Mierzeja Kurońska
: 13-06-2010 19:47
Witam! W niniejszym poście chciałbym zdać relację z krótkiego bo krótkiego, ale ciekawego wyjazdu nad... morze. Morze za którym już dość poważnie zaczynałem tęsknić, gdyż ostatni raz widziałem je prawie trzy lata temu.
Jako że przebywałem na Litwie, wybór padł na wybrzeże litewskie, a dokładniej na niezwykle interesującą pod każdym względem mierzeję kurońską, oddzielającą Morze Bałtyckie od Zalewu Kurońskiego, podzieloną pomiędzy Rosję a Litwę i w 2000 roku wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Z Wilna na mierzeję dostaliśmy się samochodem, następnie piętnaście minut promem wypływającym z Kłajpedy i jesteśmy prawie na miejscu. Przez środek mierzei prowadzi droga, którą dostaliśmy się do miejscowości Juodkrante, miasteczka założonego jeszcze przez Zakon Krzyżacki w XV wieku, gdzie bez żadnego problemu znaleźliśmy nocleg. Sam wjazd na mierzeje jest dość drogi - 40 litów (czyli około 50 zł) i 20 litów za przejazd drogą (bramki na drodze). Sama mierzeja pocięta jest gęstą siecią dróg rowerowych, które swoją droga można w każdej miejscowości sobie wypożyczyć.
My - czyli ja i dziewczyna - postanowiliśmy odpuścić sobie rowery i po zakwaterowaniu ruszyliśmy nad morze. I mimo że niebo spowijała powłoka cienkich chmur, było bardzo gorąco i parno.
Na drugi dzień udaliśmy się na pobliską Górę Czarownic - jest to porośnięta lasem wielka wydma na której stoją dziesiątki wyciosanych w drzewie postaci z litewskich bajek, baśni i legend. Przy czym litewskie bajki i baśnie to nie to samo co u nas. Roją się tam czarownice, strzygi, złe krasnale, syreny, diabły i inne przerażające postacie - zresztą - zobaczcie sami na zdjęciach.
Pozdrawiam i polecam ten zakątek Europy!
Raubritter
A oto i zdjęcia:
http://picasaweb.google.com/zplecakiemp ... aKuronska#
Jako że przebywałem na Litwie, wybór padł na wybrzeże litewskie, a dokładniej na niezwykle interesującą pod każdym względem mierzeję kurońską, oddzielającą Morze Bałtyckie od Zalewu Kurońskiego, podzieloną pomiędzy Rosję a Litwę i w 2000 roku wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Z Wilna na mierzeję dostaliśmy się samochodem, następnie piętnaście minut promem wypływającym z Kłajpedy i jesteśmy prawie na miejscu. Przez środek mierzei prowadzi droga, którą dostaliśmy się do miejscowości Juodkrante, miasteczka założonego jeszcze przez Zakon Krzyżacki w XV wieku, gdzie bez żadnego problemu znaleźliśmy nocleg. Sam wjazd na mierzeje jest dość drogi - 40 litów (czyli około 50 zł) i 20 litów za przejazd drogą (bramki na drodze). Sama mierzeja pocięta jest gęstą siecią dróg rowerowych, które swoją droga można w każdej miejscowości sobie wypożyczyć.
My - czyli ja i dziewczyna - postanowiliśmy odpuścić sobie rowery i po zakwaterowaniu ruszyliśmy nad morze. I mimo że niebo spowijała powłoka cienkich chmur, było bardzo gorąco i parno.
Na drugi dzień udaliśmy się na pobliską Górę Czarownic - jest to porośnięta lasem wielka wydma na której stoją dziesiątki wyciosanych w drzewie postaci z litewskich bajek, baśni i legend. Przy czym litewskie bajki i baśnie to nie to samo co u nas. Roją się tam czarownice, strzygi, złe krasnale, syreny, diabły i inne przerażające postacie - zresztą - zobaczcie sami na zdjęciach.
Pozdrawiam i polecam ten zakątek Europy!
Raubritter
A oto i zdjęcia:
http://picasaweb.google.com/zplecakiemp ... aKuronska#