Przez Beskid Makowski, Wyspowy i Gorce (z Makowa Podh. do Nowego Targu)

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2611
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Przez Beskid Makowski, Wyspowy i Gorce (z Makowa Podh. do Nowego Targu)

Postautor: Satan » 14-01-2022 13:47

No, no, no...zdrowo połaziliście. Kilka pasm i sporo fajnych miejsc.
Trochę się dziwie, że po tylu latach łażenia po górach :mrgreen: , nie znaliście hali na Ćwilinie, ja byłem tam w 2004r, ale...od tamtego czasu nigdy już nie wróciłem... :oops: Na Mogielicy nikt wówczas o wieży jeszcze jeszcze nie słyszał, a Hala Stumorgowa robiła niesamowite wrażenie. Na Koskowej Górze rozbiłem się swego czasu jakieś 100m od kapliczki i nic mi się nie stało [wówczas... :wink: ]
Super trasę zrobiliście, dobrze się oglądało i czytało. :D
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5001
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Przez Beskid Makowski, Wyspowy i Gorce (z Makowa Podh. do Nowego Targu)

Postautor: buba1 » 16-01-2022 19:57

Satan pisze:Trochę się dziwie, że po tylu latach łażenia po górach :mrgreen: , nie znaliście hali na Ćwilinie


Jakos tak wyszlo, ze Beskid Makowski czy Wyspowy nigdy nie byly po drodze i nie znam ich praktycznie w ogole. Gdy mieszkalam w Bytomiu to na weekendy jezdzilo sie przewaznie w Beskid Zywiecki lub Mały, bo tam blisko i tam byly chatki studenckie. Za tamtych czasow tez kilka razy pojechalismy w Gorce bo ktos nam opowiadał ze tam sa bacowki i duzo krokusów. Najwiecej czasu z polskich gor to chyba spedzilam w Bieszczadach bo w latach 97-2003 spedzalam tam po 2-3 miesiace wakacji (a te moje Bieszczady rozciagały sie od Krynicy po Zamość i Kamieniec Podolski ;) ) Mieszkajac w Oławie w kwestii weekendowej to praktycznie tylko Sudety wchodzą w gre. Przez długie lata (i pewnie nadal by tak bylo gdyby nie pewne ekhmm... okolicznosci) to mając tydzien lub wiecej i chcac jechac w gory - ruszalismy raczej w ukrainskie Karpaty. No więc Ćwilin jakos na żadną z powyzszych kategorii sie nie załapał. Ba! Nawet ze słyszenia! Jakos nawet chyba w tej kwestii musialam to odfiltrowac, na tyle nie leżał w kwestii moich zainteresowań! :lol:

Ale jak widac wszystko ma swoje miejsce i czas! Ćwilin tez sie wiec doczekał! :D
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...


Wróć do „Relacje z wypraw”