Strona 1 z 1

Beskid Mały i Żywiecki 1-5.04.2010

: 07-04-2010 15:38
autor: Ariel Ciechański
W przedświąteczny wtorek okazało się, że 1 i 2 kwietnia mogę wziąć urlop. Z kolejnymi trzema dniami wolnymi dawało to dość ciekawe perspektywy pięciodniowej wędrówki. Pytanie gdzie jechać Sudety czy Beskid Żywiecki. Nie mogłem się dodzwonić do "Zygmuntówki" w Sowich więc decyzja zapadła, że jadę w Żywiecki. Telefon na "Słowiankę" - akurat w czwartek wyjątkowo mnie nie mogą przenocować... Na szczęście wpadam na pomysł, żeby zahaczyć o Beskid Małym.
W czwartek rano jeszcze wizyta u lekarza - na miejscu okazuje się, że umówiłem się na 12... Cóż przekładam wizytę i lecę na dworzec PKP. Jeszcze lifting zarostu na twarzy i mogę jechać. Z przesiadkami w Częstochowie i Katowicach docieram do Łodygowic. Tu zielonym szlakiem ruszam w kierunku Gronika. Dalej już żółtym i czerwonym ruszam na Czupel. Po drodze gdzieś tam majaczy się Babia Góra :-)
Jeszcze godzinka i ląduje przed zamkniętym już schroniskiem na Magurce Wilkowickiej. Osiągnąłem dość dobry cza przejścia 4.10 wobec planowanego 4.05. Kartka o bufecie czynnym do 18 mnie zmroziła - jednak z dość skromnego menu udało się coś na kolację dostać. Nocuję w schronisku sam (nie licząc oczywiście obsługi). Zimno jak w psiarni za to była ciepła woda. Szybko idę spać a rano szok - pasa śnieg. Przez zamkniętą chatkę na Rogaczu schodzą do Mikuszowice i podjeżdżam do Węgierskiej Górkil. Stąd czerwonym szlakiem przez Abrahamów ruszam na Słowiankę. Wiszące nadal dość nisko chmury psują widoki. W schronisku jestem tylko ja i właściciele z córką. Ciepło, miła atmosfera, społeczna kuchnia ciepło w pokoju i ciepła woda w łazienkach.
Rano poprzez jedyny w okolicy łańcuch docieram przez Halę Pawlusią do Rysianki. Pogoda dopisuje, powyżej Hali Pawlusiej pojawia się też pokrywa śniegowa. Spotykam też pierwszego innego turystę. Potem dość mozolne zejście do Złatnej, następnie podejście na Krawców Wierch - w sumie 8 godzin spędzone na szlaku. W Złatnej spotykam turystę idącego od Krawców Wierchu. W schronisku nocuje trochę turystów, ja jednak zmęczony wyrypą po 20-stej idę spać - wszak w niedzielę czekało mnie klue programu - słowacki niebieski szlak graniczny. Słysząc o opadach w poniedziałek podejmuję decyzję o modyfikacji ostatniego dnia - nie pójdę przez Będoszki, tylko prosto z Rycerzowej do Rycerki.
W niedzielę na szlak wyruszyłem o 10.05 praktycznie do wejścia na grzbiet przed Oszustem bez szans na ciekawsze widoki. Tam natomiast niespodzianka - piękny widok na Tatry, a zwłaszcza na Małą Fatrą z pięknie wyeksponowanym Wielkim Rozsutcem. Przez chwilę na polanie było słychać tylko moje mniam, mniam. Po kilku fotkach ruszam dalej. Całe przejście między bacówkami PTTK zajmuje mi nieco ponad 8 h w dość trudnych warunkach - oprócz dość częstych wypłaszczeń bardzo dużą rolę na szlaku odgrywają cholernie strome podejścia i zejścia - w połączeniu z śliskim błotem, lodem i zalegającym gdzieś od 1050 m. npm śniegiem oraz małą widokowością większości szlaku jego przejście jest raczej sadomasochistyczną przyjemnością. Wydaje mi się też, że uwzględniając stromość Svitkowej lepiej szlak pokonywać w kolejności taką jak ja przyjąłem. 10 minut po 18 ląduje w gościnnych progach bacówki na Rycerzowej. Obiadek, piwko i integracja z innymi turystami w jadalni. Potem jeszcze siedzimy 2-3 godzinki w tipi przy ognisku - tu prym wiedzie pewien Janosik opowiadający jaką to klinikę zrobimy na Rycerzowej. W poniedziałek rano wstaję, więc o 22.30 uciekam spać.
Rano pobudkę wszystkim bezlitośnie robi Mongoł przypominając, że mamy lany poniedziałek :-P. Pogoda też o tym pamięta siąpiąc przeraźliwie. 3,5 h marsz do Rycerki prawie przemoczył mojego 8 letniego hydrotexu. O 13.15 melduję się na stacji w Rycerce. 15 minut później wyruszam do Katowic, a stamtąd bezpośrednim pociągiem do Skier. Dla spragnionych fotek oczywiście prawie pełen zestaw popęłnionych na wyrypie zdjęć: http://picasaweb.google.pl/ariel.ciecha ... i15042010#

: 07-04-2010 16:27
autor: Satan
No pieknie. Stajesz się specem od Beskidów :wink: .

Ja na Beskidy muszę poczekać do weekendu majowego 8)

Tylko te pozamykane chaty/schroniska w B. Małym zastanawiają... :?

: 07-04-2010 16:36
autor: Ariel Ciechański
Satan pisze:
Tylko te pozamykane chaty/schroniska w B. Małym zastanawiają... :?


Magurka była czynna. Tylko drzwi były zamknięte. Rogacz pomimo, że była przerwa świąteczna był ewidentnie pusty.

: 07-04-2010 18:02
autor: olo23333
No Ariel zacna wyprawa :) Żywiecki obok Śląskiego to mój najbardziej ulubiony Beskid

: 07-04-2010 19:26
autor: ecowarrior
Piękne fotki, świetnego wypadu...

: 07-04-2010 19:31
autor: Pudelek
Ariel Ciechański pisze:Rogacz pomimo, że była przerwa świąteczna był ewidentnie pusty.


czyli cała kwintesencja Rogacza :evil:

: 07-04-2010 20:49
autor: Taja
Alez pięknie popełniona wycieczka! Fajnie popatrzeć na tereny mojego weekendu majowego sprzed dwóch lat - Węgierska Górka i te okolice... :roll:

Re: Beskid Mały i Żywiecki 1-5.04.2010

: 08-04-2010 09:58
autor: Migawka
Ariel Ciechański pisze: Tam natomiast niespodzianka - piękny widok na Tatry, a zwłaszcza na Małą Fatrą z pięknie wyeksponowanym Wielkim Rozsutcem. Przez chwilę na polanie było słychać tylko moje mniam, mniam.

Ja Ci mówię, to był znak... MF Cie wzywa do siebie :) Nie opieraj się zbyt długo :!: :wink:

Re: Beskid Mały i Żywiecki 1-5.04.2010

: 08-04-2010 11:30
autor: Ariel Ciechański
Migawka pisze: Nie opieraj się zbyt długo :!: :wink:


Myślę, że najdalej do połowy maja :-D Już nóżkami przebieram :-P