Strona 1 z 1

Marcowanie w Beskidzie Wyspowym 5-6.03.2011

: 09-03-2011 09:50
autor: Ariel Ciechański
Od poprzedniego wypadu w góry minęły trzy tygodnie, więc organizm domagał się kolejnej dawki terenów bardziej niż wypukłych. Pozostawała jeszcze kwestia uporania się z zaległą chałturą i można było pomyśleć o spakowaniu plecaka i ruszenia w góry. Szczęśliwie praca zlecona została zakończona piątkowym popołudniem. Jedynie zdecydowałem się zmienić plany i pojechać jednak na górę z antenką, czyli dawno nie odwiedzany Luboń. Plan był prosty - między Wawą i Krakowem korzystam z pociągów InterRegio akurat dających najlepsze możliwości zwłaszcza powrotu. No i clue programu miała być Perć Borkowskiego, którą jeszcze nie wędrowałem. Dodatkowo jeszcze w Krakowie musiałem zdobyć jakiekolwiek raczki - obsługa schroniska nie pozostawiała złudzeń - na szlaku jest ślisko. Raczki kupiłem (niewspółmiernie drogo do jakości). I busem o 12 ruszyłem z RDA do Krakowa. W Rabce szybki kebab i ruszam niebieskim szlakiem do Zarytego.

Obrazek

Tu szybki przeskok na żółty. W okolicach Perci zakładam na wszelki wypadek raczki. Te jednak w najmniej oczekiwanym momencie potrafią spaść z buta. Samą Perć pokonuję po gołoborzu - szlak gdzieś ginie w krzakach...

Obrazek

W końcu Perć zaliczona i mknę w promieniach zachodzącego słońca do schroniska. Od Zarytego minąłem zaledwie cztery osoby. W schronisku jak na razie ląduje pierwszy. W jakieś 0,5 h później ląduje chłopak mniej więcej w moim wieku. Szybko znajdujemy wspólny język, do dyskusji też przyłączają się obecni chatarzy Aneta i Paweł. Trzeba przyznać, że Knoflik trafił z nimi w "10". Oboje to aktywni górołazi :-). O 22 krótka toaleta (brak wody) i uciekamy wszyscy w objęcia Morfeusza.

Zgodnie z planem budzę się koło 8 rano. Niedzielny plan uległ diametruialnej przemianie. Nie schodzę do Mszany, czy nawet do Zakopianki, tylko pruję owszem do tej ostatniej destynacji która jest tylko etapem w wędrówce do...Rabki przez Naprawę, Skawę...
Śniadanie i o 9.05 kieruję ostatni rzut okiem na schronisko.

Obrazek.

Droga na Mały Luboń okazuje się jednym niemal ciągłym lodowiskiem. Sięgam więc do plecaka po raczki. Ten z lewej nogi wciąż uparcie lubi zeskakiwać. Cóż... Najważniejsze, że się nie przewracam. W końcu docieram na Surówki.

Obrazek

Po kolejnej godzinie osiągam Zakopiankę i ruszam do Naprawy. Zaczyna padać śnieg. W Naprawie bez szlaku kieruję się do szosy 28, gdzie przechodzę na GSB. Śnieg daje sobie spokój... W Skawie sklepostop - uwagę zwraca ten oto sierściuch...

Obrazek

Ze Skawy ruszam na kolejne dziś spotkanie z Zakopianką ;-)

Obrazek

W końcu zbliżam się do Rabki.

Obrazek

O 14, po 5 h marszu melduję się pod Muzeum im. Wł. Orkana. Zwiedzam je i ruszam na dworzec busowy. O 15.10 miniautobus wywozi mnie na niziny.

Reszta fotek tradycyjnie na
P I C A S I E

: 09-03-2011 10:59
autor: gosper
Co to za model raczków, których (jak sie domyslam) nie polecasz? :)

: 09-03-2011 12:44
autor: Ariel Ciechański
gosper pisze:Co to za model raczków, których (jak sie domyslam) nie polecasz? :)


Takie gumowe okrągłe za 59,90...

: 09-03-2011 13:39
autor: grzesievip3
Ariel fajna wędrówka. jakieś 2 miesiące temu też zaliczałem Luboń, w ten weekend jak dobrze pójdzie znowu odwiedzę tamte tereny z kimaniem w Schronisku Kudłacze.

: 09-03-2011 14:25
autor: ecowarrior
Z tymi raczkami to faktycznie niefart:/ Byłem na Perci z 3 lata temu, w tym samym okresie, po beskidzkim zlocie na Gibasach. Ówcześnie szło się idealnie. Śniegu, a tym bardziej lodu, ni widu, ni słychu :D
Ha, kolejne znajome miejsce
Obrazek