W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4986
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 06-12-2024 21:04

Suniemy w nasz ulubiony rejon Czech. Po drodze w Mniszku postój na lody! To już tradycja!

Obrazek

W okolice wioski Hvezda dojeżdżamy późnym popołudniem. Osiedlamy się w przyjemnej przydrożnej zatoczce. Pewnie z dwie noce tu spędzimy.

Obrazek

Idziemy połazić. Początkowo łąkami...

Obrazek

Wśród polnych kapliczek...

Obrazek

Kierujemy się w stronę pagóra zwanego Vilhost. Już tu kiedyś byliśmy, no ale nie wszędzie. A tu w każdy załom skalny warto zajrzeć. Skalne gęby zdają się nam bardzo bacznie przyglądać...

Obrazek

Obrazek

Droga u podnóża skał jest kręta i pełna rozpadlin. Czasem pojawia się znikąd jakaś zanikająca ścieżyna i tak samo szybko traci się w szczelinach czy między korzeniami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pumeksowate skały.

Obrazek

Obrazek

Różnej wielkości groty i tajne przejścia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widać wyraźnie, że to już wieczór. Tak, tak... taki czerwcowy, więc pewnie koło godziny 20. Koniec czerwca - najpiękniejszy czas w roku! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na szczyt nie wchodzimy. Naszym celem jest pokręcić się po zboczach. A i z nich są całkiem fajne widoki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W okolicy można też znaleźć skały przekształcone w kaplice/pomniki upamiętniające zmarłe osoby.

Obrazek

Obrazek

Na zakręcie, w przykurzonym lusterku.

Obrazek

Kolejnego dnia idziemy do wioski Hvezda, gdzie są praktycznie same stare domy. W większości zamieszkane - nie wiem czy na stałe czy sezonowo, ale wyraźnie ktoś się nimi zajmuje. Ogrody toną w zieloności. Jest tu bardzo cicho - nie ujadają psy, nie wyją kosiarki, nie łupie muzyka itp.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W ogóle cała miejscowość jest bardzo cienista i pełna starych drzew.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Za wioską droga się kończy. Ruch jest dość znikomy. Wszelakie pełzuny czują się więc swobodnie i na środku szosy.

Obrazek

Obrazek

Gdzie nie spojrzysz to coś się do ciebie uśmiecha.

Obrazek

Obrazek

Mają tu bardzo przyjemną kaplicę. Jej bardzo wielkim plusem są otwarte drzwi.

Obrazek

Stare odrzwia.

Obrazek

Obrazek

Wnętrze jest chłodne i mocno zapodaje aromatem bejcy do drewna i zgasłych świec.

Obrazek

Aniołki, święte obrazy, wyszywanki - wszystkiego po trochu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wewnątrz, oprócz wyposażenia typowego, możemy znaleźć list od wdzięcznych turystów, którzy się tu schronili.

Obrazek

Wisi też zdjęcie jakiegoś wesołego kolesia.

Obrazek

Za wioską skręcamy w lasy. Szukamy tu wydrążonych w skałach grot, nisz i innych zagłębień, wyraźnie nie będących naturalnego pochodzenia. Tu cały ten rejon to było kiedyś jedno, wielkie skalne miasto!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalej przy drodze też co rusz widzimy ułożone z kamieni wzmocnienia skarp, równo jak od linijki wycięte skały, napisy, wnęki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Są też dziksze fragmenty wąwozów, o wyglądzie bardziej naturalnym, więc miłośnicy braku ingerencji ludzkiej ręki w krajobraz również znajdą coś dla siebie.

Obrazek

Obrazek

Kapliczka w środku lasu.

Obrazek

Stare, niemieckie napisy wyglądają jakby spłynęły z błotną lawiną (albo inną lawą ;)

Obrazek

Zmierzamy w stronę "zamku".

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W miejscu znaczonym na mapach jako "Hrad u Hvezdy" nie znajdujemy żadnych ruin zamku. Jest tylko niewielka górka ze skałką na szczycie. Brak zamku jednak nie przekreśla tego miejsca jako wartego odwiedzenia. Bardzo nam się tu podoba. Pusto, cicho, wiaterek sobie wieje. Nawet jakieś widoczki tu czy ówdzie przezierają.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jakieś miejsce pamięci. Ale o kim i dlaczego - nie wiemy. Były jakieś napisy, ale zostały wydrapane, inne dodane, też potem skute - cieżko rozkminić co i po co. No ale jak widać ktoś pamięta, kwiatki same nie przyszły.

Obrazek

Mijamy też takowy obiekt, który początkowo bierzemy za kapliczkę, ale chyba raczej był kiedyś przepompownią wody. A może cały czas jest? W środku coś jakby huczało.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na samym skraju wsi stoi ciekawie wyglądający dom. Od przodu - normalna chałupa. Z tyłu - jak kilkupoziomowa twierdza z piwnicą gigantem.

Obrazek

Na tym zdjęciu dobrze widać jaka jest różnica wysokości - chałupa kontra tylna podmurówka.

Obrazek

Kręcimy się też po innych skałkach w okolicy, gdzieś na zachód od wsi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Cieniste wąwozy.

Obrazek

Czasem skały i góry nagle znikają - są tylko malownicze lasy i klimat zupełnie jak gdzieś na równinach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

JAGOOOODY!!! Takie ilości, że można w nich wręcz pływać!

Obrazek

Ślady zbrodni się nie ukryją! I od razu widać kto z rodziny najmniej lubi jagody ;)

Obrazek

Obrazek

Nie, grzybków nie jedliśmy żadnych... A jednak niektóre korzenie na nas dziwnie patrzą ;)

Obrazek

Widok na wzgórze z ruinami zamku Ronov - tam byliśmy w zeszłym roku.

Obrazek

Łąkami, polami wracamy pod nasze Vilhosty...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I znów "ostrzyca" z zamkiem wyłania się spomiędzy traw.

Obrazek

Na obrzeżach Hvezdy przy jednym obejściu urzekł nas płot! Cóż za cudna kolekcja! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I znów nie wiadomo kiedy zleciał kolejny dzień. Kolejny długi dzień pełen wrażeń i odkrywania nowych miejsc.

Obrazek

A letnie wieczory wśród czeskich skał mają w sobie tajemniczość i nieodparty urok, który ciągle każe wracać :)

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4986
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 20-01-2025 20:52

Ku czeskiej granicy wyruszamy 21 września. Wszyscy nam to odradzają. "Nigdzie nie dojedziecie", "największa powódź w historii ludzkości", "zerwane mosty", "tam jest jeszcze gorzej niż w Polsce"! "Nie przejedziecie przez Sudety w żadnym miejscu"! Katastroficzne wizje napompowane przez media przedstawiają chyba wielkie, bezdenne jezioro, które ciągnie się co najmniej od Wrocławia do Pragi. No cóż... Jak się nie uda dojechać tam gdzie planujemy (bo własności pławne busia okażą się niewystarczające) - to dojedziemy gdzie indziej. Przecież nie będziemy siedzieć w domu!

Problemy z płynną jazdą (co w tym kontekście brzmi nieco dwuznacznie ;) ) zaczynają się szybko, bo już w rejonie Dzierżoniowa. Utykamy w korku pośrodku łąk. "To żesmy se pojeździli" - już przez chwilę mamy obawy, że może jednak ONI mieli rację. Okazuje się jednak, że to nie wielka woda przegrodziła nam drogę - a wyrywny motocyklista. Niestety był tu wypadek i poszkodowanego kolesia zabiera helikopter. Podziw dla pilota, że udało mu się nie zaplątać ani w druty ani w drzewa. Sprytnie manewrował!!

Obrazek

Jedziemy zatem dalej i ogólnie nigdzie na naszej trasie nie wystąpiły żadne utrudnienia związane z nadmiarem wody. No chyba, że częste postoje na kibelek ;)

Jedynie na powrocie, w rejonie Złotoryi, napotkaliśmy wyrwane koryto nieistniejącej rzeki pośrodku pola. Rolnik zapewne się nie cieszył...

Obrazek

Juz będąc w Czechach docieramy do jakiejś krainy latawców. Z daleka wygląda to tak:

Obrazek

Są punkty, gdzie można sobie kupić takowego giganta!

Obrazek

Obrazek

Początkowo mam nawet pomysł, aby kupić takowego i go ciągnąć za busiem - no ale do tego przydałby się jakiś kraj mniej zelektryfikowany i najlepiej stepowy ;)

W okolicy latają również balony!

Obrazek

Niedaleko miejscowości Brada parkujemy pod spaloną knajpą...

Obrazek

A kto tu zamieszkał w murze przy kaplicy? :)

Obrazek

Ruszamy na krótki spacer w pobliskie skałki.

Obrazek

Naszym celem jest Rumcajsova jaskinia - niewielka skalna grota ustylizowana na pomieszczenie mieszkalne i w zależności od momentu wyposażona w mniej lub wiecej eksponatów związanych z głównym bohaterem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wychodzimy też na szczyt wzniesienia oznaczony jako Hrad Brada. Z teoretycznego zamku jednak już nic nie pozostało. Jest tu tylko krzyż, dwie kamienne rzeźby i ławeczki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I całkiem ładny widok.

Obrazek

Obrazek

Jeden kamyczek tu znaleźliśmy, a drugi zostawiamy! Ot wymiana!

Obrazek

W dole widać miasto Jiczyn, przez które przejeżdżaliśmy i mieliśmy okazję się tam dwa razy zgubić. Z tej perspektywy wcale nie wydaje się takie duże i zawiłe ;)

Obrazek

A ta śliczna wulkaniczna górka to Zebin. Tam pójdziemy jutro! :)

Obrazek

Kierujemy się w stronę zamku Trosky, który z daleka prezentuje się rewelacyjnie - zawiśnięty na na dwóch odsuniętych od siebie skałach.

Obrazek

Obrazek

Mamy podejrzenia, że z bliska może być gorzej - no ale skoro już tu jesteśmy w okolicy... Wielkość parkingu sugeruje, że czasem bywa tu szał ciał. Teraz jest wieczór i z napisów na słupie wynika, że zamek jest zamknięty. Pójdziemy obczaić na ile skutecznie ;)

Obrazek

Ścieżka obchodzi zamek dookoła. Wyraźnie z niektórych stron wejście do baszt jest bardziej skomplikowane ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoczki na boki wskazują, że teren jest tu całkiem górzysty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najdogodniejsze wejście prowadzi przez bramę. Tą, która teraz jest zamknięta. W sumie można by się też wspiąć po murze, który w jednym miejscu jest niższy, taki trochę ubity od góry i bardziej porowaty. Toperz i kabak by dali radę. Obawiam się jednak, że ja nie... Bardzo głupio by polecieć na ryj w pierwszy dzień wycieczki. A być może tam u góry jest cieć, pies albo jakieś alarmy, więc pokonywanie ściany trzeba by robić nie tyle skutecznie co szybko i sprawnie. Obmacuję skałę, próbuję... Nie, nie ma szans... No żal, ale jednak warto umieć ocenić realnie swoje możliwości. Oj tak... Krótko trwał ten okres, gdy gdzieś nie wchodziliśmy "bo kabak nie da rady" ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeszcze rzut oka z daleka na zamek - i jedziemy szukać noclegu.

Obrazek

Zatrzymujemy się gdzieś w rejonie krętych dróg za miejscowością Hruba Skała. Mały, przydrożny placyk zawalony drewnem. Ale busio się też zmieści.

Obrazek

No i jaki mamy tu piękny zapach! I jest na czym siedzieć :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A do kibelka chodzimy w takie skalne szczeliny! ;)

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4986
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 23-01-2025 22:12

W okolicy miasta Jiczyn napotykamy wulkaniczne, stożkowate wzgórze - takie z gatunku moich ulubionych "ostrzyc" :) Tak prezentuje się z oddali.

Obrazek

Nie jest to więc góra jakiś bardzo imponujących rozmiarów, ale podejście okazuje się posiadać całkiem solidne stromizny. Zwłaszcza, że wybraliśmy chyba to najbardziej nieoczywiste, wiodące przez coś na kształt kamieniołomu ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Docieramy do niezwykle malowniczych wąwozów i wychodni skalnych o rozmaitych kolorach i fakturach, ale dalsza droga stąd w górę jest raczej niemożliwa. Ślepy zaułek, ale warto było się tu wdrapać! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Złazimy więc (tzn. zjeżdżamy na zadkach) i próbujemy jakoś obejść pionową ścianę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wąwóz widziany od góry nie prezentuje się już tak spektakularnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Włazimy na szczyt, gdzie stoi kapliczka.

Obrazek

Obrazek

Kapliczka jest zamknięta, jedynie przez szparę można kuknąć do środka. Stojący tu świątek jest dość przerażający - taki bez twarzy. Nie wiem czy ma to coś symbolizować, czy może autor zdawał sobie sprawę ze swojego kunsztu i wolał zostawić tak niż walnąć jakiegoś "Jeżusia".

Obrazek

Przy kapliczce zostawiamy takowy "kamyczek". Ciekawe czy ktoś w ogóle go zabierze, no bo trochę waży ;)

Obrazek

Widoki na okoliczne wzgórza.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dominuje jednak krajobraz zabudowany.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widać też po horyzontach inne "ostrzyce".

Obrazek

np. wzgórze z zamkiem Trosky, gdzie byliśmy wczoraj.

Obrazek

Obrazek

Można też zajrzeć do tartaku.

Obrazek

Albo podpatrzeć sunący łąkami pociąg.

Obrazek

W dół schodzimy w sposób bardziej klasyczny.

Obrazek

Zerkamy jeszcze w okolice kościoła u podnóża wzgórza. Jest on ponoć jedyną pozostałością po istniejącej tu kiedyś wsi Zebin.

Obrazek

Obok stoi drewniana dzwonnica.

Obrazek

Najciekawszy jednak okazuje się przylegający do kościoła cmentarz.

Obrazek

Łazimy tu chyba z godzinę, przyglądając się kamiennym rzeźbom.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektórym mieszkańcom tego miejsca można zajrzeć w oczy. Dużo zdjęć jest jednak powyłupywanych. Nie wiem kto i po co to robił? Kolekcjoner? No bo raczej nie złodzieje - takie zdjęcia to raczej nie jakiś łakomy kąsek...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nagrobek z koniem :)

Obrazek

Ten pomniczek zdecydowanie podoba mi się najbardziej!

Obrazek

Czyżby tu, podobnie jak u nas, chcieli eksmitować nieboszczyków zalegających z opłatą?

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4986
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 28-01-2025 21:25

Zajeżdżamy na obrzeża wioski Teletin. Mieliśmy zamiar zatrzymać się na polnym parkingu i pójść zerknąć na meandrującą rzekę Wełtawę i jej wysokie tutaj zbocza. No ale niedzielne popołudnie okazuje się nie najlepszym momentem na takie akcje, bo chyba pół Pragi też wpadło w tym samym momencie na dokładnie identyczny pomysł. Na parkingu szpilki nie wciśniesz, przez pola wali pielgrzymka. Atmosfera jakby wleźć w środek festynu, gdy akurat ogłosili, że będą rozdawac coś za darmo. Już prawie chcemy uciekać i w ogóle wymazać z pamięci ten epizod, ale skoro już tu jesteśmy? Tak daleko? Jest spora szansa, że raczej juz nigdy tu nie wrócimy. Może warto obczaić to miejsce? Ktoś kiedyś mi je polecał, że tu jest ładnie...

Busio więc wciąga brzuszek i udaje się go wklinować między jakieś dwie wielkie wypaśne terenówki. No to idziemy w obranym kierunku. Razem z potokiem innych istot, równie spragnionych wieczornych wrażeń krajobrazowych.

Obrazek

Szeroka ścieżka doprowadza do pierwszego miejsca, gdzie otwiera się widok na skały i rzekę. Kociokwik jest tu nieziemski. Ciężko znaleźć wolną skałę, żeby sobie na niej usiaść, a w co bardziej widokowych miejscówkach do zdjęć ustawiają się wręcz kolejki.

Obrazek

Nad głowami lata kilka dronów, psy ujadają, dzieci drą japy - sam miód masowej turystyki. Widoczek jednak trzeba przyznać, że obiektywnie jest całkiem ładny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Poza tym, co zdecydowanie mi się w tym miejscu bardzo podoba, to brak jakichkolwiek barierek, poręczy i innego tego typu g... psującego krajobraz. Każdy sobie podchodzi na skraj przepaści na tyle blisko, na ile ma ochotę. Co też zrobiła z nami ta współczesność, że jakiekolwiek oznaki normalności włażą w oczy i niepomiernie cieszą. A powinien człowiek to ignorować i traktować jak powietrze, że dzień jak codzień. A tu takie "łał! ale super! tutaj akurat wyjątkowo nie zamknęli nas w klatce!"

Ja akurat blisko nie podchodzę i nie zaglądam do wąwozu. Zbocze jest spadziste, pełne osuwającego się piachu i kamieni - a potem nagle się raptownie kończy ;) Nie mam lęku wysokości, wręcz mam coś na jego antypodach - uwielbiam stawać na skraju urwiska, wychodzić na wieże/kominy/maszty i patrzeć w bezkresną przestrzeń. Często tego nie robię tak na rozum, ale lubię tą wielką pustkę pod nogami. Tu jednak, chyba po raz pierwszy w życiu, zaczynam rozumieć co moga czuć osoby bojące się przestrzeni. Odkrywam na przykład z rozbawieniem, że stoję 10 metrów od urwiska, robię zdjęcie a drugą ręką kurczowo się trzymam drzewa ;) Są jednak osoby, których otchłań Wełtawy nie wsysa i super, że tu im nikt ani nic tej radości nie psuje. Np. jedna ukraińska para siadła w takim miejscu, że moim zdaniem zakrawa to już na umiejętności lewitacji :) Albo oni się czymś przykleili? Zadki nasmarowali klejem i sobie nóżkami fikają?

Obrazek

Obserwacja niedzielnych turystów nie jest jednak na tyle pasjonującym zajęciem, aby mu się oddawać przez czas dłuższy. Postanawiamy połazić sobie jeszcze po okolicy, ot np. jakaś ścieżyna szła wzdłuż rzeki i nurkowała w lasy. Oddalając się stopniowo od ulubionej tutejszej "vyhlidki", ilość ludzi tak raptownie spada, że jest to aż niepojęte! Mówiąc obrazowo - oni nagle wszyscy znikają. Tam był tłum - na szosie, wszędzie tam, gdzie można auto postawić, na ścieżce przez pola i na łączce widokowej. A tu, kilkanaście metrów dalej, nie ma już kompletnie nikogo. Jedna tylko wiewióra rzuca w nas szyszkami z drzewa, jakby chciałe powiedzieć "Te!! ludzie! Tu już nie wasze rewiry! Tu się nie łazi! Wasza atrakcja jest tam!"

Obrazek

Obrazek

Rzucają się nam w oczy domki - z tej perspektywy jak wiszące, jakby przyklejone do skał. I one występują tu masowo na tych wszystkich zboczach!

Obrazek

W sumie fajny pomysł na letni domek! Taki zawieszony nad kanionem!

Obrazek

Jedno co - to nie mają tutaj dużych ogrodów ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektóre to są naprawdę porządnie schowane!

Obrazek

Obrazek

Sama rzeka jest taka średnio zachęcająca do nadwodnych aktywności... Nie wiem czy to tak zawsze wygląda czy dzisiaj coś spuścili szczególnego. To coś białe zachowuje się jak wodny wąż! Jakby pełzło, wiło się, skręcało i znowu bardziej prostowało. Momentami jakby próbowało wyleźć na brzeg lub zanurkować - ale ani jedno ani drugie mu nie wychodzi, więc rezygnuje i dalej smętnie snuje się po powierzchni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolory robią się wieczornie ciepłe, a my sobie wędrujemy skrajem wąwozu przez pachnące sosnowe lasy. A wokół kompletnie nikogusieńko! Dobrze, żeśmy jednak stąd nie uciekli tak od razu!

Obrazek

Obrazek

Przyjemne drogowskazy :)

Obrazek

Wybieramy sobie najładniejszą skałkę i tam w ostatnich promieniach słonca zjadamy kanapki. A wokół kwitną wrzosy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i dzień powiedział "dobranoc".

Obrazek

Gdy wracamy to na "vyhlidce" Mai, tej najbardziej tłumnej, została tylko jakaś para i rozstawia namiot. Na parkingach nie ma już nikogo. Magia niedzielnego wieczoru! Który to już raz?? Śródtygodniowy świat roztacza przed nami swoje przyjazne przestrzenie. Okno czasowe to 5 dni ;)

Obrazek

W takim to miłym miejscu spędzamy noc.

Obrazek

Wychodząc w nocy prawie wdepnęłam w jeża. Skubaniec dokładnie przysiadł pod schodkiem busia. Dziwny zarys, pomyślałam. Może to krowia kupa i lepiej nie wdepnąć? Poświeciłam latarką, a tu taki kolega kolczasty!

A z rana po okolicznych wzgórzach snują się malownicze mgły. Ech.. ci z namiotu na skarpie to dopiero muszą mieć fajny widok jak wyjdą na kibelek! :)

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4986
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 31-01-2025 21:13

Zatrzymujemy się w znanym już nam miejscu między wioskami Vidim i Dobřeň.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zmierzch zaczyna już spowijać skalne wąwozy, gdy wyruszamy w las. Na horyzoncie widać ciemne chmury, ktore zdecydowanie się przybliżają. Wszyscy mamy nadzieję, że znajdziemy jakiś okap skalny odpowiedni do okoliczności.

Obrazek

Na miejsce docieramy już w ciemności. Znajdujemy nawis skalny, taki wyjątkowo miły i zaciszny. Dokładnie taki jakiego nam trzeba na dzisiaj :) Ledwo co przyszliśmy to się okrutnie rozlało, ale deszcz nam w tym miejscu niestraszny. A może nawet dodaje to uroku, że tak szumi w oddali i pachnie mokrymi liśćmi? Grunt, że zdążyliśmy jeszcze drewna pościągać pod skałę zanim chlupnęło tak naprawdę solidnie.

Wieczór więc spędzamy tak jak lubimy najbardziej :) Kiedyś myślałam, że najlepsze jest ognicho na piachu. Z czasem jednak zmieniłam zdanie - nie do pobicia są ogniska pod skałami! Gdy światło płomieni odbija się od poszarpanego kamienia - dając i ciepło, i niesamowity blask.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejnego dnia idziemy się powłóczyć po okolicy w poszukiwaniu skalnych nisz, grot i szczególnie ciekawych kanionów.

Obrazek

Obrazek

Szybko trafiamy na wielobarwną, bulwiastą skałę, gdzie wyrzeźbiono maleńki pokoik. Do czego to by mogło służyć - nie mam pojęcia. Najbardziej by chyba pasowało na kapliczkę. Wnęka jednak teraz jest pusta i jedynie jej regularny kształt przypomina o ludzkiej działalności w tej okolicy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalsza nasza droga prowadzi przez fajny wąwóz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Skały porastają mchy w odblaskowych barwach.

Obrazek

A i struktura samych skał jest tu ciekawa - taka jakby rozpłynięta?

Obrazek

Drzewa mają nieraz spory problem, aby się skutecznie złapać gruntu korzeniami.

Obrazek

Zmienne krajobrazy tutejszych zboczy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeden z celów dzisiejszej wycieczki jest piknik na skalnym stole. Stół i ławeczki wyrzeźbiono niegdyś na polecenie właściciela pobliskiego zamku Kokořín. W tym miejscu był ponoć też punkt widokowy. Dziś są bardzo ładne widoki na drzewa i zanikającą ścieżkę zasypaną igliwiem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Siedzimy tu dosyć długo, aż zaczynają nad nami krążyć kruki ;) Stwierdzamy, że to chyba znak, aby jednak wyruszyć w dalszą wędrowkę.

Łazimy więc po tutejszych lasach, zaglądamy w skalne szczeliny i groty, wspinamy się na kolejne bezimienne wzniesienia lub zjeżdżamy na kuprach w wąwozy, które czasem prowadzą w ciekawe miejsca, a innymi razy kończą się ślepym zaułkiem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A wieczór znów jest taki jak trzeba, tylko w nieco innym miejscu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4986
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2025)

Postautor: buba1 » 10-09-2025 14:33

Zatrzymujemy się niedaleko miejscowości Dobřeň, w dobrze już znanej i lubianej przydrożnej zatoczce. Zdjęcie z kolejnego poranka.

Obrazek

Obrazek

Wieczorny spacer drogami zasypanymi płatkami kwiatów. Czeremcha chyba?

Obrazek

Obrazek

Wbijamy w skały, coby się odrobinę podwędzić w dymie :) Nie ma nic lepszego na chłodny wieczór jak ciepło płomieni odbijające się od skał. No i 5 litrów herbaty!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rano wyruszamy na poszukiwanie skalnych nisz. Tu dobrze już znany grzybek:

Obrazek

A tu namierzylim coś nowego - acz z zewnatrz wygląda bardziej spektakularnie niż od środka.

Obrazek

W całym obszarze zwanym Kokořínsko jest dużo skał piaskowcowych, które ze względu na miękkość i łatwość obróbki od niepamiętnych czasów były wykorzystywane przez lokalną ludność. Powstawały tu nisze, pomieszczenia i wręcz całe domostwa wewnątrz skał. W skałach mieszkali mnisi, rozbójnicy a i zwykli ludzie, którzy z różnych przyczyn nie mogli lub nie chcieli mieć normalnych domów. Magazyny, spiżarnie, kaplice i kryjówki na łupy. Obejść wszystkie tego typu jamy w tych okolicach jest chyba niewykonalne! Bo ciągle odkrywa się nowe i nowe, gdy kręta ścieżka wśród skał wyprowadzi w inną stronę niż zwykle.

Z większych tego typu obiektów pierwszy na naszej trasie jest Kostelíček. Pomiędzy sosnami wyrasta taka oto skała:

Obrazek

Jest na niej wmurowana pamiątkowa tablica.

Obrazek

A zaraz obok wisi fajna huśtawka! :)

Obrazek

Po wydłubanych w skale stopniach wspinamy się w stronę ziejącego czernią otworu.

Obrazek

Belka (która nie wiem czy sama tu upadła czy ktoś jej pomógł) świetnie robi za poręcz.

Obrazek

Tutejsze skalne pomieszczenia są pozostałością ufortyfikowanej osady z XIII-XIV wieku. Ponoć nad jaskinią była tu jeszcze niegdyś jakaś drewniana konstrukcja, a archeolodzy znajdowali sporo ceramicznych naczyń.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A obecnie jest tu miejsce ogniskowe - z czego nie omieszkamy skorzystać :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejny dłuższy postój na naszej trasie to skalny kompleks zwany Rozbořenka. To też sztucznie wydrążone komnaty, okna, korytarzyki, półki. Miejsce ponoć do 1945 było na stałe zamieszkane. Później jedynie okresowo przez miłosników lasu i biwaków.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na starych zdjęciach znalezionych w internetach (sprzed kilkunastu lat) widać, że w środku były stoły, ławy, prycze do spania, a nawet żelazny piecyk. Niestety umeblowanie się nie zachowało. Wnętrza możemy więc podziwiać jedynie w stanie surowym.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idziemy jeszcze obczaić okoliczne skalne szczeliny - czy się tam coś nie ukryło godnego uwagi? Ale nie tym razem. Tu tylko zwykle skalne labirynty.

Obrazek

Obrazek

Tuptamy dalej. Niektóre domy, położone na obrzeżach miejscowości Truskavna, są malowniczo wkomponowane w skały.

Obrazek

I znów malownicze ściany!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I znów kute w zboczu groty. W innym terenie każde z tych miejsc wydawałoby się gwoździem programu - tu jest tego taka mnogość, że wszystko powszednieje. Jak to nadmiar atrakcji i krajobrazowego uroku w jakimś stopniu stępia zmysły.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu mamy atrakcję wyróżniającą się nawet w tej okolicy.

Obrazek

Klemperka to sztuczna jaskinia, ale położona na wysokościach. Wchodzi się po drabinie. Nie muszę chyba wspominać kto z naszej ekipy jest najbardziej zachwycony tym faktem! Nazwa obiektu pochodzi od lokalnego rozbójnika z XIX wieku, którego banda według legendy miała się tu ukrywać. Ciekawe w jaki sposób oni tu wchodzili? Podejrzewam, że musieli mieć jakieś tajne przejście szczelinami? Albo spuszczali linę, gdy przybywali "swoi"?

A tymczasem "krajobraz z drabiną" w ujęciach różnistych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fajne tu są te półki - szerokie, przestronne, a i zadaszone od deszczu.

Obrazek

Obrazek

Wnętrza skalnych przestrzeni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy nieco inną drogą. Przez skały i wąwozy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zahaczamy o obrzeża miejscowości Malá Jestřebice.

Obrazek

Nie udaje się nam wprawdzie znaleźć tego czego szukamy, ale połaziliśmy sobie przynajmniej trochę po wygrzanych piachach sosnowego lasu. Pełnego oczywiście skał i pokręconych gałęzi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeszcze jedno ognisko wśród skał i jakoś tak kończymy ten niezwykle udany dzionek! :)


cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4986
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 15-09-2025 11:31

Kolejna nasza wycieczka zaczyna się w pachnącym, żywicznym lesie, gdzieś między wioskami Dobřeň i Vidim.

Obrazek

Jak przystało na tutejsze okolice co rusz spotykamy skały zagospodarowane w różny sposób.

Obrazek

Obrazek

Potem idziemy kawałek wąską drogą przez wieś Dolní Vidim.

Obrazek

Wioska robi wrażenie. Są tu praktycznie same stare, drewniane domy. I wszystkie takie pasiaste i ogromne! Nie uświadczy tu małej chałupki. Dawni mieszkańcy widać lubili rozmach i przestrzeń. Budynki są zadbane, odmalowane, nie ma takich popadłych w ruinę. A jednak mimo to mają one w sobie patynę i urok dawnego budownictwa. Nie ma styropianowych ociepleń pomalowanych na łososiowo, nie ma klinkierowej dachówki, kostki bauma i lwów na cokołach. Są za to małe okienka z dużą ilością szybek, okiennice, ławeczki i kamerliki w skalnych ścianach. No może trawa wygolona jak i u nas, do bólu, no ale nie można mieć wszystkiego...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nawet płoty mają tu fajne, zwykłe sztachety takie jak trzeba!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bardzo mi się podoba tutejsze przystrajanie płotów kubeczkami! Już w którejś kolejnej miejscowości to widzimy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tutaj poszli w jeszcze bardziej artystyczne rozwiązania :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nawet kubeł na śmieci jakiś taki bardziej uroczy niż zazwyczaj!

Obrazek

I cudowna cisza. Nie łupie muzyka, nie wyją wiertarki/kosiarki, nie ujadają psy. Może to tylko dlatego, że jest kwiecień i środek tygodnia? Bo sporo z tych domów służy chyba za dacze, więc może np. wakacyjny weekend nie jest już tutaj aż tak przyjemny?

I znów wchodzimy w lasy. O różnej szacie roślinnej i ukształtowaniu terenu. Nudno więc nie jest :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Skał oczywiście nie brakuje - towarzyszą nam cały czas.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W taki to sposób docieramy do wsi Osinalice. Tu też raczej dominuje stara zabudowa.

Obrazek

Obrazek

Co nam też zapada w pamięć - to murki! Wszędzie kamienne wzmocnienia skarp, bramy, ogrodzenia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A poza tym to uroki wiosny! Bzy!!!! Kaczeńce!!!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nawet przystanek odrobinę zakwitł. Zresztą bardzo przyjemny domeczek spełnia ową funkcję.

Obrazek

I znów nurkujemy w las. Duża, drzewna rodzina przyczepiła się skraju wąwozu.

Obrazek

Potem to klasyka - tu wszędzie wygląda właśnie tak.

Obrazek

Przypadkiem namierzona kapliczka w skalnej niszy. Kurde, ile takich miejsc musimy tu minąć, przegapić, nie mając pojęcia o ich istnieniu. A każdej szkoda! No ale co zrobisz?

Obrazek

Mijamy samotny leśny dom o nazwie Wernerovka. Może jakaś agroturystyka? Dziś pusto. Zamkniete. Nie ma tu nikogo.

Obrazek

Obrazek

Ale nie ta Wernerovka nas tu sprowadza. Jest tu również jaskinia o tej nazwie. Miejsce niewątpliwie noszące ślady działalności człowieka z dawnych wieków. Ponoć kiedyś była używana jako stajnia czy stodoła. Tu robimy dłuższy popas :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wnętrza są raczej niepozorne.

Obrazek

Potem idziemy do wioski Nedvězí.

Obrazek

Obrazek

Pod starą lipą stoi kapliczka. Jest też ławeczka i huśtawka :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W tej miejscowości również nie brakuje starych domów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Okolice przyskalne użyte na różne sposoby - kapliczka, miejsce biesiadne albo... ukrycie dla cysterny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Droga przez wieś. Widać, że już wieczór za pasem - a my jeszcze tyle planów na dziś mamy. Ajajaj! Noc nas zastanie w połowie jak nic.

Obrazek

Obrazek

Trzeba się podładować dobrą energią przytulając do brzóz :)

Obrazek

Odbijamy w boczne ścieżki, początkowo podążając świetlistym, wygrzanym, sosnowym lasem. Biała skała, piach, aromat igliwia. Aż człowiek ma wrażenie, że to jakaś nadmorska wydma i zaraz ujrzy sfalowany błękit po horyzont.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale nie tym razem ;) Morza nie ma. Jest za to słoneczny płaskowyż z widoczkiem na inne pagóry. Tyż dobrze!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy chatkę, ale niestety zamkniętą... :(

Obrazek

No i w końcu na zboczu niewielkiego pagórka jest to czego szukaliśmy!

Obrazek

Kamienne róże!

Obrazek

Obrazek

Niesamowita forma geologiczna, powstała najprawdopodobniej w wyniku zastygnięcia rozlewającej się lawy. Aż się nie chce wierzyć, że te wszystkie zawijasy stworzyła sama przyroda, a nie ekipa artystów z dłutkiem. Przypomina mi to też trochę jakieś ciasto? Nie pamietam jakie.. Może sękacz? A może już głodna jestem, więc wszystko (nawet skała) kojarzy mi się z jedzeniem ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Spędzamy tu chyba z godzinę, zaglądając za każdą skałkę i w każdą rozpadlinę, co chwilę znajdując jakieś nowe formy. A wielu na pewno nie znaleźliśmy i dalej siedzą nieodkrytę po leśnych zaułkach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest też taka skała zarośnięta mchem, która ma w sobie coś obrzydliwego i przerażającego. Wystarczy odrobinę zmrużyć oczy i... jakby coś spod tego mchu wyłaziło albo zdechłego leżało. Jakiś mutant? Brrrr....

Obrazek

Słonko już zachodzi, a my jeszcze przez dwie wioski musimy się przekulać.

Obrazek

Mijamy stare kapliczki.

Obrazek

Padające z przekarmienia konie.

Obrazek

Acz głównie występują tu inni przedstawiciele lokalnej fauny.

Obrazek

Przy drodze stoi pomnik zrobiony ze skalnego bloku z kamienną różą! Jak widać więcej takich skał można tu znaleźć.

Obrazek

Wioska, przez którą tuptamy zwie się Střezivojice. Można tu w ciekawy sposób spędzić czas :)

Obrazek

Obrazek

Fajną tu mają karuzelę.

Obrazek

i rzeźbę z czuprynką (lub oryginalną doniczkę, bo można to różnie odebrać ;)

Obrazek

A z tymi starymi traktorami to było coś na rzeczy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaraz mi się przypomniał festyn, na którym kiedyś byliśmy. LINK: https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... stare.html

Mijamy Střezivojice, Dobřeň... Wpada jeszcze kilka do kolekcji starych, pasiastych domostw. Ale niestety już ciemnawo było...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z reszty planów na dziś przychodzi zrezygnować. Bo "dziś" się skończyło. I tak wyszedł nasycony i pełen wrażen dzień. Do busia docieramy już po zmroku.

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4986
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 18-09-2025 15:11

Dziś zaczynamy wycieczkę w miejscowości Vidim. Busio zostaje pod kościołem, a my dalej tuptamy piechotą, z ciekawością rozglądając się na boki.

Obrazek

Vidimski kościół w innych perspektywach.

Obrazek

Obrazek

Jest tu miejsce nazywane zamkiem (choc mi by jakoś bardziej nazwa "pałac" na niego pasowała). Obecnie nie jest udostępniony do zwiedzania. W środku mieści się dom opieki.

Obrazek

Obrazek

Nieopodal stoi opuszczona kamienica.

Obrazek

Przy jednym z domów solidnie podeszli do tematu zapasów opału na zimę ;)

Obrazek

Przechodzimy przez teren jakiegoś gospodarstwa rolnego.

Obrazek

To się nazywa pojazd o wysokim zawieszeniu!

Obrazek

Za miejscowością zaczyna się teren jakby zdziczałego, przypałacowego parku, który stopniowo przechodzi w las. A w nim chatka. Gdy podejść do niej - słychać wyraźny szum i bulgotanie. W środku mieści się coś na kształt stacji pomp czy innych tam hydraulicznych mechanizmów.

Obrazek

Głównym celem, który nas dziś tu sprowadza, są okołoskalne formacje położone na skarpach tutejszego wąwozu. Jednym z nich jest jaskinia Buschkeller - sztucznie wykuta jama ponoć z czasu husyckich. Ściany ma porosłe mchem, a w górnej częśći malowniczo zwieszają się paprocie.

Obrazek

W suficie jest dziura, do której prowadzi taki szybik.

Obrazek

Jaskinia ze wszystkich stron jest ozdobiona napisami i datami z różnych okresów. Wnętrza zawierają duże, równo wykute litery. I misia!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na zewnętrznych ścianach są głównie napisy z XIX wieku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Są też płaskorzeźby - dwie gęby.

Obrazek

Obrazek

Kawalątek dalej jest dziwna, betonowa kładka, wisząca nad przepaścia. Na mapach są opisane jako "Vidimské lávky", a zdjęcia z netu sugerują, że jest ich więcej - przynajmniej trzy! Myśmy znaleźli tylko jedną. Czy pozostałe się obwaliły, zarosły czy może my nie umiemy szukać?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A wokół takowe wąwozy.

Obrazek

Zarówno jaskinia, kładki, jak i cały tutejszy teren, sprawiają wrażenie jakby niegdyś stanowiły ogrodowe atrakcje i przynależały do tego zdziczałego parku przy tutejszym zamku.

Potem schodzimy w dół wąwozu (nieco naokoło, bo tutaj to by trzeba posiąść umiejętność latania), a tam kolejne skalne atrakcje:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wykuta droga.

Obrazek

Obrazek

Zadaszone ścieżki.

Obrazek

Polna droga prowadzi przez niewielki przysiółek w dolinie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wąskie przejścia...

Obrazek

Obrazek

...prowadzą w ciekawe miejsca!

Obrazek

Albo w jeszcze ciekawsze :)

Obrazek

Obrazek

Wracamy do Vidimu i powoli pełzniemy w stronę busia.

Obrazek

Utyskujemy, że tu nie ma sklepu, a gdzieś daleko do miast nie chce się nam jeździć i szukać. Szkoda czasu. Żarcia i wody mamy jeszcze na kilka dni. Ale przydałoby się piwo na wieczór. Kabak snuje marzenia o lodach - że takie to by było rewelacyjne dopełnienie tego udanego dnia. I chyba gdzieś minęliśmy złotą rybkę! Musiała siedzieć w pęknięciu któregos muru. Albo na gałęzi kwitnącego bzu? Nagle widzimy przy drodze coś takiego... Kapliczka? Plac zabaw? Wiata biesiadna?

Obrazek

Niby przy ulicy, ale też jakby przy domu... Może to prywatny teren i zaraz nam jaki pies d... obszczypie?

Obrazek

Okienko bardzo ładne.

Obrazek

Nieufnie obserwujemy okolicę i powiewające na wietrze piłeczki. Patrzy na nas kamera. Ktoś musi mieć niezły ubaw oglądając nasze niepewne miny i idiotyczne kręcenie się w kółko. Acz napisy sugerują, że tam się wchodzi i może jednak nic tyłka nie odgryzie?

Obrazek

Jest też dłuższy tekst, że Czart tu zaprasza zbłąkanych wędrówców, że będzie ich kusił, no i żeby się zachowywać przyzwoicie. Ki diabeł?? Co za miejsce dziwaczne?

Obrazek

Naciskam klamkę... Włażę do skalnej pieczary - takiej jakich tu wszędzie jest pełno. I natychmiast słychać śmiech i ktoś coś gada! Serio, trochę można podskoczyć do góry! ;))) Jak się okazuje gada głośniczek, ustawiony przy tych diabłach!

Obrazek

A miejsce jest samoobsługowym barem! I jest tu dokładnie wszystko czego potrzebowaliśmy! Jak na życzenie! Ja pierdziuuuu! Co za przedziwny zbieg okoliczności!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Coś diabelskiego wyłazi też z sufitu.

Obrazek

Można się ogrzać ogniem piekielnym ;)

Obrazek

Wieczorem podjeżdżamy w okolice miejscowości Střezivojice i tam zatrzymujemy się u wlotu polnej drogi. Wieczór mija przy ogniu, wśród skał, z różnymi diabelskimi zapasami. Bo oczywiście ulegliśmy pokusom vidimskiego czarta! Nie dało się inaczej :D

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4986
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 12-01-2026 11:24

Opuszczamy zamglony teren "ostrzyc" siedzących w chmurach, kierując się nieco na zachód. Po drodze nie robię zbyt dużo zdjęć, bo wszędzie tak szaro i ponuro...

Obrazek

Obrazek

Jedynie ogromne stada ptactwa krążą nad polami. Zawsze lubię oglądać takie "ławice", które zachowują się jak jeden organizm, jak jakaś jedna wielka, przelewająca się ameba.

Obrazek

Obrazek

Czasem wpadnie w oczy jakiś klasztorek na szczycie albo inny pomnik walca.

Obrazek

Obrazek

Nasz plan na dzisiaj zakłada posiedzieć przy ognisku. A że co chwilę jest zlewa - to znaleźć jakąś jaskinię czy chociażby skalny okap, aby rozpalić owo ognicho pod dachem i nie musieć się co 15 minut rozkoszować kolejnym prysznicem. Na poszukiwania odpowiedniej miejscówki ruszamy z wioski Veseli. Nie wiem ile jest dokładnie stopni, ale zdecydowanie za mało ;) Dla przypomnienia - jeszcze wczoraj chodziliśmy w krótkich spodenkach i rozważaliśmy w jakim bajorze zażyć by kąpieli. Dziś wciągamy na siebie chyba wszystkie zabrane ciuchy i oględnie mówiąc - nie przegrzewamy się zbytnio...

Początek trasy to droga z wygryzionego asfaltu wiodąca przez pastwiska. Plecaki mamy wyładowane żarciem, piciem i... jenotami ;) Cała rodzina jenotów z nami podróżuje - mama jenot, tata jenot i 4 malutkie jenociki :) Tata jenot jest tak gigantyczny, że nie mieści się do kabaczego plecaka, więc wędruje z toperzem i z góry dogląda swojej rodziny.

Obrazek

Są tu góry, w zasięgu wzroku nawet, ale można powiedzieć, że dosyć daleko ;)

Obrazek

Potem droga wkracza w lasy.

Obrazek

Dominują tu sosny. Pozornie przypomina to zwykły las gospodarczy znany z polskich nizin.

Obrazek

Wszystko skąpane jest w wilgoci. Podziwiamy kapeluchowate, rosnące masowo jak... grzyby po deszczu ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Malownicze pajęczyny z tysiącem kropelek...

Obrazek

albo wyłaniające się z mchu i igliwia dobrane kolorystycznie do okolicy wykładziny.

Obrazek

W lesie jest raczej kameralnie. Mokry i zimny wrześniowy poniedziałek nie jest chyba okolicznością zwabiającą w teren tłumy turystów. Całkiem pusto jednak nie jest, spotykamy kilka osób zachowujących się hmmm... w sposób nie do końca standardowy ;)

Trzykrotnie widzimy osobników, których bierzemy za grzybiarzy - gumiaki, kijaszek, jakiś pojemnik w ręce. Typowa sprawa - jesień, mokry las, grzybów kupa. Najpierw widzimy kolesia z babką, którzy z wiaderkami idą drogą w naszą stronę. Będąc w odległości 50-100 metrów od nas skręcają w las, pewnie na zbiory - myślimy sobie. Mijają nas lasem, po czym wychodzą znów na drogę 50 metrów za nami. Pół godziny później, inny koleś z reklamówką, zachowuje się analogicznie. Mijamy też dwie babcie z koszykami, ale koszyki są przykryte serwetkami - trochę jakby szły do święcenia na Wielkanoc. Czy w Czechach zbieranie grzybów jest zabronione, że tak się czają? Albo w tych koszach/wiadrach nie grzyby noszą?

Rozważamy właśnie co jest na rzeczy z tymi miejscowymi grzybami, gdy zza zarośli widzimy samochód. Ścieżka, którą podążamy, jest wąska, taka dość trudno przejezdna dla osobówki. Auto wyraźnie nie jest zaparkowane - a schowane, wbite w połowie pod drzewo o długich, gęstych gałęziach. Gdybyśmy szli od innej strony w ogóle nie byłoby go widać. Bok jest mocno pordzewiały, drzwi uchylone, szyby otwarte lub wybite - chyba więc porzucony wrak? Już mam pomysł na ciekawe zdjęcia, typu - my na dachu, ręka już sięga po aparat... Nie zrobiłam jednak zdjęcia, bo w ostatniej chwili dostrzegam, że w środku ktoś jest!!! Był to rzut oka na ułamek sekundy - w środku siedzi koleś w różowej bluzie, o ciemnej karnacji, coś jakby Cygan. Jednak nie to zwraca największą uwagę - koleś od pasa w dół jest rozebrany, a wspomniane wcześniej uchylone drzwi służą do przytrzaskiwania sobie przyrodzenia... Chyba to taki rodzaj zabawy. Gość chyba nas zobaczył, z lekka się wystraszył (nie spodziewając się pewnie odwiedzin w taką pogodę, z dala od szlaków) i chyba raz sobie przytrzasnął tymi drzwiami z lekka za mocno. Zawył okrutnie, a my wyciągamy nogi solidnie i szybko dajemy w długą za krzakami, byle umknać z tej drogi. Trochę mamy pietra, bo zabawiający się w ten sposób osobnik może mieć też inne niecodzienne zachowania, a może jeszcze dodatkowo być na nas zły za to nagłe, niespodziewane najście (zakończone zapewne bolesnym incydentem). Nikt nas jednak nie goni z maczetą, więc po chwili już na spokojnie wędrujemy dalej. Na wszelki wypadek jednak wracamy inną drogą i pilnie wypatrujemy czy nigdzie nie wystaje z krzaków bordowy opel bez tylnych blach. Od tego momentu tutejsze okolice nazywamy na własne potrzeby "Lasem Zboczeńców" ;)

Nagle i dość niespodziewanie w owym równinnym, monotonnym lesie - wyrastają skały. To znak, że zbliżamy się do właściwego miejsca. Wzrasta falistość terenu. Raz po raz wspinamy się na wzniesienia czy schodzimy w wąwoziki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu jest! Nasza poszukiwana miejscówka :) Z zewnątrz prezentuje się niepozornie - czarna dziura w skale.

Obrazek

Wnętrze jest dużo bardziej spektakularne. Komory jaskini są rozgałęzione, jest ich kilka, a najwiekszej malowniczości dodają moim zdaniem otwory, jakby oczy czy okna i kolumny podpierające strop - typowe dla tutajszych skalnych jam.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pojawiają się rysunki naskalne - pewnie pamiątka po biwakowiczach z odległej prehistorii ;)

Obrazek

Obrazek

Widoki pseudogórskie jakieś są, ale raczej bez szału.

Obrazek

W tym miejscu spędzamy kilka godzin, słuchając jak raz po raz okoliczne lasy wypełnia szum deszczu. Obserwując jak nagle znikąd pojawia się mgła, która wpełza do jaskini i miesza się z ogniskowym dymem, wypełniając wilgocią również naszą suchą norkę. Odwiedza nas jeden zmoknięty i zmarznięty czeski wędrowiec, z którym niestety ni cholery nie możemy się porozumieć. Na szczęście kubek wypełniony ziołowym rumem jest gestem bardzo międzynarodowym i chyba koleś bardzo się ucieszył z takiego powitania. Kubek ochoczo wychylił, chwilę się pogrzał przy ognichu i ruszył gdzieś w mglistą dal ku swemu przeznaczeniu. I znów zostajemy sam na sam z jaskinią, a przeciągi, które się tu tworzą świstają dziwnie w skalnych otworach. Najdziwniejszy jest jednak dźwięk zderzających się ze sobą sosen, targanych tak pod wpływem wiatru. Niektóre robia tylko "puk" lub "łup", inne chwilę trą się korą i gałęziami, jakby się zaplątały. Ten odgłos, taki krrrr... jest dosyć nieprzyjemny, kabak wręcz mówi, że czuje dreszcze na plecach. Czasem mam wrażenie, że kabak słyszy więcej niż my.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieraz ognisko nieco przygasa i trzeba je rozdmuchiwać.

Obrazek

Jaskinię opuszczamy, gdy dzień ma się ku wieczorowi. Dziś nocleg w Dřevěnce.

Obrazek

Obrazek

To miejsce, gdzie byliśmy już nie raz i zawsze chetnie wracamy. Przypomina ono nieco nasze schroniska PTTK z dawnych lat. Tym razem nie robiłam dużo zdjęć, ale np. TU: https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... vodin.html czy TUTAJ: https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... venka.html są relacje z wcześniejszych pobytów.

Po drodze, w którymś z gospodarstw, natrafiamy na ciekawą scenkę - koleś karmi koty. DUŻO kotów! :)

Obrazek

Obrazek

Warto zwrócić uwagę jakie piękne, puszyste kity! Oj jak ja bym chciała, żeby tyle kotów było na naszym osiedlu! Też byśmy je z kabakiem dokarmiały! :)

Obrazek

A potem znów kierujemy się w stronę ostrzyc. Może dziś pogoda okaże się łaskawsza?

I jeszcze na koniec - jak to wysyłanie pocztówek do znajomych wpływa pozytywnie na odnajdywanie ciekawych miejsc :) Pewnie byśmy się nie zatrzymali w tym miasteczku. Pewnie byśmy przemknęli dalej. Ale postanowiliśmy poszukać poczty. Poczty nie znaleźliśmy, ale znaleźliśmy takowy wspaniały eksponat na jednym z podwórek! Nie wiem jaka to marka, ale blachy miała solidne, prawie na centymetr grube. Tego rdza szybko nie zje! Jeszcze nas przeżyje stojąc w tych zaroślach!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4986
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 02-10-2026 11:09

Nadeszła druga połowa kwietnia. Piękny czas :)

Obrazek

To od kilku lat ten moment, gdy wyruszamy busiem w nasze ulubione rejony Czech. Jeszcze za zimno na namiot, a już szkoda spać pod dachem kwater czy schronisk. Początek wyjazdu jest słoneczny i ciepły - choć wyraźnie widać, że zima skończyła się nie tak dawno ;)

Obrazek

Już po czeskiej stronie mijamy przyjemne dla oka stare, brzuchate ciężarówki.

Obrazek

Obrazek

A gdzieś w tle sterczy szpikulec Ještěda.

Obrazek

Tym razem będziemy się kręcić głównie wokół Ralska - po terenach dawnych poligonów. Będą więc tereny nieistniejących wsi, dziesiątki żłobionych skalnych pomieszczeń i przycupnięte na szczytach pagórków ruiny zamków. Po II wojnie światowej mieszkająca tu niemiecka ludność została wysiedlona, a nowi osadnicy nie pojawili się, bo powstały tu ogromne tereny wojskowe przeznaczone do ćwiczeń czechosłowackiej armii. Później poligony pod Ralskiem przejęły wojska radzieckie i mocno rozbudowały tutejsze bazy. Od ponad 30 lat poradzieckie bunkry i betonowe drogi donikąd zarastają podobnie jak pozostałości dawnych niemieckich wsi - co w połączeniu z ukształtowaniem terenu tworzy idealne miejsce dla bytowania bub :)

Opuszczone osiedla ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... czone.html ) i podziemne bunkry ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... or-52.html ) odwiedziliśmy juz kilka lat temu. Teraz plan zakłada głębiej się zapuścić w tutejsze lasy.

Na zaplanowane miejsce noclegu docieramy późnym popołudniem - dobrze, że kwietniowe dni są już w miarę długie. Program pierwszej wycieczki nie będzie więc zbyt przeładowany - suniemy wzdłuż rzeczki Zabrdka, aby obczaić miejsce, gdzie niegdyś stał Zourovský mlýn. Obiekt swoimi początkami sięgał XVII i jak można się domyślać - dział prężnie do czasów wojny. Później budynki młyna były wielokrotnie plądrowane, a ostatecznie rozebrano je w latach 80 tych. Dziś możemy odszukać w dolinie pozostałości dawnych dni, ale nie są one zbyt liczne i imponujące.

Nitka powygryzanego asfaltu wije się przez łąki i zagajniki.

Obrazek

Zwraca uwagę spora ilość powykręcanych, omszałych drzew, które jakoś dziwnym trafem zazwyczaj występują na terenach nieistniejących wsi.

Obrazek

Mijamy budynki, które częściowo zdają się być mieszkalne, ale ich fragmenty mają chyba jakiś przemysłowy charakter.

Obrazek

Pogoda zaczyna się z lekka psuć. Kilkukrotnie pojawia się nawet lekki deszczyk. No i co będzie z naszymi planami ogniskowymi?? Sporo wałówy ze sobą targamy właśnie w tym celu! I głodni już jesteśmy jak wilki!

Obrazek

Docieramy na miejsce. Pierwsze co rzuca się tu w oczy to kilka różnej wielkości pomieszczeń wykutych w skałach. Dawniej ponoć służyły one jako stajnie, magazyny i garaże.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W jednym jest studnia, przy której leżą jakieś zwłoki.

Obrazek

Obrazek

Największa z grot wyraźnie jest używana jako miejsce ogniskowe.

Obrazek

Wewnątrz są nawet ławeczki, a w skalnych niszach można znaleźć resztki świec czy np. nieotwarty keczup. Teraz już żaden deszcz nam niestraszny! :)

Obrazek

Zaglądamy nad rzekę, gdzie stoją ruiny betonowego budyneczku, zapewne związane kiedyś z działalnością młyna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdzieniegdzie spomiędzy traw wystaje omszały beton, murek albo kamienna piwniczka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Udało się też upolować takie dwa dorodne okazy :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A i to ciekawie wygląda - takie regularne kulki trawy. Zęby smoka tak obrosły czy jak? Próbowałam podejść, ale niestety teren był zbyt grząski na dokładniejsze eksploracje...

Obrazek

Zatem najbliższą okolicę żeśmy pobieżnie obejrzeli, za dużo do zwiedzania tu chyba nie ma, więc przez resztę wieczoru skupiamy się na ognisku :) Biesiady w jaskiniach mają dla mnie szczególną magię. Ten moment, gdy świat powoli szykuje się do snu, okolicę spowija ciemność i wieczorny chłód, a po skalnych ścianach pełgają odblaski ognia, przyjemne, otulające nas ciepło utrzymuje się wewnątrz, a dymy ścielą się w sposób nieprzewidziany i niezaprzeczalnie urokliwy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na kolację mamy grzanki, kiełbaski, ogóry w zalewie musztardowej, gruzinskie wino i duuuużo pysznej herbaty!

Obrazek

Obrazek

Są takie momenty w życiu, że (nie wiedzieć czemu) człowiek czuje się obserwowany ;)

Obrazek

Nasz piknik fajnie prezentuje się również z zewnątrz, zwłaszcza w połączeniu z rosochatymi drzewami i omszałymi murkami, skrywającymi w sobie zapewne jakies nieznane nam historie z przeszłości tych terenów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zmierzch powoli zapada nad doliną.

Obrazek

Wszystko co dobre kiedyś się kończy...

Obrazek

Z pełnymi brzuszkami i porządnie uwędzeni (na tym wyjeździe po raz pierwszy) - wracamy do busia przez ciemną dolinę. Nocne ptaki kląskają gdzieś w zaroślach, a my sobie opowiadamy historie o duchach i zbiegłych z hodowli pumach ;) Bo czasem odgłos dobiegający z mroku jest jakiś taki zupełnie nie ptasi. A gdzie ma straszyć jak nie w wysiedlonych wsiach??

Idąc tu rozważaliśmy czy mijany budynek nie jest przypadkiem opuszczony. Teraz widać, że nie ;)

Obrazek

Rozpiera nas jakaś wyjątkowa radość. Piekny jest dziś wieczór. W miarę ciepły i przyjemny jak na kwiecień (to niestety niedługo się drastycznie zmieni ;) a my mamy przed sobą cały wyjazd! Ba! Cały sezon! To lepsze pół roku! Po raz kolejny udało się przetrwać zimę i gęba śmieje się do bezmiaru planów, które mamy przygotowane na najbliższe dobre, ciepłe czasy! Nad nami migoczą miliony gwiazd - a jutro kolejna opuszczona wieś!!

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...


Wróć do „Relacje z wypraw”