Gdzieś na Dolnym Śląsku

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Franiu
podróżnik
Posty: 120
Rejestracja: 16-02-2012 16:35

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: Franiu » 12-09-2022 07:29

buba1 pisze:
A na tej linii do Boreczka cos zostalo? Jakies tory/podklady/budynki?


Nie wiem - ale planuję się dowiedzieć.
Przebieg linii jest dość dobrze udokumentowany na popularnym Hydralu:
https://polska-org.pl/564733,Linia_kole ... awska.html

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4773
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 03-10-2022 19:19

Wszystkie poniższe relacje z Nowej Rudy pochodzą z wyjazdu w styczniu 2022:



W Nowej Rudzie postanawiamy się pokręcić po terenach nieczynnej kopalni. Ponoć była to pierwsza kopalnia węgla kamiennego na terenach obecnej Polski i reklamują ją również jako jedną z najbardziej niebezpiecznych i wybuchowych w Europie, np. w 1941 roku podziemny wyrzut gazów i skał zabił tu 187 górników (więcej o tym na forum straznicyczasu - tutaj: http://www.straznicyczasu.pl/viewtopic. ... 37&t=13478)

Nie tylko węglem szczyciła się Nowa Ruda. Odkryto tu także złoża łupku ogniotrwałego, który był na miejscu specjalnie oczyszczany i wyprażany w pieco-kominkach o ciekawych kształtach.

W latach 90 tych losy kopalni potoczyły się klasycznie - okazała się nierentowna, niepotrzebna, wszystko nagle przestało działać jak trzeba, więc została zlikwidowana. Obecnie fraza "Kopalnia w Nowej Rudzie" kojarzy się głównie z obecnym tam muzeum i podziemną trasą turystyczną, gdzie wędruje się z przewodnikiem i chyba nawet można pojeździć podziemną kolejką. Nas jednak głównie interesują tereny rozciągające się kawałek dalej, gdzie zostały hałdy i szumi młody las nafaszerowanych mniejszymi i większymi ruinkami.

Póki co oddalamy się od centrum miasta, kierując na obrzeża. Mijamy ogrodzenie, ponoć dawnej szkoły górniczej. Tak nam mówił przynajmniej jeden koleś zza płotu.

Obrazek

Jest też orzeł z pozyskaną świetlistą koroną.

Obrazek

Ozdobny mur z ceglastych elementów. Nie wiem jakie miejsce niegdyś ozdabiał, ale sugeruje, że idziemy w dobrą stronę.

Obrazek

Obrazek

Tu chyba bardziej współczesne pieczątki i szlaki.

Obrazek

Zza węgła jakiegoś opuszczonego budynku wygląda szyb.

Obrazek

Obrazek

To póki co ta część muzealna, ale prezentuje się nadpodziw sympatycznie. Pomnik górnika.

Obrazek

Obrazek

Pomnik kolejki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdzieś tu pewnie wpuszczają pod ziemie wycieczki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaglądam do otwartego budynku. Sklepik z pamiątkami, kasa, trochę eksponatów. Jakby kogoś interesowała dokładniejsza historia kopalni:

Obrazek

Wiszą różne odezwy, mające sprowadzić styl życia górnika na właściwe tory. Ciekawe czy działało? I górnik po przeczytaniu tabliczki od razu tracił smaka na piwo i biegł do lekarza?

Obrazek

Obrazek

Kolekcja sztandarów. Mniej i bardziej bojowych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No to byłoby na tyle ze zwiedzania miejsc turystycznie udostępnionych. Na zorganizowaną wycieczkę podziemną się nie wybieramy - nie bardzo mamy czas a innych planów dużo. Poza tym kabak chyba by nas zabił, jakby się dowiedziała, że jeździliśmy podziemną kolejką bez niej ;)

Tunel do innego świata.

Obrazek

Obrazek

Można też chyba schodami.

Obrazek

Za tunelem otwiera się pusta przestrzeń. Taka zbyt pusta... Czuć wyraźnie w powietrzu jeszcze nie do końca wymazane z czasoprzestrzeni budynki. Ziemia pachnie postindustrialem. Bardzo charakterystyczny zapach - ni to żwiru, ni to nadpalonego kabla, ni to starego jutowego worka, w którym zostało trochę pyłu po węglu. Trochę jak aromat smaru, trochę rdzy, trochę zawilgłego betonu. Taki ogólnie zapach przygody, podpowiadający: "zaraz znajdziesz coś ciekawego, chyba że to najpierw cieć pilnujący terenu znajdzie ciebie" ;)

Nie wiem dlaczego, ale jest to jeden z terenów pokopalnianych o bardziej mrocznej atmosferze. Z każdego zakamarka wyziera tu jakiś smutek, jednocześnie z lekka podprawiony niepokojem. W podobnych miejscach w Bytomiu czy Wałbrzychu nigdy nie miałam takich odczuć, nawet włócząc sie samotnie. Bardziej posępne wrażenie chyba robiła jedynie kopalnia im. Izotowa z Nikitowki ;) ( https://photos.google.com/share/AF1QipO ... NUUGdZUUF3 )

Jedyny zachowany budynek (z gatunku dużych) przypomina nieco wieżowiec. Ale to tak na pierwszy rzut oka. Troszkę dokładniejsze oględziny - i widać, że to coś raczej nie mieszkalne dla ludzi. Tu miał mieszkać prąd ;) Miała tu być jego centralna rozdzielnia. Budynek nigdy jednak nie pełnił swojej funkcji, bo nie został ukończony. Jak zaczęli go budować w latach 90 tych, tak i przerwali i porzucili. No bo wtedy kopalnia upadła, więc już nie było jakiego prądu rozdzielać i po co.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Lód w podobnym stanie jak beton. Kompozycja spójna ;)

Obrazek

Obrazek

Główny nasz cel to hałda! Wyleźć na górę i się rozejrzeć. Czarny szczyt w naszą stronę opada bardzo stromym zboczem, pewnie by i tu wlazł, ale trochę się obawiamy czy to się nam na łeb nie osypie. Idziemy więc drogą jezdną zupełnie naokoło.

Obrazek

Obrazek

Całkiem pokaźna górka z tej naszej hałdy! Widoki wokół cieszą oko. Robimy sobie mały piknik, obserwując okoliczne szczyty, zarówno te płowe, jak i te pocukrowane śniegiem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest nawet jeden duży jęzor śniegu! ;)

Obrazek

W dolinach śmigają pociagi...

Obrazek

Strome zbocza odległych kamieniołomów...

Obrazek

Obrazek

I snują się dymy! Tak... To jedna z moich ulubionych rzeczy w czasie zimowych włóczęg. Nawet tak nazywamy ten nasz zimowy cykl wyjazdów - "małe zadymione miasteczka". Pewnie wielu ludzi na tym etapie zacznie tupać z oburzenia, szczelniej się zamota w maseczki antysmogowe, zamknie okna i zacznie wygłaszać coś o substancjach smolistych, od których płuca zawiązują się w supeł. I ja nie twierdze, że to nieprawda. Sama prawda! Ale ja i tak uwielbiam dymy! Podziwiac wizualnie i wąchać! Patrzeć jak łamie się na nich światło i jak pełzają, wiją się, wirują... Jak przyjmują różne kształty i sprawiają wrażenie żywego organizmu. A może one potrafią być przyjazne i nie szkodzić? Ale tylko dla tych, którzy je szczerze pokochali, darząc sympatią i szacunkiem? ;)

O tak... Nowa Ruda w kategorii moich zadymionych miasteczek stanęła na wysokości zadania i spełniła oczekiwania na 200% :D Zapewne ten sympatyczny punkt widokowy miał w tym też spory swój udział!

Obrazek

Obrazek

I tak... Odłożyć na chwilę i zapomnieć slogany "smog to zło", "wymień swój piec", itp. I spojrzeć z boku. Z dystansu. Bez tych wszystkich cywilizacyjnych obciążeń. Jakby się było przybyszem z innej planety, który zwiedza nasz świat i obserwuje ciekawe zjawisko. W tym naprawdę można odnaleźć piękno. Może nieoczywiste, może nie wpadające w klasyczne kanony, którymi jesteśmy nasączani od dziecka... Bo świat nie jest czarno - biały... Często bywa szary... jak ten dym!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

"To za węgiel!" :) To chyba dobry toast siedząc na hałdzie dawnej kopalni i patrząc na wyziewy z miejskich kominów?? ;)

Obrazek

Gdzieś na hałdzie. Takowa tasiemka. Karagana to jakaś syberyjska roślina. Ktoś ją tu specjalnie posadził? Ładnie by było jakby się rozrosła, a żółte kwiaty pokryły całe wzgórze! :)

Obrazek

Przepusty pod drogą mają tu solidne, z daleka myśleliśmy, że to jakiś bunkier ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po krzakach rozsiane jest sporo betonowych pozostałości jakiś budowli. W większości już tak omszałych i zasypanych liśćmi, że łatwo można je przegapić.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W skarpie jednego ze wzgórz dostrzegamy bardzo intrygujący otwór. Nie wypada nie sprawdzić!

Obrazek

Obrazek

W środku widzimy taki korytarzyk. Nie wiem jak daleko prowadzi, bo po jakiś 5 metrach zaczyna być zalany. Gumiaki niestety zostały w domu, a moczyć butów przy tych temperaturach całkowicie nie mam ochoty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Było wejście... I oczywiście zamurowali. A akurat nie zgraliśmy się w fazie z żadną dobrą duszą, która rozkuwa takie miejsca :(

Obrazek

Już, już mamy wracać do miasta, gdy rzuca się w oczy jeszcze jedna szczelina. Ładnie zamaskowana zwieszającą się trawą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na dole w dwie strony rozchodzą się małe korytarzyki o ceglastych sklepieniach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sufity mają tu całe w korzeniach.

Obrazek

Tym tunelem trzeba by się czołgać. Wieje z niego chłodem bardziej niż z innych. Może by tędy wlazł do kopalni na krzywy ryj? ;)

Obrazek

Obrazek

Nieopodal stoja takowe kominki.

Obrazek

Widoczki w promieniach zachodzącego słońca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieczynne piece do prażenia łupku. Szukaliśmy ich - i ni cholery... Ni ma... Niestety chyba już je rozebrali. Albo nie znaleźliśmy. Zdjęcie z Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Łupek_ogn ... a_Ruda.jpg

Obrazek

Czy gdzieś tutaj były te piece??? Zostały jakieś betonowe ściany jakby dawnych podpór, miejsce jakby trochę podobne...

Obrazek

Do Nowej Rudy znów wracamy tunelem pod torami. Ten jest jeszcze bardziej klimatyczny od poprzedniego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I tak oto nam zeszło pół styczniowego dnia wśród żwiru hałd, błota tuneli, mchów, liści i rozległych widoków na sudeckie pagóry, wśród snujących się malowniczych dymów!


cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4773
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 18-10-2022 13:55

W Nowej Rudzie klimaty kolejowe towarzyszą nam od samego początku pobytu - nie może być inaczej, skoro przyjeżdżamy tu pociągiem.

Obrazek

Dużym plusem tej stacyjki jest otwarta poczekalnia.

Obrazek

Obrazek

Mają tu stylowy stoliczek, rzeźbioną fikusną bramkę... Kasa tylko się nie ostała i zaginęła gdzieś w wirze dziejów...

Obrazek

Budynek naprzeciw stacji pełni funkcje jakiś magazynów.

Obrazek

A na tej ścianie wyłażą stare napisy, niestety nie umiemy rozszyfrować ich treści.

Obrazek

Tu nie wiem co kiedyś było? Może kibelki? Może jakieś garaże? Teraz wszystko zamknięte na głucho, przynajmniej od strony peronów.

Obrazek

Obchodząc dookoła jednak znajdujemy wejście - widać ktoś sobie zagospodarował to miejsce na noclegownie lub inny kąck rekreacyjno - wypoczynkowy.

Obrazek

Obrazek

Potem udajemy się na obrzeża miejscowości - w kierunku mostów i wiaduktów, mając informacje, że okolica słynie z takowych. Pierwszy wpada nam w oczy kamienny wiadukcik polnej drogi, przekładający się nad linią kolejową. Droga ma wybitnie rude umaszczenie, jak przystało na te okolice, mające odzwierciedlenie nawet w nazwie miasta.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pociąg do Wałbrzycha radośnie nas pozdrawia sygnałem, machaniem z kabiny maszynisty a potem zapodaje spory przechył na zakręcie!

Obrazek

Zaraz obok jest mosto-wiadukt kolejowy, gdzie prawie 40 metrów pod torami przepływa sobie rzeka Woliborka i przebiega boczna droga. Robi wrażenie skubaniec! Wiedzieliśmy, że jest spory, ale żeby aż tak? Osz kurde! Jaki gigant! Kiedyś miał dwa tory. W latach 90-tych zdjęli jeden, ponoć dla odciążenia konstrukcji. Teraz wygląda to więc nieco krzywo, acz owa asymetria może nawet dodaje uroku konstrukcji?? Aha! I co jeszcze ciekawe - ten wiadukt nie jest prosty, on zakręca!

Najpierw oglądamy go sobie z góry - miejsce jednoczesnie jest fajnym punktem widokowym na miasto, góry - w ogóle na cała okolicę!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A potem złazimy pod most. Z dołu wygląda chyba jeszcze bardziej imponująco!

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idzie ku wieczorowi... Dymy snują się nad Nową Rudą... Część zdjęć jest z tego roku, część pochodzi z naszych poprzednich pobytów w tym miasteczku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dymy nad blokowiskiem

2014

Obrazek

2022

Obrazek

Włócząc się po Nowej Rudzie rzucają się nam w oczy różne kościoły...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu w wyobrażeniu korony cierniowej poszli na spore uproszczenie ;)

Obrazek

Acz głównie ten budynek przykuwa uwagę - taki niesamowicie gigantyczny jak na takie małe miasteczko. I taki jakiś porozgałęziany, sprawiający wrażenie, że w środku musi być setki tajnych przejść i przedziwnych pomieszczeń, do których tylko nieliczni znają dojściowe korytarzyki. Początkowo odbijamy się od zamknietych drzwi, jak to zazwyczaj bywa z kościołami w Polsce...

Obrazek

Kolejnego dnia, a raczej wieczora, widzimy przygaszone światło w oknach i sączące się przez mury śpiewy - ktoś musi być w środku. Zaglądamy, może teraz się uda zobaczyć wnętrza? Tak trafiamy na wieczorną, śródtygodniową mszę. Kościoły i nabożeństwa organizowane w nich w niedzielę/święta a w zwykłe dni - to zupełnie inny świat, krańcowo odmienna atmosfera. Jak to kiedyś nam powiedział jakiś mądry ksiądz: "W niedzielę ludzie przychodzą do kościoła z obowiązku, ci, którym się wydaje, że muszą, bo wypada, bo inaczej pójdą do piekła albo co powiedzą sąsiedzi. Trzeba ubrać nową kieckę, pokazać się, odbębnić, odhaczyć i uffff zaliczone. W tygodniu przychodzą ci, którzy chcą. Ci, którzy czuja taką potrzebę w sercu. Bo nikt im tego nie rozkazał, to jest tylko i wyłacznie ich własna wola". I to cholernie czuć! W kościele w Nowej Rudzie jest może ze 30 osób. Msza jest krótka, bez zbędnego pierdzielenia o polityce i szlag wie czym jeszcze. Przyćmione światło, dużo pieśni odbijających się echem po wysokich sklepieniach i jakieś takie poczucie przestrzeni i szerokiego oddechu. Można wbić się w ciemny kąt i chłonąć atmosferę małego, styczniowego, sennego miasteczka i lokalnych babuszek przesuwających w dłoniach perełki różańca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest tu też niesamowita wystawa świętych obrazów, takich zrobionych ze śrubek, muterek, podkładek, gwoździ i innego żelastwa typu drobnego. Coś pięknego! Chciałabym mieć taki obraz w domu!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I ów kościół nocną porą, widziany z jakiegoś okolicznego zaułka.

Obrazek

Obrazek

Bo w długie, zimowe wieczory pętamy się uliczkami, podwórkami, korytarzykami lokalnych bram. Podziwiamy jak dymy snują się w świetle latarni i samochodowych reflektorów. Zaglądamy ludziom do okien, będąc cichymi świadkami zwykłych i niezwykłych scen i zdarzeń... Jakoś tak jest, że nocami płyty wydają się bardziej popękane, asfalt wyboisty a czeluście piwnic bardziej tajemnicze i ziejące chłodem. Czasem spomiędzy załomów muru oderwie się jakaś postać i chyłkiem oddali się znikając w mroku. Inna chwiejnym krokiem, jakby targanym przez wiatr, zatańczy na środku ulicy w światłach mknącego auta i zniknie jak sen nie wiadomo gdzie. A może to tylko nas na chwilę oślepiły reflektory? Latarnie czasami buczą, innym razem mrugają. Trafiamy też na ulicę gasnących latarń. Gdy podchodzimy do kolejnych - to one gasną. Spotkałam dotychczas "fotokomórki" gdzie ruch generował zapalanie się światła. Ale odwrotnie? Może to specjalna ulica dla buby, aby mogła się nacieszyć klimatem?? A na to wszystko z wysoka patrzy księżyc, kałuże ścina mróz, a nocni wędrowcy coraz bardziej rozglądają się za knajpą, gdzie można by ogrzać zgrabiałe łapy...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedno z czym mamy problem w tym miasteczku to nocleg. Wszystkie tanie hoteliki czy kwatery pracownicze zostały zabite przez zorganizowaną akcję przestępczą pod kryptonimem "Pandemia". Dodzwoniłam się na kilka nieaktualnych już numerów i pogadałam z właścicielami upadłych obiektów... Te, które cudem przetrwały, są napchane po brzegi ukraińskimi robotnikami. Jedyne wolne miejsca są w zameczku, który o dziwo klimaty ma akceptowalne, acz ceny są dość odrażające... Cóż, coraz ciężej jest znaleźć w Polsce normalny nocleg pod dachem, taki zwykły, dla niewymagających...

Nasze wymuszone i nieco burżujskie miejsce noclegowe takowoż się prezentuje:

Obrazek

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4773
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 07-11-2022 16:17

Nie tylko tereny związane z koleją i kopalnią stanowią atrakcję i ubarwiają krajobraz Nowej Rudy. Z racji że mają tu dwie rzeczki - Włodzicę i Woliborkę, teren miasta jest cały usiany mostkami, kładkami i wszelakimi drewnianymi czy żelaznymi przeprawami, obecnymi oraz na tyle nadgryzionymi czasem i patyną, że zostały już tylko ażurowym wspomnieniem przeszłości.

Pod wielkim mostem kolejowym możemy napotkać malutkie kładeczki prowadzące do poszczególnych, nadrzecznych domów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu już solidniejszy okaz, którym przez rzeczkę przekłada się szosa.

Obrazek

W bliskich okolicach kopalni natrafiamy na takowy szkielet mosteczku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A czy taką malowniczą konstrukcję można nazwać wiaduktem? ;)

Obrazek

Obrazek

Włodzica przepływa przez centrum Nowej Rudy. Szeroki, ocembrowany kanał obmywa dolne części kamienic.

Obrazek

No więc i na mostkach można tu oczywiście porządnie użyć!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ciekawe mają tu wyjścia z mieszkań nad rzekę, schodki, tuneliki, wąskie przesmyki między kamerlikami...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektóre budynki od strony rzeki wyglądają jak twierdze!

Obrazek

Nad wodą dominują lite mury z małą ilością okien. Jakoś widać ludziska nie lubią patrzeć z bliska jak płynie sobie rzeka ;)

Obrazek

Maskotka miasta - nadwodny jaszczur.

Obrazek

Jest z nim związana lokalna legenda: W czasach bardzo dawnych żył sobie w Nowej Rudzie pewien koleś o imieniu Rajmund. Pochodził z biednej rodziny, ale dorobił się znacznego majatku na donosicielstwie, bo podpierdalał kogo się dało - sąsiadów, rodzinę, znajomych i zupełnie obcych też. Doskonale połączył pracę z hobby, więc mu nieźle szło. Płacili dobrze za każdy cynk - czy to służby miejskie czy leśni zbóje. Kiedyś wędrując nad Włodzicą wpadła mu w oka pewna dziewczyna, którą kwiatami, prezentami i bogactwem udało mu się zbajerować. Już miało dojść do ślubu, gdy Rajmund się dowiedzał, że ojciec dziewczyny jest znanym zbójem, który się ukrywa i sam lokalny książe wyznaczył nagrodę za pomoc w jego schwytaniu. Jak się można domyśleć, Rajmund wyciągnął od dziewczyny informacje o ojcu, tak że go złapali i łeb mu urwali. Do ślubu więc nie doszło a panna młoda z rozpaczy utopiła się w rzece. Na tym etapie za robotę wzięły się nimfy wodne i najbliższego wieczora wciągneły Rajmunda do rzeki i zmieniły w jaszczura. I ponoc po dziś dzień mozna go spotkac w nurtach Włodzicy - nie tylko jako rzeźbę, ale jak ktoś ma szczeście (albo i nie?) to w księżycowe noce może i sam potwór pokaże swoje oślizgłe oblicze.

Tu chyba ta sama postać, ale w innej odsłonie artystycznej. Nie wiem czy to tylko nasze wrażenie, ale z twarzy on strasznie nam przypominał Putina! Słyszałam kiedyś, że ów polityk jest podejrzewany o bycie reptilianinem! Niby to teoria spiskowa, ale tu proszę - mamy namacalny dowód! ;) Nie wiem czym się kierował artysta wykonujący ta płaskorzeźbę i co chciał powiedzieć szerokiej publicznosći? ;)

Obrazek

A tu, na rogu kamieniczki ze szpiczatą wieżą, była nasza ulubiona knajpa!

Obrazek

Nieodżałowana "Mozaika"! Coś jak połączenie piwnej speluny z barem mlecznym. Jak magiczna podróż w inny wymiar, gdzie starsza pani smażyła pierożki na patelni, chyba niezmiennie dzień po dniu od 50 lat! Takie miejsce, gdzie czas sie zatrzymał... Miejsce pełne spokoju, braku pospiechu, zadumy i melancholii. Udało nam się tam zdążyć. Być, posiedzieć i doświadczyć tej wspaniałej atmosfery. Nachłeptać się jej do tego stopnia, że wciąż mam to wszystko przed oczami. Lata 2012 - 2014. Każdy nasz wyjazd w ten region Sudetów łączył się z zawinięciem do Nowej Rudy, a Nowa Ruda = "Mozaika".

Obrazek

Obrazek

Wnętrza. Oszklona lada. Pierogi ze skwarkami. Wylegujący się kot. Wykrochmalone firanki. Wspomnienia starych bywalców - o łysym Zdzichu, o imprezach na przepustce z wojska i mrożące krew w żyłach opowieści z miejscowego tartaku...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rzut oka na inne knajpy Nowej Rudy, których też już nie ma...

Obrazek

Obrazek

Obecnie z knajpek typu "speluna" zachowała się chyba tylko "Trumienka", acz miejsce to wygląda dokładnie tak jak mówi owa zwyczajowa nazwa - jest straszliwie malutkie. Chyba jeden stolik (góra dwa) i jak jest 5 osób to już reszta musiałaby sie przeciskać. Kukamy przez okienko dwa razy, ale zawsze jest pełno. Wieczory spędzamy więc w pizzerii o wdzięcznej nazwie "Kameralna", której nijak porównywać się z naszą ukochaną Mozaiką, no ale jest miejscem bardzo przyjemnym. Jak już jest temat knajp - to wspomnę o polecanej mi przez kilka osób "Białej Lokomotywie", która oględnie mówiąc, nie przypadła nam do gustu. Miejsce, gdzie nie ma czegoś takiego spis jadalnego asortymentu do zamówienia i to kelner jest bogiem i wybiera co ci sprzeda na podstawie twojego koloru oczu i własnego widzimisia. Wolne miejsce pod stołami wypełnione jest ujadającymi psami. Współbiesiadujący spożywają zawartość swoich talerzy... przez maski. Było takich dwóch delikwentów - odciągali szmatę tylko na moment wpychania do gardzieli łyżki, a potem z powrotem myk! pysk zasłonięty. Może jednocześnie działało to jako śliniak do ocierania ściekającego po policzkach kremu z ciasta, nie wiem, nie wnikam, ale w takim miejscu każda spędzona sekunda jest zdecydowanie stracona, więc pobyt ograniczyliśmy do minimum. Spożycie kawy z własnej kuchenki na dworcu PKP było szerokim powiewem wolności i przestrzeni!


Włócząc się po Nowej Rudzie nie sposób nie trafić w podcienia Domów Tkaczy, gdzie wśród filarów i łukowatych sklepień wędrujemy sobie nad szumiącymi nurtami Włodzicy. Tkacze, obok górników, byli ponoć niegdyś najpopularniejszym zawodem w tym miasteczku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

"Gorzej jak małpa w ZOO ;) Można by w cyrku pokazywac i rzucać orzeszki" - to był komentarz jakiejś nobliwej niewiasty, która nas mijała z wyrazem zniesmaczenia na wytapetowanej do bólu facjacie.

Obrazek

A tak zapamiętalismy Domy Tkaczy sprzed kilku lat. Było tu wtedy bardziej pusto i atmosfera panowała zdecydowanie bardziej mroczna!

2022

Obrazek

2013

Obrazek

A może to kwestia pogody? Tego, że wtedy wszędzie osiadała gęsta, szarobrunatna mgła?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W czeluściach kamienic - chyba to był jeden z Domów Tkaczy, rok 2014

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I jakoś teraz. Zamknięty i chyba opuszczony budynek. Zdjęcie tylko przez dziurę w drzwiach.

Obrazek

O tak! Zwiedzanie jakiegokolwiek miasta jest zdecydowanie niepełne bez zaglądania w bramy! Bez patrzenia przez ramię czy już ktoś cie goni z kijem, podejrzewając, że kradniesz ziemniaki ;)

Takowe drzwi od razu sugerują, że we wnetrzach czai się coś, mogącego wpaść w nasze gusta!

Obrazek

Łukowate sufity, kolumny, płaskorzeźby. Część lokali na parterze sprawia wrażenie opuszczonych. Głosy dochodzą tylko z pierwszego piętra, ale za to dość donośne.

Obrazek

Obrazek

Ciężko się skradać i zwiedzać niezauważenie, gdy schody tak straszliwie skrzypią. Nawet jak stoisz! Wystarczy, że oddychasz! Kręcone, drewniane schody, takie z lekka wgłębione pośrodku, gdzie czuć te tysiące stóp, które tu chodziły w czasie całej historii tego miejsca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedno z tych zaułków, gdzie mieszkania wypełzają na klatkę. Gdzie korytarz nie jest tylko anonimowym przejściem, ale jakby już integralną częścią czyjegoś lokum. Jest przez to ciekawszy, niż taki zwykły, odarty z indywidualności, ale jednocześnie ma się to wrażenie, że polazło się może ciut za daleko w czyjąś prywatność. Jednocześnie jest w tym coś niezwykle pociągającego - nawet gdy w głębi serca trochę ci głupio ;) Acz widać, że nieproszeni goście nie raz tu bywają. Korytarzowa szafa jest zamknieta na solidną kłódę. Umywalka pamięta chyba czasy przedwojenne, a linoleum i ścienna rolka chyba czasy pierwszych osadników "Ziem Odzyskanych".

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Schody w barwach mocno lokalnie osadzonych - zupełnie jak ziemia i skałki z tych okolic!

Obrazek

Obrazek

Ogłoszenie. A ja odkryłam, że w razie spotkania - nie mam żadnego guzika! I co będzie? Można łapać za cudze?? ;)

Obrazek

I które by tu wrota wybrać?

Obrazek

Ażurowe światła wieczornych zaułków...

Obrazek

Jedna z bram w Domach Tkaczy - w klimatach ni to pałacu, ni to starego zamczyska.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I ta przecudna, wijąca się klatka schodowa!

Obrazek

Obrazek

Zwiedzamy też tunele! Jednym przebija się uliczka w stronę wielkiego mostu kolejowego.

Obrazek

Obrazek

Drugi ma przeznaczene wybitnie dla pieszych, a przyćmione światło świetnie współgra z zapachem wilgoci i chłodem betonowych ścian.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4773
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 25-11-2022 14:58

Spacerując zaułkami Nowej Rudy rzuca sie nam w oczy spory, opuszczony budynek. Górna część jest spalona i zawalona. Wygląda trochę jak jakiś pałac, do którego jest doklejona kaplica. Po powrocie udaje się znaleźć informacje, że był to dawny miejski szpital i się spalił 4 lata temu.

styczeń 2022

Obrazek

Kiedyś miał jeszcze malowniczą fikuśną wieżyczkę, rok 2012

Obrazek

Chyba niedługo po pożarze się zawaliła. Rok 2018

Obrazek

Dwa poprzednie archiwalne zdjecia pochodzą ze stronki: https://polska-org.pl/7539024,foto.html ... ty=7539018

Nie był to jednak jego pierwszy pożar, już w latach 80 tych część się sfajczyła i od tego czasu tylko kawałek budynku zajmowały przychodnie.

Obrazek

Część okien sprawia wrażenie całkiem nowych. Dziurawe fragmenty dachu noszą ślady worków foliowych - jakby to ktoś zabezpieczał przed deszczem?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziwna "baszta", z jednym jedynym okienkiem na samej górze...

Obrazek

...za którą jest wklinowany zaułek, do którego chyba nigdy nie docierały promienie słońca.

Obrazek

Przyklejony do budynku kościół.

Obrazek

W przylegającym ogrodzie był kiedyś plac zabaw, ale raczej dawniej niż 4 lata temu.

Obrazek

Obrazek

Włazimy do środka. Pierwsze co się rzuca w oczy to plakat BHP. Jak widać - nie pomogło ;)

Obrazek

Schody donikąd...

Obrazek

Ktoś tu skitrał kawałek słupa?

Obrazek

Większa część budynku wygląda tak:

Obrazek

W jednym z pomieszczeń wyraźnie ktoś pomieszkuje. Przesiaduje na kanapie i pali ognisko z resztek innych mebli.

Obrazek

Obrazek

Drugi opuszczony budynek do jakiego mamy okazje wleźć w Nowej Rudzie. Nie wiem jakiego był przeznaczenia.

Obrazek

W środku krajobraz ubarwia jedynie talerzowata lampa.

Obrazek

Obrazek

Jakby buby rządziły światem - to tak by wyglądały remonty elewacji wszystkich starych kamienic!

Obrazek

Już nie pamietam czy urzekły mnie tu przybudówki czy kablowiska? A może jedno i drugie?

Obrazek

Domy Tkaczy od podwórka prezentują się całkiem inaczej. Również klimatycznie, ale totalnie odmiennie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kamienica o podrzeźbianych okienkach. I jakoś tak dziwnie krzywo stojąca w stosunku do innych, jakby częściowo właziła na ulicę.

Obrazek

Obrazek

Okienka - te wielkie i te całkiem malutkie!

Obrazek

Obrazek

Uliczki na różnych wysokościach. Uroki górskiego miasteczka!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wielopoziomowy parking :)

Obrazek

Nieraz tak jest, że nazwa ulicy świetnie pasuje do okoliczności krajobrazu.

Obrazek

Gdzieś od podwórek czają się dziwne pryzmy...

Obrazek

Obrazek

Gdzieś nad Woliborką. Na obrzeżach miasta domy stają się niższe, a dachowe papy bardziej pasiaste.

Obrazek

W krainie zmęczonych płotów...

Obrazek

... gdzie latarnie i ptasie budki się sobie kłaniają...

Obrazek

Czego tu nie ma w tej plątaninie kamerlików! Składowisko wszystkiego!

Obrazek

Drewniany baraczek. Jakby się człowiek nagle magicznie przeniósł w dawne Bieszczady! W Tarnawie Niżnej był kiedyś taki hotelik! Podobny na wygląd i identyczny w zapachach, które wokół siebie roztaczał.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoczki częściowo przysłoniete. Zdecydowanie tylko zimowe.

Obrazek

Obrazek

Czy tutaj kradną domofony? Czy może ten skurczybyk coś przeskrobał i go za kratki wsadzili?

Obrazek

Dziwny słup. Jakby trzypoziomowe wsporniki na bocianie gniazda?

Obrazek

Niby zwykły blok... ale jakis taki trochę nietypowy?

Obrazek

Lokalny dekielek.

Obrazek

Do mojej kolekcji "Krajobraz z rurą": https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... w-tle.html

Obrazek

Pojazd. Najważniejsze, że zabezpieczony przed zajumaniem.

Obrazek

Czasem z dachu coś zwisa... Ciekawe co by się stało jakby to włączyć??

Obrazek

Obrazek

Różne rodzaje ankr? (ankrów?)

Obrazek

Obrazek

Spod tluczonych tynków wyłażą stare napisy.

Obrazek

Ścienne murale i płaskorzeźby.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Te są sprzed kilku lat - więc nie wiem czy wciąż istnieją.

Obrazek

Obrazek

Brama do świata działkowców.

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4773
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 29-01-2023 13:45

Na obrzeżach Oławy, na wyspie zwanej Zwierzyniec mamy pewne intrygujące miejsce. Ceglana konstrukcja, otwarta w stronę rzeki, zamknięta od strony lądu. Kiedyś chyba miała drzwi albo coś podobnego, bo są ślady po czymś na kształt zawiasów. Coś jakby śluza? Jakby suchy dok?

Na starej mapie (którą ktoś zamieścił na jednym z forów) jest w tym miejscu (miedzy Odrą a kanałem młyńskim) znaczona śluza. Acz śluzy zazwyczaj są "przelotowe" a nie takie zamknięte na głucho cegłami...

Obrazek

Ceglane, pionowe ściany opadają w dół zaraz za domami. Brzegiem urwiska idzie w ogóle czyjś płot.

Obrazek

Obrazek

A tak się kończy konstrukcja od strony lądu - ślepym półkolem z równo wykładanej cegiełki.

Obrazek

Obrazek

W strone Odry otwiera się widoczna na zdjęciu "brama". Do rzeki jest stąd jeszcze kilkadziesiąt metrów pozbawionych sztucznych wzmocnien.

Obrazek

Obrazek

Różne schodki czy "okienka" na ceglanych ścianach powodują, że na pierwszy rzut oka miejsce przypominało nam jakiś stary fort!

Obrazek

Obrazek

Zalana część, z "jeziorem" porosłym zielonym kożuchem glonów czy innej rzęsy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Część konstrukcji sugerująca istnienie w tym miejscu kiedyś jakiejś bramy, drzwi, zasuwy?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Napis z dawnych lat namierzyliśmy tylko jeden.

Obrazek

Zagadka dla spostrzegawczych. Znajdź dziecko ;)

Obrazek

Jedno jest pewne - jest to fajne miejsce na spacer i piknik np. wypicie herbatki w ponury, mglisty dzień.

Obrazek

Obrazek

Początkowo chcieliśmy zrobić tam ognisko, ale najfajniejsze części tego miejsca są zalane wodą, w innych też wilgoć była dosyć spora, a poza chyba trochę za blisko zabudowań.
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4773
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 14-04-2023 17:29

W Legnicy, jak się można domyslać, było niegdyś sporo pomników związanych z armią radziecką i wszelakimi klimatami tamtych czasów. Jak się również można domyślać - nie ostało się ich zbyt wiele. Acz byłam w szoku, że aż tak dokładnie i skrupulatnie obrali miasto z jakichkolwiek śladów przeszłości. Jak solidnie trzeba było się naszukać, aby cokolwiek wyszperać. Tak, wiem... Trzeba było tu przyjechać 15 lat temu, jak tylko trafiłam na Dolny Śląsk. Wiele osób mi to mówiło. Mój błąd... Problem tylko taki, że wszędzie warto było jechać wtedy a nie teraz, a nie da się pojechać naraz wszędzie. Jako że Legnica dostała ode mnie niższy priorytet niż Kłomino, Pstrąże, wiele dolnośląskich pałacyków, Krym czy Karabach - tam zdążyłam pozwiedzać na czas, a tu nie...

Przy cmentarzu żołnierzy radzieckich jest pomnik - duży, ale mało ciekawy w swojej formie, ot takie sobie słupy... Twórca widać niezbyt miał wene tego dnia...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kilka ciekawszych pomników można znaleźć w tzw. lapidarium o nazwie "Cień Gwiazdy", znajdującym się przy cmentarzu na Zakaczawiu. To te okazy, które niegdyś stały rozrzucone po mieście w różnych miejscach, a potem nagle się okazało, że już stać tam nie mogą i trzeba je zabrać. Acz chwali się, że trafiły tutaj, a nie przerobiono je na tłuczeń jak to bywało w innych miejscach... Lapidarium jest jednak "nieczynne do odwołania" i zwiedzać można jedynie przeskakując płot. Dobrze, że nie jest wysoki ;)

Ten pomnik był najbardziej znany, bo stał w centrum. Ten też chyba wzbudzał najwięcej kontrowersji, zyskując czasem różne "podpisy towarzyszące" ;) Przedstawia żołnierza polskiego, radzieckiego i dziewczynkę. Coś tam w jego nazwie było o wdzięczności ;)

Obrazek

Obrazek

Teraz widać dokładnie, że pomnik niegdyś stał na wysokim cokole. W normalnym rzucie wyglada zabawnie - figury mają niezmiernie krótkie nóżki!

Obrazek

Po demontażu pomnika przez krótki czas na cokole stanęła żółta kaczucha! :) Szkoda ze kaczkę też zabrali... Nie dogodzi się tym Legniczanom... Tak źle i tak niedobrze ;) LINK: https://www.radiowroclaw.pl/articles/vi ... -o-kaczke#

Znalazły się tu także dwie, wydawałoby się, zupełnie niegroźne płaskorzeźby. Jedna przedstawia spotkanie robotnika i chłopa, druga matkę z gromadką dzieciarni. Widać w kaszkietach, gumiakach i wielodzietnych rodzinach też jest coś niepoprawnego politycznie, czego wspomnienie mogłoby zaszkodzić świetlanej przyszłości.

Obrazek

Obrazek

Są tutaj (w tym lapidarium) też dwa kamulce z napisami, obiektywnie nie przedstawiające specjalnych walorów artystycznych. Upamiętniały różne nieprawomyślne (według obecnych zapisów) wydarzenia z przeszłości. "Powrót do macierzy", "faszystowskie bandy" czy "lud pracujący miast i wsi" - okazały się tu formułkami zdecydowanie dyskwalifikującymi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Włócząc się po mieście napotykamy też resztki innego pomnika. Jakimś cudem pozostał na starym miejscu. Główny bohater z cokołu (kimkolwiek był) uciekł już dawno, zostały tylko płaskorzeźby przedstawiające sześć postaci. Część z nich uległa renowacji - zadbano o kolowe ubrania a nawet usteczka! ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest też takowy pomniczek. Nie wiem co przedstawia, ale solidna bryła betonu i grubo ciosane wykonanie sugeruje, że pochodzi z podobnych czasów.

Obrazek

Zaglądając w różne zaułki Legnicy szukamy też innych pozostałości radzieckiej przeszłości. Liczymy na jakieś oblazłe malunki, mozaiki czy chociaż napisy. Jest tego cholernie mało! (albo my źle szukamy?)

Zachował się korpus przysłonięty z lekka bluszczem...

Obrazek

"Granica posterunku" na ceglanym murze, obecnie ozdobionym współczesnymi malunkami.

Obrazek

Opuszczony szpital na obrzeżach miasta i tylko jeden napis - zapewne fragment podpisu jakiegoś żołnierza.

Obrazek

Jedynym (odnalezionym przez nas) zagłębiem starych napisów są takie oto ruiny. Nie wiem dokładnie do czego służyły, ale miało to coś wspólnego z samochodami.

Obrazek

Obrazek

Takowe artefakty ścienne można tutaj wyłuskać:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4773
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 18-04-2023 19:27

Wiele osób twierdzi, że tam już nie ma po co jechać. Że wszystko co ciekawe padło łupem szabrowników i wandali. Że pozostał jedynie totalny rozpiździel w środku lasu. Hmmm... Las? Ruiny? Fajnie! Nie pozostaje nic innego jak tam zajrzeć, gdy nadarzyła się takowa okazja. I muszę przyznać, że mi się podobało. Być może dlatego, że nie byłam tam nigdy wcześniej. Nie widziałam na własne oczy tego miejsca, gdy było w lepszym stanie, z napisami, sprzętami czy innymi artefaktami dawnych czasów. Wrażenia padły więc na czystą kartę i uniknęły porównań. Napotkaliśmy ogromny labirynt spleśniałego betonu, który pożera roślinność. To też ma swój urok.

Miejsce akcji - obrzeża Legnicy, Lasek Złotoryjski.
Czas akcji - niby styczeń według kalendarza, ale pogoda iście wiosenna. Było chyba z kilkanaście stopni. Łaziło się więc całkiem przyjemnie, wyciągając gęby do słońca.

Miejsce owo było szpitalem. Wybudowali go Niemcy (jako że to Dolny Śląsk), po wojnie przejeły go wojska radzieckie (jako że to Legnica). W latach 90-tych przeszedł w polskie ręce (jako że Sowieci wyjechali). No i popadł w ruinę - jako że ostatecznie okazał się nikomu niepotrzebny. Potrzebny był tylko szabrownikom, dzikim eksploratorom i poszukiwaczom przygód. Czyli historia taka dość klasyczna dla tych okolic. Można by ją opisywać w różnych relacjach za pomocą kopiuj/wklej.

Do lasku docieramy w promieniach słońca. Dość szybko przez zimowe, bezlistne konary przeziera cel naszej wędrówki. Widać, że to las solidnie nafaszerowany betonem. Lubię bardzo ten moment, gdy z chaszcza zaczynają wyłaniać się ruiny i człowiek wie, że zwiedzanie zaraz się zacznie i jeszcze wszystko jest przed tobą. Takie wewnętrzne rozemocjonowanie i radość połączona z niepokojem. Że miałoby się ochotę biec, aby jak najszybciej dopaść zdobycz. Żeby zdążyć, żeby nikt cię nie przepędził, żeby coś nie zakłóciło poznawania miejsca, które jest już tuż - w zasięgu ręki.

Obrazek

Obrazek

Z zarośli przyglądają się nam dziwne stworzenia.

Obrazek

Pierwszy zwiedzamy takowy zielonkawy budynek. Ze środka wieje chłodem, wilgocią i wonią pieczarkarni. I teraz pytanie - czy ten budynek był najbardziej zgniły? Czy po prostu potem nam się stępił węch z racji przyzwyczajenia do otaczającej przestrzeni??

Obrazek

Potem zaglądamy na basen.

Obrazek

Przestronna hala, acz już niekoniecznie zachęcająca do kapieli.

Obrazek

Obrazek

Chociaż? W sumie czemu nie?? ;)

Obrazek

Tu wyraźnie mieli kino czy inny teatr ze sceną. Odrobinę podobne miejsce jak niegdyś napotkaliśmy w Trzebieniu ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... olska.html ) , ale w nieporównywalnie gorszym stanie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najwiekszy tutejszy budynek. A przynajmniej najdłuższy. Zdaje się niknać gdzieś na horyzoncie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ma to przełożenie na jego przepastne korytarze. Prora ( https://jabolowaballada.blogspot.com/2017/04/prora.html ) to może nie jest, ale też robią wrażenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak się można domyslać, mają tu kilka klatek schodowych, z których każda jest nieco inna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Krajobraz z oknem. Rzut oka z ciemnych wnętrz na jasne, rozświetlone słońcem dziedzińce. Widok ze zmurszałych, walących grzybem pomieszczeń na kolejną porcję ruin siedzących wśród zapachu lasu i wiatru (no i trochę palonej opony, bo niestety ktoś niedawno się zabawiał w ten sposób w okolicy)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A skoro juz mowa o oknach - w większości pomieszczeń (a i na zewnętrz) leżą wyprute ramy okienne. Ułożone są w stosiki tak jakby przygotowane były do wywózki. Nie wiem do jakiego celu mają być przeznaczone. Może na opał? Bo raczej do zastosowania zgodnie z przeznaczeniem to juz się średnio nadają.

Obrazek

Obrazek

Sporo drzew się tu wykopyrtneło, co dodatkowo nadaje okolicy posępnego klimatu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wiele wiatrołomów postanowiło się przytulić do budynków.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do ścian tulą się też bardziej typowe rośliny np. bluszcze.

Obrazek

Wyłazimy też na jedno z poddaszy.

Obrazek

Są z niego całkiem fajne widoki, jako że tutejsze dachy są dosyć niekompletne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na ścianach udaje się znaleźć tylko jeden niemiecki napis. Przyczaił się nad krętymi schodami i wylazł spod tynku.

Obrazek

Z podobnych czasów pochodzą chyba te odrzwia rzeźbione w szpitalne węże.

[img]https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgYAFdG4clZDy0D_GEjDgchnBGoU45b3y3c8h_uVRku8t1-kgW-MjUh1SP2y4--LxaHRbv9fCmWSKq3zWlU9G1MqndyzvucSbX72vTYwSLSGUHto9P4TNjpxYHElAEsvyvFZm5dzXMQQxY0pX2dIoo7WwpCFVKXI5m8wrcvfm8v5sXDD16Rb-MfPnEXvw/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-25%20o%2020.44.22.png
[/img]

Obrazek

Obrazek

Mozaiki napotykamy dwie - basenową i w kaplicy. Tematyka więc nieco odmienna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie zachowało się zatem zbyt dużo pamiątek przeszłości. Jest za to trochę nowych malunków ściennych. Niektóre nawet całkiem ciekawe.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najdłużej się przyglądamy temu okazowi i jego ciekawym szczegółom. Co to może symbolizować? I kim jest ta smutna, mało ozdobna postać po prawej stronie?

Obrazek

Na cienistych, ponurych dziedzińcach człowiek sobie przypomina, że to styczeń. Że mimo zaskakującego ocieplenia - to jeszcze nie wiosna. Kałuże skrzypią pod nogami, a trawy czy opadłe liście pokrywa szron.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szybko stamtąd zwiewamy, w poszukiwaniu słońca i odkrytych przestrzeni pełnych płowych ziół. Są tu i takie miejsca, których klimat nieco przypomina dawne ośrodki wypoczynkowe.

Obrazek

Obrazek

Nieopodal jest też wspomniana wcześniej kaplica.

Obrazek

Obrazek

Są też garaże...

Obrazek

Obrazek

Kompleks jest naprawdę ogromny - łaziliśmy chyba ze dwie godziny!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4773
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 05-05-2023 09:32

Na południe od Legnicy, niedaleko od huty miedzi, namierzyliśmy trzy zbiorniki wodne, wyróżniające się tym, że ich brzegi są wyłożone betonowymi płytami. Nie wiem czy są to sztuczne stawy, zbiorniki przeciwpożarowe czy jakieś osadniki poflotacyjne. Czymkolwiek by nie były, są to nietypowe miejsca, które warto odwiedzić :)

Wędrówkę zaczynamy przy przemysłowych terenach ogrodzonych płotem.

Obrazek

Potem wkraczamy w lasy. Nie jest to jednak zwykły las. Wybitnie czuć tu klimat zarosłej hałdy. Przypominają mi się różne bytomskie zaułki. Nie wiem czemu, ale brzozy jakoś bardzo lubią porastać takie miejsca. Nic dziwnego więc, że to jedno z moich ulubionych drzew! :)

Obrazek

Miejscami w dal prowadzą na zarosłe mchem płytówki.

Obrazek

Częściej jednak drogi mają charakter ziemny, co przy obecnych okolicznościach powoduje znaczne zabagnienie terenu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tutejsze drogi miejscami zmieniają się w jeziora. Trzeba sporo drogi nadłożyć, aby je obejść.

Obrazek

Obrazek

O! Można było się tego spodziewać! Znaki bubowego szlaku atrakcji oczywiście są! A jakże! To najlepiej oznaczony szlak - przynajmniej w Polsce...

Obrazek

A zaraz obok nasz pierwszy stawek. Niewielki, okragły, o mocno już zarosłych płytowych brzegach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W jednym miejscu na brzegu stoi taki "bunkierek". Przepompowania albo co?

Obrazek

Obrazek

Można zejść na dół po drabinie.

Obrazek

Widać tam jakieś rury, pokrętła, stojącą wodę i trochę śmieci.

Obrazek


Z wału okalającego stawek prowadzą dokądś małe, porosłe mchem schodki. Mech to poduchy wypełnione wodą jak balony. Do granic możliwości! Wystarczy leciutko dotknać by siknęło na podciśnieniu! Pojawia się istna fontanna! Już nie mówię co się dzieje, gdy się ów mech przypadkiem nadepnie ;)

Obrazek

Schodki prowadzą do takowej studni.

Obrazek

Niedaleko stawku, na zupełnym zadupiu wśród pól uprawnych i rozlewisk Kaczawy, stoja sobie ruiny folwarku. Miejsce zwane jest "willa włoska". Jeszcze w latach 80tych mieszkało tu kilka rodzin, a teren należał do PGRu. Miejsce zostało opuszczone koło roku 1990. Nie mogę się zdecydować czy widok ładniej prezentuje się z kamiennym mostem czy stadem śnieguliczek.

Obrazek

Obrazek

Obecnie z głównego budynku mieszkalnego zostały już tylko same ściany.

Obrazek

Obrazek

Zwiedzanie wnętrz jest maksymalnie krótkie i upływa pod hasłem jeżyn oraz cegieł. Jeżyny nas drapią nawet przez podwójne spodnie, a cegły wyglądają jakby miały ochotę zapodać atak w inny, jeszcze bardziej perfidny sposób. Nic tu po nas...

Obrazek

Miłe dla oka ścienne zdobienia porastają płowymi trawami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z innych okolicznych budynków jeszcze mniej pozostało.

Obrazek


Drugie obetonowane jeziorko znajduje się bliżej huty, więc ponad lasem mamy widoki na kominy i dymy. Ogólny klimat odrobinę przypomina mi staw Trójkąt w Bytomiu.

Obrazek

Ciekawą mają tą konstrukcję przy schodach. Jakieś takie murki z fragmentami wyciętych rur?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ten zbiornik jest zdecydowanie większy od poprzedniego, a przynajmniej z zaplanowania miał być głębszy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy częściowo tą samą drogą i przemysłowe konstrukcje mijamy w promieniach zachodzącego słońca.

Obrazek

Tu musimy jakoś zleźć z wiaduktu, gdzie nie ma ani ścieżki ani przerwy w obarierkowaniu.

Obrazek

Ale za to po krzakach walają się znaki drogowe :)

Obrazek


Ostatni mix wodno - betonowy na naszej trasie to okolice zbiornika na potoku Białka. Najpierw takie korytko. Chodniczek pośrodku jest dobry dla ćwiczenia równowagi ;)

Obrazek

Ciąg dalszy potoczku. Płynie sobie ów w takim leju. Tu też po raz pierwszy zwracamy uwagę na nietypową kolorystykę krajobrazu - wszystko jest jakieś rudo - brązowe. Jakby kiedyś wylała tu żelazista woda, pełna dodatkowo zmielonej cegły - i osad pozostał wszędzie wokół. Nawet na okolicznych krzakach.

Obrazek

Jakaś miniśluza czy inne dziwo. Podłoże pełne rudego szlamu. Dziadostwo śliskie jak szlag. Jak sobie szłam - tak sobie siadłam. Od tego momentu też już mam fragmenty ceglaste, więc jestem integralną częścią otaczającego nas krajobrazu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ruro - potok doprowadza nas do zbiornika. Wąski lej rozszerza się w wielkie kolisko płyt otaczających wodę. Zabawnie wyszło, bo tego miejsca akurat nie mieliśmy wcześniej namierzonego i trafiliśmy na nie przypadkiem. A stało się niesamowicie fajnym dopełnieniem naszej dzisiejszej wycieczki. Idealnie osadzone w konwencji - jak na życzenie! :)

Obrazek

Obrazek

Wyspeki? Raczej namulenia. Nie próbujemy na nie wchodzić, bo są podejrzenia, że by zasysło...

Obrazek

Obrazek

W jakim celu ten napis? Raczej chyba nikt by stąd nie pił...

Obrazek

Wieczorny krajobraz z podtopioną poręczą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rude schodki niknące w wodnych odmętach. Obłoczki o zachodzie słońca dostosowały się kolorystyką do okolicy.

Obrazek

Obrazek

A potok opuszczający zbiornik znów włazi w kanał. W taki dziwny - częściowo zadaszony!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4773
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 10-05-2023 07:51

O Zakaczawiu nam opowiadano wielokrotnie. Że to "dzielnica cudów", że "po zmroku tam strach się pojawić", że jak Bytom wpada w me gusta - to zachwyci mnie i to miejsce. Zatem nie było wyjścia - trzeba było pojechać i zasmakować rejonu po swojemu.
Wprawdzie nie spotykamy Benka Cygana i jego ferajny, ale spędzamy miłe popołudnie włócząc się zaułkami podwórek.

Budynkiem, który wybija się z krajobrazu i zwraca uwagę, jest dawna siedziba gestapo, obecnie opuszczona. Od tylnej strony (stąd przychodzimy, więc tak widzimy to miejsce po raz pierwszy), jawi się jak ceglana, nieotynkowana kamienica, o czarnych, wypalonych, ziejących otchłanią oknach.

Obrazek

Miejsce ma opinię nawiedzonego, pełnego duchów i demonów. Okoliczni mieszkańcy ponoć opowiadają o dziwnych dźwiękach dochodzących z wewnątrz lub niewyjaśnionych cieniach snujących się po okolicznych podwórkach. Z resztą nie byłoby to dziwne, biorąc pod uwage historię budynku. Rzadko które miejsce jest tak przepełnione złymi emocjami i negatywną energią. Jednak zwiedzając czarne, walące spalenizną korytarze, jakoś kompletnie nie czujemy tej atmosfery. Czujemy głównie (i bardzo namacalnie) klimat żulerskiej meliny, noclegowni dla bezdomnych i miejsca spotkań lokalnych narkomanów. Żadnej metafizyki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zresztą długa, powojenna historia tego budynku, była już nieco mniej mroczna niż początkowa - mieścił się tam milicyjny komisariat a potem hotel robotniczy - więc może przyćmiło to jakoś odcisk makabrycznych wydarzeń sprzed lat? Może się przewiało? Bo przeciągi są tu solidne.

Główny korytarz jest wykładany ozdobną, klinkierową cegiełką. Tu przez chwilę można się poczuć jak w jakimś pałacu!

Obrazek

Obrazek

Obecnie są ponoć jakieś plany odbudowy, remontów i utworzenia tu mieszkań. Jedno jest pewne - mieszkać na stałe w takim miejscu to ja bym jakoś nie chciała. Jeszcze pewnie mieć pokój z oknem od strony podwórka - studni?

Obrazek

Obrazek

Gdzieś na ścianach są podobno podpisy dawnych więźniów różnych narodowości. Są też ślady po kulach na jednej ze ścian, gdzie ponoć dokonywano egzekucji. Ktoś nawet opowiadał o resztkach mocowań łańcuchów czy innych narzędzi tortur. Nie udaje się nam jednak nic z tego odnaleźć. Dominuje raczej twórczość współczesna. Chyba źle szukaliśmy. A może wszystko zalepiła już sadza z kopcących opon i opalanych kabli?

Wychodzimy "wejściem głównym". Od tej strony fasada budynku wygląda jak jakaś gotycka świątynia albo krzyżacki zamek, wciśnięta na chama pomiędzy zwykłe kamienice. Nie pasuje tu kompletnie. Tak jakby ktoś chciał ją ukryć? Tutaj się też ślepo kończy jedna z ulic. Jeśli w jakimś fragmnecie budynek zachował swój klimat upiorności - to właśnie tu. To jedno jedyne miejsce, gdzie mam wrażenie, że mój wzrok krzyżuje się ze spojrzeniami dawnych "pensjonariuszy". I jest to brama, której nie bardzo chce się przekraczać, by nią wejść do budynku. Dobrze, że my nią wychodzimy! :)

Obrazek

Obrazek

Podwórko na tyłach budynku gestapo jest przestronne i bardzo błotniste. To raczej plac, który wygląda jakby powstał po sporych wyburzeniach jakiś starych kamienic. Chyba dosyć dawno zniknęły. Szkoda, że już ich nie zobaczyliśmy.

Obrazek

Obrazek

Stoi tu też takowy baraczek. Kibelek? Stróżówka? Budka z piwem?

Obrazek

Warzywniak już niestety nieczynny, ale chomąto wciąż wisi. Ciekawe czy po prostu dla ozdoby czy to może wspomnienie po jakimś końskim targu?

Obrazek

Kilka warstw starych napisów wylazło spod opadłych tynków.

Obrazek

Nie wiem czy to prąd, internet czy kablówka, ale sposób rozpajęczynowania bardzo urokliwy - taki pełen swobody i odrzucenia schematów :)

Obrazek

Od początku naszej wycieczki w różnych zaułkach Legnicy spotykamy takie pasiaste, hatifnatopodobne stworki. Początkowo myśleliśmy, że Legnica z jakiegoś powodu wspiera Azerbejdżan (a teraz w modzie jest obwieszanie terenu obcymi flagami)

Obrazek

Obrazek

Jednak pierwsze skojarzenie było błędne - nieco się nam pokićkało ustawienie kolorów ;) Dziwny, trójkolorowy stworek jest jednak bardzo miejscowy - to MKS Miedź!

Obrazek

Obrazek

Ścienne malunki innych typów.

Obrazek

Tutaj, pomiędzy kamienicami o oknach zatkanych dyktami, przeziera budynek o zupełnie odmiennej architekturze.

Obrazek

Nie wiem czym był, ale nieco kojarzy mi się z synagogą.

Obrazek

Obrazek

Takowy pomniczek też gdzieś tam mijamy w bliższej czy dalszej okolicy.

Obrazek

Suniemy dalej w błotniste podwórka, pomiędzy omszałe garaże i ekipy rąbiące na opał pudła po bananach i stare szafy.

Obrazek

Ciekawe czym Gienek się naraził lokalnej społeczności?

Obrazek

A tu nas zatkało! Dosłownie brat bliźniak Archimedesa - pojazdu naszej koleżanki Karoliny! Dzielne bordowe autko, które swoimi wyczynami zakasowałoby niejedną terenówkę, a przebiegiem miedzykontynentalne transportowce! "Arczek" zyskał właśnie taką stylową czarną klapę po spotkaniu z dzikiem (albo jeleniem? bo tych spotkań było kilka ;) I tu, nagle w Legnicy, naszym oczom zjawia się ON. Tylko na legnickich blachach! Ki diabeł?? Chodzimy wokół, cmokamy z niedowierzania, a z okien pewnie już na nas filują, rozważając co za przybysze - desperaci próbują podprowadzić 25-letniego opla corsę ;)

Obrazek

Trafiamy też na zaułki pełne zwierząt, zarówno takich rodzimych, jak i bardziej egzotycznych.

Obrazek

Obrazek

Tutaj przez chwilę można się poczuć jak w Bytomiu - i jeszcze te kominy zamykające horyzont!

Obrazek

Obrazek

Kawałek dalej pomiędzy stare kamienice jest wsadzone mini osiedle kilku piętrowych bloków. Jakoś zupełnie tu nie pasują, jakby spadły z ksieżyca. Trzy z nich okazują się być opuszczone.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy próbuję zajrzeć do jednego z okien, zagaduje mnie miejscowy: "Wszystko sk***syny zniszczą. Takich to trzeba w chlewie ze świniami trzymać!". Według opowieści tego pana w blokach były mieszkania komunalne dla "szczególnej maści elementu" i ich mieszkańcy przez kilka lat doprowadzili budynki do takiego stanu, że nie nadają się już do zamieszkania. Ponoć ustawicznie wzniecali pożary, wybijali okna i pruli ściany swoich mieszkań, aby wyrwać rury czy kable i oddać je na złom. Pokazuje mi jedno z mieszkań, gdzie lokator zwlekł i podpalił opony. W środku! Czemu? Ponoć jakieś prochy źle weszły. Albo właśnie dobrze? Z innego okna ktoś wyrzucił dziecko. Nic mu się nie stało bo upadło na kartony. Okoliczni mieszkańcy się cieszą, że bloki opustoszały - wreszcie jest spokój, nie ma nocnej muzyki i wrzasków. Teraz by chcieli, aby bloki zburzono i w tym miejscu postawili Biedronkę. Raz, że blisko by było po zakupy, a dwa - nie byłoby strachu, że problem z uciążliwym osiedlem powróci. Już nawet napisali jakiś list do burmistrza czy tam innego przedstawiciela urzędniczych pierdzistołków.

Nie wiem na ile historie z tego miejsca, barwnie opowiedziane mi przez pana Gwidona, są prawdziwe. Jeśli ktoś może je potwierdzić lub zdementować - będę wdzięczna!

Co ciekawe - w tutajszych mieszkaniach były piece kaflowe. Sposób ogrzewania, ktory raczej kojarzy się ze starymi kamienicami, a nie z blokami.

Obrazek

Tylko jeden z bloków ostał się zamieszkany.

Obrazek

Zaglądamy jeszcze na pobliski cmentarz. Głównym powodem wizyty jest poszukiwanie lapidarium "Cień Gwiazdy"

Oprócz tego mają tu wydzielone miejsce, gdzie dla odmiany zwałowano stare niemieckie nagrobki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedno nas w tym miejscu bardzo zafrapowało - przy głównym wejściu na cmentarz stoi znak skażenia biologicznego. Pierwszy raz na naszych trasach spotykamy taki znak. Co tu się odpinkala??? Nie powiem - poczuliśmy się nieco nieswojo... Bo albo o czymś nie wiemy, albo ktoś se jaja z ludzi robi???

Obrazek

Zawijamy jeszcze za tory, gdzie mamy namiary na schron. Okazuje się niestety zasypany.

Obrazek

Obrazek

Dalej kontynuujemy wycieczkę wzdłuż torów, w klimatach przykolejowych mostków, wiaduktów, tunelików, częściowo jeszcze po Zakaczawiu, częściowo już za rzeką. No i o tym będzie osobna relacja.

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4773
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 09-02-2024 10:50

Opowieść o wyjątkowym pikniku - o miejscu, które łączyło w sobie aromat rdzy, kreozotu, wodorostu, obornika i starej piwnicy :) Z widokiem na chlupoczącą rzekę i pojące się krowy, z pociągami śmigającymi nad głową.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Więcej w relacji - link w komentarzu
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... dra-w.html
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...


Wróć do „Relacje z wypraw”