Strona 1 z 1

Beskid Żywiecki 3-6 czerwca 2010

: 06-06-2010 21:55
autor: olo23333
W długi weekend bożocielny przebywałem w Beskidzie Zywieckim w okolicach Worka Raczańskiego i Wegierskiej Górki.

Zdjęcia tutaj - http://picasaweb.google.com/olo23333/Be ... erwca2010#

Relację napisze jutro ;)

Pozdrawiam,

: 07-06-2010 10:26
autor: olo23333
W długi weekend Bożego Ciała jak co roku firma w której pracuję organizuje imprezę która się nazywa Centralny Rajd Hutników organizowany przez Oddział Krakowski.
W ostatnich latach nie udało mi się uczestniczyć w tych wypadach ale tegoroczny wyjazd w końcu się udał.
Postaram się po krótce opisać nasze górskie wyprawy (raczej bardzo krótkie ale w świetne miejsca) aczkolwiek poza nimi działo się parę ciekawych rzeczy :)

3 czerwca
Ze Zdzieszowic wyruszyliśmy po 6 i już około 9 zameldowaliśmy się w Węgierskiej Górce w OW Wrzos. Po szybkim rozpakowaniu bagaży wyruszyliśmy w góry. Zaplanowana trasa to:
Sobolówka - Rycerzowa Wielka (czarnym) - Rajcza przez Mładą Horę i Hutyrów (czerwonym)
Pogoda była bardzo fajna prawie do samego końca kiedy lekko postraszyło deszczem.
Czarny szlak na Rycerzową nawet znośny nie za bardzo rozjeżdżony z małą ilością błota co ostatnio rzadko się zdarza na beskidzkich szlakach.
Podczas ostatnich minut podejścia nieśmiało wyłaniały się Taterki (wilgotność była duża więc na zdjęciach słabo widoczne) i swoje oblicze ukazała też Królowa :)

Obrazek

W Bacówce bardzo sympatycznym miejscu zjedliśmy obiadek wypili piwko (obsługa w porządku tylko ceny trochę za duże :( ) i wyskoczyli na szczyt Rycerzowej.

Obrazek

Widoki może nie były aż tak rewelacyjne jak liczyłem ale pobycie chociaż parę chwil na beskidzkich halach wynagradzało wszelkie trudy :)

Obrazek

Z Rycerzowej udajemy się do Rajczy czerwonym szlakiem przez Mładą Horę zahaczając o Chyż u Bacy - Młąda Hora to przyczółek który pamiętam jeszcze z mojej pierwszej wyprawy w Beskid Żywiecki sprzed prawie 20 lat - nie licząc nowo wybudowanego dużego domu w dalszym ciągu atmosfera tego miejsca jest świetna :)

Obrazek

Z Mładej Hory aż do Rajczy schodziliśmy wolnym spacerkiem delektując się już trochę zachmurzonymi widokami. Na czerwonym szlaku było pełno miejsc z których roztaczały się przednie widoki chociaż z tego co mi się wydaje paręnaście lat temu drzewa nie były aż tak powycinane.

Obrazek

Do autobusu dotarliśmy nawet trochę zmęczeni ale za to bardzo zadowoleni z przebytej trasy.

4 czerwca
Około godziny 5 obudziła mnie straszna ulewa - pomyślałem sobie z gór chyba dzisiaj będą nici. Ale po śniadanku około 9 deszcz przestał padać i postanowiono że wybierzemy się w region Rysianki Lipowskiej i Boraczej.
Po dojechaniu do Żabnicy Skałki z żonką zdecydowaliśmy że podskoczymy tylko na Boraczą (nie mieliśmy ochoty na taplanie się w błocku) zaś reszta grupy poszła na Rysiankę i przez Lipowską i Boraczą wrócili do Żabnicy.
Nasza trasa:
Skałka - Boracza Hala (czarnym ) tam i z powrotem.

Od samego początku wszędzie było bardzo dużo wody. Potoki tak szumiały przy szlaku że nie słyszałem własnych myśli - ale mimo tego i tak zaznałem wielkiego spokoju :)

Obrazek

Po przyjściu w okolice osiedla Milówki zaczęły ukazywać się bardzo ładne widoki z chmurkami w tle :)

Obrazek

Do schroniska na Boraczej doszliśmy po około godzince - na szczęście się nie rozpadało, gdzie standardowo podelektowaliśmy się przepysznymi jagodziankami, pierogami z jagodami wszystko popijając przednim piwkiem Brackie :) Szkoda tylko ze nie było placka wiśniowego :(

Obrazek

Na dół zeszliśmy tą sama trasą i busem zjechaliśmy do Węgierskiej Górki gdzie przy okazji pohasaliśmy po forcie Wędrowiec :)

Obrazek
przepraszam za dotykanie eksponatów ale nie mogłem nad sobą zapanować :)

Po powrocie do noclegowni wieczór upłynął nam na pływaniu na baseniku oraz przy ognisku gdzie parę % każdy zażył :)

PS: co do reszty grupy to szlaki którymi szli były bardzo mokre - miejscami ponton by się przydał - ale nie padało i już około godziny 13 widoki były przednie (jak to usłyszałem to po trochę żałowałem że nie poszliśmy dalej - ale przynajmniej suche buty mieliśmy )

5 czerwca
Od samego rana żarówa na niebie. Z kuli tego że zakończenie całego rajdu jest w Rycerce około godziny 14 wybieramy krótką trasę z Rycerki Koloni na Przegibek i zejście do Rajczy Dolnej.
Na górę drałowaliśmy zielonym szlakiem wśród czasami mocnego błotka mijając po drodze robotników leśnych i ich konie :( jak mi szkoda tych zwierząt (to co z nimi się robi to po prostu masakra :( )

Obrazek

Do schroniska na Przegibku dotarliśmy w wyśmienitych nastrojach. Na miejscu oczywiście trzeba było uzupełnić płyny i skosztować ciasta jagodowego. Ludzi było nawet sporo ale nie było aż takiego harmideru jakiego się spodziewałem.
Przed schroniskiem grupa uzgodniła że zejdą zielonym (krótszym i szybszym) szlakiem do Rycerki na zakończenie, ja zaś z dwoma towarzyszami ruszyliśmy czarnym przez Bendoszkę Wielką i Praszywkę Wielką (oj ta nazwa za to podejście jak najbardziej jej pasuje ) do Rycerki.
Panoramy i widoki na tym szlaku po prostu oszołamiały.....

Obrazek

I te widoki na Małą Fatre :) ....

Obrazek

W miarę szybkim tempem zasuwaliśmy czarnym żeby się w miarę szybko spotkać z resztą grupy (udało nam się to już w Rycerce) ale wrażenia z tego przejścia pozostaną jeszcze długo w mojej głowie :)

Obrazek

Po zejściu na dół na mecie rajdu wszyscy pojedli, popili, pobawili się i około 7 zameldowaliśmy się w Węgierskiej Górce gdzie po kolacji czas spędziliśmy przy ognisku do późnych godzin...

6 czerwca

Niedziela była dniem odpoczynku i małego spacerku po Węgierskiej Górce - okolice Soły trzeba przyznać są bardzo dobrze zagospodarowane - zrobiono tutaj promenadę z miejscami odpoczynku, wiszący most i jest parę sympatycznych knajpek - dobre miejsce dla posiedzenia i wypoczęcia dla każdego :)

Obrazek

Po obiadku niestety trzeba było wracać do domu :(

Poodsumowując:
- pogoda bardzo nam się udała (nawet piątek był do przerzycia)
- odwiedzone tereny worka raczańskiego po kilkunastoletniej przerwie - rewelacja (żałuję tylko że nie poszliśmy na Wielką Raczę - ale to chyba jeszcze w tym roku nadrobię )
- wyjazd grupą zorganizowaną - wiadomo ma swoje plusy i minusy ale było dobrze
- jagodzianki na Boraczej - .... mniami :)

Zdjęcia tutaj - http://picasaweb.google.com/olo23333/Be ... erwca2010#

: 07-06-2010 15:22
autor: seb_135
na Boraczej byłem w zeszłym roku, szkoda, że mi tego Brackiego nie polecili...

ps. zdjęcie w Twojej miniaturce jest zrobione na tamie na Sole w Międzybrodziu Bialskim może?

: 07-06-2010 16:46
autor: olo23333
seb_135 pisze:na Boraczej byłem w zeszłym roku, szkoda, że mi tego Brackiego nie polecili...

ps. zdjęcie w Twojej miniaturce jest zrobione na tamie na Sole w Międzybrodziu Bialskim może?


To jest jeziorko w Słowacji w Słowackim Raju w miejscowości Dedinky :)

Obrazek

Obrazek

: 07-06-2010 21:06
autor: ecowarrior
A 11 lat temu, na Rajdzie Hutników w Beskidzie Sądeckim przemierzaliśmy, prawdopodobnie, szlaki razem, nie wiedząc, że teraz spotkamy się na forum :)
Szkoda tych cen na Rycerzowej... :?
Będąc już przy tematach konsumpcyjnych, napomknąłeś o Brackim, tak się składa, że to moje ulubione, górskie piwko :P

: 07-06-2010 21:59
autor: olo23333
No Eco 11 lat temu byłem w sądeckim na rajdzie :)

: 07-06-2010 22:07
autor: Waldi 449
Olo widzę że spędziłeś dwa pracowite weekendy w GÓRACH -tylko pozazdrościc.Co prawda ja też nie leżałem ale Beskid Żywiecki to moje takie ciche marzenie,powrót do lat młodości.Ale kiedyś się zmówimy (chyba prędzej niż póżniej) i może się coś z tego uda się zrealizowac. Co prawda nigdy nie popierałem takich dużych spędów w góry jak byłeś obecnie ale to może ma też swój smak,przypominają mi się czasy komuny i wycieczki zakładowe.Zmieniając temat co do piwa ECO urzędniku państwowy -TY jesteś tak alastyczny jak ja-gdzie byś nie był i jakie piwo by nie było to zawsze jest akurat TE które w górach smakuje najlepiej-coś mamy wspólnego pozdrawiam WAS obu serdecznie i ...OLO może coś uda się zrobic z Żywieckim ????????

: 07-06-2010 22:23
autor: olo23333
Waldi pomyślimy - na pewno nie szybciej jak sierpień ale myślę że jest do zrobienia :)

: 08-06-2010 10:02
autor: buba1
Waldi 449 pisze: Co prawda nigdy nie popierałem takich dużych spędów w góry jak byłeś obecnie ale to może ma też swój smak,przypominają mi się czasy komuny i wycieczki zakładowe.


a jak ja milo wspominam te czasy! nie musialam nigdzie chodzic , wszedzie mnie nosili :) fajnie bylo z gory ogladac te strome podejscia i dziwnie sapiacych ludzi ;) i cala wycieczka mnie zabawiala i podsuwala rozne smakolyki... ech...byly czasy.. :D tylko piwa nie szlo pic ale chyba nie zdawalam sobie sprawy ile trace wiec nie psulo to humoru ;)

waldi, ty sie pewnie jeszcze na takie bary zalapales
http://picasaweb.google.com/chatkaAKTfo ... 8985647442
a mnie zawsze zal ze sie tak pozno urodzilam..

: 08-06-2010 12:19
autor: Waldi 449
W latach póżno 70-ych miałem przyjemnośc pic piwo w knajpie w Pieninach(miejscowości nie pamiętam)gdzie połowa budynku to była stajnia ze stodołą a druga częśc to właśnie była ,,knajpa".Ale piwo i tak smakowało jak najlepiej na świecie-i to piwo miało smak i aromat szczególnie tych przepoconych koni.......to były czasy ....szczególnie po rannej pobódce na sianie w owej stodole ....i głowa nie bolała i nie było kaca ...i .....

: 08-06-2010 12:45
autor: buba1
Waldi 449 pisze:W latach póżno 70-ych miałem przyjemnośc pic piwo w knajpie w Pieninach(miejscowości nie pamiętam)gdzie połowa budynku to była stajnia ze stodołą a druga częśc to właśnie była ,,knajpa".Ale piwo i tak smakowało jak najlepiej na świecie-i to piwo miało smak i aromat szczególnie tych przepoconych koni.......to były czasy ....szczególnie po rannej pobódce na sianie w owej stodole ....i głowa nie bolała i nie było kaca ...i .....


ja sie chyba rozplacze :( czemu niektorym bylo dane zyc w takich czasach?? a mnie nie?? :( (choc i tak nie mam chyba co narzekac- moglam sie urodzic teraz.. wspolczuje goraco tym dzieciakom)

na koniec swiata bym jechala do takiej knajpy i na taki nocleg..a tu w pieninach..we wlasnym kraju.. i wszyscy po polsku wokol gadali..super sprawa..