Strona 1 z 1

Beskid Sądecki i Małe Pieniny 22-23 maja 2010

: 26-05-2010 10:17
autor: Ariel Ciechański
Jedno było pewne - ten weekend, jeśli tylko pozwoliłaby na to pogoda musiał być spędzony w górach. Plany zmieniały się jak pogoda w kalejdoskopie ;-). W końcu postanowiłem ruszyć na Bereśnik zerknąć co tam słychać u Remika i Ani. Opcja ta miała jeden plus - nie musiałem się tłuc pociągiem całą noc.
Rano pobudka, podróż do Wawki i potem do Krakowa. Tu przesiadka na autobus do Szczawnicy. Ja jednak przed 13 wysiadam na Tylmanowej i ruszam na szlak :-). Pierw zielonym na Jaworzynkę, po jakiejś 1,5 h zaczynają się złowrogie pomruki burzy. Niby mnie omija, ale wolę przeczekać ją poniżej szczytu. Potem żółtym szlakiem ruszam na Dzwonkówkę. W połowie drogi znów o sobie przypomina burza - chronię się pod dachem jednego z przyległych domostw. Burza naszczęście przechodzi bokiem. Podejście pod Dzwonkówkę, odpoczynek przy węźle szlaków i ruszam pod gościnny dach bacówki pod Bereśnikiem.
Na miejscu okazuje się, że Remik jest na bieżąco z tym co tu się u na forum beskidzkim wyprawia ;-). Na Jego prośbę piszę, że bacówka pod Bereśnikiem jest ostatnią stworzoną według idei E. Moskały. I Remik posiada na to stosowne materiały. Na miejscu są już Paulina i Darek z Trzebini, przyłączam się do ogniska. Po powrocie z dołu pojawia się Remik wraz z ekipą i odchodzi integracja na całego ;-). Niestraszne nam burze i deszcze szumiące obok nas ;-).
W niedzielę rano pobudka okazuje się miłym rozczarowaniem - bynajmniej nie z powodu braku bólu głowy, a niespodziewanie pięknej pogody. Po pysznym śniadanku ruszam do Szczawnicy, zahaczam o Muzeum Pieniński i atakuję Palenicę i Szafranówkę. Dalej nieco błądząc schodzę do "Orlicy". Szybka Cola z żurkiem i ruszam w kierunku przeprawy przez Dunajec. I tu bardzo przykra niespodzianka - z powodu wciąż dużej wody przewóz nie działa. Żegnajcie Pieniny :-( W zamian postanawiam zaatakować słowacką Chatę Pieniny :-D z nadzieją na Kofolę. Drepczę asfaltem, ale widoki są przednie. W końcu docieram do schroniska - Jest Kofola!! Nie odmówiłem sobie dwóch pół litrowych kubków :-) za które można płacić też naszą walutą :-). Powrót tą samą drogą, obiad w Szczawnicy i o 16.40 zapchanym busem ruszam do Krakowa, skąd łapię pociąg do centralnej Polski.
Fotki tradycyjnie są na Picasie

: 26-05-2010 11:33
autor: Satan
Ha! A ja jeszcze niedawno przejeżdżałem przez Tylmanową...jadąc z Ochotnicy do Krościenka...pięknie tam!

: 26-05-2010 12:56
autor: Apollo
Piknie! Tak czy inaczej - szkoda, że się nie spotkaliśmy w Sudetach, ale przynajmniej się wyspałeś ;).

: 26-05-2010 13:26
autor: Satan
apollo pisze:...ale przynajmniej się wyspałeś ;).



...albo...wysapałeś :mrgreen:

: 26-05-2010 14:28
autor: Ariel Ciechański
Satan pisze:
apollo pisze:...ale przynajmniej się wyspałeś ;).



...albo...wysapałeś :mrgreen:


Jedno i drugie akurat :-P. Ale przyczyna była bardziej prozaiczna - w Sudetach miało bardziej padać...