Zatem pora na kolejny i póki co tym razem już ostatni wpis o Czeskiej Szwajcarii. Na sam koniec poszła główna atrakcja regionu czyli Brama Pravicka wraz z zamkiem Saustejn. Cóż mogę powiedzieć - dobrze, że zacząłem od pomniejszych atrakcji, bo widząc te tłumy naprawdę można się zrazić. Generalnie odcinek Brama - Mezni Louka to niekończący potok...turystów. A, że na sporym odcinku ścieżka szlakowa jest dość wąska wędruje się niemal gęsiego. Tak to wygląda przynajmniej w weekend. Co prawda spodziewałem się takiego tłumu, ale szczerze myślałem bardziej o samej Bramie i najkrótszym dojściu doń z Hreńska, gdzie wysiadaliśmy z autobusu. Tymczasem prym wiedzie szlak właśnie z Mezni.
Od Mezni do Saustejnu to już inna bajka i przypomina wędrówki po górach a nie w niekończącym się potoku stonki

Oczywiście na głównych punktach jak Mala Brama nagle następuje reaktywacja tłumu i z pustego szlaku robi się kotłowisko co nieco nam utrudniało sprawę, szczególnie na Saustejnie, gdzie do autobusu mieliśmy 15min a być pod zamkiem i nie zobaczyć? Wskoczyliśmy więc czym prędzej na schodki i drabinki, by choć w biegu zobaczyć to i owo, niestety jak przypuszczałem zejście nie będzie już takie proste szczególnie gdy naprze od dołu tłum... i tak czekając wyłania się ze szczeliny na drabinie jeden, drugi, trzeci... dziesiąty. Nas już coś bierze, minuty do autobusu uciekają a tu końca nie ma. Ostatecznie ylądowaliśmy pod zamkiem mając 7 minut do Wysokiej Lipy na autobus, więc ten kilometr było trzeba pokonać biegiem z pobrzękującymi butelkami w plecaku

Na przystanek wpadliśmy równo w porze odjazdu, na szczęście autobusu jeszcze nie było (tym razem i spóźnienie może się na coś przydać, a na tej linii to właściwie norma). Tak wyglądają nasze wędrówki w przeciwieństwie do Fadela wylegującego się w hamaku
A z samego Saustejnu największą atrakcją było wejście, choć z "Uzkimi schodami"
https://d34-a.sdn.szn.cz/d_34/c_B_C/E05 ... ,667,500,1 mierzyć się to oczywiście nie może, kolejny raz więc polecam autorowi tematu, bo zobaczyć jest tam jeszcze co
Pod koniec w Chribskiej zamierzaliśmy skorzystać z obcerstveni, którą wypatrzyłem koło przystanku w googlch, niestety w rzeczywistości już nie funkcjonuje, a inne "obcerstveni" wokół oferowało tylko lody i napoje. Co prawda jest restauracja w jakimś zabytkowym budynku, ale z natury takich miejsc unikamy choć patrząc na "listek" ceny jeszcze całkiem znośne. Pokręciliśmy się więc wokół po zabytkowym centrum odwiedzając cygańskie potraviny. Nie wiem czemu, ale odnoszę wrażenie że chyba większość spożywczaków zdominowana jest tam przez Romów oraz Chińczyków? W każdym razie na Czechów nie wyglądali
PS A Gorlitz oczywiście warte odwiedzenia, więc kolejny raz trzeba przyznać rację Hazmburkowi. Spcjalnie wysiedliśmy rano w Zgorzelcu Mordorze (Miasto)

i poszliśmy pieszo przez most staromiejski na dworzec w Gorlitz. Co prawda była tylko godzina na ten "spacer" ale czym oczy się nacieszyło to nasze. Generalnie im bliżej Gorlitz tym lepiej, sam Zgorzelec jak żywcem wyjęty z komuny a ponoć to na Wałbrzych tak psioczą, który jest chyba pałacem w porównaniu do Zgorzelca. Odszczekuję więc słowa o nieładnym Gorlitz, choć jego problemem jest jak nadal twierdzę otoczenie dworca... W Żytawie na rynek idzie się przyjemnie, tu przez pustostany i kebabiarnie z grupkami młodzieży wokół. Chyba lepiej wędrować równolegle leżącą Jakobstrasse niż deptakiem na Berlinerstr.
Zdjęcia:
https://goo.gl/photos/629fxSxDXMUY3s6p7