Strona 1 z 1

Beskid Makowski, Wyspowy 09-10.10.2009

: 18-10-2009 20:49
autor: ecowarrior
W terminie 10-11.10.2009 odbyło się organizowane przez forum e-beskidy.com jesienne bacowanie na Jasieniu.
Nastała ta wspaniała chwila, piątek, godz 13 z minutami, zwolnienie z pracy, szybkie przeistoczenie się z Pana Andrzeja w ecowarriora i bieg na dworzec, gdzie dzielnie czeka TuAlf.
Do Krakowa docieramy ok. 18, wsiadamy do przepełnionego busika na Pcim i ostatecznie ruszamy na szlak po 20.
Mijamy górę Banię, przysiółek Dupaki i na Kudłaczach meldujemy się ok 21:45. Schronisko pełne gimnazjalistów czy licealistów, pijemy piweńko i ruszamy na Suchą Polanę, gdzie rozbijamy namiot i grzejemy się przy ognisku.
Poranek nadzwyczaj chłodny i wietrzny. Zaparzamy herbatę, wcinamy śniadanie i w trasę.
Przez Łysinę i Lubomir docieramy do Przełęczy Jaworzec gdzie podziwiamy otaczające nas góry. Następnie udajemy się do Kasiny Wielkiej. Po drodze, na Wierzbanowskiej Górze robimy postój na herbatę, piwko i tradycyjną rybę time :D Łapie nas tam deszcz, który zostaje naszym wiernym towarzyszem praktycznie do samego Jasienia.
Z Kasiny ruszamy niebieskim, a następnie zielonym w stronę Przełęczy Gruszowiec. Przechodziło mi przez głowę czy nie wydłużyć trasy o godzinę i przejść się przez Śnieżnicę. TuAlf jednak nie był tym pomysłem ukontentowany i szybko wybił mi go z głowy podnosząc z ziemi kamień i stwierdzając: „na Jasień dotrę z mapą, gdyż trupy jej nie potrzebują” :P Ostatecznie, szybko i sprawnie meldujemy się na Przełęczy Gruszowiec, gdzie w Barze Pod Cyckiem uzupełniamy ubytki strawy i płynów Smile Z informacji praktycznych: pierogi 6-7 zł, lane piwko 4,50 zł, butelkowe 4zł, kielonek żołądkowej 3 zł.
Kolejny odcinek trasy, biegnący przez Ćwilin do Jurkowa upłynął w strugach deszczu. Opuścił nas jedynie w partiach szczytowych, skąd roztaczały się widoki na wyłaniające się sponad chmur szczyty. Do Jurkowa docieramy wraz z nastającym zmrokiem. Decydujemy się na krótką przerwę w knajpie. Pijemy piwo, wesoło gwarzymy z miejscowymi i psiocząc niemiłosiernie ruszamy w dalszą wędrówkę.
Na Jasień docieramy ok. 21. Impreza, jak zwykle, przednia. Wesołe gwarzenie, urodziny DakOty, gitarowe koncerty i tradycyjne śpiewy.
Wstaję o godz 06:30 i sklinając na czym świat stoi wychodzę przed szałas. Tutaj niespodzianka, Janioł wstała przede mną żeby mnie pożegnać :) Z nieco lepszym humorem schodzę do Lubomierza. Tutaj przykra niespodzianka, zwiał mi busik. No nic, zapodaję na twarz udawany uśmiech i niebawem siedzą już w autostopie na Kraków :D Dziwiło mnie, że facet tak długo wytrzymał z śmierdzącym niczym „wędzone prosię” turystą. Szynko jednak odpowiedział na moje pytanie stwierdzając: „Jestem żeglarzem, a my żeglarze i wy górscy wędrowcy mamy wiele wspólnego”.
Moja fotorelacja niestety urywa się w Jurkowie, gdyż tam baterie wyzionęły ducha...
http://picasaweb.google.pl/ecowarrior83 ... 911102009#

: 18-10-2009 21:42
autor: Satan
Fajna sprawa, piękne kolory na szlaku i ta golgota na Ćwilin :D , ale widoczki z tamtejszej hali pięknie rekompensują męczarnię ta tej golgocie :mrgreen:

: 19-10-2009 08:34
autor: olo23333
Widoki i panoramy powalają - super foty :)