Akurat tak się składa, że należę do tej części społeczeństwa z minimalną krajową, więc pamiętam jakie ochłapy miałem za rządów słynnej minister, dla której każdy pracujący poniżej 6 tysięcy to idiota. I wiem też o ile teraz rośnie mi pensja co rok. Wcześniej była bida, jak to Jan Vincent twierdził. Siła rzeczy jako pospólstwo nie mogę należeć więc do elitarnego elektoratu PO :)

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3226
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: Lech » 08-01-2020 20:15

Dolnoślązak pisze:Lechu, ja nie muszę czytać, wystarczy że widzę ile mam co miesiąc na koncie.
Ja też zauważyłem w maju 2019 roku na koncie 13-tą emeryturę. Nie oznacza to jednak, że dałem się przekupić własnymi pieniędzmi. Umiem liczyć i pobieżnie wyliczyłem, że gdyby rewaloryzacja emerytur była taka, jaką wcześnie rząd obiecał, to przez 12-mcy bez tej 13-ki na koncie bym miał łącznie tyle samo co po faktycznej rewaloryzacji z tą 13-ką. Szkoda, że ludzie nie za bardzo potrafią liczyć. Poza tym tą 13-kę już dawno zjadła inflacja, a od tego roku obiecane 13-ki, zanim je podobno w kwietniu wypłacą, zjedzą podwyżki czynszu, cen prądu, towarów i usług.
Obrazek
"Bokeh to nie jest w ogóle żaden efekt. To jest cecha konstrukcyjna obiektywu." (Janusz z Wrocławia 22-03-2017)

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2036
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: Dolnoślązak » 08-01-2020 23:24

a od tego roku obiecane 13-ki, zanim je podobno w kwietniu wypłacą, zjedzą podwyżki czynszu, cen prądu, towarów i usług

Za PO miałbyś to samo, tyle że bez dodatkowej kasy :) Ja bym Lechu na twoim miejscu po prostu nie przyjął tej kasy, bo to się zwyczajnie nie godzi by brać cokolwiek od tej partii :wink:
Opozycja zrobila wszystko co w ich mocy, zeby przegrac... Jakby grupa orangutanow z nimi konkurowala - to tez pewnie by wygrali. Glownie to dzialania opozycji nakrecily PiSowi glosy. Juz wiecej spieprzyc i wykazac arogancji nie mogli... Dla mnie raczej jest fenomenem, ze mimo wszystko nadal maja swoich fanatycznych wyznawcow.

O, to, to. Ale jak stwierdził jeden z czołowych przedstawicieli PO, niejaki Neumann, ludzie i tak na nich zagłosują więc po co się wysilać :D

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3226
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: Lech » 09-01-2020 07:31

Dolnoślązak pisze:
a od tego roku obiecane 13-ki, zanim je podobno w kwietniu wypłacą, zjedzą podwyżki czynszu, cen prądu, towarów i usług
Za PO miałbyś to samo, tyle że bez dodatkowej kasy
Ta rzekoma dodatkowa kasa, to jest chwyt, na który daje się nabrać wielu naiwnych. Wpierw mi zabrali zmniejszając rewaloryzację emerytury poniżej kwoty wcześniej założonej, a potem oddali nazywając to pięknie 13-tą emeryturą. Przecież to wyrafinowany chwyt, wymyślony chyba przez samego naczelnego bankstera...
Dolnoślązak pisze:na twoim miejscu po prostu nie przyjął tej kasy, bo to się zwyczajnie nie godzi by brać cokolwiek od tej partii
Sądzisz w swojej naiwności, że którakolwiek partia daje coś swojego?
Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeżeli rząd mówi, że komuś coś da – to znaczy, że zabierze Tobie, bowiem rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy. Margaret Thatcher
Obrazek
"Bokeh to nie jest w ogóle żaden efekt. To jest cecha konstrukcyjna obiektywu." (Janusz z Wrocławia 22-03-2017)

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3672
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: Pudelek » 17-01-2020 12:24

Odwiedzanie kościołów to jeden z głównych powodów wizyty w Jerozolimie. Nawet jeśli nie przybyliśmy na pielgrzymkę lub nie należymy do osób wierzących warto to czynić, dzięki temu czeka nas ciekawa lekcja historii, architektury, sztuki i... socjologii.

Na samym początku chciałem się trochę usprawiedliwić: ciężko złapać dobre ujęcie budynków z zewnątrz, bo zazwyczaj uniemożliwia to ciasna zabudowa, czasem to w ogóle nierealne. Z kolei wnętrza są ciemne i zatłoczone, więc większość prezentowanych zdjęć może być ziarnista, nie do końca ostra i pełna jegomościów, którzy sprawiają wrażenie wciskających się specjalnie pod cudzy obiektyw. Proszę zatem nie oczekiwać cudów ;).

Wypadałoby zacząć od Bazyliki Grobu Świętego, w końcu najważniejszej świątyni chrześcijan. Bywa, że w pierwszy kontakt z nią turysta wejdzie przypadkowo, gdyż położona jest wśród innych obiektów i przy niedużym dziedzińcu. Fasada to misz-masz różnych elementów, przeważnie w stylu późnoromańskim.
Obrazek

Patrzymy głównie na konstrukcję z XI i XII wieku - wtedy ze zniszczeń odbudował ją cesarz bizantyjski, a znacznie rozbudowali krzyżowcy. Jednego z nich - Anglika - nawet pochowano pod przylepioną z prawej strony kaplicą Franków. Rycerze z Europy wznieśli dwa portale wejściowe, lecz jeden z nich zamurowano już w 1187 roku z rozkazu Saladyna. Dzwonnica kiedyś była wyższa, ale w 18. stuleciu ją zmniejszono, bo groziła zawaleniem.
Obrazek
Obrazek

Po przekroczeniu wielkich drzwi należy uzbroić się w cierpliwość z dwóch powodów. Po pierwsze - najczęściej w środku jest tak tłoczno jak w dyskoncie w czasie szałowej promocji. Po drugie - niektóre mijane osoby mogą mieć nie do końca poukładane pod sufitem i pytanie brzmi czy to efekt Jerozolimy czy może reagują tak histerycznie w każdym świętym miejscu?
Obrazek

Teraz wypadałoby nakreślić pokrótce historię bazyliki, skupiając się na faktach historycznych. Prawdopodobnie w I wieku naszej ery tu rozciągała się Golgota - dawny kamieniołom, na szczycie którego Rzymianie dokonywali egzekucji skazańców. Musiała leżeć poza murami, gdyż prawo nie pozwalało zabijać na terenie miejskim. W granice Jerusalem włączono ją dopiero dekadę po domniemanym ukrzyżowaniu Jezusa. Tuż obok wapiennej skały znaleziono wydrążony w niej grób w formie, jaka była używana przez starożytnych Żydów. Czy pochowano w nim Chrystusa? Tego żaden archeolog oczywiście nie potwierdzi, zwłaszcza, że po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu nie powinno być ciała ;).

Użyłem słowa "prawdopodobnie", gdyż istnieje grupa badaczy twierdząca, iż Golgota wraz z grobem to w rzeczywistości skarpa obok Bramy Damasceńskiej. Ta opinia była popularna głównie wśród ewangelików, dzisiaj mało kto się z nią zgadza, zwłaszcza, że odnaleziony tam grób jest młodszy.

Po stłumieniu powstania żydowskiego w 73 roku Jerozolima wyludniła się, a w kolejnym stuleciu w jej miejscu powstało miasto rzymskie. Cesarze traktowali chrześcijan jako wrogów państwa i wznieśli tu świątynię swoich bogów. Wybór akurat tego miejsca świadczy o tym, iż musiał na nim istnieć kult związany ze śmiercią Jezusa, a budując nowy obiekt chciano wymazać wspomnienia. To się nie udało, gdyż w momencie ogłoszenia w Cesarstwie wolności religijnej chrześcijańska bazylika stanęła także nad skałą Golgoty, a więc tradycja i pamięć wiernych okazała się silniejsza.
Obrazek

Kolejne stulecia to naprzemienne burzenie i podnoszenie z ruin. Bazylikę postawioną z fundacji Konstantyna Wielkiego spalili w VII wieku Persowie, być może przy pomocy Żydów, mszczących się za prześladowania ze strony chrześcijan. Dość szybko przystąpiono do odbudowy i zdążono w sam raz na kolejny najazd, tym razem arabski. Wyznawcy Mahometa okazali się znacznie bardziej tolerancyjni od Persów i przez długi czas chronili kościół oraz pielgrzymów. Dopiero w 966 roku bazylika znów częściowo spłonęła, a był to odwet za zwycięstwo wojsk bizantyjskich w jednej z bitew.
W 1009 roku niejaki kalif Al-Hakim rozkazał zniszczyć świątynię. Było to jedno z wielu działań, dzięki któremu otrzymał on przydomek "szalonego Fatymidy", nie przepadali za nim nawet jego muzułmańscy poddani. Święty przybytek został unicestwiony prawie całkowicie, lecz część samego Grobu Pańskiego mogła przetrwać. Wkrótce kalif zniknął w mroku dziejów i znów ruszyły prace rekonstrukcyjne. Najwięcej dołożyli krzyżowcy i, jak już pisałem, wygląd zewnętrzny to głównie ich dzieło.
Następne uszkodzenia przynosiły zazwyczaj kataklizmy naturalne - trzęsienia ziemi oraz przypadkowe pożary, czasem dość poważne. Nowym zwyczajem stała się natomiast rywalizacja poszczególnych wyznań nad prawem do zarządzania bazyliką - dokładnie tak samo jak w Betlejem. Sacrum mieszało się z profanum, a polityka z religią i w jakimś stopniu trwa to do dnia dzisiejszego. Aby pogodzić zwaśnionych chrześcijan sułtani tureccy wydawali rozporządzania regulujące wzajemne stosunki i prawa własności, znane jako Status Quo. One także nadal obowiązują, choć raczej potęgują problemy niż je rozwiązują. Przez wiele lat nie można było przeprowadzić normalnego remontu, ponieważ świętobliwi mężowie z różnych odłamów nie mogli się dogadać. Teraz wreszcie coś się ruszyło, ale niezmiennie niektóre zakątki wyglądają jak rupieciarnia...

Wracajmy do współczesności. Po przekroczeniu progów ukaże nam się leżący na ziemi Kamień Namaszczenia. Wierni wierzą, iż na nim przygotowywano ciało Jezusa przed złożeniem do grobu. Byłaby to więc jedna z największych pamiątek chrześcijaństwa, tyle, że kamień pochodzi... z 1810 roku i położono go tu po ostatnim dużym pożarze.
Obrazek

Ludziom to nie przeszkadza, zwłaszcza Rosjanom - grupowo go całują, biją w niego głową, przykładają do kamienia krzyże, medaliki, kawałki materiałów i inne przedmioty. Z boku przypomina to raczej szamańskie albo pogańskie obrzędy.
Obrazek

Na lewo od Kamienia (patrząc od strony drzwi) wchodzi się do bardzo wysokiej rotundy, w środku której znajduje się Anastasis - grobowiec wzniesiony nad Grobem Pańskim. Jego obecny kształt także pochodzi z 1810 roku, poprzedni strawił pożar.
Obrazek
Obrazek

Bogato zdobiona fasada nad wejściem do grobowca.
Obrazek
Obrazek

Zapewne ujrzymy tutaj taką scenę - kolejka jak w mięsnym za PRL-u...
Obrazek

My mieliśmy szczęście: przy pierwszej wizycie przyszliśmy około godziny 17-tej, kiedy większość grup zorganizowanych dawno się rozeszła. Sznurek chętnych do odwiedzenia grobu ciągnął się tylko do połowy Anastasis. Stajemy. Czekanie mnie drażni, tym bardziej, że wokół nas prawie sami nerwowi Rosjanie, w ogóle w Bazylice stanowili tak z 70%. Stoimy. W powietrzu unoszą się mało komfortowe zapachy, ludzie za nami chyba nie wiedzą, że wynaleziono dezodoranty i pasty do zębów. Ktoś w pobliżu cały czas puszcza śmierdzące bąki. Czasem robi mi się słabo, lecz poniosę jeszcze ten swój krzyż. Na końcu kolejki pojawia się polska grupa i zaczyna się głośno modlić, potem śpiewać. Zaglądam przez ramię młodego Koreańczyka - ten lewą ręką gra na jednym smartfonie, a prawą wysyła smsy na drugim.

Do grobowca wpuszcza "strażnik" - dwie, trzy osoby, przerwa, dopóki nie wyjdą poprzednicy, potem znowu dwie, trzy, cztery osoby. Niektórzy mają znajomości i wchodzą z marszu, zwłaszcza atrakcyjne Rosjanki polecane przez młodego popa. Świat nie jest sprawiedliwy!
Obrazek
Obrazek

Szło dość sprawnie i czas oczekiwania zamknąłby się w 20-25 minutach, gdy nagle wszystko stanęło i zaczęto przestawiać metalowe barierki! Co jest grane?!
- Msza, potrwa godzinę - odpowiada Arab/Palestyńczyk zaniepokojonym Rosjanom. Ci machają rękami i rozpoczynają odwrót. - Żartowałem! - woła facet ze śmiechem. - To tylko kilka minut!

Z oddali słychać łacińskie śpiewy, które na razie są częściowo zagłuszane przez... piosenki polskiej grupy.
- Silence! - krzyczy do nich strażnik. - Sileeence! - wrzeszczy, gdy Barka nadal rozbrzmiewa wśród murów. Musiał w końcu do nich podejść, aby się uciszyli.

Zbliża się procesja franciszkanów. To oni wraz z prawosławnym patriarchatem Jerozolimy i Apostolskim Kościołem Ormiańskim mają swoją siedzibę w Bazylice i najwięcej praw w jej użytkowaniu. Zakonnicy w brązowych wdziankach są coraz bliżej, a w Rosjan nagle wstępuje dzika energia, bo zaczynają napierać na tych stojących przed nimi. Wszystko chcą zobaczyć, wszystko sfotografować. Jedna kobieta nagle straciła słuch, bo zupełnie nie reagowała na ponaglenia ochroniarza żeby zejść z przejścia. Trzeba się mocno zaprzeć, aby nie wepchnęli człowieka w barierkę.
Obrazek

Braciszkowie zrobili swoje i udali się do zakrystii. Ponownie zaczynają wpuszczać i po chwili (a w sumie gdzieś po trzech kwadransach) wchodzimy do Anastasis. W środku są dwa maleńkie pomieszczenia, każde mieści ledwie kilka osób. Pierwsze to kaplica Anioła z ołtarzem wykonanym, według tradycji, z kamienia zakrywającego grób. Drugie to właściwy Grób Pański. Kiedyś był to środek skały, ale w czasie budowy pierwszego kościoła przez Konstantyna większość z niej skuto, aby wydobyć miejsce pochówku - pozostała jedynie dolna część i ściany boczne. Żeby to sobie lepiej wyobrazić posłużę się grafiką z Wikipedii:
Obrazek

Nisza grobowa, na której kładziono ciało, prawdopodobnie przetrwała zniszczenie świątyni w XI wieku oraz pożar na początku wieku XIX-go.

Do tego drugiego wnętrza weszliśmy we trójkę, oprócz nas młoda Rosjanka. Zapanowała jakaś niesamowita cisza, atmosfera zdawała się gęstnieć. Po prawej stronie ciągnie się kamienna ława-ołtarz. Kleknęliśmy i dotknęliśmy go ręką. Prąd mnie nie kopnął, nie poczułem żadnej boskiej obecności ani nic z tych rzeczy. Nie miałem prawa poczuć, bo to nie jest relikwia, wbrew powszechnej opinii na płycie nie leżał zmarły Chrystus, to jedynie symbol. Musielibyśmy podnieść kamień, pod nim zobaczylibyśmy wnękę z IV wieku i głębiej drugi kamień, a dopiero tamten zakrywa właściwą komorę grobową w której spoczęło ciało. Przed kilku laty przeprowadzono dokładne badania grobowca (pierwsze od XVI wieku) i potwierdzono ten stan rzeczy oraz fakt, że nisza grobowa rzeczywiście nie była uszkodzona ani zmieniana przez ponad półtora tysiąca lat, od czasu późnego Cesarstwa Rzymskiego.

Spędziliśmy w środku może minutę - to i tak długo. Nikt nas nie pilnował, mogłem spokojnie zrobić zdjęcia. Nie uczyniłem tego. Czułem, że nie mogę, że jednak byłaby to jakaś desakralizacja. Przez tę krótką chwilę myśli wydawały się zniknąć, mózg wyłączyć.
O ile kaplica Grobu jest niewątpliwie numerem jeden Bazyliki, o tyle na numer drugi zasługuje na pewno Kalwaria na skale Golgoty. Z oryginalnej "czaszki" pozostały jedynie fragmenty. Zdziwiło mnie, że miejsce ukrzyżowania od grobu dzieli tak niewielka odległość, może kilkadziesiąt metrów. Czytając Biblię (i oglądając filmy) człowiek miał wrażenie, że to jest dalej.

Do położonych na wysokości piętra kaplic wchodzi się po schodach, skręcając zaraz za wejściem w prawo. Ja musiałem sobie poradzić wdrapując się schodami... wyjściowymi, gdyż druga strona była kompletnie zablokowana tłumem Rosjan. Stali oni w długiej kolejce do ołtarza pod którym znajduje się otwór - według tradycji ma to być czoło skały, gdzie wbito krzyż. Większość pomieszczenia pokonywali na kolanach i na bosaka, strasząc brudnymi stopami.
Obrazek

Kalwaria dzieli się na dwie części - katolicką kaplicę Przybicia do Krzyża oraz prawosławną Śmierci na Krzyżu. Obydwie są bogato zdobione. Można stąd także popatrzeć w dół.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jeśli ktoś nie chce się wspinać ani stać w tłumie to dolną część Golgoty zobaczy również poniżej, w kaplicy Adama. Tradycja żydowska mówi, że właśnie na Golgocie pochowano pierwszego mężczyznę w historii ludzkości. Kiedyś kaplica należała do katolików, po pożarze w 1808 roku wyremontowali ją i przejęli prawosławni, przy okazji niszcząc stojące tu grobowce królów jerozolimskich.
Obrazek

Gdybym chciał napisać tylko o najważniejszych miejscach Bazyliki Grobu Świętego, to mógłbym w tym momencie zakończyć, ale świątynia jest rozległa i ma wiele innych, ciekawych zakamarków. O wiele bardziej mi się w niej podobało niż w Bazylice Narodzenia w Betlejem.

Centralną cześć stanowi Katholikon - dawny kościół krzyżowców, przebudowany i użytkowany przez prawosławnych, lecz poza nabożeństwami niedostępny dla pospólstwa.
Obrazek

Do kaplicy Syryjczyków zajrzałem przypadkowo, zastanawiając się co to za boczne, słabo oświetlone wejście niedaleko Grobu Bożego. Ciemny pokój z brudnymi ścianami, niektóre z nich ozdobione hasłami typu "kocham Jarka", dyndająca z sufitu lampa i rozpadający się drewniany ołtarz. To ta bardziej zaniedbana strona Bazyliki, ale może przez to bardziej klimatyczna?
Obrazek

Więzienie Jezusa to kolejna kaplica prawosławna, która nie ma nic wspólnego z nazwą, ale to w niej przeżyłem największe emocje w czasie wszystkich wizyt.
Obrazek

Podchodząc usłyszałem jakieś dziwne odgłosy, jakby ktoś ciągle charczał i usiłował odchrząknąć flegmę z gardła. Przekroczyłem próg i widzę z boku starszą kobietę, wijącą się i trzęsącą przed obrazem. Olałem to i zrobiłem zdjęcie wnętrza, a ona w tym momencie się odwróciła... Gdy zobaczyłem jej twarz i wzrok... zjeżyły mi się wszystkie włosy na całym ciele! Momentalnie się wycofałem, od razu skasowałem fotkę, na którą się załapała... Nie wiem czy cierpiała na chorobę psychiczną czy coś ją opętało i wolałem tego nie sprawdzać, ale w głowie tłukła się myśl o rozmaitych demonach! Potem jeszcze przez dłuższą chwilę pociłem się z wrażenia, a na wspomnienie tego momentu nadal czasem przechodzą mnie ciarki.

Krypta św. Heleny, całkiem ładna, z mozaiką na podłodze i obrazami na ścianach, wybudowana przez krzyżowców. Zarządzają nią Ormianie.
Obrazek

Z boku schody prowadzą do kaplicy Znalezienia Krzyża. Historycznie jest to pozostałość po rzymskiej cysternie na wodę, a tradycja religijna opisująca to miejsce jest bardzo ciekawa. Helena, matka cesarza Konstantyna, a późniejsza święta, była typową neofitką, bardziej gorliwą od "starych" chrześcijan. Z Konstantynopola wybrała się do Ziemi Świętej aby odnaleźć miejsce śmierci Chrystusa. Już pisałem, że na Golgocie Rzymianie wznieśli świątynię swoich bogów, więc konieczne stało się jej zburzenie. Jak wiadomo - my możemy zniszczyć obcy święty przybytek, obcy naszego nie!
Kiedy pogański gmach został rozebrany, cudownym trafem odkryto czaszkę, grób i trzy krzyże. O ile istnienie Golgoty i czyjegoś grobu jest faktem, o tyle z tymi krzyżami to już bardziej problematyczna sprawa - po trzystu latach okazało się, iż leżą w tej samej okolicy co za czasów Poncjusza Piłata, nienaruszone i jeszcze z oryginalną tabliczką INRI! Nikt ich nie tknął przez trzy wieki, ani Żydzi, ani Rzymianie. Naprawdę trzeba wielkiej wiary, aby w tę historię uwierzyć!
Obrazek

Tu oczywiście znowu jest kolejka, znowu przeważnie Rosjan, którzy całują punkt znalezienia krzyży. I tylko Koptowie twierdzą, że leżały one w innym miejscu, zupełnie przypadkowo pod ich klasztorem :D.
Obrazek

W jednej z mniejszych kaplic pod ołtarzem spoczywa fragment kolumny z szarego marmuru. Ma upamiętniać koronację Jezusa koroną cierniową i wyszydzanie go (choć co ma piernik do wiatraka?). Nie dane było mi się przyjrzeć jej na spokojnie, szybko pojawiła się kilkuosobowa grupa i przyłożyła uszy do płyty.
- Słyszycie jak bije? Niesamowite, prawda? - emocjonował się młody batiuszka.
Przyłożyłem i ja. Nic nie słyszałem.
Obrazek
Obrazek

Chodzić można tu jeszcze długo, ale na tym poprzestanę. Na pewno Bazylika Grobu Świętego warta jest mszy, a nawet dokładnych odwiedzin.
Obrazek

Kończąc temat tego obiektu jeszcze tylko wspomnę o najsłynniejszej drabinie świata. Stoi sobie na gzymsie przy oknie. Niczym by się nie wyróżniała, gdyby nie to, iż oparto ją tam dawno temu: występuje już na rycinie z 1728 roku, jej istnieje potwierdzą litografie i zdjęcia z kolejnego wieku. Ktoś ją kiedyś ustawił (ta część należy od Ormian) i zapomniał zabrać, a Status Quo zabrania samowolnego zmieniania istniejącego stanu rzeczy. Będzie zatem stała jeszcze długo, może do końca świata (choć chyba przynajmniej raz wymieniono ją na nowszy model).
Obrazek

Oczywiście starówka to nie tylko jedna świątynia chrześcijańska, poniżej zaprezentuję kilka innych kościołów i kaplic, do których zajrzałem, w porządku alfabetycznym:
* cerkiew Aleksandra Newskiego, położona bardzo blisko Bazyliki. Centrum rosyjskiego prawosławia w Jerozolimie, więc, jak łatwo się domyślić, pełno tam wiernych z tego kraju. Właściwie nie przypominam sobie, czy spotkaliśmy kogoś mówiącego w innym języku niż Puszkin.

Cerkiew powstała w II połowie XIX wieku przy Hospicjum Aleksandrowskim, domu dla rosyjskich pielgrzymów założonym przez członków dynastii Romanowów. Ikonostas jest typowy dla tamtego okresu (z prawej strony widzimy rękę Boga).
Obrazek

Poniżej poziomu gruntu zachował się kawałek muru i łuku - to najprawdopodobniej część pogańskiej świątyni wzniesionej na Golgocie przez cesarza Hadriana.
Obrazek

W żółtym pokoju urządzono małe muzeum poświęcone fundatorom. Zaglądając tu można odnieść wrażenie, że Cesarstwo nadal trwa.
Obrazek

* bazylika św. Anny obok Bramy Lwów oraz Sadzawki Owczej. Dzieło krzyżowców z XII wieku, Saladyn po zdobyciu Jerozolimy umieścił w niej medresę. W 1856 roku sułtan turecki podarował go Napoleonowi, od tego czasu stanowi eksterytorialną posiadłość Francji w Ziemi Świętej (i może dlatego wstęp na ten teren jest płatny).
Obrazek

Ciekawa średniowieczna bryła, w środku wystrój raczej skromny.
Obrazek

* kościół Chrystusa, anglikański z połowy 19. stulecia (pierwszy protestancki w Palestynie). Architektonicznie nawiązuje do synagog, w środku widać napisy po hebrajsku i gwiazdę Dawida. To nie przypadek - ideą przyświecającą budowniczym było nawracanie żydów na chrześcijaństwo. W liturgii używa się hebrajskiego, celebruje święta obu religii biblijnych, a przy świątyni działa grupa żydów mesjanistycznych - uznają oni Jezusa za Mesjasza, lecz zachowują wierność pozostałym zasadom judaizmu.
Obrazek
Obrazek

* bazylika "Ecce Homo" na Via Dolorosa. Wybudowana przez Francuzów w XIX wieku w miejscu gdzie miano biczować Chrystusa i okazać go ludowi ("oto człowiek"). W przewodnikach widnieje informacja, że wstęp jest płatny, ale my przekroczyliśmy próg bocznymi drzwiami i tam nikt z kasą fiskalną nie stał.
Obrazek

Według tradycji biczowanie odbywało się w twierdzy Antonia, zniszczonej w czasie powstania żydowskiego. Jednym z nielicznych zachowanych po niej artefaktów ma być łuk "Ecce homo", sterczący nad ulicą w sąsiedztwie kościoła. Łuk - dziś już zabudowany - faktycznie pochodzi ze starożytności, lecz dopiero ze 135 roku.
Obrazek

* Kościół Biczowania również na trasie Via Dolorosa. Pierwotną świątynię wybudowano w okresie krucjat, potem został zdegradowany do roli stajni i warsztatu tkackiego. Ruiny oddano katolikom w 19. stuleciu, a obecny wygląd to efekt przebudowy z 1929 roku.
Obrazek
Obrazek

* katedra św. Jakuba - ormiańska i w ormiańskiej dzielnicy. Wzniesiono ją w wieku XII, potem nieco przebudowano. Podobno ma piękne wnętrza, ale otwarta jest jedynie raz w ciągu dnia, podczas mszy. Nam udało się jedynie pokręcić po dziedzińcu.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

* kościół Matki Bożej Bolesnej w dzielnicy muzułmańskiej, własność ormiańskich katolików (ci od św. Jakuba oraz współrządzący Grobem Świętym nie są w łączności z Rzymem). Wybudowany w 1881 roku w miejscu, gdzie kiedyś stała świątynia krzyżowców.
Obrazek

W podziemiach, obok sklepiku z pamiątkami i dewocjonaliami, są resztki arabskiego hammamu.
Obrazek

Do kościoła od strony ulicy przylegają kaplice Drogi Krzyżowej - III i IV. Tę pierwszą ufundowali w 1947 roku polscy uchodźcy ze Związku Radzieckiego, więc w górze można dojrzeć białego orła na czerwonym tle.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

* Kościół Skazania na Śmierć znajduje się tuż obok Kościoła Biczowania. Niewielka świątynia z 1904 roku, pod opieką franciszkanów. To jednocześnie II stacja Drogi Krzyżowej.
Obrazek

* katedra Zwiastowania Matki Bożej to - dla odmiany - miejsce modlitwy grekokatolików z Kościoła Melchickiego, czyli głównie z Bliskiego Wschodu i używających arabskiego. Podobnie jak wiele innych wybudowany został niecałe dwa wieki temu, wizualnie reprezentuje bogaty styl neobizantyjski.
Obrazek
Obrazek

Na sam koniec wrzucam zdjęcia obiektu, którego nie mogę zidentyfikować :D. Pamiętam, że zrobiłem je bardzo blisko Bazyliki, między zrobieniem ostatniego a wejściem do tej drugiej minęły może trzy minuty. Na pewno jest to świątynia prawosławna, ale jaka? Koptowie, Etiopczycy a może "klasyczni" ortodoksi? Przeglądanie zasobów internetowych nic nie dało, nadal nie wiem co to za kościół!
Obrazek
Obrazek
Obrazek
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2036
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: Dolnoślązak » 17-01-2020 13:08

Masakra z tym tłumem. Byłem raz zresztą jak relikwie św. Marii Magdaleny u prawosławnych wystawiali. Pop coś śpiewał i co chwilę się żegnał, po 10 razie sobie już odpuściłem udział w tym przedstawieniu i tylko biernie się przyglądałem :wink:

A szaloną babę to mogłeś zostawic :mrgreen:

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3672
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: Pudelek » 17-01-2020 17:37

Bałem się, że zamiast szalonej baby przyczepi się do mnie coś innego :P

Prawosławni wolą się przeżegnać kilka razy, na wszelki wypadek ;)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3672
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: Pudelek » 06-02-2020 18:34

Góra Oliwna to liczące nieco ponad 800 metrów wzgórze położone na wschód od jerozolimskiego Starego Miasta. Zjawia się na niej nieco mniej turystów niż w ścisłym centrum, ale i tak stanowi żelazny punkt na trasie większości wycieczek. Powodów, aby ją odwiedzić jest kilka - po pierwsze posiada świetne punkty widokowe na starówkę i w ogóle stolicę Izraela. Po drugie - znajduje się tam kilka interesujących świątyń. Choć zazwyczaj są one dość świeżej daty, warto je obejrzeć.

Pod względem religijnym to teren bardzo istotny: w najdawniejszych czasach żydzi oddawali tu cześć Jahwe, a z drzew oliwnych wyrabiano olej do namaszczania kapłanów i królów. W tym miejscu zacznie się Sąd Ostateczny i pojawi się Mesjasz. Kilka istotnych wydarzeń opisanych w Nowym Testamencie też zdarzyło się na Górze Oliwnej, która - jak wykazały badania - nie była wówczas zamieszkała.

Na zdjęciach poniżej: fragment góry z murów miejskich oraz nieco szersze ujęcie ze wzgórza Syjon.
Obrazek
Obrazek

W różnych przewodnikach, forach, blogach ludzie piszą, żeby pod żadnym pozorem... nie wchodzić na nią piechotą! Bo to stromo, daleko, męcząco, lepiej dostać się arabskim autobusem. Policzyłem: od murów miejskich na jej szczyt jest w linii prostej 800 metrów. Najkrótsza trasa ulicami liczy kilometr, a zahaczając o wszystkie najważniejsze obiekty zwiększa się do półtora kilometra. Przewyższenie potrafi zabić - to mordercze 120 metrów podejścia!

Jasne, rozumiem, jeśli ktoś jest niepełnosprawny, w zaawansowanym wieku, ma problemy z sercem, ciśnieniem, posiada grupę małych dzieci albo inne przypadłości i nawet do najbliższego sklepu jeździ samochodem, najchętniej parkując pod samymi drzwiami. Ewentualnie cierpi na brak czasu. W okresie letnim w ogóle nie polecam wizyt w Palestynie, bo temperatury są zabójcze, ale już wiosną oraz jesienią da się przeżyć i wtedy zdobycie Góry Oliwnej nie stanowi najmniejszego problemu, zatem spokojnie można sobie darować korzystanie z komunikacji miejskiej.

My ruszyliśmy spod Bramy Lwów. Zaraz za nią zaczyna się dolina wyschniętego Cedronu i pojawia się pierwsza atrakcja turystyczno-religijna - kościół Grobu Matki Bożej. Formalnie zatem nie leży on na Górze Oliwnej, ale tak naprawdę ciężko wskazać, gdzie mamy do czynienia jeszcze z doliną, a kiedy już zaczyna się góra.
Obrazek

Kościół to de facto spora krypta - tylko tyle pozostało z dawnej świątyni krzyżowców, która zresztą była bodajże trzecim budynkiem w tej lokalizacji. Górną część zburzył Saladyn, ale podziemia zostawił w spokoju, z powodu szacunku dla "matki proroka Jezusa". Do ciemnego wnętrza schodzimy długimi schodami.
Obrazek

Miejsce to czczone jest przez chrześcijan już od starożytności. Znajdziemy w nim grobowiec datowany na pierwsze stulecie naszej ery, w której miała zostać pochowana Maryja. Ale zaraz, zaraz, czy czasem Matka Boska nie została wzięta do nieba żywa? Owszem, ale w to wierzą tylko katolicy (muszą, bo od 1950 obowiązuje papieski dogmat), natomiast prawosławni uważają, że zmarła, zmartwychwstała i dopiero potem dostąpiła wniebowstąpienia. Ewangelicy okazali się najbardziej pragmatyczni: negują obydwie wersje, twierdząc, że nie ma o tym wzmianki w Piśmie Świętym, więc nie ma podstaw, aby je przyjmować.

Od 18. stulecia sanktuarium zarządzają prawosławni oraz Ormianie, zatem istnienie domniemanego grobu Maryi jest jak najbardziej prawidłowe teologiczne. Zbudowano nad nim kaplicę, możemy także zajrzeć do środka.
Obrazek
Obrazek

Franciszkanie administrują sąsiednią (na prawo od wejścia do krypty) Grotą Getsemani, gdzie - według tradycji - pojmano Jezusa. Biblia o żadnej grocie nie wspomina, ale też nie zaprzecza, iż takie wydarzenie mogło się w niej odbyć ;). Grota składa się z dwóch części: w górnej znajduje się kaplica, a dolna to dawna cysterna na wodę, jeszcze sprzed okresu chrystusowego, potem używana jako cmentarz. Tu i ówdzie można dojrzeć resztki bizantyjskich mozaik, natomiast pod kratą ktoś zgubił... wkładkę do butów :D.
Obrazek
Obrazek

Ogród Oliwny, w którym miał Chrystus często przebywać, a także modlić się przed zdradą Judasza, leży kilkadziesiąt metrów dalej, za drogą ("odległość jakby rzutu kamieniem", jak napisał święty Łukasz). Nazwa Getsemani związana jest ściśle z drzewami je porastającymi - po hebrajsku i aramejsku oznacza tłocznię/prasę oliwy. W ogrodzie zobaczymy co najmniej kilka drzew liczących 2 tysiące lat. Nowe sadzą tu m.in. papieże podczas swoich wizyt w Ziemi Świętej.
Obrazek
Obrazek

Przy ogrodzie musi znajdować się chrześcijańska świątynia, tym razem katolicka. Kościół Konania (Agonii) z kolorową fasadą, w stylu bizantyjskim.
Obrazek

Konstrukcja jest dość młoda - poświęcono ją w 1924 roku. Często opisywana jest także jako Kościół Wszystkich Narodów, ponieważ fundusze na jego budowę pochodziły z kilkunastu krajów świata. Na sklepieniach umieszczono 12 herbów i godeł reprezentujących darczyńców, dodatkowo Węgrzy sprezentowali główną mozaikę, a boczne Irlandczycy i Polacy (ta druga to dar polskich żołnierzy z 1944).
Obrazek

Podobnie jak w wielu tego typu przypadkach początkowo stała tu rzymska (bizantyjska) bazylika, którą zniszczyli Persowie (lub trzęsienie ziemi), następnie odbudowali ją krzyżowcy i ponownie zburzyli muzułmanie. Po pierwszej świątyni zostały fragmenty mozaik podłogowych - te współczesne wzorowano na tamtych.
Obrazek

Kościół zbudowano nad skałą - tradycja utrzymuje, że właśnie przy niej Jezus modlił się i cierpiał w ostatnich chwilach wolności. Jeśli byłaby to prawda, to skała należałaby do największych świętości chrześcijaństwa jako niemy świadek historii opisanej w Biblii, a może i nawet przez bezpośredni kontakt z Chrystusem. Grób Święty oraz skała Golgoty na starówce oddzielone są od pielgrzymów kamieniami i szkłem, a tu można jej dotykać do woli. Tylko jakoś tłumów nawiedzonych Rosjan nie widzę, czyżby katolickich obiektów nie szturmowali masowo?
Obrazek

Spod kościoła rozpościerają się pierwsze widoki na dolinę Cedronu i mury miejskie. Patrząc na wyschniętą ziemię uzmysławiamy sobie, że to faktycznie klimat bliskowschodni, a Pustynia Judzka zaczyna się niedaleko, na wschodnich krańcach Jerozolimy.
Obrazek

Z prawej strony greckokatolicka cerkiew św. Szczepana - z 1930 roku, ale również na bizantyjskich fundamentach.
Obrazek

Dokładnie naprzeciwko Kościoła Konania znajduje się Brama Złota. Przez nią wjeżdżać do Jerozolimy miał na osiołku Jezus (choć nie wiadomo, czy wówczas już istniała), a żydzi wierzą, że w dniu Sądu Ostatecznego skorzysta z niej Mesjasz. Muzułmanie woleli dmuchać na zimne i na wszelki wypadek ją zamurowali :D. Oni z kolei uważają, że przy Bramie nastąpi sąd Allaha nad światem i już od czasu podboju Palestyny chowają w pobliżu zmarłych.
Obrazek

Opuszczając Getsemani zaczynamy się wspinać, ale tylko kawałeczek, bowiem po stu metrach wchodzimy w otwartą bramę na teren będący własnością Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Stoi tam cerkiew św. Marii Magdaleny, wybudowana pod koniec XIX wieku ze wsparciem rodziny carskiej. Obiekt w typowym imperialnym stylu, ze złotymi kopułami.
Obrazek

Mamy sporo szczęścia, bowiem cerkiew otwarta jest nieregularnie; dwie minuty później ludzie odbijali się już od zamkniętych drzwi bramnych. Stojąca na straży babcia uprzejmie podaje mi długie spodnie koloru oczojebnego, powinienem je założyć. O ile w pierwszy dzień chodziłem po Jerozolimie w długich galotkach, to potem schowałem je do plecaka i paradowałem w krótkich. Tylko Bóg prawosławnych był nimi zgorszony, ale do tego jestem już przyzwyczajony ;).

Wnętrza Marii Magdaleny są - jak na cerkiew - skromne. Nadal panuje tu atmosfera rodem z Imperium Rosyjskiego.
Obrazek

No dobra, koniec z żartami - teraz naprawdę zaczynamy się wspinać! Na wąskiej drodze pieszych niewielu, chyba wystraszyli się tego masakrycznego podejścia. Przez chwilę ściga nas młody batiuszka z rodziną, ale nie daje rady dogonić.
Obrazek
Obrazek

Przechodzimy obok największego i najstarszego cmentarza żydowskiego na świecie. Wyznawców judaizmu chowano tu już 3 tysiące lat temu, w okresie istnienia Pierwszej Świątyni. Pierwotnie składano ciała w licznych jaskiniach, a od XVI wieku przybrał obecną formę. Marzeniem każdego wierzącego żyda jest spoczęcie w tym miejscu - w Dniach Ostatecznych Mesjasz zjawi się na zboczu Góry Oliwnej i zacznie się Zmartwychwstanie wiernych. Pochówek na cmentarzu gwarantuje, że będzie się jednym z pierwszych powstałych z martwych i niczego się nie przegapi...
Obrazek
Obrazek

Dane odnośnie liczby grobów jak i cen pochówku są bardzo rozbieżne. Tych pierwszych ma być od 70 do 180 tysięcy. Ilość potrzebnych pieniędzy do wyłożenia waha się od kilku tysięcy do... półtora miliona dolarów. No cóż, cmentarz ma ograniczoną powierzchnię a liczba chętnych jest spora i ciągle rośnie.
Ale znaleźć tu właściwy grób to może być problem... Niektóre przypominają piekarniki.
Obrazek
Obrazek

Góra Oliwna położona jest w Jerozolimie Wschodniej, a więc w tej połowie miasta, które przez 19 lat była pod kontrolą Jordanii. Właściwie zaraz po zakończeniu wojny z Żydami rozpoczęła się dewastacja nekropolii. Początkowo spontaniczna - Arabowie wyrywali i niszczyli nagrobki oraz orali ziemię. W latach 50. zmieniła się w systematyczną - jordańska armia używała kamieni grobowych do budowy obozów wojskowych, stawiania parkingów, stacji paliw, namiotów i latryn. Wytyczono drogi dojazdowe przez cmentarz, elementy płyt stosowano jako utwardzacze, a w 1964 roku na szczycie postawiono ogromny hotel, oczywiście niszcząc przy okazji sporą część kirkutu. W tym czasie Żydzi nie mieli prawa wstępu na tereny jordańskie, więc mogli się temu tylko przyglądać ze swojej strony granicy. Protesty Izraela na forum międzynarodowym nie przynosiły żadnego skutku, a Organizacja Narodów Zjednoczonych - tak chętnie zabierająca dziś głos w sprawie Palestyńczyków - nigdy Jordanii nie potępiła. Warto o tym pamiętać obserwując konflikt bliskowschodni...
Obrazek

Szacuje się, że rozpieprzono co najmniej 38 tysięcy grobów. Po przejęciu wschodniej Jerozolimy przez Izrael nadal zdarzają się arabskie ataki i dewastację, więc cmentarz jest nieustannie monitorowany i chroniony przez służby, a przy wejściach wywieszono tablice, że to teren prywatny i obowiązuje zakaz wstępu. Turyści raczej się tym nie przejmują, zwłaszcza, że ładne stąd widoki.
Obrazek

Cmentarz jest po prawej stronie drogi, natomiast po lewej kolejna brama, przy której stoi kilka taksówek. Kierowcy proponują podwózkę do Betlejem. Gdy odpowiadam, że byliśmy tam w poniedziałek, rzucają jednocześnie "In my heart". Cokolwiek mieli na myśli.

Za bramą następny ogród i kościół - tym razem Dominus Flevit. "Pan zapłakał" nad losem Jerozolimy - napisał Łukasz ewangelista. Znów się powtórzę i poinformuję, że ten niezbyt stary Dom Boży (z 1955 roku) został wzniesiony na gruncie dawnego kościoła z V wieku. Kształtem przypomina podobno odwróconą łzę.
Obrazek

Do wnętrza pielgrzymują miłośnicy fotografii, aby zrobić to ikoniczne zdjęcie: witraż na tle Kopuły na Skale. Zobaczymy je w wielu przewodnikach i folderach.
Obrazek

Jezus płacząc nad Jerozolimą miał świetny widok na miasto, wówczas ograniczone do przestrzeni wewnątrz murów miejskich. Po dwóch tysiącach lat to się nie zmieniło, nadal można sycić oczy.
Obrazek
Obrazek

Na drugim zdjęciu widać fragment żydowskiego cmentarza w znacznie gorszym stanie, niż jego główna część; prawdopodobnie nie był ruszany od czasu wojny sześciodniowej. A tu jakaś dziwny, ogrodzony sektor.
Obrazek

Nagle zaczyna się wycie z wielu minaretów na raz - muzułmanie są wzywani na Zuhr, modlitwę w południe.

Pięknie prezentuje się złota kopuła na Wzgórzu Świątynnym, a także cerkiew Marii Magdaleny. Ciekawy jest także widok w kierunku doliny Cedronu i wyrastających z tyłu wzgórz.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W pewnym momencie zaczynamy czuć mocny smród, jakby wybiło szambo. W przykościelnej toalecie (płatnej - jak krzyczą wielkie tablice) wszystko do podcierania i środki higieniczne zostały wyrzucone do koszy i teraz fermentują w wysokiej temperaturze.
Obrazek

Ciągniemy dalej w kierunku szczytu. Górne partie kirkutu mają jeszcze całkiem dużo wolnego miejsca, więc jeśli ktoś ma zgromadzoną sporą sumkę i jest gotów do konwersji na judaizm, to śmiało może tutaj zalec.
Obrazek

Najlepszą panoramę Jerozolimy od strony wschodniej obejrzymy spod hotelu Seven Arches, tego, który wybudowali Jordańczycy demolując przy okazji część cmentarza. Wtedy nazywał się Intercontinental i architektonicznie zupełnie nie pasuje do okolicy, ale nasz wzrok będzie skierowany w stronę przeciwną. Punkt widokowy jest bardzo popularny, turyści zwożeni są do niego autokarami. Podobno bardzo ładnie prezentuje się Stare Miasto wieczorem i po zmroku, nam musi wystarczyć środek dnia.
Obrazek

Dominus Flevit i nowe osiedla wschodnich dzielnic, Kopula na Skale w asyście wieżowców, meczet Al-Aksa, cerkiew rosyjska, muzułmańskie cmentarze i nieustające sznury automobili.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na żydowskim cmentarzu kręcą się pojedynczy ludzie. Obok bocznego wejścia roznegliżowane panienki mieszają się z ortodoksami, jedni i drudzy podziwiają widoki pod wielką izraelską flagą. Czasem dyskretnie przemknie policjant. A zaraz za nimi arabskie, zatłoczone osiedle.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jesteśmy już prawie na samym szczycie. Musimy podejść jeszcze kawałek, mijając kościół "Ojcze Nasz" (Pater Noster). Podobnie jak bazylika św. Anny stanowi on eksterytorialną posiadłość Francji i pewnie dlatego zamykają go w godzinach sjesty, czyli właśnie teraz. Nie jest nam jakoś szczególnie żal, że tam nie wejdziemy, zaoszczędziliśmy 20 szekli :P...

Nie wiem dokładnie który punkt stanowi właściwą kulminację Góry Oliwnej, która ma dość płaski kształt. Część źródeł podaje, że to tam, gdzie wznosi się kaplica Wniebowstąpienia. Wysokość także jest problematyczna - między 815 a 826 metrów. Zgodnie z tradycją (to słowo pojawia się często) 40 dni po zmartwychwstaniu Jezus przybył tu z uczniami, po czym (...) uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Wtedy wrócili do Jeruzalem z góry zwanej Oliwną, która jest blisko Jeruzalem, w odległości drogi szabatowej (Dzieje Apostolskie). Jak to zwykle bywało pierwsza świątynia stanęła jeszcze w czasach Imperium Romanum, kilkadziesiąt lat po legalizacji chrześcijaństwa. Funkcjonowała do najazdu perskiego w VII wieku, odbudowali ją krzyżowcy i nadali formę dużego kościoła z wewnętrzną kaplicą. Ten z kolei został zniszczony przez wojska Saladyna, lecz sułtan oszczędził kaplicę, a nawet nakazał zakryć ją dachem. Formalnie od 12. stulecia jest to meczet, ale muzułmanie pozwalają niewiernym go odwiedzać, również do celów kultowych.
Obrazek
Obrazek

Przy zewnętrznym murze oznaczono podstawy kolumn pochodzących z kościoła Rzymian i Franków.
Obrazek

Wstęp kosztuje 5 szekli. Ośmioboczna kaplica jest niewielka, ale trudno się dziwić, skoro była to kiedyś jedynie część większej konstrukcji. Podoba mi się jej wygląd - romański, ascetyczny, prosty. W środku pusto - jedynie mihrab oraz wyróżniony kawałek skały z domniemanym odciskiem stopy Jezusa. Jednej, bo drugą podobno wycięli muzułmanie i przenieśli do meczetu Al-Aksa.
Obrazek
Obrazek

O ile można przyjąć, iż technicznie jest możliwe, że Jezus rzeczywiście dotykał skały umieszczonej w Kościele Konania, o tyle ten "odcisk stopy" to już wyższy poziom wiary. Dumam nad tą kwestią w spokoju, bowiem w kaplicy brak tłumów, pojawia się jedynie kilka osób i szybko znika.

W ten sposób zaliczyliśmy wszystkie planowane odwiedziny na Góry Oliwnej. Co prawda niedaleko stoi jeszcze prawosławny monaster z wysoką dzwonnicą, lecz postanawiamy go sobie odpuścić i powoli wracać do centrum.

Ponieważ żar leje się z nieba, więc ulice są pustawe, czasem przemknie jakiś samochód albo pojawi się pojedynczy przechodzeń. Dodam tylko, że Góra Oliwna administracyjnie leży na terenie osiedla At-Tur ("góra" w języku arabskim), założonego przez muzułmanów przed XVII wiekiem.
Obrazek

Odkrywka archeologiczna przykryta namiotami.
Obrazek

Skoro się wspinaliśmy, teraz musimy ostro schodzić.
Obrazek

Dolna część cmentarza żydowskiego jest zniszczona i pracują na niej koparki! Robią miejsce na nowe groby??
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na samym dole, już w dolinie Cedronu, są bardzo ciekawe starożytne grobowce, lecz o nich napiszę później, natomiast na koniec wrzucam kilka zdjęć z położonej na zboczach Góry Oliwnej arabskiej dzielnicy Ras al-Amud. Z daleka przypomina slumsy.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3672
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: "Happy New Year" czyli nie tacy Żydzi straszni jak ich malują!

Postautor: Pudelek » 13-02-2020 20:43

Jerozolima leży na terenie Wyżyny Judzkiej i z tego powodu ma dość mocno pofałdowaną nawierzchnię - na przemian liczne doliny i górki. Pisałem już o najsłynniejszej (Wzgórze Świątynne), ostatnio o Górze Oliwnej, a teraz przyszła pora na Syjon.

Nazwa wzgórza jednoznacznie kojarzy się z Żydami i Ziemią Świętą. Nawiązuje do niej termin syjonizm - gdyby nie ta doktryna polityczna prawdopodobnie nie byłoby Państwa Izrael. Od syjonistów wyzywał polskich Żydów Władysław Gomułka, używają go judeo-realiści, a także docent Furman, który w "Alternatywach 4" powiedział do Abrahama Lincolna, Murzyna: - A czy to ładnie, że w pana kraju syjoniści biją murzynów?

Problem z jerozolimskim Syjonem jest taki, iż... są one dwa, a nawet trzy :D. Oryginalny Syjon wymieniony w Biblii znajdował się na południowy-wschód od dzisiejszego Starego Miasta; stała na nim twierdza zdobyta przez króla Dawida, umieścił on w niej Arkę Przymierza. Po wybudowaniu Świątyni Syjonem określano obecne Wzgórze Świątynne, a także czasem całą Jerozolimę. Wreszcie, mniej więcej od IV wieku naszej ery, nazwę Syjon otrzymała góra na południowy-zachód od starówki i na zachód od pierwszego Syjonu. Trzecie "przenosiny" to akurat sprawka chrześcijan. Z kolei pierwotny Syjon, starożytna kolebka miasta, to dziś wzgórze Ofel.

I po tej krótkiej geograficzno-historycznej plątaninie przenosimy się do współczesności. Ze Starego Miasta najszybciej dostaniemy się na Syjon przez Bramę Dawida (lub Syjońską). Jest ona straszliwie pokiereszowana kulami.
Obrazek
Obrazek

Brama stała na linii frontu, a przez 19 lat pełniła rolę granicy: Stare Miasto było w Jordanii, a większa część Syjonu należała do Izraela (niewielki fragment stanowił strefę zdemilitaryzowaną).

Kilkaset metrów dalej znajduje się centrum wzgórza, zdominowane przez charakterystyczną sylwetkę bazyliki Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny.
Obrazek
Obrazek

Wzniesiono ją w 1910 roku dla niemieckich benedyktynów. Inicjatorem budowy był Wilhelm II; po jego hucznej wizycie w Jerozolimie (w 1898 roku) Cesarstwo Niemieckie bardzo się interesowało Ziemią Świętą. Co prawda cesarz wyznawał ewangelicyzm, ale troszczył się także o katolickich poddanych. Świątynia miała również być świadectwem wielkości państwa - powstała w stylu neoromańskim w miejscu kościoła bizantyjskiego, a za wzór wzięto katedrę w Aachen.

Wnętrza faktycznie przypominają średniowiecze, a mozaiki prawosławie.
Obrazek
Obrazek

Zaraz obok bazyliki rozciąga się kompleks budynków, wśród których najważniejszy jest Wieczernik. Wiele osób wierzy, że w tym miejscu Jezus mył Apostołom nogi i spożywał Ostatnią Wieczerzę. Wiara, jak wiadomo, zazwyczaj nie idzie w parze z nauką. Duża gotycka sala powstała w średniowieczu, wybudowali ją rzemieślnicy z Cypru na polecenie franciszkanów. Co prawda wcześniej też były tu kościoły, ale najstarszy datowany jest dopiero na IV wiek (właśnie wtedy także nazwaną tę górę Syjonem). Z drugiej strony tradycja lokowania Ostatniej Wieczerzy jest starsza i sięga pierwszego stulecia, być może już wtedy zbierali się tu wcześni chrześcijanie.

Akurat trafiliśmy na kilka grup turystycznych, więc ze spokojnego zwiedzania nici.
Obrazek

Wieczernik był w rękach franciszkanów do 1552 roku, potem muzułmanie przekształcili go w meczet, stąd typowe dla islamu elementy architektury, w tym mihrab. Wyznawcom Chrystusa nadal pozwalano odwiedzać salę, ale już bez możliwości odprawiania mszy. Ten zakaz obowiązuje do dnia dzisiejszego, wyjątek uczyniono dla dwóch papieży. Na stronach religijnych częste są wpisy żalu i oburzenia - "jak to, dlaczego zabraniają nam się tutaj modlić?!". Co prawda w Jerozolimie są dziesiątki kościołów, ale niektórzy chcą tu i koniec!

Wieczernik znajduje się na piętrze, natomiast parter to święte miejsce Żydów - grób króla Dawida. I tu znowu religia stoi w sprzeczności z badaniami archeologicznymi: kamienny sarkofag to albo dzieło krzyżowców albo został przez nich odnaleziony, lecz pochodzi z I wieku naszej ery, zatem ma metrykę o tysiąc lat młodszą od Dawida. W dodatku prawdopodobnie jest pusty. Dziwi mnie to "prawdopodobnie" - nikt przez taki długi czas nie zajrzał do środka? W każdym razie na pewno nie jest to miejsce pochówku króla, co jednak do żydów i muzułmanów nie trafia (król opisany jest w Koranie jako prorok, więc także czczony). Przy grobie urządzono synagogę, podzieloną na część męską i damską.
Obrazek

W czasie podziału Jerozolimy Żydzi, odcięci od Ściany Płaczu, pielgrzymowali w to miejsce. Chichot historii sprawia, że być może wznoszą modły do obiektu wytworzonego przez Europejczyków...

Jak w niemal każdym sanktuarium możemy się tu natknąć na nie do końca zdrowe umysłowo przypadki: kręci się sporo ludzi z fanatyzmem w oczach, niektórzy chcą koniecznie sprzedać innym własny punkt widzenia na świat. Jakiś facet z pejsami pokazuje nas oraz innych zwiedzających swojej żonie i rzuca po angielsku:
- Zobacz, nawet muzułmanie przychodzą do naszego króla!
Bywałem już nazywany w rozmaity sposób, lecz jeszcze nigdy nie muzułmaninem :D. Stojący obok wielki chłop oprowadzający grupę skomentował:
- Służyłem w izraelskim wojsku, byłem komandosem, a teraz określają mnie muzułmaninem.
Obrazek

Wchodzę jeszcze na dach nad Wieczernikiem, to niezły punkt obserwacyjny. Na górze kilka osób... śpiewa po hebrajsku "Hallelujah" i proponuje, abym się przyłączył. Nie skorzystałem.
Obrazek

Potężna bryła bazyliki jest widoczna z wielu zakątków Jerozolimy. W dole widać niewielki dziedziniec, kawałek dalej islamski cmentarz, a jeszcze dalej Górę Oliwną i przedmieścia z murem bezpieczeństwa na granicy z Autonomią Palestyńską.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

To tyle jeśli chodzi o Syjon. W drugiej części wpisu chciałbym zająć się jeszcze kilkoma interesującymi miejscami, które nie pasowały mi do innych odcinków. Będzie to zatem wątek zbiorczy.

Niezwykle ciekawe są starożytne grobowce w dolinie Cedronu. Rzadko kręcą się przy nich turyści, a są to chyba najstarsze zachowane i niezmienione przez całe wieki konstrukcje w Jerozolimie!
Obrazek

Najbardziej na lewo stoi grób Absaloma. Nazwa nawiązuje do postaci biblijnej, syna Dawida, który zbuntował się przeciwko ojcu. Datowany jest na pierwszy wiek przed naszą erą, czyli też prawie tysiąc lat za późno, aby rzeczywiście Absaloma w nim pochowano.
Obrazek

Środkowy grobowiec znajduje się w skałach. Jest najstarszy, powstał w drugim stuleciu przed naszą erą. Określa się go jako grób Benei Hezira, antycznej rodziny kapłańskiej. Żydzi mówią na niego także grób Zachariasza, a chrześcijanie św. Jakuba Apostoła.
Obrazek

Wygląd grobowca to efekt wpływów hellenistycznych oraz Nabatejczyków (tych, którzy stworzyli jordańską Petrę). Można wejść do środka i zobaczyć jaskinie lub sztuczne groty z komorami grobowymi. Panuje tam przyjemny chłodek oraz zapach moczu.
Obrazek
Obrazek

Trzeci grobowiec od razu skojarzył mi się z filmami z serii Indiana Jones ;). To monolit - wykuty ze skały i zdaje się, że nie posiada pomieszczenia na pochówek. Jest najmłodszy, z pierwszego wieku już naszej ery. Tradycyjnie nazywa się go grobem Zachariasza, lecz istnieje możliwość, że stanowi tylko specjalne uzupełnienie grobu Benei Hezira. Niezależnie od tego wywarł na mnie największe wrażenie!
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W wąskiej przestrzeni między ścianami grobowca a skałą znalazłem... współczesne żydowskie nagrobki. Sprytnie się schowały. Jak jednak pokazują fotografie z XIX wieku kiedyś cała okolica była cmentarzem, a grobowiec Zachariasza częściowo zakrywała ziemia.
Obrazek
Obrazek

Gdyby ktoś potrzebował dodatkowych atrakcji to przy grobowcu Absaloma działa knajpka i czekają wielbłądy.
Obrazek
Obrazek

Ciekawą możliwością na Starym Mieście jest wejście na dachy. Całkowicie legalnie, miejscowi używają ich często jako skrótów, omijających zatłoczone ulice. My wdrapaliśmy się na nie po schodach przy Habad street, na pograniczu dzielnicy żydowskiej i ormiańskiej. Pod nami jest m.in. pasaż handlowy, a tu zupełnie inny świat!
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na dachach ćwiczą bieganie dwie arabskie nastolatki, w kącie siedzą młodzieńcy i leniwie coś popalają. Czasem przemknie ortodoksyjny Żyd spieszący się do swoich spraw. Jeden nawet kiwnął mi głową na powitanie, co mnie szczerze zdziwiło, bo oni zazwyczaj nie zauważają gojów. Nad budynkami wyrasta wieża luterańskiego Kościoła Odkupiciela, są także kopuły Bazyliki Grobu Świętego.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Próbowaliśmy przejść się kawałek dalej, ale za każdym razem kończyło się powrotem w to samo miejsce. Najpierw drogę przeciął dziedziniec położony dwa metry niżej - na upartego dałoby się zejść, ale nie wiem, czy potem wydostalibyśmy się na zewnątrz. W innym miejscu nad drzwiami znajdowała się duża tablica z zakazem wstępu (nie dotyczyła oczywiście stałych mieszkańców). Podreptałem jeszcze w trzecią odnogę i znalazłem się na wewnętrznym placu jakiegoś bloku.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Przenieśmy się do Zachodniej Jerozolimy. W tej części miasta turyści często nocują, ale na zwiedzanie udają się do wschodnich dzielnic. Jeśli mamy trochę wolnego czasu warto pokręcić się jednak i tutaj.

Przy ulicach zachowało się sporo obiektów z przełomu XIX i XX wieku, a także z okresu brytyjskiego Mandatu Palestyny. Do stawiania ścian używano charakterystycznych jasnych kamieni.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Komisariat policji w pobliżu placu Davidka. Wybudowano go pod koniec 19. stulecia dla brytyjskiego konsula generalnego i jego rodziny. Stróże prawa wprowadzili się w 1920 roku, a obecnie służy jako biuro rzeczy znalezionych. Przed wejściem siedzące lwy, symbole Albionu.
Obrazek

Naprzeciwko stoi duży gmach zwieńczony godłem Imperium Tureckiego.
Obrazek

Utrzymano nazewnictwo z okresu brytyjskiej administracji, nikt nie wpadł na pomysł, aby takie coś niszczyć.
Obrazek

Kilka wybranych świątyń:
* prawosławny sobór Trójcy Świętej z 1863 roku.
Obrazek

* kościół św. Pawła, anglikański.
Obrazek

* kościół Przymierza Miłosierdzia, etiopski.
Obrazek

Dawny włoski szpital architektonicznie nawiązujący do Florencji.
Obrazek

Położony jest przy ulicy HaNeviim, nazywanej także "ulicą konsulów" z powodu mieszczących się tu w przeszłości placówek dyplomatycznych. Jedną z nich był konsulat Cesarstwa Etiopii, działający do 1973 roku. Dziś kraj ten jest już republiką, ale na fasadzie nadal widnieje symbolika monarchii.
Obrazek

Me’a Sze’arim to jedna z najbardziej znanych dzielnic Jerozolimy, zamieszkała głównie przez ultra-ortodoksów. Wielu z nich nie uznaje Państwa Izrael (gdyż te może stworzyć tylko Mesjasz) i jego instytucji, nie płacą podatków, nie chcą służyć w wojsku, a zamiast hebrajskiego używają jidisz. Kobiety rodzą wiele dzieci i utrzymują rodzinę, mężczyźni przeważnie całe dnie spędzają na modlitwach i studiowaniu świętych pism. Słowem - darmozjady, których głównym dochodem są zasiłki i pomoc społeczna. Świeccy i mniej radykalni obywatele także za nimi nie przepadają, ale władze z przyczyn politycznych ciągle ich chronią.

Dzielnica to taki żywy skansen, biedny i zaniedbany. Turyści zaglądają tu, aby zobaczyć ortodoksyjną społeczność, co oczywiście miejscowym się nie podoba. Na dużych tablicach ostrzegają i proszą, aby nie traktować ich jako kolejnej atrakcji i szanować zwyczaje, szczególnie dotyczy to kobiet, która mają obowiązek ubrać się skromnie (najlepiej wyglądać jak chodzący worek z kartoflami).
Obrazek
Obrazek

Płeć piękna, która zlekceważy te zalecenia, a także zorganizowane grupy i osoby robiące nachalnie zdjęcia, narażane są na zaczepki, wyzwiska, oplucie, nawet obrzucenie kamieniami. Podobnie jak samochody próbujące wjechać w szabat lub w inne żydowskie święto. Ja miałem mało czasu i tylko przemknąłem tędy w piątkowy poranek, kiedy ulice były jeszcze pustawe, ale na wszelki wypadek ubrałem długie spodnie :P.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ultrasi nie czytają świeckich gazet, nie korzystają z bezbożnego internetu, a o świecie dowiadują się z rozlepianych plakatów.
Obrazek

Pasaż handlowy Mamilla to zupełnie inny świat, obcy zarówno ortodoksom, jak i mnie. Przechodząc przez niego zauważyłem jednak ciekawostkę: duży budynek w całości przeniesiony z innego miejsca. Każdy kamień jest oznaczony numerem, aby było wiadomo gdzie go wsadzić.
Obrazek
Obrazek

Mamilla to również dzielnica oraz starożytna sadzawka, jedna z kilku, które dostarczały wodę do Jerozolimy w czasach rzymskich. Podczas najazdu perskiego w VII wieku odkryto jej inne zastosowanie: Żydzi wrzucali do środka ciała chrześcijan, wykupionych od Persów i potem zamordowanych.
Obrazek
Obrazek

W sąsiedztwie sadzawki rozciąga się cmentarz muzułmański. Stary, bo używany już co najmniej w XI wieku, a zamknięty w 1927 roku. Przez pewien okres był największy w mieście. Teraz bardzo zaniedbany, też z powodu celowych dewastacji.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na części nekropolii powstał parking, w innym miejscu uruchomiono publiczny szalet. Wandalizmy i zniszczenia nie spotykały się z reakcją izraelskich władz, a te nawet celowo same je wspierały. Doszło do tego, że fragment cmentarza zaproponowano jako grunt dla... Muzeum Tolerancji!

Kamienny grobowiec pochodzi z XIII wieku, pochowano w nim gubernatora Safedu i Aleppo.
Obrazek

A na samym końcu Park Niepodległości, graniczący z cmentarzem przez drogę. Założony w 1996 jest drugim pod względem wielkości w stolicy i pełni rolę głównej areny parad LGBT.
Obrazek
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość