Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 30-07-2020 18:55

Lech pisze:Gdzie wchodziliście na dół, w Boryszynie czy w Nietoperku? Pytam, bo w Kaławie, a raczej Pniewie jest wejście tylko za biletami, porobione oświelenie, trasa turystyczna itp. Kilka razy nocowałem w komorach pod ziemią w porze jesienno-zimowej. Jako oświetlenia używałem kolejowej lampy na karbid, inni mieli latarki elektryczne, lampy wozowe na naftę i świeczki. Kiedyś jak się rano obudziłem to mówię do grupy: może byśmy tak już wstali? Wtedy jedna z uczestniczek tej wyprawy, Teresa, odpowiedziała: "Coś ty głupi? Przecież jeszcze ciemno." Wszyscy w śmiech...


Wchodzilismy jednym z dzikich wejsc na polnocy systemu.

Dobrze sie spi tam na dole - i faktycznie ciezko sie wstaje posrod tej wiecznej nocy!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 30-07-2020 18:56

Na bieżąco szukając odpowiednio wyboistych dróg suniemy dalej ku swemu przeznaczeniu. Tu akurat okolice Sokolej Dąbrowy - kocie łby + maki! Piękny zestaw!

Obrazek

Obrazek

W Jarnatowie był plan zwiedzania opuszczonego pałacu. Niestety ma on już lokatorów i bardzo solidne, kompletne ogrodzenie. Pewnie aby lokatorzy się nie rozpierzchli!

Oglądamy pałac więc tylko z daleka.

Obrazek

Obrazek

Kabak szczęśliwy, bo to lokatorzy są dla niej główną atrakcją, a jakiś tam budynek zdecydowanie mniej.

Obrazek

Obrazek

Budynek np. nie je trawy z ręki. I nie beczy!

Obrazek

Polna droga wyprowadza w lasy i zarośla...

Obrazek

Obrazek

Za wsią jest jezioro zwane, jak się można domyślić, Jarnatowskim. I tu odkrywamy rewelacje! Domki na wodzie! Małe wiatki, użytkowane zapewne przez wędkarzy, umieszczone na palach! No i ulewa nikomu niestraszna, a ponoć podczas deszczu ryba lepiej bierze! Taka “baza oddycha” jak z Dniestrowska - tylko w wersji super mini! ;)

Domki widziane z daleka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I z trochę bliżej...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeziorko trochę podeschło.

Obrazek

Chybotliwe pomosty prowadzą więc początkowo przez trzcinowe chaszcze i bagienka o silnym aromacie glonu i kruszejącej na słońcu ryby.

Obrazek

Obrazek

A dalej to już istne apartamenta! :) Schodki, tarasy, mieciutkie pufy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Znajdujemy sobie fajne miejsce nad jeziorem - przy zwalonym pniu. Pogoda dziś jest bardzo zmienna. Raz wygląda, że zaraz przywali burza… i nawet troche popaduje...

Obrazek

Obrazek

A za chwilę grzejemy się w miłym słoneczku.

Obrazek

Obrazek

Na ognichu pieczemy karkówkę i… buty. Jakoś woda bunkrowa jest dużo trudniejsza do wysuszenia niż taka zwykła “naziemna” ;)

Obrazek

I tak sobie gawędzimy, że jednak Polska to piękny kraj... Że tutaj też można znaleźć klimatyczne miejsca i mimo zamkniętych granic na wschód - praktycznie tak samo spędzać wyjazd jak planowaliśmy... Jak w zły czas padają te słowa... I potem długie godziny huczą w głowie echem, pełnym złowrogiego chichotu....

Gdy kończymy dojadać mięsko zjawia się leśniczy z informacją, że nie możemy tu zostać. Oficjalne miejsce biwakowe jest po drugiej stronie jeziora i ostatecznie możemy się tam zatrzymać. Jacyś rowerzyści na nas donieśli. To nic, że tu są ślady po wielokrotnych ogniskach i wyraźnie widać, że miejscowi biwakują tu nie raz… To nic, że wyzbieraliśmy cały wór śmieci na tym miejscu (naprawdę mam ogromną ochotę je z powrotem wysypać tam gdzie były..) Właśnie w takich chwilach najbardziej nas szlag trafia, że nie jesteśmy teraz zgodnie z planem na Łotwie czy w Estonii - tylko w tym zakichanym, przeludnionym, policyjnym kraju pełnym skurwieli donosicieli. No cóż… Ognisko więc gasimy, cudze śmieci zabieramy, a w stronę kapusiów wysyłamy najgorsze pokłady energii jakie potrafimy. Mam nadzieje, że spotka ich coś bardzo złego. Karma wraca… Do leśnika nie mam pretensji - był miły, a taka jest jego praca, że musiał zareagować na zgłoszenie... Ale dobrze mówili starsi ludzie - nie ma nic gorszego jak ormowiec, który w ramach wolontariatu i dla podbudowania własnego ego lubi dokopać bliźniemu... A niestety teraz przyszły takie czasy, że bezinteresowne szuje wychylneły z podziemia i rosną jak grzyby po deszczu, puchnąc z dumy... Na szczęście był to jedyny taki przypadek na tym wyjeździe...

Drugi brzeg też jest w miarę miły. Tylko dużo mniej zaciszny. Tam byliśmy jakoś schowani za wiatrem. Tu duje jak szlag… Dobrze, że chociaż zdążyliśmy tam żarcie upiec.. Tu by strach ognisko palić nawet na piasku - że nam go zdmuchnie gdzieś w las… No i tu już dotarł wieczorny cień, z którego możemy patrzeć na słoneczny, zakazany brzeg…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kręcimy się po pobliskich lasach, gdzie jeszcze można złapać ostatnie promienie wieczornego słońca…

Obrazek

Obrazek

I na szczęście spotykamy już tylko zwierzęta… Czasem chyba lepiej spotkać watahę wilków niż człowieka…

Obrazek

Plaża jest pełna klimatycznych starych pomostów, które mocno już nadgryzł ząb czasu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fajnie, że tu była ta "oficjalna plaża" i było się gdzie ewakuować...

Wieczór spędzamy na wietrznym pomoście (nieraz mocno trzymając czajnik z herbatą, żeby nam go nie zduło do wody)

Obrazek

Przygląda się nam znad lasu lśniąca kula..

Obrazek

Obrazek

A potem tworzą się cudne srebrzyste falki!

Obrazek

Ciekawe, że ryby najbardziej lubią skakać właśnie w tym pasie światła! Wszystkie właśnie tam przypływają, aby wyskoczyć z wody patrząc na księżyc. Z drugiej strony - gdybym była rybą to też bym pewnie tak robiła!

Są też szybkie (bo dość zimno) przekąpki słuchając dziwnych dźwięków z lasu. Coś robi “kłaaaaa”. I każdemu “kła” odpowiada jakby cieniutkie wycie…

A rano okazuje się, że wiatr nawiał niesamowite ilości piany! Skąd?? Jezioro wyglądało na bardzo czyste, nigdzie nie ma nad nim zabudowań ani pól uprawnych?

Obrazek

Nasz zapał na kąpiel więc nieco spada… Zwłaszcza, że wiatr nie ustał, ale za to jest dużo zimniejszy niż wczoraj...


cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 03-08-2020 20:19

W Nowym Dworku szukamy ruin pałacu. Nasz namiar okazuje się jednak nieco chybiony - w gęstych zaroślach siedzi jedynie jakaś stodoła. Solidna - to fakt, ale na pałac raczej nie wygląda, mimo swoich słusznych gabarytów!

Obrazek

Obrazek

Zawijamy też nad jezioro Glinik. Samo jeziorko byłoby całkiem sympatyczne...

Obrazek

Kiedyś ktoś mi polecał to miejsce na biwak, ale chyba to było dosyć dawno... Teraz miejsce nas nie urzekło.. Jakieś takie zbyt wyremontowane, zbyt wylizane... W miejskim parku bywa bardziej dziko... Wszędzie tabliczki, zakazy, kamery... Nie... zwijamy się stąd! np. taki plastikowy pomost walnęli...

Obrazek

W Skwierzynie spotykamy coś rekinopodobnego. Kabak się cieszy i mówi, że w przedszkolu opowie, że widziała rekiny latające! ;)

Obrazek

W okolicach wsi Goszczanowiec zatrzymujemy się na lody pod miłym sklepikiem.

Obrazek

Gościmiec wita nas przystankiem wyciętym z falistej blachy, który nada się do naszej kolekcji przystanków nietypowych. Ten naprawdę wygląda nieco jak jakiś wagon albo co? I skądinąd bardzo podobny jest do baraku robotników budowlanych spod sklepu w Goszczanowcu! (zdjęcie powyżej)

Obrazek

Obrazek

I znów maki! W tym roku są wszędzie!

Obrazek

W Strzelcach Krajeńskich wpadają nam w oczy ciekawe płaskorzeźby nad bramami do klatek schodowych..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i w końcu jeden z głównych celów na dzisiejszy dzień!

O opuszczonym mauzoleum w Dankowie udało mi się dowiedzieć z jednej z fejsbukowych grup miłośników zjawisk paranormalnych, zrzeszającej sympatyków duchów, demonów, kosmitów, itp. Miejsce to jest lubiane i często używane na ich różne seanse spirytystyczne, bo tam podobno “dobrze bierze” ;) Ponoć jest taki odłam krótkofalarstwa, który za pomocą nieużywanych powszechnie częstotliwości nawiązują kontakty z zaświatami (duchy w Dankowie rzekomo odpowiadają częściej i sensowniej niż w innych miejscach ;) ) Mauzoleum ma też dobrą sławę jeśli chodzi o zjawy pokazujące się w lustrach. I faktycznie na miejscu, w części kryptowej, napotykamy na sporą ilość potłuczonych luster oraz dwie lub trzy talie kart, w różnym stopniu nadpalenia.

Mauzoleum położone jest w gęstych leśnych zaroślach. Niby dosyć blisko wsi i ludnego w sezonie jeziora, ale jednak na tyle na uboczu, że ma się tu poczucie odosobnienia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pod względem architektonicznym miejsce mi się bardzo podoba, jednak atmosfera panuje tu jakaś nie za przyjazna. Jest to trzecie tego typu miejsce jakie zwiedzamy na naszych tegorocznych lubuskich ścieżkach (po Wyszanowie i Goruńsku). Jednak tak jak w dwóch poprzednich nie miałabym problemu, aby rozbić namiot obok starych ruin, tak tu wolałabym jednak poszukać innego miejsca do celów noclegowych. Może to kwestia zapachu? Bo w budynku coś śmierdzi. Jakby coś zepsutego? Jakby rozkładające się śmieci? Początkowo planowaliśmy przy ruinach ognisko, albo choć mały piknik - jednak plany te zostają jednogłośnie porzucone, a my ruszamy dalej w celu odnalezienia lepszych miejsc biwakowych… Acz dalej też jest... dziwnie… Ale już zupełnie w innym stylu ;)


cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2059
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: Raubritter » 04-08-2020 14:06

Zdecydowanie za krótka relacja ;)
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 04-08-2020 17:16

I tak sobie jedziemy przed siebie, trzymając kierunek mniej więcej północny. I co napotykamy na swej drodze? Tym razem jakieś dziwne wyrobiska i ruiny ch***owego sklepu ;)

Między Zwierzynem a Łącznicą natrafiamy na tereny jakby po dawnych żwirowniach czy innych zakładach przemysłowych. Duże place i niewielkie pozostałości zmielonych betonowych ruin.

Obrazek

Wszystko bujnie porastają maki, które w tym roku stały się wybitnie roślinami ruderalnymi.

Obrazek

Teren jest pylisty, a wiatr co chwile podnosi kłęby piachu i tworzy z nich mini trąby powietrzne. Stoi tu też niewielki budyneczek, który okazuje się być opuszczonym sklepem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sprzedawano tu wódke, piwo, lody, czipsy. Jest nawet przyszpilony do ściany telefon do szefa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale sklep? W starym wyrobisku??? Na takim wygwizdowie?

Przy wejściu do niego wala się trochę śmieci, ale raczej nie kojarzących się z dawnym asortymentem - przynajmniej tym wyszczególnionym na ściennych spisach. Leżą tu, w liczbie kilka, takie oto nietypowe dla spożywczych sklepów… artefakty ;)

Obrazek

Idąc ścieżką dalej wgłąb wyrobisk, docieramy do ciekawej kotlinki, otoczonej przez piaszczyste klify. Są tu ślady ognisk, więc niejedną imprezę to miejsce zapewne widziało. Słychać też kumkot żab. Wspinam się na jedną ze skarp i mym oczom ukazuje się mocno zarośnięte szuwarem bajoro, gdzie żab jest więcej niż wody! Dosłownie się kotłuje! Jakby skubane walczyły o każdy centymetr przestrzeni! (co patrząc na okoliczności nie jest całkiem pozbawione sensu! )

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oceniamy dojazd do kotlinki. Ilość piachu jednak sięga pół łydki, więc co się stanie z busiem łatwo przewidzieć... Ciekawe miejsce, ale cóż... Jedziemy dalej!

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 06-08-2020 22:36

Jedziemy nad jezioro Łubówko. Znajomi polecali, że jest fajne na kąpiel - super przejrzysta woda o seledynowym odcieniu. Ale nie w weekend.. Roi się od rowerzystów, psiarzy, biegaczy.. Jak w miejskim parku.. A jest tu rezerwat, wiszą zakazy kąpieli, więc zaraz by jakiś usłużny zakablował.

Obrazek

Na nocleg wypatrzyliśmy sobie na mapie pole namiotowe nad jeziorem Łubowo. Kombinowaliśmy, żeby było jak najdalej od miejscowości, zabudowań, zagubione gdzieś w lasach o nieprostym dojeździe - to może, mimo soboty, nas nie zadeptają. Ech.. jak to się można pomylić oceniając odległości. .. ;)

Jedziemy od strony Zagórza i… droga przestaje się nam zgadzać z mapą. Bo według naszego atlasu jedziemy drogą nr 164 z Drezdenka na Dobiegniew. Numerowana, trzycyfrowa, żółta droga! No a ona jest z kocich łbów i piachu! No fakt - jest dwupasmowa! ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest przemiło, ale chyba zabłądziliśmy? Już po chwili okazuje się, że nie! Są drogowskazy! Jedziemy dobrze! Tak więc wygląda moja ulubiona trzycyfrowa droga!

Obrazek

Potem z niej pojawia się skręt na Łubowo i Drawiny. To już jest zupełnie droga leśna, ale jak widać udostępniona.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No ale na którymś rozdrożu się gubimy naprawdę ;) I ostatecznie do pola namiotowego dojeżdżamy drogą, która na bank do tego nie służy ;) Np. próbujemy ominąć bagienko (busio ma zwyczaj bardzo grzęznąć) i ta omijanka kończy się solidnym obdrachaniem o sosnę prawego busiowego boku. Nie było innej opcji - alb bagno albo sosna ;) Tu już by nie trzeba ścierać przed ewentualnym lakierowaniem! Papier ścierny ekologiczny spisał się na medal! ;) Najgorzej, że ucierpiały też trochę moje nietoperze! Czy nie zaczną się teraz odklejać?

Pole namiotowe jest fajne i spokojne. Oprócz nas stoją chyba trzy przyczepy, z czego tylko jedna jest zamieszkała.

Obrazek

Jest też wychodek.

Obrazek

Siedzisz na tronie i patrzysz sobie jak sosny bujają się na wietrze!

Obrazek

Nie ma nic lepszego jak po pełnym wrażeń dniu zasiąść nad dymiącym kociołkiem pulpy.

Obrazek

Pulpa (jak ktoś nie wie) składa się ze wszystkiego co mamy pod ręką i nadaje się do zjedzenia. Najczęściej jest potrawą na bazie kaszy, ryżu lub makaronu. Dobrze jest widziany w niej również ser, czosnek, cebula, wszelakie sosy oraz kukurydze, fasole, groszki, cieciorki. Można dodawać grzyby lub wszelakie mięsiwa. Główny urok pulpy polega na tym, że cała ekipa je ją ze wspólnego gara - a najlepiej drewnianą łyżką. Najsmaczniejsza jest pulpa przyrządzona na ognisku, doprawiona węgielkiem i strzelającymi iskrami

O tym, że jest sobota zaczynają nam przypominają wieczorne dźwięki zza jeziora, które jest tutaj nadpodziw wąskie. Zaraz naprzeciw nas jest położona wioska Lubiewo.

Obrazek

A Lubiewo się bawi. A bawić trzeba się na tyle głośno, aby nikt wokół nie miał wątpliwości, że świetnie się bawimy - nawet gdy sami te wątpliwości mamy. Wtedy należy mocniej podkręcić muzykę, aby jakiekolwiek wątpliwości zagłuszyć. Łupie więc zza wody ta muzyka zupełnie obłędnie.. Nie wiem jak ludzie na drugim brzegu są w stanie to wytrzymać. Łupiewo - powinna się raczej ta wioska nazywać… Nad samym jeziorem ma się poczucie znajdowania się w centrum wydarzeń z drugiego brzegu - w tym przypadku dyskoteki. Ale na szczęście wystarczy odejść kawałek w las, aby natężenie hałasu było już w miarę akceptowalne. Ptaki też starają się jak mogą, aby to łupanie zagłuszyć.

Skądinąd ciekawe jest, że tak dużo mówi się obecnie o nie śmieceniu, o porządku, aby nie wypierdzielać butelki w krzaki, nie smrodzić palonymi oponami, aby wszystko było sterylnie czyste i posprzątane. Natomiast ciągłe i nieustające zaśmiecanie przestrzeni hałasem - jest już ok. Wszędzie, gdzie są ludzie, muszą wyć kosiarki, wiertarki, a w przerwach dudnić muzyka albo drzeć mordę jakiś nabuzowany radiowy spiker. Jakoś ludzie boją się ciszy… Z powiedzeniem “cisza aż strach” spotkałam się już wielokrotnie...

W nocy jak zwykle wstaje na kibelek. Zza jeziora dochodzą jakieś dziwne, niezarejestrowane wcześniej odgłosy. Ide na pomost. Nasz brzeg jest utopiony w ciemnościach, zresztą jak większość brzegów tego jeziora. Tylko Lubiewo świeci. Na przeciwległym brzegu na pomoście ma właśnie miejsce jakaś orgia, w której bierze udział 5 osób. Potem dochodzi też do sprzeczki i drobnej szarpaniny. Coś chodzi o jakiś pokój, który był droższy niż miał być. Potem niby dochodzą do porozumienia i chcą wracać do czynności poprzednich, ale plany krzyżuje pojawienie się na pomoście dwóch nowych osób. Nie wiem jaki jest cel ich przybycia, ale głównie wrzucają śmieci do jeziora. Ktoś wymiotuje do wody, a potem tam wskakuje i krzyczy, że go boli noga. Pozostali go wyciągają. Dziewczyny krzyczą na facetów używając bardzo niewybrednych i dosadnych określeń, po czym odchodzą w siną dal. Dwóch chłopaków biegnie za nimi, a za jakieś 5 minut słychać z lasu krzyki. Dwie osoby nadal zalegają na plaży. Albo trzy? Ciężko powiedzieć, bo nie jest tak dobrze widać jak słychać. Ot.. chyba zwyczajna weekendowa noc w kurorciku dobiega końca…

Bardzo zabawne jest to miejsce.. Po prostu raj podglądacza! Głos po wodzie niesie się w sposób niesamowity. Siedzisz schowany w mroku, anonimowy i niedostrzegalny - a poniekąd wręcz uczestniczysz w wydarzeniach zza wody! Najlepsze “reality show” o jakim miałam okazję słyszeć! :D Więc jakby co drobna przestroga! Plaża w Lubiewie nie jest najlepszym miejscem do zwierzania się z sekretów i przekazywania tajnych informacji! ;)

I znów jakiś zwirz roztargał nam worek ze śmieciami! Powiesiłam go wysoko na drzewie, ale widać nie pomogło.. Poranek więc zaczynamy od zbierania śmieci… Od teraz śmieci będziemy układać na dachu busia. Tam chyba się skubańce nie wdrapią?

Okrążamy jezioro, zaglądamy do Lubiewa, które tak bujnie żyło minionej nocy. Teraz osada jest jak wymarła.. Może wszyscy odsypiają nocne ekscesy?

Obrazek

O tam spaliśmy!

Obrazek

Roślinność nadwodna...

Obrazek

I ta podwodna...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaglądamy też na miejsce zwane “dzika plaża”, ale nie jest ona na tyle dzika, na ile potrzebujemy. Kąpiemy się więc w innym miejscu, w szuwarach. Bo kąpiel na waleta ma +100 do atrakcyjności!

Obrazek

W kąpielach mamy takie oto towarzystwo! :)

Obrazek

Obrazek

Wiadro pełne muszli? tzn. było ich kiedyś pełne - zanim wylazły na wolność ;)

Obrazek

Obrazek

W Przeborowie odwiedzamy opuszczony kościółek, z fajnymi starymi napisami w środku, stojący już tylko dzięki podpierającym go belom. Ale zapewne to też już nie długo potrwa….

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z Przeborowa mamy plan jechania drogą nr 161 przez Kępę Zagajną do Sarbinowa. Drogowskazów nie ma.. Jedziemy więc trochę na azymut i lądujemy na jakieś piaszczystej leśnej drodze, gdzie nas zapewne zaraz wyhaczy leśniczy. Wracamy. Pytamy miejscowych. Oni twierdzą, że nie przejedziemy bo tej drogi nie ma. Wydłubujemy z dna plecaka toperzowy telefon. Elektroniczna mapa pokazuje, że jesteśmy na jakiejś leśnej ścieżce, a moja droga chyba rzeczywiście nie jest przewidziana do jechania - tu jej w ogóle nie zaznaczyli.. Dziwy jakieś… Jak się potem dowiadujemy po powrocie - droga ta została wyłączona z użytku, bo przechodzi przez teren prywatny - komuś przez podwórko.... I to była ta droga w bok, oznaczona zakazem wjazdu, z adnotacją “tylko dla mieszkańców”. Jak na trzycyfrową drogę to całkiem nieźle! Naprawde zabawnie to wygląda na mapie satelitarnej.

Obrazek

Wracamy więc na naszą ulubioną 164, gdzie spotykamy tylko jedno auto i około 30 dzików. W dwóch stadach. 6 dużych, a reszta warchlaki. Zdjęcia niestety kiepskie, bo było ciemnawo, a i ja jestem gapa i nie zdążyłam wyjąć aparatu, gdy skubańce były na drodze! Ale fotki są, coby nie było, że ściemniam!

Obrazek

Obrazek

W okolicach Podleśca spotykamy nietypowy pociąg - ponoć oczyszczarki tłucznia...

Obrazek

Obrazek

A! I jeszcze w Drezdenku wpadamy na dawną niemiecką fabrykę porcelany.

Obrazek

Obrazek

Po wojnie była tu papiernia. Zakład w stanie już totalnego rozkładu, ale zachowało się kilka ciekawych, tematycznych płaskorzeźb…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A to ścienna ozdoba z czasów już nieco późniejszych...

Obrazek



cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 18-08-2020 15:51

Różnorakie opuszczone obiekty mieliśmy okazję spotykać na naszych trasach, ale miasteczko iście z kowbojskich filmów napatoczyło się po raz pierwszy. Niska drewniana zabudowa, zawierająca wszystko co trzeba - mieli saloon, hotel, bank, szeryfa, krawca, fryzjera, kowala. Przy bliższych oględzinach wyraźnie widać, że jest to zbudowane dosyć fajansiarsko, jakby z dykty? Całość przypomina raczej makietę. Może jakiś film tu kręcono i są to pozostałości dekoracji? Krążymy po miasteczku dosyć długo, napawając się innością tego miejsca. Fajnie tak napotkać coś co zaskoczy!

Kiedyś jako dziecko lubiłam oglądać bajkę zwaną "Wuzzle". I one, te Wuzzle, kiedyś w jednej ze swoich podróży (gdy szukały hotelu, a nigdzie nie było wolnych miejsc) trafiły do opuszczonego miasteczka, takiego westernowego, wśród stepów, ale całkowicie wyludnionego i popadłego w ruine - miasta duchów.. I ostatecznie tam zostały na noc, w ruinach hotelu. Jejku! Jak ja wtedy marzyłam, aby być jak one, jak te Wuzzle i tez przeżyć taką przygodę! Żeby napotkać taką osadę, gdzie wiatr targa wahadłowymi drzwiami saloonu, a porywane jego podmuchami papiery toczą się ulicą wraz z kłębami kurzu. Nigdy nie przypuszczałam, że dziecinne marzenia się spełniają - i trafię w takie miejsce... tylko przyjdzie mi na to czekać 30 lat! Wprawdzie tu nie ma stepu i wiatr nie wzbija tumanów pyłu (bo wszędzie rośnie wysoka trawa), ale nie bądźmy już aż tak wymagający! Cieszę więc gębę niepomiernie, że owa mała buba z dawnych lat doczekała się zostania Wuzzlem! Bo czy może być coś lepszego na świecie jak zrealizowanie wielkiego (choć nieco już zapomnianego) marzenia?

Większość budynków to już totalne wydmuszki.

Obrazek

Czasem zdarzają się jakieś resztki stołów czy szafek…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Waga…

Obrazek

Albo krzesła - ciśnięte gdzieś w nieładzie albo zarastające trawą...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektóre budynki zaczęły się już składać jak domki z kart…

Obrazek

Jest krawiec, galeria, sklepik...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A nawet hotel! W takim to bym chciała zanocować! :) Czy są jeszcze gdzieś takie hotele??

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Hotel obrastają krzaki dzikiego bzu, a niektóre stały się już nawet integralną częścią werandy.

Obrazek

We wnętrzach uchował się jeszcze kominek

Obrazek

oraz marne resztki baru i czegoś klawiszo- grającego.

Obrazek

Obrazek

Walają się resztki zabawek czy książek..

Obrazek

Obrazek

Jakby ktoś chciał wysłać maila do “miasta duchów” ;)

Obrazek

Początkowo zwiedzając to miejsce (nie znamy jeszcze wtedy jego historii) myślimy, że opuszczona jest tylko ta kowbojska makieta miasteczka. Domy w głębi terenu wydają się być używane, zamieszkane. Mają współczesne dachy, czysto pomalowane ściany. Wręcz często zerkamy w tamtą stronę - czy przypadkiem ktoś nie przyjdzie nas opierniczyć, że mu łazimy po ogrodzie. Albo czy nie przybiegnie pies nas użreć w tyłek. Jednak na którymś etapie zerkań w tamtą stronę pojawiają się coraz większe wątpliwości....

Bo… czekaj?? Takie zarośnięte? W Polsce? To zupełnie niezgodne z obecną modą, gdzie roślinność trzeba wydrzeć do ziemi lub ostatecznie wyciąć w kąty proste aby przypominała plastik.

Obrazek

Podchodzimy. Droga dojazdowa przywodzi na myśl porzucony ośrodek pionierów z Armenii.

Obrazek

Obrazek

Kurcze… To dalej też wszystko jest opuszczone!

Widać nasadzenia różnych ozdobnych roślin, które zdziczały, rozrosły się i osiągnęły rozmiary zazwyczaj niespotykane.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pogromcy kostki bauma! :D

Obrazek

Duży dom, jakby stylizowany na dworek. Chyba była w nim wypaśna restauracja. Z boku budynek z pokojami hotelowymi a z drugiej strony stajnie.

Obrazek

Obrazek

Wnętrza "pałacyku"

Obrazek

Obrazek

Ozdobne szkice na ścianach owej knajpy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zachowały się regulaminy, oświadczenia, menu, wizytówki..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Walają się też świadectwa pracy czy opinie zdrowotne o różnych osobach, wymienionych z imienia i nazwiska… Ot cała ta modna “ochrona danych”...

Znalezione kalendarze pokazują lata 2010-2014.

Obrazek

Niedawno… A teraz wszystko wyprute, nawet gąbka ze ścian. Ktoś kiedyś włożył w to miejsce kupę kasy.. I co? Porzucił ot tak? Wyjechał? Zastrzelili go? Nie miał spadkobierców? Komornik na tym łapy nie położył?

Kabak zaczyna rozgarniać wysokie trawy. Wśród splątanych łodyg siedzi plastikowa ciężarówka. Z dawnego sklepiku z zabawkami, który tu był? Albo ktoś później wywalił? Samochodzik był kiedyś czerwony, ale chyba wypłowiał od słońca. Pewnie długo tu stał bo dosyć ciężko oderwać go od podłoża. Kabak się cieszy, że wreszcie samotne, porzucone autko będzie miało dziecko - przyjaciela! Jak w filmie o ożywionych zabawkach!

Obrazek

Po powrocie bez problemu znajdujemy informacje o tym miejscu. Było bardzo znane w regionie i przez ileś lat swojego funkcjonowania stanowiło główną atrakcję turystyczną okolicy. Mieścił się tu Ośrodek Rekreacji i Turystyki Jeździeckiej. Był hotel, restauracja, mini zoo, organizowane były koncerty i obozy dla dzieci. W 2014 ośrodek zbankrutował. Działał tylko 12 lat. Ponoć pożarły go długi…

O! Wisi jeszcze w internecie reklama tego miejsca - https://www.ziemialubuska.pl/153,68,,.html albo http://www.lubtur.pl/baza-uslug/obiekt/ ... sinie.html

Ktoś więc może znajdzie, pojedzie... i się zdziwi ;)

Choć główna strona obiektu http://konie-kosin.pl/ reklamuje już... leki na grzybicę paznokci ;)

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 20-08-2020 16:48

Pierwszy bunkier Wału Pomorskiego, jaki namierzamy na naszej wycieczce, siedzi w lasach między Lubiewem a Drawinami. Cienistość i wilgotność takich miejsc zazwyczaj sprzyja paprociom - przy betonowych szkieletach zawsze rośnie ich najwięcej!

Obrazek

Obrazek

Na ścianach i sufitach są super nacieki! Jak stalaktyty w jaskini. Tu w ich tworzeniu bardzo pomagają wystające pręty!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Takie bunkry właśnie lubię najbardziej, gdzie przyroda zaczyna je już pożerać. Gdy opuszczone miejsce, stworzone niegdyś ręką człowieka, zmienia się we fragment lasu, skały, pagórka czy kamienia. I ten złapany moment pośredni - już nie fragment cywilizacji, a jeszcze nie sama natura.

Obrazek

Drugi, chyba jeszcze ciekawszy bunkierek trafiamy niedaleko leśniczówki w Czarnolesie. Obiekt był niegdyś dwupoziomowy (a może i 3??) i zapewne został wysadzony, co mocno zaburzyło odbieranie i liczenie pięter, jak również postrzeganie pionów i poziomów ;) Wszystko tu jest krzywe, nieregularne, przechylone, wygięte, jakby zawieszone i zaraz miało spaść. Podłoga jest dosyć fragmentaryczna i kończy się w miejscach zdecydowanie niespodziewanych. Solidność wystającego na wszystkie strony metalu sugeruje jednak, że co miało zlecieć - zleciało już dawno, a obecny stan można uznać za nawet całkiem stabilny!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przez chwilę się czuję, jakbym znalazła się w Lipawie, w podobnie ukośnych, poszarpanych i rozłupanych bunkrach zdobiących całe wybrzeże Karosty. Ech… w mojej ukochanej Lipawie, w której właśnie jakoś teraz byśmy byli, gdyby nie zabawy polityków, uzurpujących sobie rząd dusz… :( No cóż… Dzikich nadmorskich plaż tu nie znajdziemy, ale z dużym prawdopodobieństwem sukcesu ruszamy na poszukiwanie biwaku gdzieś nad brzegiem jezior czy rzek…

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2059
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: Raubritter » 27-08-2020 16:20

Buba, ile można czekać na dalsze części?!? :D
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 23-09-2020 17:34

Raubritter pisze:Buba, ile można czekać na dalsze części?!? :D


Az buba wroci z kolejnego długiego wyjazdu! :mrgreen:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 23-09-2020 17:34

Raczej nie gustuję w parkach narodowych (bo nie lubię zakazów, którymi one bywają najeżone jeszcze bardziej niż pozostałe tereny naszego kraju) - to Drawieński PN jest moim ulubionym. Jest chyba jedynym, który oferuje tyle legalnych miejsc biwakowych i to zaaranżowanych w klimatyczny i dogodny sposób. Wzdłuż całej Drawy jest chyba kilkanaście miejscówek przypominających nieco estońskie RMK - wiaty, miejsca ogniskowe, kibelki, możliwość dojazdu. Głównie są one przygotowane z myślą o kajakarzach, ale każdy inny strudzony wędrowiec również może się tu zatrzymać (w sezonie za symboliczną opłatą).

Pierwsze biwakowisko namierzamy koło leśniczówki w Czarnolesie. Duża, porządna, okrągła wiata z paleniskiem pośrodku.

Obrazek

Obrazek

Ale nie zostajemy tu. Jakoś miejsce nie do końca przypada nam do gustu. Zbyt blisko zabudowań, obok zaraz stoją jakieś traktory, jakby rozłożyć się komuś w ogrodzie. Jedziemy dalej. Tutaj możemy sobie pozwolić na wybrzydzanie - bo jest w czym wybierać! :)

Kolejne biwakowisko zwie się Kamienna. Tak wypaśnego wiatowiska to ja jeszcze nie widziałam - istne miasteczko wiatowe!

Obrazek

Mają tu nawet piaskownicę, co bardzo przypada do gustu części ekipy.

Obrazek

Jest więc dogodne miejsce do zabawy “nową” ciężarówką. Tzn. tą zdobyczną. “Mamo, czy ty też tak masz, że znalezione cieszy cię bardziej niż kupione?” I cóż ja mam powiedzieć? Muszę prawdę ;) Zresztą nasza domowa szafka, pełna wszelakich skorup, korzeni i innych fantów mówi sama za siebie ;)

Obrazek

Jest tu nawet specjalna ławeczka w rozmiarze kabaczym.

Obrazek

Niektóre “fragmenty wyposażenia” mają funkcje dla nas nieznane. Albo tylko ozdobne? Np. po kiego diabła ktoś powbijał te pale o kilka metrów od siebie?

Obrazek

Dzisiaj będzie jajecznica! :)

Obrazek

Krąg ogniskowy mają tu naprawde solidny! Zmieści się ognisko o takich rozmiarach, że można dawać znaki dymne do kontaktu z kosmosem!

Obrazek

Obrazek

Wieczorem, już po zmroku, mamy dziwne spotkanie. Na biwakowisko wjeżdżają dwa kampery. Wjeżdżają może jest zbyt dużo powiedziane - zatrzymują się na drodze dojazdowej. Stoją jakieś 5 minut świecąc nam w oczy reflektorami. Potem z jednego z nich wysiada koleś i do nas podchodzi: “Przepraszam bardzo, czy tutaj jest bezpiecznie?” Pytanie to całkowicie wybiło nas z tropu - "Tak, a czemu pan pyta?” - “No dzikie zwierzęta, tubylcy. Nie ma tu np. huraganów?”. Oczy robią się nam coraz bardziej okrągłe ze zdumienia. “Huragan” - jako wiatr? Czy jako ksywa jakiegoś szczególnie groźnego lokalsa? Wychodzi drugi koleś. Omiata okolice wzrokiem. “Chyba tutaj znów musimy spać za kierownicą, nie ma wyjścia, na wszelki wypadek”. Coś plasnęło w Drawę. Bóbr? Wydra? Duża ryba? Nie wiem. No plum, po prostu, jak to nad rzeką. Stojący bliżej mnie koleś podskoczył. “Co to było??” - i wwierca we mnie oczy. Mówię, ze nie wiem. No bo skąd mam wiedzieć? “Jak to nie wiesz?!?!! Śpisz tu i nie wiesz???!!” - koleś staje się nieco agresywny, tak jakbym ja była odpowiedzialna za faunę naddrawienskich lasów. Na końcu języka mam, że zaczęłam widzieć jedno niebezpieczeństwo, które stoi metr ode mnie i zaczyna właśnie krzyczeć bez powodu i machać rekami. Pomiotawszy się nieco między wiatą a ogniskiem, kolesie odchodzą. Słyszę jeszcze, że jeden do drugiego mówi półszeptem “ona coś ściemnia…”. Wsiadają do aut. Stoją jeszcze z 10 minut świecąc reflektorami nam prosto w oczy. Musimy odejść od ogniska bo się człowiek czuje jak naprzesłuchaniu… Chwile potem kampery odjeżdżają. Nie wracają już. Zostajemy sami na pustym, ciemnym i niebezpiecznym biwakowisku nad Drawą. A przepraszam. Nie sami. To coś plasnęło w wodę jeszcze ze trzy razy! :)

Z Głuska suniemy sobie płytówką. Płytówka zawsze prowadzi w ciekawe miejsca!

Obrazek

Ta np. doprowadza nas do mostu zwanego niskowodnym. Most jest nieco nadgryziony zębem czasu i jak wszystko w Polsce co jest ciekawe i nie wali na kilometr świeżą farbą - został uznany za niebezpieczny i siedzi w siatce. Ale w siatce jest dziura! :) Taaaa.. W Gruzji to by na nim stał znak 10 ton! :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaglądamy też na kolejne pole namiotowe zwane Pstrąg, chyba najbardziej zagubione w przepaścistych, tutejszych lasach.

Obrazek

Obrazek

Miłe rozlewiska Drawy. Aż by się chciało rzeczywiście siąść na jakieś pływadło i ruszyć z prądem w dal!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A w Drawniku pole biwakowe oferuje prawdziwą chatę! Nieco przewiewną, ale z kominkiem i innymi paleniskami, podestami do spania.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak przy tym wychodzą np. takie Bieszczady czy Beskid Niski, gdzie pobudowali wiaty, ale raz że dupiane, a dwa że nie wolno w nich przebywać po zmroku “bo park narodowy”. Przyjechali by lepiej nad Drawę się czegoś o parkach nauczyć!!!

Nad jednym z dopływów Drawy, zwanym chyba Płociczna, między dwoma jeziorami Ostrowite i Pasieczno, mam na mapie znaczone miejsce, jakby mały przysiółek, zwany Pustelnia. Gdzieś kiedyś wyczytałam (albo może ktoś mi opowiadał?), że tam są ruiny elektrowni wodnej. Z miejscowości Załom długo się tam jedzie leśnymi drogami, które o dziwo są udostępnione do ruchu. Ruin żadnych nie znajdujemy, a przynajmniej na tyle solidnych, żeby ich fundamenty wyłaniały się z czerwcowych zarośli, ziół i bujnych traw. Nic nie ma. No trudno. Ale przynajmniej pojeździliśmy sobe wyboistymi drogami, co w Polsce, krainie asfaltów i zakazów, wcale takie łatwe do osiągnięcia nie jest…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rzeka w Pustelni. Nie wiem czy to wyszło na zdjęciu, ale w wodzie leżą kłody drewna, a na nich porasta mech, spore kępy trawy, kwiatów, a nawet niewielkie krzaczki. Takie podłużne wysepki. Ciekawie to wygląda! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Już po powrocie sprawdziłam dokładniej. Były ruiny elektrowni w Pustelni. Nie jakieś bardzo okazałe, ale były… Szkoda, że je przegapiliśmy, szukając chyba w złym miejscu :( Zdjęcie z googlemaps (www.facebook.com/28cali). Może więc będzie powód aby tu wrócić?

Obrazek


cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 28-09-2020 19:29

Dziś kolejne spotkanie z leśnym betonem Wału Pomorskiego :) Niektóre nawet dosyć przypadkowe! Koło Starego Osieczna trafiamy na stary cmentarz i ruiny kaplicy.

Obrazek

Obrazek

Miejsce ma pewien przedziwny akcent! W dawny mur cmentarny jest wkomponowany niewielki bunkier z żelazną kopułą. Ciekawe czy miał pilnować nieboszczyków czy takie miejsce było sposobem jego ukrycia?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dzisiaj jest głównie siedliskiem owadów. Krążą w nim i w jego pobliżu całe roje komarów, meszek, much i szlag wie czego jeszcze. Kabak nie chce wejść do środka: “Tam pewnie coś zdechło i dlatego jest tyle much! Ja tam nie idę - jeszcze w coś wdepnę, wniosę do busia i będzie nam śmierdzieć cały wyjazd! Wydaje mi się, że tu blisko leży coś nieżywego!” Hmmm… skądinąd całkiem dobre odczucie… W końcu jesteśmy na cmentarzu, więc “tego czegoś nieżywego” może być w okolicy całkiem sporo…

Z jednego z betonowych bloków sterczy taka poszarpana, stalowa szyna. Nie wiem czy kiedyś był o to omotany drut kolczasty? Albo jakie inne mogło to mieć zastosowanie?

Obrazek

Obrazek

Drugi bunkier namierzamy niedaleko, po drugiej stronie szosy. Mijamy mały przysiółek przy szutrowej drodze.

Obrazek

Obrazek

Bunkier siedzi na wygrzanej górce pachnącej sosnową żywicą. Tu jakoś nie ma kłębów much. Tu sa motyle! Chronią się w cieniu przed słońcem. Zawsze przyjemniejsze towarzystwo podczas eksploracji betonowych głębin!

Na widok ściany betonu kabak zakrzykuje: “To zupełnie wygląda jak w czeskich Skalnych Miastach”. Zatkało mnie.. “Ale ty przecież nigdy jeszcze tam nie byłaś???”. “Ale u nas w przedpokoju wisi zdjęcie i patrzę na nie częściej niż na wiele miejsc gdzie byłam!”

Obrazek

Obrazek

Złazimy w skalne otwory ukryte wśród splątanych zarośli.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niejeden złomiarz zapewne zaczyna się oblizywać na taki widok ;)

Obrazek

Akuku!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeszcze z cytatów kabaczych: “Mądrze, że zrobili tu to okienko. Ludzie mają gdzie sobie postawić piwo!”

Obrazek

Obrazek

Zachowały się napisy, acz niewiele.

Obrazek

Przy bunkrze znaleźliśmy też śliczne nakrapiane piórka! :D

Obrazek

Odwiedzamy jeszcze lokalny sklepik. Tak się kończy jak nie ma nawet kawałka siatki ;)

Obrazek


cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 29-09-2020 16:51

Kolejny nocleg wypada nam nad jeziorkiem koło Dzwonowa. Miejsce biwakowe jest położone bardzo blisko wsi, praktycznie na jej obrzeżach, kilkadziesiąt metrów od ostatniej chałupy. Obawiamy się więc, że ono w ogóle na nocleg sie nie nada. A tu jednak zaskoczenie - miejsce jest ciche, miłe, puste i wręcz daje poczucie przebywania gdzieś w głuchych lasach!

Jeziorko większość brzegów ma zarośniętę sitowiem, trafi się też czasem jakieś malowniczo powalone drzewo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest też mini plaża, więc w celu kąpieli nie trzeba się przedzierać przez chaszcze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W pobliskim lasku trafiam też na improwizowany wychodek, wykonany prostym sposobem, ale bardzo sensownie i funkcjonalnie.

Obrazek

Wieczór mija nam jak zwykle na podwędzaniu się w dymie ogniska.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rano znad tafli wody podnoszą się malownicze mgły...

Obrazek

Obrazek

Podczas naszego przebywania nad owym jeziorkiem - nie przewinął się żaden człowiek. Ni wędkarz ni grzybiarz... Za to biwakowisko nawiedziło chyba z 6 psów. Przychodziły kolejno, pojedynczo i zachowywały się dosyć nietypowo. Nie ujadały, nie żebrały o jedzenie, nie próbowały nas obwąchiwać. Robiły jakby obchód terenu. Na początku obiegały wiatę (często obsikując jej jeden ulubiony filar), potem biegły truchcikiem brzegiem jeziora mocząc łapki, po czym podchodziły do nas, do ogniska. Ale trzymały dystans, siadały jakies 3-4 metry od nas i dłuższą chwilę patrzyły nam w oczy. Potem nagle się zrywały, wykonując czasem drobne szczeknięcie (a czasem nie) i lekkim jakby slalomem pomiędzy niewidzialnymi przeszkodami oddalały się w stronę wsi. Psy były raczej zadbane, odpasione, ale biegały luzem i samotnie.

Obrazek

Kabak ma na ta sytuacje gotowe wytłumaczenie: “A może wszyscy ludzie z tej wsi zamienili się w psy? I przychodzą aby nam coś powiedzieć, tylko my ich nie rozumiemy?” I cóż można powiedzieć? Że owo podejrzenie zdementowane nie zostało ;) Rano odjechaliśmy w siną dal, nie sprawdzając stanu gatunkowego przebywających w wiosce postaci! ;)


cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4286
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: buba1 » 01-10-2020 18:27

Wał Pomorski ma jedną wadę - człowiek się za szybko do niego przyzwyczaja! Wchodzi w krew i wsiąka w ciebie poczucie, że to normalne, że idziesz lasem, a co chwilę wyłania się zza zarośli jakiś “urozmaicacz” czasoprzestrzeni. Że las zawiera nie tylko drzewa, ale też sporo porzuconego i zapomnianego betonu. Że w czasie deszczu nie pozostają ci tylko kapiące gałęzie ale solidny dach nad głową jest gwarantowany prawie za każdym zakrętem. A potem jedziesz w inny, klasyczny las - i ci tego cholernie brakuje. Bo troche nudno, bo tylko drzewa i drzewa.. Bo już mimowolnie wyszukujesz kątem oka pagórków, załamań terenu, usypisk kamieni czy ziejących czernią dziur..Bo magia zapachu wygrzanej żywicznej sosny jakoś się potęguje, gdy pomieszać ją z chłodnym aromatem starego, mokrego cementu..

I dzisiaj będzie o jednym z TYCH lasów. Tych, gdzie chyba na 10 drzew przypada jeden bunkier ;) Ma to akurat miejsce koło Prusinowa Wałeckiego, ale pewnie mogłoby być w każdym innym tutejszym zakątku.

Obrazek

Obrazek

Dojście do pierwszego bunkra jest nieco utrudnione przez powalony las. Wiatrołom? Czy ścinka? Ciężko oszacować. Chyba jedno i drugie. Ale tak targających za ubrania gałęzi to jeszcze nie widziałam! Po 5 minutach chowam kapelusz. Nie ma opcji w nim iść. Za chwilę jednak wyjmuje, bo w przeciwnym wypadku chce mi zerwać skalp ;)

Do takiej studni można sobie wleźć. Niektórym dwa razy powtarzać nie trzeba.

Obrazek

Kolejny bunkierek. Malowniczo wysadzony, z dwuspadowym dachem i ogniskowym miejscem widać nie raz używanym.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ledwo co wyleźliśmy z poprzedniego - znów nurkujemy w chłodny oddech piwnicznych pomieszczeń.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Miejsce okazuje się być bardzo dogodne na hamak, z czego nie omieszkamy skorzystać! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wejście zupełnie jak do jaskini!

Obrazek

Obrazek

Wygrzane, pachnące lasy pełne niespodzianek!

Obrazek

Obrazek

A tu się napatoczył taki nieduży, jednopomieszczeniowy ale zawsze do kolekcji!

Obrazek

Obrazek

W ściany niektórych bunkrów wbudowane są komponenty drewniane. Mur i wśród niego nagle bęc! Decha!

Obrazek

Obrazek

Czy może być coś lepszego? Świat na granicy światła i mroku. Pomiędzy pokruszonym betonem a falującymi na wietrze paprociami.

Obrazek

A na jednym ze wzgórz są dwa bunkierki koło siebie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rdzawe sufity.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sporo napisów się zachowało.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A na koniec dnia jeszcze taki obiekt. Już kawałek dalej, bo koło Starowic, nad Piławą. Jakiś taki mało porośnięty, jakby pozamiatany i zmalowany sprejem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nocujemy koło niego - nad rzeką, gdzie jest chyba miejsce spławiania kajaków.

Obrazek

Miejscowi coś chyba nie przepadają za kajakarzami, ciekawe dlaczego?

Obrazek

Drzewo nieco inne od pozostałych..

Obrazek

Do snu grają nam wojskowe samoloty z nadarzyckiego poligonu. Nie wiem jak to jest... Czy to jest przypadek czy przeznaczenie, ale my non stop lądujemy gdzieś na skraju poligonu... Albo tych poligonów jest tak dużo, albo nas coś ciagnie w ich pobliże?

Obrazek

Obrazek


cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3494
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Postautor: Lech » 01-10-2020 19:21

Widzę, że też należycie do wymierającego już typu turystów, którzy sami sobie pitraszą żarcie. Ostatnio używam takiej kuchenki gazowej:

Obrazek

Gdyby wszyscy tacy chodzili po górach, to "schroniska dawno by splajtowały" (vide wątek "Żenada roku w schronisku Jagodna"). > viewtopic.php?f=15&t=6182&start=45
Obrazek


Wróć do „Relacje z wypraw”