Strona 1 z 2

Beskid Niski 2-8 maja 2011

: 19-05-2011 08:05
autor: Ariel Ciechański
Wreszcie chwila wolnego to można usiąść do pisania relacji z mojego wypadu w Beskid Niski ;-).
Zaległy urlop trzeba jakoś wykorzystać, szef gdzieś na trekingu wokół Annapurny, więc zaledwie po tygodniu przerwy znów ruszam w kierunku gór - tym razem z Agnieszką ;-). Niestety Aga w niedzielę musiała beatyfikować papieża i ruszyć mogliśmy dopiero tego dnia wieczorem. Analiza rozkładów komunikacji publicznej nie pozostawiła wątpliwości - niebieska strzała nie będzie drzemać pod ursynowskim blokiem, lecz gdzieś pod beskidzkimi sklepami ;-).
Ruszamy w poniedziałek późnym poniedziałkowym rankiem przez Radom, Sandomierz i Rzeszów. Niestety szybko wyszło, że raczej tego dnia nie połazikujemy :-( w okolicach Radocyny, gdzie planowaliśmy pierwszy nocleg przy okazji zreśrodkowania rajdu SKPB Warszawa. Po drodze decydujemy się wyskoczyć na obiad na Słowację. Niestety pierwsza większa wieś była opanowana przez lokalnych Romów i w końcu lądujemy w Bardejowie, gdzie zachwycamy się miejscową starówką.

Obrazek

Po sesji fotograficznej udajemy się na poszukiwanie lokalu, który da nam trzy składniki:
- czapowaną kofolę
- czesnakovą
- hranolki i vyprazany syr.

W końcu udaje sie nam to znaleźć dopiero w lokalu, który Aga na wstępie skreśliła jako zbyt luksusowy ;-). Po obiadku szybkie zakupy i mkniemy w kierunku Radocyny. Rozbijamy Agnieszkową willę i udajemy się do ogniska, gdzie tkwimy do niemal świtu ;-).

Obrazek

Niestety noc nie należy do najcieplejszych. Rano zaś budzą nas śpiący obok przewodniccy weterani ;-(. W końcu ruszamy przed południem do Smerekowca, gdzie planujemy zacząć naszą pierwszą naszą dwudniową pętelkę. Niebieska strzała zostaje pod miejscowym spożywczakiem, a my ruszamy zielonym szlakiem w kierunku Magury Małastowskiej. Jak to na terenie PTTK Gorlice nie obyło się bez szukania szlaku... Po jakiejś godzinie zaczynam odczuwać brak porannej kawy - sił mi dodaje jedynie perspektywa tegoż napoju w Bacówce na Magurze Małastowskiej.

Obrazek

W bacówce przeraża nas lekko brudna podłoga. Stan wychodków również nie napawa entuzjazmem ;-/. Obsługę trzeba wywoływać z dworu. Działa jednak dość sprawnie i winda niedługo przywozi upragnione napoje i pieczątkę :-).

Obrazek

Napici ruszamy dalej na Przełęcz Małastowską, gdzie odwiedzamy cmentarz okresu I wojny światowej.

Obrazek

Tuż nad Banicą dopada nas deszcz. Przez pole na skróty uderzamy w okolice Gościńca Banica. Przy nim spotykamy grupę rajdu SKPB prowadzoną przez bardzo dobrych znajomych Agnieszki. Decydujemy się zostać rozbijając się strugach deszczu. To później powoduje drobny zgrzyt z właścicielem gościńca. Ogólnie zresztą mamy wszyscy odczucia, że najbardziej przyjaznymi turyście lokatorami tego przybytku są wszędobylskie zwierzaki. Coprawda płacimy 5 zeta od łba, ale możemy de facto tylko się załatwiać w kibelku...
Okazuje się, że dla grupy rajdowej jesteśmy pewnym wybawieniem, bowiem pogoda uniemożliwia gotowanie na ognisku, a my mamy epigaz. Rozpoczyna się więc nielada wyczyn czyli ugotowanie obiadu dla 7 osób na jednym palniku :-D. W trakcie obiadu kolejny zgrzyt - gospodarz chce zamykać budynek gościńca. Łaskawie jednak pozwała nam zostać do końca posiłku. Rozchodzimy się do namiotów i zapadamy w sen... Tym razem ubrałem się cieplej :-D.

W środę budzą nas okrzyki sąsiadów - Śnieg spadł. Nie wierzymy, ale odsunięcie wejścia do namiotu potwierdza zasłyszaną informację - śniegu spadło tyle, że nawet daje radę ulepić bałwana ;-).

Obrazek

Po wspólnym śniadaniu rozstajemy się z ekipą rajdu i ruszamy żółtym szlakiem w kierunku GSB przez Krywe ruszamy w kierunku Powych Wierchów. Ze zdziwieniem konstatuje, że w PTTK Gorlice chyba wzięto sobie do serca moją zeszłoroczną epistołę - oznakowanie szlaku poprawiło się znacząco - nawet czasem prowadząc do absurdu jak trzy znaki na jedym (coprawda rozgałęzionym drzewie).

Obrazek

W sumie jednak jest o wiele lepiej - rok wcześniej na poniższym zdjęciu byłby tylko napis do szlaku 800 m...

Obrazek

W końcu schodzimy do Zdyni i asfaltem udajemy się do Smerekowca. Tu mijamy dawną cerkiew...

Obrazek

i lądujemy przy niebieskiej strzale, która już zdołała zaniepokoić miejscowych. Samochodowo zaliczamy jeszcze cerkiew w pobliskim Skwirtnem.

Obrazek

oraz kościół w Sękowej. Na nocleg wbijamy się do chaty SKPB w Teodorówce.

Czwartkowa pogoda nie napawała entuzjazmem, dlatego atakujemy skansen przemysłu naftowego w Bóbrce oraz pierwszą słowacką knajpę za Barwinkiem ;-). Na noc wracamy do Teodorówki.
Ehhh ten brak czasu... Na chwilę oderwę się od pracy i wreszcie skończę moją opowieść.

W piątek 6 maja wsiadamy do błękitnej strzały i kierujemy się do Tylawy gdzie tradycyjnie parkujemy auto pod sklepem. Stąd ruszamy doliną Smereczka do Olchowca.

Obrazek

Po trzech godzinach lądujemy koło cerkwi w Olchowcu.

Obrazek

Oglądamy cmentarz i po posileniu się batonem idziemy w kierunku Barani, jedna w pewnym momencie niezbyt legalnie trawersujemy zbocze, aby wbić na szlak graniczny już za szczytem - chcemy zaoszczędzić troszkę czasu, aby rozbić się na przełęczy Szarbowskiej jeszcze za dnia. Gdy docieramy na nią ze zwieniem odkrywamy, że piękna polana widoczna na mapie istnieje tylko na niej. Przechodzimy na Słowację i po jakimś czasie znajdujemy polanę, gdzie się rozbijamy. Kolacja i idziemy spać. Rano budzi nas mżawka. Z ambitnych planów zostaje w tych warunkach tylko zejście do Barwinka i asfalting do Tylawy.
W niedzielę rano ruszamy do Wawy.
Zapraszam do Galerii na Picasie

Re: Beskid Niski 2-8 maja 2011

: 19-05-2011 08:38
autor: buba1
Ariel Ciechański pisze: To później powoduje drobny zgrzyt z właścicielem gościńca. Ogólnie zresztą mamy wszyscy odczucia, że najbardziej przyjaznymi turyście lokatorami tego przybytku są wszędobylskie zwierzaki. Coprawda płacimy 5 zeta od łba, ale możemy de facto tylko się załatwiać w kibelku... ]


a co wam zrobil?
bo chyba fajnie jak wlasciciel udostepni kibelek a nie trzeba biegac gdzies daleko do lasu? (bo za namiot postawiony kolo domu tez chodzic z grubsza potrzeba nie bardzo wypada ;) )

dystrybutory paliwa w muzeum?
https://picasaweb.google.com/ariel.ciec ... 0106517138
ale takie chyba nie mieli ;)
https://picasaweb.google.com/koza.zza.p ... 9897673522

Ariel Ciechański pisze: W bacówce przeraża nas lekko brudna podłoga.


ciekawe czy byly jeszcze slady koncentratu pomidorowego ktory mi sie tam rozbil w 2003 roku ;)

Re: Beskid Niski 2-8 maja 2011

: 19-05-2011 09:15
autor: Ariel Ciechański
buba1 pisze:a co wam zrobil?
bo chyba fajnie jak wlasciciel udostepni kibelek a nie trzeba biegac gdzies daleko do lasu? (bo za namiot postawiony kolo domu tez chodzic z grubsza potrzeba nie bardzo wypada ;) )


No cóż gospodarz mógłby być jednak bardziej friendly. No i niekoniecznie o 21 zamykać budynek... Poza tym niech liczy sobie więcej, ale miłoby było skorzystać np. z kuchni ;-).

: 19-05-2011 14:17
autor: seb_135
Świetna wyprawa, niektóre Twe ślady przedepczę za jakiś czas ;-)

: 19-05-2011 14:43
autor: Ariel Ciechański
seb_135 pisze:Świetna wyprawa, niektóre Twe ślady przedepczę za jakiś czas ;-)


Polecam, to był mój drugi kontakt z Niskim - fajne i de facto puste górki :-).

: 23-05-2011 15:11
autor: seb_135
a co byś szczególnie polecił do zobaczenia? bo będę przejeżdżał rowerem przez praktycznie cały beskid niski i jak nie będzie daleko, to parę km mogę nadłożyć, żeby czegoś doświadczyć.

: 23-05-2011 15:19
autor: buba1
ja od siebie polecam Jasiel. Pusta dolina, tylko ruina straznicy i pole namiote z urocza wiatka. Nie wiem czemu, ale to miejsce ma dla mnie jakis wyjatkowy urok.

: 23-05-2011 16:19
autor: Ariel Ciechański
seb_135 pisze:a co byś szczególnie polecił do zobaczenia? bo będę przejeżdżał rowerem przez praktycznie cały beskid niski i jak nie będzie daleko, to parę km mogę nadłożyć, żeby czegoś doświadczyć.


Myślę, że wszelkie cerkiewki położone w dolinach będą chyba najciekawsze ;-).

: 25-05-2011 20:06
autor: ecowarrior
Dobrze rzeczecie, Niski wymiata, to moja ulubiona część Beskidów :D

Ariel Ciechański pisze:Niestety pierwsza większa wieś była opanowana przez lokalnych Romów i w końcu lądujemy w Bardejowie,

A co to była za wieś?

Ariel Ciechański pisze:To później powoduje drobny zgrzyt z właścicielem gościńca. Ogólnie zresztą mamy wszyscy odczucia, że najbardziej przyjaznymi turyście lokatorami tego przybytku są wszędobylskie zwierzaki. Coprawda płacimy 5 zeta od łba, ale możemy de facto tylko się załatwiać w kibelku...
...W trakcie obiadu kolejny zgrzyt - gospodarz chce zamykać budynek gościńca. Łaskawie jednak pozwała nam zostać do końca posiłku.

Dobrze wiedzieć, które miejsca Niskiego omijać, nie źle napisane, omijać nie należy żadnego. Dobrze wiedzieć, gdzie nie planować noclegu...

Ariel Ciechański pisze: Gdy docieramy na nią ze zwieniem odkrywamy, że piękna polana widoczna na mapie istnieje tylko na niej. Przechodzimy na Słowację i po jakimś czasie znajdujemy polanę, gdzie się rozbijamy.

Takie poszukiwanie polan pod wieczór czy już po zmroku, jak człowiek wycieńczony, ma swoje uroki. A bywa i tak, że łazi się lasem, bagniskami a polany ni widu ni słychu :-D

Faktycznie, bardejowski ryneczek jest urokliwy:
Obrazek

Choćby dla samej lokomotywy warto tam zajrzeć!:

Obrazek

: 26-05-2011 14:08
autor: Ariel Ciechański
ecowarrior pisze:A co to była za wieś?


Becherov albo Zborov. Ale bardziej to drugie...


ecowarrior pisze:Dobrze wiedzieć, które miejsca Niskiego omijać, nie źle napisane, omijać nie należy żadnego. Dobrze wiedzieć, gdzie nie planować noclegu...


Omijać jak omijać Andrzeju, ale na pewno poważnie się zastanowić. Wszak 30 minut dalej w dół można się rozbić w dolinie sympatycznego potolca. Za darmochę. My rozbliśmy się na Banicy tylko dlatego, że padało i już byli Agnieszki znajomi ;-).

: 26-05-2011 19:55
autor: buba1
Ariel Ciechański pisze:[

Omijać jak omijać Andrzeju, ale na pewno poważnie się zastanowić. Wszak 30 minut dalej w dół można się rozbić w dolinie sympatycznego potolca. Za darmochę. My rozbliśmy się na Banicy tylko dlatego, że padało i już byli Agnieszki znajomi ;-).


zawsze lepiej gdzies na dziko a zaoszczedzone 5 zl przeznaczyc na piwo :D

: 26-05-2011 21:34
autor: Red-Angel
Ujęcie ogniska rewelacyjne, wygląda jakby płomień miał ze 3 metry wysokości i patrząc po ilości drewna pewnie tyle miał :)
A trasa wyszła taka spokojna, z dużą ilością elementów poznawczych regionu. Ciekawe miejsca odwiedziliście.

: 27-05-2011 00:17
autor: Michał
Jak wygląda obecnie sytuacja ze szlakami w Olchowcu? Bo onegdaj jak byłem, to okazało się, że szlak do granicy, ztcp tp czarny, jest poprowadzony przez działki budowlane, na których białe kołnierzyki stawiały sobie domki (raczej wille) letniskowe, w otulinie parku, i była chryja.
W cerkwi w olchowcu byłem na katolickim Bożym Ciele.
Seb_135: cały Niski od Krynicy do Komańczy zrobiłem i z buta, i rowerem (oczywiście drogami leśnymi i asfaltowymi), także spoko.
Wogóle Arielu, to super wyprawa, przypomniałeś mi stare czasy. Byłem dokładnie w tym samy czasie, tylko 10 lat temu. W nocy nie spadł śnieg, ale za to wyły watahy wilków :lol:
A byliście w chatce w Nieznajowej i Polanach Surowicznych?
Pozdrawiam

: 27-05-2011 00:23
autor: Michał
seb_135 pisze:a co byś szczególnie polecił do zobaczenia? bo będę przejeżdżał rowerem przez praktycznie cały beskid niski i jak nie będzie daleko, to parę km mogę nadłożyć, żeby czegoś doświadczyć.


Radocynę. Dobre piwo tam lali :lol:
Dukla. Dobra karczma na rynku :lol:
PS. Jeśli będą działały wszystkie chatki i bazy namiotowe, to masz szansę nie targać ze sobą namiotu.

: 27-05-2011 09:29
autor: Ariel Ciechański
Michał pisze:Jak wygląda obecnie sytuacja ze szlakami w Olchowcu? Bo onegdaj jak byłem, to okazało się, że szlak do granicy, ztcp tp czarny, jest poprowadzony przez działki budowlane, na których białe kołnierzyki stawiały sobie domki (raczej wille) letniskowe, w otulinie parku, i była chryja.


Białe kołnierzyki w natarciu :-(. Acz szlak (zółty) szczęśliwie omija ich włości :-)

Michał pisze:
A byliście w chatce w Nieznajowej i Polanach Surowicznych?


Nie - wypad był samochodowo-pieszy. Korzystaliśmy z pewnych względów jedynie z Chaty w Teodorówce ;-).