Grossglockner /Wysokie Taury/ 2010

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Migawka
podróżnik
Posty: 115
Rejestracja: 14-06-2009 11:03

Grossglockner /Wysokie Taury/ 2010

Postautor: Migawka » 03-06-2010 11:11

Witam forumowiczów!

Początkiem maja miałam okazję połazić troszkę po Alpach.
Za cel obraliśmy sobie najwyższy szczyt Austrii- Grossglocknera (3798m) od strony południowej.

Warunki były mocno zimowe, idealne na skitury. Właściwie od samego początku szliśmy w świeżym śniegu.... torowanie, torowanie, torowanie... Pogoda nie rozpieszczała więc do miejsca pierwszego noclegu szliśmy w gęstej mgle, widoków żadnych. Przy schronisku Studlhütte wyłonił się kawałek nieba.
Obrazek

Rozbicie domu, gotowanie śniegu, jedzenia i już trzeba było uciekać do śpiworów, bo zrobiło się okrutnie zimno. Pierwsza noc na takiej wysokości nie należy do najprzyjemniejszych... człowiek nie może zasnąć, budzi się co chwile, nie mówiąc już o sytuacji kiedy przyciśnie go fizjologia i trzeba wyjść z ciepłego śpiwora, nałożyć na siebie 3 warstwy ciuchów, wcisnąć zamarznięte buty na nogi i wyjść na całkiem spory mrozik.

Następnego dnia czekała nas przeprawa przez lodowiec Ködnitzkees. Nadal było mgliście, trochę świeżego śniegu i żadnych widoków. Na lodowcu szybkie wiązanie liną i monotonny spacer po płaskim.
Obrazek

Po przejściu lodowca droga prowadziła skalistą granią, ubezpieczoną wszelkiej maści żelastwem, aż do samego schroniska Erzherzog-Johann-Hütte. Niestety poręczówki w wielu miejscach były głęboko pod śniegiem, trzeba było je zastąpić linami, a to zajmowało troszkę czasu. Chwile przed zmierzchem staliśmy wpięci do liny, po kolana w śniegu, wiatr przenikał każdą warstwę ciuchów, palce u rąk przestawały współpracować z resztą ciała, po prostu się ich nie czuło. Pomimo że altimetry wskazywały 10 m w pionie do schroniska to nigdzie nie było go widać. Trzeba było czekać na poręczówkę... a każda minuta w tych warunkach koszmarnie się dłużyła... Kiedy ktoś krzyknął, że widać schronisko, chyba każdy z nas poczuł ulgę. Wykrzesanie resztki sił spowodowało, że niemal wbiegłam na górę byle tylko zaznać odrobinę ciepła. Wiedziałam już wtedy, że Wielki Dzwonnik nie jest dla mnie... nie tym razem.

Obrazek
Chyba najpiękniejszy widok całego wyjazdu. Winteroom w schronisku :)
Następnego dnia 6 osób wyruszyło na szczyt i go zdobyło, pozostała część ekipy rozpoczęła schodzenie. Pogoda wynagrodziła trudy poprzednich dni, widoki były zacne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
grzesievip3
wędrowiec
Posty: 265
Rejestracja: 23-06-2009 15:00
Lokalizacja: JUGÓW

Postautor: grzesievip3 » 03-06-2010 11:24

przepiękna wyprawa.

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 03-06-2010 13:00

To nam podwyższyłaś poprzeczkę... ;) Świetna wyprawa, gratuluję!

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 03-06-2010 15:41

Fakt, wymiotłaś fotorelacją! Z największą grozą czytałem opis nocnych przeżyć i potrójnej warstwy ubrań. Nie wiem czy zdobyłbym się na taką odważną wyprawę. Brawo

Migawka
podróżnik
Posty: 115
Rejestracja: 14-06-2009 11:03

Postautor: Migawka » 03-06-2010 23:37

Dzięki za dobre słowo! :D
Wynalazłam jeszcze panoramę na Dolomity spod Studlhutte.
Obrazek

Waldi 449
podróżnik
Posty: 200
Rejestracja: 12-12-2009 22:24
Lokalizacja: Nowa Ruda

Postautor: Waldi 449 » 04-06-2010 04:11

Jestem pod wrażeniem-piękne zdjęcia i zima w górach to jest to co lubię.Chociaż oglądając niektóre foty robi się trochę zimno po grzbiecie....tylko pozazdrościc.....pzdr,...
życie jest piękne ale jest tylko jedno...


Wróć do „Relacje z wypraw”