Beskid Niski / Bieszczady 08-16.08.2009

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Beskid Niski / Bieszczady 08-16.08.2009

Postautor: ecowarrior » 05-09-2009 23:00

Witam wszystkich!!
Czas mija, mija a zaległych fotorelacji przybywa...Doszedłem do wniosku, ze należy z tym coś zrobić :)
W terminie 08-16.08.2009r. wybrałem się wraz z bratem, kuzynem oraz TuAlfem na wędrówkę w Beskid Niski i Bieszczady.
1 dzień
7 sierpnia około 22:40 wsiadamy w Opolu do zatłoczonego autobusu i ruszamy, przez Strzelce Opolskie, gdzie dosiada TuAlf, w kierunku Krakowa, a następnie Ustrzyk.
Ok. 05:35 docieramy do Jasła. Autobus do Nowego Żmigrodu dopiero za 3 godz. Aby skrzętnie wykorzystać czas wędrujemy po mieście, śpimy na dworcu i pijemy piwko.
Ok 09:00 wkraczamy na upragniony szlak. Czuję nieopisane szczęście i radość z powrotu w te czarodziejskie rejony. Nim wędrówka rozpoczęła się na dobre TuAlf odkrył pierwsze symptomy nadciągającego nieszczęścia – jego plecak dogorywał. Wracając jednak do wątku, ruszyliśmy w stronę Bacówki PTTK w Bartnem. Trasa wiodła przez Mrukową, Świerzową oraz Magurę. Odpoczywam sobie na Świerzowej, a tu telefon, ależ niespodzianka (jak się okazało nie ostatnia tego dnia), dzwoni Chemica i Xaga :D Dziewczyny wracają właśnie z Bieszczad i wiedząc o naszej wędrówce proponują spotkanie przy złocistym napoju w Bartnem. Tuż przed bacówką tradycyjne „bagno Przełęczy Majdanowskiej”. Sprawnie i szybko je pokonujemy aby dotrzeć do, niestety nadal zaniedbanej, bacówki. Ok 18:30 dotarły dziewczyny, rozpoczęło się wylewne przywitanie, jedzonko i browarek, którym mnie poczęstowały (w bacówce nie prowadzili sprzedaży). Poza tym uzyskaliśmy od dziewczyn wskazówki dotyczące miejsca gdzie można się w Ustrzykach przespać za 5 zł. - była to urocza stodoła
Droga przez Wołowiec, nadciągający zmierzch, księżyc i połemkowskie kapliczki na tle wyłaniającej się mgły – bezcenne. Do Nieznajowej docieramy, po dramatycznym pokonaniu z 6 brodów, około 22:30. Tutaj zastała nas kolejna niespodzianka, rozbijamy namiot, a za plecami słyszę podchodzącą osobę i skierowane do moje brata: „cześć”, po czym stwierdzenie: „sorry, myślałam, ze to ktoś inny”. Przypatruję się się z boku i wypalam: „DakOto, dobrze myślałaś!!" :D
Już w towarzystwie naszej DakOty smażymy kiełbaski, pijemy herbatę, gawędzimy i w końcu pełni zadowolenia kładziemy się spać.
2 dzień
Po śniadaniu, a następnie kąpieli w potoku ruszamy, wraz z towarzyszącą nam DakOtą, Zuzią i Achimem, w stronę Ożennej. Po drodze mijamy kolejne 3 czy 4 brody, piece do wypalania węgla drzewnego, połemkowski cmentarz oraz wojskowy z okresu I Wojny Światowej (nr 44). W okolicach dawnej wsi Długie opuszcza nas DakOta, Zuzia i Achim.
Ożenna – przy cmentarzu wojskowym nr 3 TuAlfa plecak jest już w tak opłakanym stanie, że ten podejmuje decyzję powrotu do Nieznajowej. My natomiast sprawnie przemieszczamy się w na pole namiotowe przy schr. Hajstra, gdzie spędzamy nocleg.
3 dzień
Nad ranem skoncentrowaliśmy się na śniadaniu oraz wysłuchiwaniu pewnej kobieciny nieustannie strofującej swego psa: „Kacperku zostaw kota, kotki żyją tutaj w symbiozie z pieskami!!”.
Następnie ruszyliśmy w stronę Chatki w Zyndranowej. Trasa, oprócz wieży widokowej na Nástavoku (Baranie) oraz Przełęczy Dukielskiej raczej monotonna. Warte wspomnienia są co niektóre szczyty (m.in. Nástavok) gdzie znajdują się metalowe skrzyneczki z pieczątkami oraz zeszytami wpisów.
Do chatki docieramy przed zmierzchem. Poznajemy chatara Darka, Wojtka (forumowicza Appletour), który stał się przez kolejne 2 dni kompanem naszej wędrówki, oraz parę innych osób, których godność mi umknęła...
Pobyt w chatce wspominam bardzo miło, jajecznica, piwko, kąpiel w potoku, wieczorne posiedzenie na przedchatkowej werandzie, rozmowy o miejscowej historii, legendach, zwyczajach, jak również górskich forach, no i oczywiście...crossowcach...
Wspólne debaty trzykrotnie przerwało wycie watahy wilków.
4 dzień
Nad ranem towarzyszy mi uczucie, ze czegoś brakuje w plecaku. Dokonuję dramatycznego odkrycia – w Nieznajowej zostawiłem 3 t-shirty, w tym dwa forumowe e-Beskidy!! :?
No nic, trzeba iść dalej...Wspólnie z naszym nowym kompanem maszerujemy w stronę Jasiela. Nie mamy złudzeń, tego dnia z pewnością będzie lało, zadajemy sobie jedynie pytanie kiedy?? Podczas trasy miejscami sielankujemy, mijamy kilka cmentarzy wojskowych, przechodzimy przez rezerwat Kamień nad Jaśliskami i ostatecznie jakieś pół godziny przed celem łapie nas deszcz.
W samym Jasielu zauważamy kilka zrujnowanych zabudowań i dochodzimy do wniosku, ze jeśli wiaty na polu namiotowym będą zajęte to przeprowadzimy ekspedycję mającą na celu zbadanie zadaszenia wcześniej wymienionych budynków. Wiaty faktycznie były przepełnione, lało jak z cebra więc Wojtek i ja wprowadzamy plan w życie. Przebijamy się przez gęste łąki docierając do zabudowań. Dach wyglądał w miarę stabilnie, podłoga zasyfiona, ale cóż, damy radę!! Trochę sprzątamy, rwiemy trawę i wykładamy nią miejsca pod namioty.
Okres pomiędzy ulewami wykorzystujemy na rozpalenie ogniska, usmażenie kiełbasy oraz ogrzanie się. Przegania nas kolejna ulewa, która udowadnia nam, że dach wcale nie jest tak stabilny jak sądziliśmy. Na pocieszenie otwieramy „wodę ognistą”, piwko oraz „Baryłkę”.
Wieczór nadzwyczaj udany :)
5 dzień
Budzimy się pomiędzy 07 a 08, nie pada. Zaparzamy herbatę, spożywamy śniadanie, zwijamy namioty, sprzątamy syf do reklamówek i udajemy się w stronę potoku celem zażycia kąpieli. Rzeźcy i pełni radości ruszamy w stronę Wisłok Górnych. Stamtąd podjeżdżamy do Komańczy i w ramach trzygodzinnego czekania na autobus do Cisnej uzupełniamy zapasy, żołądki i płyny w organizmie. W trakcie tegoż uzupełniania płynów Wojtek, który miał nocować w Komańczy, podjął bardzo trafną decyzję udania się z nami do Bacówki Pod Honem. Tak się składa, że tego dnia rozpoczynały się Bieszczadzkie Anioły, autobus podjechał więc przepełniony. W Cisnej udajemy się do bacówki, gdzie ku naszemu zdziwieniu spotykamy kolejnego Beskidoczuba, Angiego:)
Po zrzuceniu plecaków idziemy odwiedzić legendarną Siekierezadę. Wracamy około 01, dosiadamy się do ekipy Angiego i wsłuchujemy w brzmienie gitar i śpiewu...
6 dzień
Budzimy się około 08, spożywamy śniadanie, żegnamy z Angim i ruszamy na autobus do Smereka. Na PKS-ie następuje, niestety, definitywne pożegnanie z Wojtkiem, który wraca do siebie.
Pogoda nienajlepsza (humor również, zdałem sobie sprawę, że w Zyndranowej również zostawiłem jeden t-shirt), ma to swoje pozytywne strony, gdyż w drodze na szczyt niewiele ludzi...
Przed Smerekiem łapie nas deszcz, wieje coraz bardziej, połonina robi się śliska a widoczność prawie zerowa. Po dotarciu do Chatki Puchatka rezerwujemy nocleg i przy ciepłej herbacie odpoczywamy. Około 17:30 zaczęło się przejaśniać, chmury zeszyły niżej a nad nami wyłoniło się słońce. Zrobił się przepiękny wieczór uwieńczony cudownym zachodem słońca.
7 dzień
Budzik stawia nas na nogi o 05, ubieramy się i ruszamy na wschód słońca. Widok tak piękny, że nie sposób go opisać, nie będę więc próbował...
Po śniadaniu schodzimy do Brzeg Górnych, gdzie zakupujemy chleb i prężnym krokiem ruszamy na Połoninę Caryńską. Dzięki wczesnemu wyjściu mamy możliwość spokojnej kontemplacji natury. W godzinach popołudniowych docieramy do Bacówki PTTK Pod Małą Rawką, gdzie zakupujemy pierogi, rozbijamy namiot i pozostawiamy w nim plecaki. Już bez obciążenia ruszamy na Małą i Wielką Rawkę oraz Kremenaros. Wracamy około 17 i z przerażeniem odkrywamy, że prawie wszyscy czekają na 18 by wziąć ciepły prysznic. Nie zwlekając ani chwili wbiegamy pod zimny natrysk oszczędzając czas i nerwy...
Już po kąpieli, pełni ukontentowania, zasiadamy do kolacji i gry w karty. Po 22 dołączam do ekipy ogniskowej. Czas tak przyjemnie i szybko mknął, że wraz z koleżanką, zdaliśmy sobie sprawę, że jest już ok 04, wszyscy poznikali, a sławetna piosenka SDM-u nie została odśpiewana. Czynimy to więc, po czym udajemy się spać.
8 dzień
Wstajemy pomiędzy 07 a 08, spożywamy śniadanie, zwijamy namiot i pędzimy na autobus podwożący nas do Ustrzyk Górnych. Na miejscu szybkie zakupy, wyłapanie busa do Wołosatego i stamtąd w drogę na Tarnicę.
Początkowo sporo osób, ale ruszyliśmy na tyle wcześnie, że narzucając sobie dosyć dobre tempo wyprzedziliśmy znaczną część turystów i dochodząc do Przełęczy Siodło oraz Tarnicy nie odczuwaliśmy zbyt przytłaczającej ilości wędrowców. Na samym szczycie rozłożyliśmy karimaty, sielankowali, degustowali piwko, smakowali chlebek i podziwiali widoki.
Do Ustrzyk zeszliśmy Szerokim Wierchem. Zdziwienie budził fakt, że na tym odcinku również nie było tłoczno.
Łukasz zdecydował się wracać domu, natomiast Sebastian i ja, pamiętając wskazówki Chemicy i Xagi, szukamy stodoły za 5 zł. Niebawem poszukiwania zostały uwieńczone sukcesem:) Myjemy się pod kranem, przeglądamy mapy, robimy zakupy, a następnie idziemy na niedzielną mszę. Przed zaśnięciem decydujemy się nastawić budzik na 05:40, coby wstać na autobus do Widełek i w samotności wejść na Bukowe Berdo celem samotnej kontemplacji natury...
9 dzień
Wprowadzamy plan w życie i już ok 06 ruszamy na szlak...
Odcinek leśny już po godzinie stał się monotonny, natomiast po przekroczeniu granicy lasu poczuliśmy się jak w innym świecie. Nie wiem jakich słów użyć aby oddać piękno tychże widoków...
Stwierdzamy, że jest to dobry moment na wypicie ciepłej herbaty i zjedzenie śniadania, tak też czynimy. Po zapełnieniu żołądków ruszamy w stronę Prz. Siodło. Przez ok. 4-5 godz. wędrowaliśmy zupełnie sami, dopiero około godz. 10-11 zaczęli się pojawiać pierwsi turyści. Zejście z przełęczy do Wołosatego pokrywało się z odcinkiem pokonanym uprzedniego dnia. W dole łapiemy busika ( Nyskę :D ) i wracamy do Ustrzyk, gdzie zażywamy kąpieli w Terehowcu, następnie spożywamy obiadokolację i, niestety, czekamy na autobus odwożący nas do domu...
http://picasaweb.google.pl/ecowarrior83 ... 816082009#

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 06-09-2009 08:06

Zdjęcia z Wetlińskiej po przejaśnieniu i wschodu przepiękne

Awatar użytkownika
Alicja
łazik
Posty: 83
Rejestracja: 30-05-2009 18:56
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Alicja » 06-09-2009 09:13

Postanowiłam najpierw obejrzeć zdjęcia, a potem przeczytać Twoją relację i dobrze - kojarzyłam treść z fotkami, więc czytałam ze zrozumieniem, nigdy w tych rejonach Polski nie byłam. Piękne krajobrazy, o czy przekonują Ci, którzy postawili tam swoje stopy.Na Bieszczady spojrzałam jak na Tatry, nie pod względem wysokości ma się rozumieć, ale pod względem powierzchni - rozciągają się bezkreśnie.
Co mi się spodobało jeszcze? -Osobliwości ustrzelone przez aparat, to taki smaczek wizualny, poza tym ciekawie ogląda się zdjęcia, na których są bohaterowie wyprawy.
Fajna relacja, poczucie realizmu dzięki opisom zdjęć.
Góry...Lubię do nich wracać....

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2610
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 06-09-2009 17:46

Wow!! Eco :mrgreen:
Piękna i sentymentalna wyprawa, dotknęliście serca Niskiego i Bieszczad(ów :lol: )
Pogratulować i pozazdrościć. Piękna tura!
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
baniak
wędrowiec
Posty: 487
Rejestracja: 05-09-2006 19:52
Lokalizacja: Śnieżnicka Kraina(Stronie Śląskie)

Postautor: baniak » 06-09-2009 19:27

:D Eco świetna relacja troszku się napisałeś :lol:
Póki co to tylko moge pooglądać foty :wink: ale kiedyś napewno się Tam wybiore :!:
Wolne przewodnictwo-Śnieżnicka Kraina

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 06-09-2009 20:59

Dzięki!
Faktycznie, robiąc fotorelację trochę się nasiedziałem, przerzedziłem z 1300 zjdęć i jeszcze ogólny opis, ale jak zwykle waro było :D
Satan, tak jak mówisz, serce zostało dotknięte, pozostaje jednak niedosyt, ze mimo wszystko wybierając tę opcje szlaków i noclegów pozostawiłem inne miejsca, ale cóż nie dało się wszystkiego zsynchronizować...

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2610
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 06-09-2009 21:19

ecowarrior pisze:...
Satan, tak jak mówisz, serce zostało dotknięte, pozostaje jednak niedosyt, ze mimo wszystko wybierając tę opcje szlaków i noclegów pozostawiłem inne miejsca, ale cóż nie dało się wszystkiego zsynchronizować...


I dobrze :!:
Zawsze jest powód aby wrócić :mrgreen:
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4993
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 07-09-2009 09:34

eco , juz ci odpisywalam na forum beskidzkim- ale napisze jeszcze raz w skrocie- zarabisty wyjazd, zarabista relacja- ale nic dziwnego - tego sie mozna bylo spodziwac po tak fajnej ekipie :) ogladajac zdjecia czuje sie zapach falujacych traw, retort smolarzy, piwa, rybki i starych murow straznicy na jasielu :) to troche jakby byc tam z wami, wedrowac po mokradlach, imprezowac w siekierezadzie i siedziec przy ognisku :) super, naprawde super!!

franek
podróżnik
Posty: 240
Rejestracja: 27-12-2007 10:04
Lokalizacja: Namysłów

Postautor: franek » 18-09-2009 22:13

Gratuluję wypadu, a relacja - rewelacja :D
W zeszłym tygodniu też pokulałem się trochę po niskim, tylko w moim przypadku chodzenia był zwecydowanie mniej. W planach mam jeszcze zajrzeć w te okolice pod koniec października na rajd beskid niski organizowany przez SKPB Lublin, wszyscy zapraszali, podobno zabawa przednia :) Ktoś chętny :?:


Wróć do „Relacje z wypraw”