Strona 1 z 1

Mała Fatra w deszczu i mgle... oraz na stonkę

: 08-06-2010 13:35
autor: Pudelek
Nadszedł długi weekend czerwcowy, czyli pora wyruszyć w góry gdzieś za granicę. Tym razem padło na Małą Fatrę. Humor psuły tylko prognozy pogody, które, generalnie, były na czwartek i piątek fatalne.

W czwartek rano nie było źle - nie pada, więc z optymistycznym nastawieniem ruszamy na Słowację. Zakupy w znajomym Tesco w Czadcy i po 11 parkujemy w Starym dvorze w dolinie Vratnej. Świeci słoneczko, jest cieplutko, ale gdzieś w oddali widać już czającej się chmury. Po bezskutecznej próbie zgaszenia pragnienia w jakimś przybytku ruszamy na szlak na sedlo Prislop. Tempo mamy niezłe, więc na przełęcz przychodzimy planowo, ale już bez słońca - znikło za chmurami i już nie wyszło, na szczęście jeszcze mieliśmy widoki na Rozsutca i Stoha. Robimy popas i czas ruszać niebieskim szlakiem - najpierw na Baraniarki. Szlak przez las mocno daje się we znaki - jest masakrycznie ślisko, na błocie można urządzać tańce, a ponieważ Pudzianami nie jesteśmy, to zbytnio nas to nie cieszy. Kiedy wychodzimy z lasu mamy z jednej strony przepaście, z drugiej widoki i coraz ciemniejsze chmury. I świadomość, że teraz będziemy schodzić, aby potem wejść, znowu zejść aby wejśc, żeby zejść i w końcu wejść... nie mogli zrobić bardziej płaskich tych gór? ;)

Schodzenie z obładowanym plecakiem po skałkach do prostych nie należy, w jednym miejscu jest mostek, łańcuchy i muszę przyznać, że robi mi się tam gorąco, bo oczyma wyobraźni już widzę, jak koziołkuję w dół. Potem już mniej śliskie podejście na Zitne i wreszcie Kraviarskie, gdzie po raz ostatni mamy okazję podziwiać okolicę. Velki Kryvań już cały w chmurach i zaczyna siąpić. Przepoczwarzamy się więc w garbate trolle/gnomy (alias Drużyna Pierścienia - misja specjalna) i schodzimy do sedla za Kraviarskim aby powspinać się na Chrapaky. Tam już widoczność spada do jakiś 5-10 metrów i będzie się tak utrzymywać. Na grani Fatry to samo - zero widoczności i wiatr z deszczem. Niestety, nie wzieliśmy Kerajowych dropsów, więc z widoków nici :( mijamy Krywań (w taką pogodę nie miało sensu tam wchodzić) i przez Snilovske sedlo na 18.30 schodzimy do Chaty pod Chlebom.

A sama chata... na początku się wkurzyłem. Zaklepałem nocleg na glebie na jadalni, ale wysłano nas na strych (klasyczne wejście po drabinie) - w porządku, tyle że nie wszyscy wzięli cieplejsze śpiwory, a było tam zdecydowanie chłodniej. Potem pytam się o prysznic - jest, ale tylko dla osób nocujących co najmniej 2 noce... szczęka mi opada - nocowało się w wielu obiektach bez pryszniców, ale nigdy, jeśli był, nie spotkałem się z taką durnowatą argumentacją. Facet widząc moją minę mówi "ewentualnie dla kobiet". Cóż, prysznic okazał się wężem spadającym ze ściany, a syf był tam taki, że i tak nie zdecydowano się z niego skorzystać. Na dodatek wszystkie miejsca noclegowe wewnątrz okupuje jakaś wycieczka szkolna (kolonie?) w wieku 11-14 lat, która zajęła większość jadalni, lata dookoła, ryczy, krzyczy, gra w słoneczko i ogólnie robi jeden wielki burdel. Na szczęście nieco później ewakuują się do pokoi, więc i atmosfera nieco się zmienia (na poczatku królują laptopy), zaczyna się kooperacija ze Słowakami, wspólne spożywanie, śpiewanie, granie i w końcu wszyscy przenoszą się gremialnie na strych (aż dziwne, że nikt nie spadł z drabiny) :). Obsługa chaty również nie pozostaje bezczynna, a zakaz spożywania własnego alkoholu jest tylko na tabliczce ;).

W nocy nad Fatrą przechodzi huraganowa ulewa - wiatr i deszcz jest taki, że boję się, iż nam dach zerwie (non stop coś ciężkiego w ten dach wali). Deszcz rąbie tak mocno, że nie słychać w środku czasem osób siedzących kilka metrów dalej. W piątek rano nie pada (lekko siąpi), ale jest bardzo mokro.

Widoczność jest dalej doskonała :evil: - początkowo mieliśmy iść na Stoh, ale w tych warunkach sobie odpuszczamy. Na grani wieje tak mocno, że autentycznie bałem się, że nas zdmuchnie - momentami aż ciężko mi złapać oddech. Dochodzimy na Poludnovy grun, gdzie informują nas, że czeka nas kolejna jazda na błocie. Faktycznie, jest bardzo ślisko, Kaper kopie dołki i Teresa czasem w nie wpada, ale trawersując szlak trawą jakoś schodzimy (kosztem przemoczonych butów). W Chacie na Gruni krótki popas (klimat znacznie gorszy niż pod Chlebom, króluje stonka, a i obsługa sympatyczna nie jest), potem popełniamy błąd i wybieramy niebieski szlak do Starego dvoru. A tam - koszmar. Błoto jak sk....yn, momentami buty mi nie chcą się ruszyć z niego, ślisko, oczy dookoła głowy, żeby gdzieś nie zjechać w dół (Teresa tak nieszczęśliwie upada, że podejrzewamy skręcenie nadgarstka...). Uświnieni jak świnie i z butami przypominającymi oborę schodzimy do auta. Buty ładujemy do worków, to na razie jedyne wyjście. Zmęczeni i źli na aurę opuszczamy Fatrę (a to błoto będzie mi się potem po nocach śniło).

A na drugi dzień oczywiście piękna pogoda i widoki. Nie wytrzymujemy - w niedzielę wracamy choćby na chwilę żeby zobaczyć to, co nam natura zabrała. Czasu nie mamy, w dodatku moje kolana kompletnie wysiadły to decydujemy się wjechać gondolką. Co gorsza, w butach właśnie hoduje się Pudelkus fatrus blotus, nowy gatunek grzyba, więc Kaper ubiera adidasy (w jego butach właśnie powstaje nowa cywilizacja i wynajduje koło), Teresa półbuty, a ja... sandały :oops: . Twardsza podeszwa niż w trampkach, ale ten wstyd... Co prawda u góry spotykamy osoby w balerinkach, pelerynach przeciwdeszczowych (a upał jak diabli) i lekarskich klapkach, ale i tak najchętniej bym się schował gdzieś pod kamień :evil: . Na pocieszenie zostają widoki z Krywania i grani, których wcześniej zabrakło.

i galeria
http://picasaweb.google.pl/Pudelek2009/ ... zNaStonke#

Re: Mała Fatra w deszczu i mgle... oraz na stonkę

: 08-06-2010 15:43
autor: Raubritter
Super relacja Pudelku!
A to mnie powalilo na kolana:

:lol:

Pudelek pisze:Co gorsza, w butach właśnie hoduje się Pudelkus fatrus blotus

: 08-06-2010 19:37
autor: Taja
i ta cywilizacja, co właśnie wynajduje koło! :D no leżę i kwiczę! :lol:

Re: Mała Fatra w deszczu i mgle... oraz na stonkę

: 08-06-2010 21:41
autor: Migawka
Pudelek pisze: a ja... sandały :oops: . Twardsza podeszwa niż w trampkach, ale ten wstyd..

Ja chyba muszę stanąć w obronie sandałów!!!

Czy jest coś przyjemniejszego niż powiew świeżego, górskiego powietrza na styranych, trolących stopach ? :D

Re: Mała Fatra w deszczu i mgle... oraz na stonkę

: 08-06-2010 22:33
autor: Pudelek
Migawka pisze:Czy jest coś przyjemniejszego niż powiew świeżego, górskiego powietrza na styranych, trolących stopach ? :D


znam dużo przyjemniejszych rzeczy od takiego powiewu 8)

: 12-06-2010 13:58
autor: Satan
A czemu Chata na Gruni, to obiekt dla ludzi lubiących chodzić po górach w adidasach, bo nie kumam, a spałem tam...

: 12-06-2010 14:57
autor: Pudelek
to akurat było hasło do jednej koleżanki ;)

natomiast sam obiekt z racji niskiego położenia i łatwego dojścia z parkingu w dolinie Vratnej był wówczas pełen osób w adidasach, wycieczek emerytów i rodzin z rozwrzeszczanymi dziećmi, plecakowców tam właściwie nie było (prócz kilku osób które wracały z Chaty pod Chlebom). No i atmosfera (łącznie z podejściem obsługi do klienta) była taka, jaka zazwyczaj bywa w miejscach obleganych przez stonkę

: 12-06-2010 17:34
autor: ecowarrior
Pudelek pisze:W Chacie na Gruni krótki popas (klimat znacznie gorszy niż pod Chlebom, króluje stonka, a i obsługa sympatyczna nie jest),

Zważywszy, że w listopadzie zahaczam o Fatrę to cenna informacja w jakim miejscu nie sypiać...
Pudelek pisze:a ja... sandały Embarassed . Twardsza podeszwa niż w trampkach, ale ten wstyd...


Obrazek
Widok bezcenny :P

Obrazek
Grabarze :lol:

: 28-06-2010 13:49
autor: Pudelek
dorzucam filmik z grani - taki mieliśmy wiaterek i z piękną widocznością

http://www.youtube.com/watch?v=T0qmKHUKRoI

i, dla odmiany, klimat z Chaty pod Chlebom :)

http://www.youtube.com/watch?v=huHeJB3-mhQ