17-19.11: Beskid Niski, Błotny i Mglisty
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Re: 17-19.11: Beskid Niski, Błotny i Mglisty
Podobno geje lubią różowy...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Re: 17-19.11: Beskid Niski, Błotny i Mglisty
Schronisko na Magurze Małastowskiej polecało mi już kilka osób jako bardzo sympatyczne miejsce. No, ale teraz trwa tam remont. Tak wyglądało ono rano...

...a tak wieczorem.

Wskutek owego remontu warunki są ciężkie: dookoła pełno błota, aby wejść trzeba przeskakiwać po deskach albo się taplać. Dotarcie do toalety w błocie po kostki. W łazience brudno, woda leci z prysznica dopiero jak się... kucnie. Z pokoju wychodzi się na korytarz po którym hula wiatr, bowiem wejście na przyszłą werandę nie jest w żaden sposób osłonięte!

Oczywistością jest też brudna jadalnia, w której szaleją miejscowe koty. Na dodatek nie ma gospodarza, tylko jego zastępstwo: sympatyczny i lekko zakręcony facet, już na samym początku zastrzegający, że nie umie gotować, kończą się zapasy, ale "w lodówce chyba mam pierogi". W ogóle najlepiej gdybyśmy mieli własne przyprawy i składniki
. Ostatecznie jednak pierogi wyjeżdżają słynną windą z kuchni.

Obiado-kolacji trzeba pilnować przed sierściuchami, gdyż te są mocno wygłodzone: rzucają się na żarcie jak dzikie, ukradły jednego pieroga, w pokoju rozerwały siatkę z moim serem, a jeden kocur już uciekał z kabanosami. W niedzielę rano rzuciły się na... suchy chleb oraz resztki osełki. Może zastępca nie wie, że trzeba je karmić? Koty się zemściły, obsrywając mu pokój


Na szczęście nasz pokój był w miarę normalny, więc z braku innych zajęć znaleźliśmy się w nim dość wcześnie. Wieczór minął na lekturze: ja tradycyjnej z papieru, Inez na wyświetlaczu
.
Na niedzielę zapowiadali 8 godzin słońca i rzeczywiście początkowo rano tak wyglądało, ale szybko przyszły chmury! Pieprzeni meteorolodzy...
Z trudem udało się obudzić zastępcę i zamówić jajecznicę. Póki nie skończą remontu (a trwa on już od wiosny i końca nie widać) to schronisko jest bardziej niż spartańskie.
Ruszamy w szary las w kierunku Magury Małastowskiej. Tuż przy szczycie położony jest cmentarz wojenny nr 58. Podobnie jak kilka innych został on jakiś czas temu wyremontowany i prezentuje się całkiem fajnie.


W dół schodzimy czarnym szlakiem "cmentarzowym". W pewnym momencie zaczyna padać śnieg, co niektórzy przyjmują z wielkim entuzjazmem.

W połowie góry znajduje się kolejny cmentarz, tak jak poprzedni zaprojektowany przez Dušana Jurkoviča. Według planów miał być wykonany z drewna, lecz z jakiegoś powodu użyto kamienia. Odnowiło go stowarzyszenie Magurycz.

W kilkunastu mogiłach zbiorowych spoczywają żołnierze austro-węgierscy i rosyjscy. Jednego z poległych - Czecha Emila z Obereigneru - uhonorowano po wojnie dodatkowym krzyżem.

Na kamieniu zachował się napis:
WOLLT IHR DIE HEIMGEGANGENEN
HELDEN EHREN SCHENKT
EUER HERZ DER ERDE
DIE SIE DECKT
czyli
"Jeśli czcić chcecie poległych bohaterów, podarujcie swe serca ziemi, która ich kryje". Ładne.

Gdzieś daleko się przejaśnia.

Dochodzimy do Nowicy (Нoвиця), a konkretnie to do jej przysiółka Przysłupu (Присліп).

Nowica charakteryzuje się stosunkowo dużym procentem Rusinów, którzy wrócili do wiosek po wywózkach, stąd i tablice z nazwą w cyrylicy. Przetrwało tutaj trochę łemkowskich chyż, są stare kapliczki i... kozy.




Obok wiekowych domów wyrastają nowe które zupełnie nie pasują do Beskidu Niskiego: komuś się pomylił z Podhalem...

W centrum Przysłupu zachodzimy na cmentarz oraz pod cerkiew.


Świątynia greckokatolicka powstała w 1756 roku. Początkowo stała niżej, przy potoku, ale potem ją przeniesiono w wyższe miejsce, chroniąc przed powodziami. Kilkukrotnie także przebudowywano. Po Akcji Wisła używana przez rzymskich katolików, a od 1967 znowu jest unicka.

Idziemy dalej podziwiając architekturę. Na niebie się przejaśniło, ale samo słońce niemal cały czas zakrywa jakaś chmura.



W dolnej części wioski stoi kaplica z końca XIX wieku. Obok, przy dawnej unickiej plebanii, ustawiono pomnik Bohdana Antonycza, ukraińskiego poety urodzonego w wiosce. Oraz krzyż z okazji rocznicy chrztu Rusi.


Przy skrzyżowaniu ulokowano sklep, działający w tygodniu przez całą dobę oraz od 1 do 1 w niedzielę.

Przed nami groźnie wyglądające podejście.

Chwila sapania i pocenia i możemy podziwiać z góry okolicę. Miejsce jest widokowe, więc budują się tu nowe domy, część stylizowana na drewniane.


Po drugiej stronie ładnie wygląda pasmo z Kozim Żebrem oraz doliną Regietowa. A jeszcze dalej zasłonięty chmurami Busov.


Przy jednym z domów przyczepił się nas pies. Idzie z nami, czeka, gdy my stoimy. Ewidentnie potrzebuje ludzkiego towarzystwa.


Mijamy przysiółek Oderne (Одерне), który był polską wyspą etniczną na Łemkowszczyźnie. W 1898 hrabina Miłkowska poleciła wybudować katolicki kościółek z drewna. Nie jest tak ładny jak cerkwie, wygląda jak zlepek dwóch budynków. W sumie to prawda, bowiem w 2002 roku przedłużono nawę i dodano nową wieżyczkę, mimo, iż obiekt jest wpisany na listę zabytków.


Dochodzimy do Uścia Ruskiego (Устя Руське), od 1949 noszącego przymiotnik "Gorlickie". Na zakręcie kapliczka.


Pies ciągle nie chce się odczepić. Odpuszcza dopiero przy gospodarstwie, gdzie również latają czworonogi.

Ozdobą Uścia jest cerkiew św. Paraskiewy. Kiedyś udało mi się ją zobaczyć od środka, teraz zamknięta na głucho.

Przy głównym skrzyżowaniu niepoprawny politycznie pomnik. Czy partyzantom Armii Ludowej i rusińskim "ochotnikom" Armii Czerwonej i Wojska Polskiego też grozi rozbiórka? Pewnie tak.


Podczas robienia zdjęć słyszę jakieś okrzyki z przejeżdżającego samochodu. Chyba jacyś genetyczni patrioci, ale co wrzeszczeli nie zrozumiałem. Może po prostu wracali z jakiegoś meczu i darli się z przyzwyczajenia?
Do autobusu mamy jeszcze trochę czasu, więc zostawiam plecak przy Nesce na przystanku i odwiedzam nieodległy cmentarz. Na nekropolii wojennej ktoś wywiesił biało-czerwone flagi... Może myślał, że leżą tam polscy żołnierze??

Groby przystrojono sztucznymi kwiatami, a przy okazji zasłonięto też większość tabliczek i nie widać kto tam leży. Bardzo inteligentne.


Na cmentarzu parafialnym sporo starych grobów. Niektóre z pięknymi fotografiami sprzed lat. Jest też drewniana kaplica pogrzebowa, na której pozostawiono podczas malowania datę budowy.




Teraz pozostaje już tylko czekać na autobus do Krakowa. Kolejna (dla mnie dopiero trzecia) wizyta w Beskidzie Niskim przeszła do historii. Mglista, błotnista, ale i tak fajna
.

...a tak wieczorem.

Wskutek owego remontu warunki są ciężkie: dookoła pełno błota, aby wejść trzeba przeskakiwać po deskach albo się taplać. Dotarcie do toalety w błocie po kostki. W łazience brudno, woda leci z prysznica dopiero jak się... kucnie. Z pokoju wychodzi się na korytarz po którym hula wiatr, bowiem wejście na przyszłą werandę nie jest w żaden sposób osłonięte!

Oczywistością jest też brudna jadalnia, w której szaleją miejscowe koty. Na dodatek nie ma gospodarza, tylko jego zastępstwo: sympatyczny i lekko zakręcony facet, już na samym początku zastrzegający, że nie umie gotować, kończą się zapasy, ale "w lodówce chyba mam pierogi". W ogóle najlepiej gdybyśmy mieli własne przyprawy i składniki

Obiado-kolacji trzeba pilnować przed sierściuchami, gdyż te są mocno wygłodzone: rzucają się na żarcie jak dzikie, ukradły jednego pieroga, w pokoju rozerwały siatkę z moim serem, a jeden kocur już uciekał z kabanosami. W niedzielę rano rzuciły się na... suchy chleb oraz resztki osełki. Może zastępca nie wie, że trzeba je karmić? Koty się zemściły, obsrywając mu pokój


Na szczęście nasz pokój był w miarę normalny, więc z braku innych zajęć znaleźliśmy się w nim dość wcześnie. Wieczór minął na lekturze: ja tradycyjnej z papieru, Inez na wyświetlaczu
Na niedzielę zapowiadali 8 godzin słońca i rzeczywiście początkowo rano tak wyglądało, ale szybko przyszły chmury! Pieprzeni meteorolodzy...
Z trudem udało się obudzić zastępcę i zamówić jajecznicę. Póki nie skończą remontu (a trwa on już od wiosny i końca nie widać) to schronisko jest bardziej niż spartańskie.
Ruszamy w szary las w kierunku Magury Małastowskiej. Tuż przy szczycie położony jest cmentarz wojenny nr 58. Podobnie jak kilka innych został on jakiś czas temu wyremontowany i prezentuje się całkiem fajnie.


W dół schodzimy czarnym szlakiem "cmentarzowym". W pewnym momencie zaczyna padać śnieg, co niektórzy przyjmują z wielkim entuzjazmem.

W połowie góry znajduje się kolejny cmentarz, tak jak poprzedni zaprojektowany przez Dušana Jurkoviča. Według planów miał być wykonany z drewna, lecz z jakiegoś powodu użyto kamienia. Odnowiło go stowarzyszenie Magurycz.

W kilkunastu mogiłach zbiorowych spoczywają żołnierze austro-węgierscy i rosyjscy. Jednego z poległych - Czecha Emila z Obereigneru - uhonorowano po wojnie dodatkowym krzyżem.

Na kamieniu zachował się napis:
WOLLT IHR DIE HEIMGEGANGENEN
HELDEN EHREN SCHENKT
EUER HERZ DER ERDE
DIE SIE DECKT
czyli
"Jeśli czcić chcecie poległych bohaterów, podarujcie swe serca ziemi, która ich kryje". Ładne.

Gdzieś daleko się przejaśnia.

Dochodzimy do Nowicy (Нoвиця), a konkretnie to do jej przysiółka Przysłupu (Присліп).

Nowica charakteryzuje się stosunkowo dużym procentem Rusinów, którzy wrócili do wiosek po wywózkach, stąd i tablice z nazwą w cyrylicy. Przetrwało tutaj trochę łemkowskich chyż, są stare kapliczki i... kozy.




Obok wiekowych domów wyrastają nowe które zupełnie nie pasują do Beskidu Niskiego: komuś się pomylił z Podhalem...

W centrum Przysłupu zachodzimy na cmentarz oraz pod cerkiew.


Świątynia greckokatolicka powstała w 1756 roku. Początkowo stała niżej, przy potoku, ale potem ją przeniesiono w wyższe miejsce, chroniąc przed powodziami. Kilkukrotnie także przebudowywano. Po Akcji Wisła używana przez rzymskich katolików, a od 1967 znowu jest unicka.

Idziemy dalej podziwiając architekturę. Na niebie się przejaśniło, ale samo słońce niemal cały czas zakrywa jakaś chmura.



W dolnej części wioski stoi kaplica z końca XIX wieku. Obok, przy dawnej unickiej plebanii, ustawiono pomnik Bohdana Antonycza, ukraińskiego poety urodzonego w wiosce. Oraz krzyż z okazji rocznicy chrztu Rusi.


Przy skrzyżowaniu ulokowano sklep, działający w tygodniu przez całą dobę oraz od 1 do 1 w niedzielę.

Przed nami groźnie wyglądające podejście.

Chwila sapania i pocenia i możemy podziwiać z góry okolicę. Miejsce jest widokowe, więc budują się tu nowe domy, część stylizowana na drewniane.


Po drugiej stronie ładnie wygląda pasmo z Kozim Żebrem oraz doliną Regietowa. A jeszcze dalej zasłonięty chmurami Busov.


Przy jednym z domów przyczepił się nas pies. Idzie z nami, czeka, gdy my stoimy. Ewidentnie potrzebuje ludzkiego towarzystwa.


Mijamy przysiółek Oderne (Одерне), który był polską wyspą etniczną na Łemkowszczyźnie. W 1898 hrabina Miłkowska poleciła wybudować katolicki kościółek z drewna. Nie jest tak ładny jak cerkwie, wygląda jak zlepek dwóch budynków. W sumie to prawda, bowiem w 2002 roku przedłużono nawę i dodano nową wieżyczkę, mimo, iż obiekt jest wpisany na listę zabytków.


Dochodzimy do Uścia Ruskiego (Устя Руське), od 1949 noszącego przymiotnik "Gorlickie". Na zakręcie kapliczka.


Pies ciągle nie chce się odczepić. Odpuszcza dopiero przy gospodarstwie, gdzie również latają czworonogi.

Ozdobą Uścia jest cerkiew św. Paraskiewy. Kiedyś udało mi się ją zobaczyć od środka, teraz zamknięta na głucho.

Przy głównym skrzyżowaniu niepoprawny politycznie pomnik. Czy partyzantom Armii Ludowej i rusińskim "ochotnikom" Armii Czerwonej i Wojska Polskiego też grozi rozbiórka? Pewnie tak.


Podczas robienia zdjęć słyszę jakieś okrzyki z przejeżdżającego samochodu. Chyba jacyś genetyczni patrioci, ale co wrzeszczeli nie zrozumiałem. Może po prostu wracali z jakiegoś meczu i darli się z przyzwyczajenia?
Do autobusu mamy jeszcze trochę czasu, więc zostawiam plecak przy Nesce na przystanku i odwiedzam nieodległy cmentarz. Na nekropolii wojennej ktoś wywiesił biało-czerwone flagi... Może myślał, że leżą tam polscy żołnierze??

Groby przystrojono sztucznymi kwiatami, a przy okazji zasłonięto też większość tabliczek i nie widać kto tam leży. Bardzo inteligentne.


Na cmentarzu parafialnym sporo starych grobów. Niektóre z pięknymi fotografiami sprzed lat. Jest też drewniana kaplica pogrzebowa, na której pozostawiono podczas malowania datę budowy.




Teraz pozostaje już tylko czekać na autobus do Krakowa. Kolejna (dla mnie dopiero trzecia) wizyta w Beskidzie Niskim przeszła do historii. Mglista, błotnista, ale i tak fajna
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: 17-19.11: Beskid Niski, Błotny i Mglisty
Ja myślałem, że tu jakieś góry będą a tu same groby, groby, groby...
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Re: 17-19.11: Beskid Niski, Błotny i Mglisty
Widać niedokładnie się przyglądałeś...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Re: 17-19.11: Beskid Niski, Błotny i Mglisty
Na nekropolii wojennej ktoś wywiesił biało-czerwone flagi... Może myślał, że leżą tam polscy żołnierze??
Na poradzieckim pomniku w Kęszycy Lesnej tez namalowali polskie flagi
Przy głównym skrzyżowaniu niepoprawny politycznie pomnik. Czy partyzantom Armii Ludowej i rusińskim "ochotnikom" Armii Czerwonej i Wojska Polskiego też grozi rozbiórka? Pewnie tak.
A napisy w cyrylicy jeszcze ma czy juz mu zdjeli?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: 17-19.11: Beskid Niski, Błotny i Mglisty
Pudelek pisze:Widać niedokładnie się przyglądałeś...
No ok, ale groby jednak przeważają, a samych gór niewiele tam widać... Reasumując, choć nigdy w Niskim nie byłem to na podstawie relacji jakoś nie zachęca mnie on do odwiedzin, nie to co taka Czeska/Saksońska Szwajcaria czy Pradziad, żeby nie było że piję akurat do twojej relacji bo z innych mam wrażenia zgoła odmienne
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Re: 17-19.11: Beskid Niski, Błotny i Mglisty
Beskid Niski jest specyficzny: widokowych miejsc tam niewiele, góry przeważnie są zarośnięte, brak skałek itp.. Fakt - dla widoków tam nie jeżdżę, choć kilka razy zdarzyło się zobaczyć jakąś skromną panoramkę. Cerkwie, cmentarzyki, zniszczone wsie, klimat przeszłości, która już (chyba) nie wróci - trochę jak w Sudetach, tylko na grobach zamiast niemieckiego jest cyrylica. No i w sezonie są bardzo fajne miejsce noclegowe (chatki, bazy namiotowe), w Sudetach takich ogólnodostępnych (nie zakamuflowanych) prawie brak. A co do Śląskiego i Żywieckiego: ten pierwszy generalnie jest nudny (poza wyjątkami), w tym drugim byłem już w tym roku dwukrotnie, więc na razie mi starczy 
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: 17-19.11: Beskid Niski, Błotny i Mglisty
Nie wiem, ja w Żywiecki jeżdzę cały czas i wciąż nie mam dość - ostatnio zapodałem trasę z Rajczy Nickuliny żółtym przez Redykalny, Boraczą, Prusów do Żabnicy. Szlak 100% widokowy, aż mnie zaskoczył, zwłaszcza że latem szedłem do Rajczy z Boraczej niebieskim gdzie widoków nie było dla odmiany wcale.
A Śląski, nie ma takiego klimatu jak Żywiecki ale też zależy gdzie się pójdzie, bardzo sobie chwalę choćby trasę z Kamesznicy przez Baranią do Węgierskiej Górki, nie ma porównania do tego z Wisły.
To tak w ramach małego OT
A Śląski, nie ma takiego klimatu jak Żywiecki ale też zależy gdzie się pójdzie, bardzo sobie chwalę choćby trasę z Kamesznicy przez Baranią do Węgierskiej Górki, nie ma porównania do tego z Wisły.
To tak w ramach małego OT
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Re: 17-19.11: Beskid Niski, Błotny i Mglisty
Żywiecki znam od dziecka, więc ciężko znaleźć mi tam kącik, w którym jeszcze nie szedłem
A że nie należę do osób, które łażą ciągle w te same miejsca, to wolę skoczyć tam, gdzie mnie jeszcze nie było.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: 17-19.11: Beskid Niski, Błotny i Mglisty
Chyba że tak, ja go odkryłem niespełna rok temu 