W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4997
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 12-10-2026 10:27

Široký kámen widziany z oddali nie przedstawia się jakoś szczególnie - całe wzgórze wydaje się być zarośniete lasem. Ale wiemy, że są tam 3 albo 4 skałki, z których będą całkiem fajne widoki. Nie prowadzi tam żaden szlak, więc dodatkowo miejsce nie powinno być zbyt ludne.

Ruszamy przez pachnące sosnowe lasy, pełne piachów i wygrzanych wrzosowisk. To chyba mój ulubiony rodzaj lasu! :)

Obrazek

Obrazek

Nie ma wątpliwości, że jesteśmy w Czechach - cała okolica jest usiana różnistymi skałkami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wąwozami wspinamy się w górę.

Obrazek

Docieramy w rejon pierwszej skałki. Bardzo tu dużo powalonych drzew, a te stojące często mają malowniczo powykręcane pnie i drapieżne gałęzie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoki jakieś stąd są, ale dosyć ograniczone. Rozsiadamy się na wygrzanej skale wsród aromatu żywicy i pożeramy kanapki.

Obrazek

Obrazek

Tuptamy dalej. Znajdujemy kotlinkę otoczoną zewsząd skałami. Dzięki temu miejsce jest wyjątkowo zaciszne - temperatury panują tu chyba o 10 stopni wyższe niż w innych miejscach, a słońce przypieka prawie jak latem!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest tu bardzo dogodna wnęka ogniskowa. A my durni, żeśmy już wszystko zjedli na zimno... Dosłownie przed chwilą :(

Obrazek

Obrazek

Jakieś tajemnicze ścienne inskrypcje ;)

Obrazek

Nieopodal widać wiszącą linę. Zazwyczaj takie wyposażenie skał sugeruje, że tam jest jakiś schowek. Może kesz? Może wpisownik? A może flaszka ukryta w skałach? (zwłaszcza to ostatnie często się zdarza w tych okolicach). Nie omieszkamy sprawdzić!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nasza dalsza trasa prowadzi na tą skałkę.

Obrazek

Schodki

Obrazek

Obrazek

Wyłazimy i... otwieramy gęby z zachwytu! Aż takich rozległych widoków to się tu nie spodziewaliśmy! Taka przestrzeń!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I wszystko takie ciepłe, wygrzane, pachnące igliwiem. Człowiek by się wyłożył na skale, wystawił pysk do słońca... I gapił jak płyną obłoki czy nasłuchiwał darcia dziobów wszelakiego ptactwa szybującego pod niebem. No i tak właśnie spędzamy najbliższy czas :) No bo w sumie przecież nigdzie się nam nie śpieszy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A wokół bezmiar zieloności! I tak się fajnie ułożyło, że nie widać stąd żadnych miejscowości, mimo że patrząc na mapę - jest ich wokół wcale nie tak mało.

Obrazek

Obrazek

Nacieszywszy się do woli tym miejscem - idziemy szukać kolejnych. Bo wychodzi na to, że tych skałek co sterczą z lasu jest tu całkiem spora ilość.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stroma ścieżka w dół sprowadza nas na ogromny obły kamulec.

Obrazek

Przed nami charakterystyczna sylwetka wzgórza Hamerský Špičák.

Obrazek

W dolinie bezpośrednio pod nami rozłozył się jakiś niewielki zakładzik. Nie wiem czym sie tam zajmują, ale widać baseny z jakąś mazią. Jakby oczyszczalnia? Niedaleko stąd są dawnie sztolnie uranowe, więc być może jest to większe paskudztwo niż się wydaje na pierwszy rzut oka... I może to tam jeździły te dziwne nocne ciężarówki??

Obrazek

A jak popatrzymy bardziej na lewo to już tylko lasy i góry.

Obrazek

Kiedyś jakiś Sasza podziwiał tu widoki. To też chyba poligonowa historia? Acz tu tylko jeden taki napis zaobserwowaliśmy. Widać Ralsko było bardziej modne wśród radzieckich żołnierzy ;)

Obrazek

Miejscówka ma jedną wadę - jest tu jakoś dziwnie ślisko, pochyło i zasysająco. Boimy się więc podchodzić zbyt blisko urwiska - coby nie zjechać prosto do tych czerwonych pienistych baseników ;) Tak jak poprzednia skałka zachęcała do dłuższych posiadówek - no to ta jakoś nie. Z chęcią więc przenosimy się na inną, pobliską półkę. I tu znów jest rewelacyjnie!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I jak cudownie w takim miejscu wyłożyć się na mchu! Chyba jeszcze fajniej niż na skale - no bo mięciutko! :)

Obrazek

Wyraźnie widać, że skałka jest nieraz wykorzystywana ogniskowo.

Obrazek

Widoki piękne, opału w opór, nawet ławeczkę ktoś postawił. Zachód słońca też pewnie stąd będzie ładny. Jest jednak pewien problem - wszystko co mamy na wieczorne biesiadowanie - zostało w busiu, o tam! na dole... Poza tym chcemy dziś jeszcze jedno miejsce odwiedzić. Ognisko na Širokim nie jest więc nam dane... Może kiedyś?

I dziś znów, podobnie jak na Jelenim vrchu, nie spotkaliśmy kompletnie nikogo. Przez całą wycieczkę nawet z daleka nie mignęła ani jedna ludzka sylwetka. Tylko my, skały i powykręcane sosny.

Schodzimy przez przesiane słońcem lasy, a potem suniemy do ruin zamku.

Obrazek



cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4997
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 13-10-2026 11:22

Wspinamy się na niewielkie wzgórze, gdzie spomiędzy zarośli wystają stare mury.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zamek jest ruiną od dłuższego czasu. Ponoć już w XVII wieku został zburzony przez Szwedów - i tak już pozostało. Łazimy więc po krzakach, zaglądając tu i tam, coby obczaić wszelakie ściany, piwniczki i tajemniczą skrytkę, o której opowiedzieli nam rowerzyści ze Stohanka ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na zamkowym wzgórzu było też prowadzone wydobycie rud żelaza i zostały po tym procesie sztolnie - zarówno poziome, jak i w postaci pionowych studni. Niestety wszystkie są pokratowane.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaraz przy zamku jest skałka, tworząca jakby mur otaczający wkoło okrągły plac, na środku którego jest obecnie miejsce ogniskowe.

Obrazek

Obrazek

Na murze znajdziemy trochę wyrytych napisów z czasów poligonu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widok na Hamerske jezioro jest nieco przysłonięty.

Obrazek

Obrazek

Miejsc ogniskowych na wzgórzu zamkowym znaleźliśmy chyba z pięć - wyraźnie jest to miejsce bardzo popularne na takowe imprezy. Będąc tu poza sezonem, w środku tygodnia, mamy możliwość wyboru - i rozpalamy ognicho w tym największym kręgu. Stąd ładnie prezentują się ruiny, a i mamy blisko na punkt widokowy - coby co chwilę kukać na chylące się ku zachodowi słońce.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stopniowo kolory stają się coraz cieplejsze, cienie dłuższe i trzeba włazić bardziej do ogniska, żeby nie zamarznąć.

Obrazek

Obrazek

Obrazek



cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4997
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 15-10-2026 09:58

Miejscowość Jabloneček to jedna z wysiedlonych wsi na dawnych ralskich poligonach. Od innych podobnych w okolicy odróżnia się tym, że tutaj pozostały spore ruiny dwóch szkół - niemieckiej i czeskiej (jako że przed wojną wioskę tą zamieszkiwała ludność mieszana). Budynki nie zostały rozebrane do fundamentów (jak inna zabudowa na poligonach), bo wykorzystywało je wojsko.

Szkoła niemiecka ma trzy kondygnacje, puste otwory okien i całkiem solidny dach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wnętrza są mocno wypatroszone, ale o dziwo zachowały się poręcze. Nietypowe, bo zazwyczaj je złomiarze wypruwają w pierwszej kolejności.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idąc dalej w stronę szkoły czeskiej - jakże wielkie jest nasze zdziwienie! Trafiamy na plac budowy. Ciężarówki, koparki, spychacze. Pryzmy ziemi, rowy i otaśmowany budynek. Dawna szkoła jest w remoncie. Okładają ją lustrami i będzie wyglądać jak biurowiec w wielkim mieście. Nie muszę chyba dodawać, że nie jesteśmy zachwyceni zaistniałą sytuacją... Miała być cicha, zapomniana wioska z chaszczem, ruinami i resztkami podmurówek, a tu wszystko wskazuje, że o 6 rano obudzi nas wycie wiertarek i ogólny kociokwik. Teraz jest popołudnie i przy budowie nie ma nikogo. Uprzedzając nieco fakty - rano również nikogo tu nie będzie. Jest zatem dziwna, "opuszczona" budowa, więc przy pewnej dozie chęci można powiedzieć, że jako tako komponuje się to z ogólnym klimatem okolicy.

Obrazek

Obrazek

Już po powrocie do domu znalazłam, że obiekt jest częścią projektu "Zielona Agora", a wyłożenie ścian ruiny lustrami ma obrazować wtopienie budynku w okolice czy pochłonięcie dawnych wytworów ludzkich rąk przez wkraczającą wszędzie przyrodę.

W sumie patrząc na to od tej strony - może jest w tym jakiś urok? Ja chyba w sumie bym wolała zwykłe, klasycznie zarastające ruiny, ale może lepsza instalacja artystyczna niż hotel albo market?

Poniżej na zdjęciu - on, budynek szkoły, wtopiony w zieleń pożerającą ślady przeszłości. Zdjęcie z internetu, ze strony mapy.com, z lipca 2026 - czyli 3 miesiące po naszym pobycie, gdy już uprzątnięto koparki, spychacze i taśmy.

Obrazek

Niedaleko jest też okrągłe palenisko, które zostało zbudowane z zebranych gruzów i pozostałości dawnych domów Jablonečka. Służy ono jako miejsce spotkań dla turystów czy artystów. Ponoć ma nawiązywać do dawnej roli wiejskiego rynku.

W ramach projektów artystystycznych powstały też kolorowe kolumny - gdzieś pisali, że wydrukowane zostały w drukarce 3D.

Obrazek

Wszystkie te projekty są nierozerwalnie związane z festiwalem "Promeny" - wędrowną imprezą przemieszczająca się po różnych miejscach na tutejszych poligonach. Kilka dni wcześniej spotkaliśmy się z jego śladami w wiosce Holičky. Acz tutaj więcej instalacji nie znaleźliśmy. Może źle szukaliśmy?

Chociaż nie! W jednej z dawnych piwniczek osiedliła się Afrodyta!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Może i ta mandala z wnętrz niemieckiej szkoły jest jakoś związana z tym festiwalem?

Obrazek

Jeszcze jedna piwniczka, ale ta nie jest zamieszkana (chyba że trzeba zajrzeć głębiej??

Obrazek

Omszałe schodki. Świetnie wkomponowane w przyrodę i to nawet bez pomocy ludzi, koparek i ton materiałów budowlanych ;) Wygladają jakby kiedyś prowadziły do jakiegoś pomnika?

Obrazek

W dolinie można też napotkać sporych rozmiarów wiatę z grillem i krążkami ogniskowymi. Pewnie przy brzydszej pogodzie byśmy chętnie z niej skorzystali. Geopark Ralsko jest ponoć głównym organizatorem tutajszych festiwali.

Obrazek

Przed wiatą stoi typowy dla geoparków "stół".

Obrazek

Na łąkach nad dawną wsią znajduje się też największa elektrownia słoneczna w Czechach. Ponoć wiąże się z nią historia jakiś ogromnych przekrętów finansowych, ale już się nie wgłębiałam bardziej w ten temat. Raczej mnie zainteresowało - co panele słoneczne mają wspólnego z owcami???? ;)

Obrazek

Potem idziemy się przejść do ruin młyna.

Obrazek

Brzegi drogi wyglądają jakby były porośnięte krzewami żarnowca. Jednak wszystkie krzaczki są zniszczone - jakby coś jechało i specjalnie je zgniatało i łamało... Kto i po co? Bardzo smutny widok :(

Obrazek

Obrazek

Wchodzimy w wąwóz, który wyprowadza nas do osady Pytlíkov.

Obrazek

Jest tu kilka starych domów, które wyglądają jak używane jedynie okresowo. Wyraźnie ktoś się nimi opiekuje, ale na chwilę obecną chyba nie ma tu nikogo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tyle zostało z młyna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zarówno młyn jak i kładka prowadząca na drugą strone potoku, są obecnie częścią prywatnej działki. Korzystamy z kładki (bez sensu brodzić w zimnej wodzie jak 10 metrów dalej jest kładka) i szczęśliwie żaden pies nas za d... nie łapie.

Na terenie osady jest również pozostałość po starej kapliczce. Zbudowana kiedyś w widełkach gałęzi, a z czasem drzewo wyrosło i uniosło ją do góry.

Obrazek

Obrazek

A w chaszczach zarasta stara Praga.

Obrazek

Wracamy do Jablonečka. Spać będziemy tam, gdzie kończy się legalna droga. Zwą to miejsce parkingiem. Tłoku szczęśliwie nie ma ;)

Obrazek

Obrazek

oczątkowo chcieliśmy właśnie od tej drugiej strony przyjechać, mijając więcej pustych wsi - Palohlavy, Okna, Dolni Novina. Spod pomnika Sochora, gdzie spaliśmy poprzednie noce, byłoby znacznie bliżej. No ale droga była ewidentnie zamknięta - stał na niej płot. Znaku można nie zauważyć, z płotem już gorzej ;) Trzeba było więc objeżdżać bardzo dookoła i nadrobić chyba z 50 km.

Wyjątkowo wyraźnie widać dziś księżyc. Robię mu kilka zdjęć.

Obrazek

Patrzymy czy w jakimś kraterze nie stoi koparka (może tam też już budują Biedronkę albo chociażby coś artystycznego wtopionego w krajobraz?? A może zaparkował jakiś kosmiczny busio i rodzinka ufoludków szykuje się do snu? A może pan Twardowski wyszedł właśnie na wieczorny spacer? ;)

Obrazek

Obrazek

Nie wiem czy to te obserwacje księżyca czy inny wpływ atmosfery pustej wsi - skłania nas do rozmów o zjawiskach niewyjaśnionych i spotkaniach z istotami z innego wymiaru. Kabak pyta: "Co byś zrobiła jakbyś tu teraz spotkała kosmitę? W sensie uciekać do busia i odjeżdżać? Ignorować i zajmować się swoimi sprawami? Czy może podejść i się przywitać?". Nie wiem co mi w duszy zagrało, ale pytam kabaka: "Takiego jak ten, co stoi tam na zakręcie?". Kabak aż podskoczył. Toperz też się obejrzał. No taki żarcik. Kabak z toperzem się pośmiali i zaraz o wszystkim zapomnieli. A ja ilekroć bym w nocy nie wychodziła do kibelka - miałam wrażenie, że ktoś tam stoi. Najbardziej wyraźne to było patrząc kątem oka. Pewnie to cień drzewa w świetle jasnego księżyca - o długich rękach i nogach, bo przecież takie są gałęzie. Tylko, że nie jestem pewna czy akurat tam, na zakręcie, było jakieś drzewo... W nocy też ktoś pukał do busia. Może to był deszcz? Może rozpędzony duży owad np. chrabąszcz? Może wiatr przywiał jakiś kamyczek? Dwa razy słyszałam pukanie. Tylko ja się obudziłam. Nie wyjrzałam. Schowałam głowę do śpiwora udając, że nas nie ma.
Tak to jest, jak człowiek sam staje się ofiarą swojego głupiego dowcipu ;)



Kolejnego dnia jedziemy wąskimi drogami wijącymi się przez wioseczki. Niestety nie pamiętam już dokładnie którędy wiodły nasze trasy. Napewno musiało to być między Jablonečkiem a Křižanské sedlo, bo tam stanęlismy na kolejny nocleg. I były tam wagony mieszkalne oraz krokodyle :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4997
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba1 » 16-10-2026 11:27

Parkujemy na przełęczy Křižanské sedlo. Tu też planujemy dziś nocować.

Obrazek

Idziemy na spacer gdzieś w stronę Vapennego.

Obrazek

Mijamy kapliczkę św. Krzysztofa.

Obrazek

Obrazek

Teraz niestety nie ma tu pastwisk.

Obrazek

Dziś jest dziwna pogoda.

Obrazek

Jest pochmurno, ale nie pada. Koło nas nie ma mgły, ale są bardzo zamglone wszystkie widoki. I to nie tak, że siadła gdzieś chmura i nic nie widać, bo widoki są, ale jakieś takie... brudne. Jak przez zaparowaną szybę w obryzganym błotem autobusie. Albo jakby nam oczy nie złapały ostrości. Zdjęcia wyszły więc bardzo średnio, ale robiłam je tak z kronikarskiego obowiązku ;) No bo skoro było tak dupiato - to warto to uwiecznić na pamiatkę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Aby kontynuować wycieczkę musimy się przedzierać przez krzaki, bo drogę zatarasowały pojazdy zrywkowe.

Obrazek

Obrazek

Natrafiamy na jakieś ruiny. Nie wiem co tu mogło być z kratami w oknach?

Obrazek

Dalej stoją kolejne machiny, ale szczęśliwie nieruchome, więc można swobodnie przejść obok.

Obrazek

Coś nam dziś nie poszło z tą wycieczką - szaro, zimno, horyzonty brudne, las przemielony, błota po kolana...

A po co my tu w ogóle leziemy? Ano bo chcieliśmy zobaczyć nową utulnię, co ją niedawno postawili. Ocenić przydatność noclegową na bliżej nieokreśloną przyszłość. A więc - Útulna Trávník. Drewniany trójkącik stoi na skrzyżowaniu przemielonych dróg. Podłoga drewniana. Stół, ławy. Drzwi brak. Jest stryszek, ale chyba jednoosobowy. No góra dwu. W trójkę na bank byśmy się tam nie wcisnęli. Super, że wiatkę postawili, ale szału nie ma.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na widokach dziś szczególnie nie użyjemy, więc trzeba się skupić na podwędzaniu, jedzeniu i piciu. Za wiatką zmyślni Czesi już zrobili miejsce na ognisko. Wielki szacun dla tego narodu - dogodne miejsca ogniskowe są dosłownie wszędzie. To się bardzo ceni! :)

Obrazek

Obrazek

Trochę podjedlim, ogrzalim się ze środka i z zewnatrz, więc idziemy dalej. Z jaskiniami szczęście nam dopisuje podobnie jak z widokami. Západní jeskyně jest zamknięta...

Obrazek

Ale przynajmniej trochę fajnych bunkrów żeśmy w tych lasach poznajdywali!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy. I w momencie, gdy robimy ten obrót na pięcie - zaczyna przebłyskiwać słońce. Od razu robi się jakoś przyjemniej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wiata Travnik na tle błękitu też sprawia dużo przytulniejsze wrażenie.

Obrazek

Obrazek

Nawet pojazdy zrywkowe stoją porzucone, więc możemy je dokładniej pooglądać, skupiając się na ciekawych detalach, a nie na tym czy nam bela na łeb nie spada ;)

Obrazek

Obrazek

Wieczorne widoki zaczynają się nieco przecierać.

Obrazek

Las podświetlony chylącym się ku zachodowi słońcem.

Obrazek

Zatrzymujemy się jeszcze w wiacie przy kapliczce.

Obrazek

I postanawiamy rozpalić małe ognisko, żeby upiec kanapki.

Obrazek

Obrazek

I mamy tu dość dziwną przygodę. Ledwo zaczynamy podpiekać kiełbaski, gdy słyszymy warczenie silnika i na pobliską drogę wtacza się zielona terenówka. Z auta wyskakuje koleś, również ubrany w kolory dobrze maskujące się w terenie (leśniczy, myśliwy) i machając rękami biegnie w naszą stronę. Z wypływającego z jego ust słowotoku udaje się nam zrozumieć, że nie podoba mu się fakt rozpalenia ogniska w tym miejscu, że nie wolno, że jesteśmy źli i że nic się już nie da zrobić - dostaniemy mandat za owo straszne przewinienie. Już coś ciągnie z torby - jakieś grube notesy, zaczyna klikać w telefon jakby chciał gdzieś zadzwonić i wyraźnie wydaje się być panem istnienia w tejże sytuacji. Ja na tym etapie zaczynam mu mówić (po polsku i na migi bo po czesku nie umiem), że rozumiem, że w lesie ognisk nie wolno poza miejscami wyznaczonymi, ale tu jest wyraźnie wyznaczone miejsce dla turystów - stoi wiata, a obok wiaty jak byk ułożone z kamieni palenisko. Na tym etapie na twarzy gościa pojawia się zauważalna zmiana. Tak jak był pewny siebie i triumfujący, że schwytał złych turystów - teraz jakby w jego oczach pojawił się niepokój, konsternacja, niepewność. Tak jakby było to w jakiś sposób sprzężone z tym momentem, gdy się odezwałam i gdy zobaczył w nas obcokrajowców. I natychmiast spuszcza z tonu. Więcej nie pada ani słowo o żadnych karach. Mówi tylko, że jak zjemy kolacje to mamy dobrze zgasić ognisko i że on będzie tędy jechał ponownie za pół godziny - i ma nas już tu nie być. Mówimy, że taki własnie był plan, pokazujemy, że mamy 2 butelki wody na zalanie ogniska i że zgasimy jak zjemy. Koleś jest coraz bardziej zdenerwowany, pośpiesznie wycofuje się (idzie tyłem), wskakuje do auta i odjeżdża. Ki diabeł??? Co się tu właśnie odpierdzieliło? Zazwyczaj miałam wrażenie, że będąc w innym kraju jest się zawsze w gorszej sytuacji niż lokals - bo się mniej zna zasady, bo się trudniej dogadać, bo się nie ma znajomych itp. A tu wychodzi, że jakbyśmy byli Czechami to byśmy dostali mandat, a tak koleś ogonek pod siebie i nawiał truchcikiem. Albo powód był jakiś zgoła inny - tylko nie przyszedł mi do głowy?

Kanapki zjadamy, kiełbaski również. Dopijamy termosy. Gasimy ognisko. Mineło ponad pół godziny. Gość nie wracał. Powoli oddalamy się. Długo nasłuchujemy czy nie doleci nas warkot silnika. Nie doleciał. Nie spotykamy już tego gościa. Nie wiemy więc kim był i o co tak naprawdę chodziło.

Noc jest lodowata, ale poranek słoneczny. Dziś zapewne widoki byłyby ładne. Niestety jest to już dzień naszego powrotu do domu:(

Obrazek

Już po polskiej stronie zjeżdżamy w jakieś fajne boczne drogi wykładane kostką, wijące się przy PGRach i opuszczonych fabryczkach. Dawna cukrownia w Piotrowicach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Były Multicary...

Obrazek

I co najważniejsze - piękna płaskorzeźba!

Obrazek




KONIEC
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...


Wróć do „Relacje z wypraw”