Strona 1 z 1

Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

: 30-06-2011 17:45
autor: Pudelek
Od grudnia chodziła mi po głowie myśl wybrania się na trójstyk - oczywiście nie ten oklepany w Beskidzie Śląskim czy w Bieszczadzach - ale trójstyk mało znany w Polsce, a mianowicie czesko-niemiecko (bawarsko)-austriacki. Dodatkową zachętą była sama Szumawa (Šumava, Böhmerwald) - góry, które do 1989 roku były przecięte żelazną kurtyną i dla turystów z socjalistycznych rajów niedostępne. Rejon ten był zagospodarowywany turystycznie już do końca XIX wieku, ale po 1945 szlaki zlikwidowano, ścieżki zarosły (chyba, że korzystało z nich wojsko i pogranicznicy), niemieckich mieszkańców pograniczna wypędzono, a wioski zburzono, tworząc zamknięty pas ziemi niczyjej.

Po 1989 teren ten został ponownie odkryty, a obecnie dzięki Schengen, dla piechurów (i rowerzystów także) powstały nowe możliwości poruszania się po tym przygranicznym terenie. W dodatku zarówno droga na Szumawę jak i austriacko-niemieckie okolice obfitują w zabytki i ciekawe miejsca. Zatem zostało skompletowanie załogi (niestety, w ostatniej chwili wypadł z niej Eco, a na pewno by mu się tam podobało) i długi weekend czerwcowy jest nasz! Co prawda prognozy pogody były na początku fatalne, ale na szczęście się nie sprawdziły.

Pamiętając o mądrych poradach z forum, że do Czech należy kupić korony, a do ościennych państw euro, zatrzymujemy się w Cieszynie w kantorze, a potem już wita Czeska Republika. Cóż, z biegem lat stwierdzam, że stan niektórych dróg w Czechach i w Polsce się zbliża - nie dzięki polepszeniu w RP, ale pogorszeniu tam. Autostrada D1 (główna w kraju) to skandal i katastrofa - płyty jak kiedyś na hitlerowskiej A4, tylko, że przez kilkaset metrów i nie pochodzą sprzed wojny, ale z lat komuny... dodać do tego brak siatek przeciw zwierzętom i brak oświetlenia przy zjazdach - kompletna kicha. Ekspresówki koło Brna i Ołomuńca to samo - dopiero nowa autostrada do Ostrawy jest lepsza... drogi boczne - zależą od kraju - w południowoczeskim super, a na Vysocinie to fatalne...

ale wracając do podróży - w czwartek koło południa zatrzymujemy się Třebíču, wpisanym na listę UNESCO z powodu romańsko-gotyckiej bazyliki...
Obrazek

oraz dzielnicy żydowskiej i, drugiego po Pradze, największego żydowskiego cmentarza
Obrazek

dalszy plan na ten dzień torpeduje załamanie pogody oraz liczne remonty i związane z tym objazdy. Dojeżdzamy więc do Czeskich Budziejowic, robimy obfite zakupy (ło boziulku, tyle napojów turysty z pianką :D) i kierujemy się prosto do Černej v Pošumaví - niewielkiej wioski nad największym w Czechach jeziorem Lipno, gdzie mamy bazę wypadową. Ogólnie to bardzo fajne miejsce - knajpę mamy naprzeciw noclegów :), do jeziora 200 metrów (do kąpieliska kilometr - choć z powodu późnych powrotów i zimna w końcu się nie kąpaliśmy), jest sklep, wiele miejsc rozpusty typu hospudka i dobre położenie - Szumawa na wyciągnięcie ręki, podobnie Czeski Krumlow, jak i Austria i Niemcy.

W piątek rano nie pada, więc zbieramy się do auta. Dojeżdzamy do Novej Pecy, gdzie przesiadamy się na pociąg. W Cernym Krizu mamy 45 minut na przesiadkę, co skwapliwie wykorzystujemy na zajrzenie do knajpy, działającej na dworcu (facet zza baru przyjechał razem z nami vlakiem) :). Drugi pociąg i około 9 jesteśmy w Novym Udoli - to dawna wieś, po 1945 jej niemieckich mieszkańców wypędzono, potem wysiedlono również tą garstkę, która była Czechami, budynki zburzono i powstała zamknięta strefa śmierci na granicy z wrogim obozem kapitalistycznych imperialistów. Prawie jak z Gross Iser w Izerskich, tyle, że tam było to granica dwóch bratnich krajów...

Dziś Nove Udoli to atrakcja turystyczna - działa tu knajpa w wagonie i najkrótsza na świecie kolej międzynarodowa, licząca 105 metrów :) Jest to pozostałość po dawnej trasie kolejowej, biegnącej aż do Pasawy, zamkniętej po 1945, a kilka lat temu pasjonaci kolei odbudowali ów krótki kawałek graniczny - drezyną lub "udawanym" parowozem każdy może przejechać z Czech do Bawarii :)
Obrazek

po zajrzeniu do muzeum i skosztowaniu półciemnego piwa Klostermann ruszamy na szlak. Jest trochę ludzi - jakaś grupa młodzieży (obóz wędrowny z przewodnikiem społecznym?), rowerzyści, ale ci wszyscy znikają na jednym ze skrzyżowań szlaków. Po drodze oglądamy m.in. początek unikalnego Schwarzenberskiego kanału z przełomu XVIII-XIX wieku - liczył 50 kilometrów i spławiano nim drewno aż do Wiednia, a niektóre jego fragmenty były czynne jeszcze do lat 60. XX wieku
Obrazek

potem zaczyna się wspinanie, wzdłuż granicy czesko-niemieckiej (gdyby nie ścieżka, to ciężko byłoby czasem ją dostrzec, bo słupki są rzadkie).
Obrazek

Dochodzimy do granicznego szczytu Třístoličník / Dreisesselberg, gdzie po niemieckiej stronie znajduje się schronisko. Zanim tam wstąpimy, zaglądamy jeszcze na niedaleki Hochstein (opinie, czy jest to najwyższy punkt Třístoličníka / Dreisesselbergu czy osobny szczyt są podzielone), z krzyżem (widocznych obrońców brak, pewno im zwinęli namiot) i szeroką panoramą na południowe Czechy, Bawarię i skrawek Austrii
Obrazek

wracamy do schroniska, mijając emerytów i klapkowiczów (po niemieckiej stronie, niedaleko, jest parking, ale na szczęście w jadalni schroniska dominują normalni turyści)
Obrazek

w schronisku zamawiam znakomite pszeniczne piwo oraz równie znakomitą zupę czosnkową (nie pamiętam, kiedy jadłem tak pyszną :-) ). Po odpoczynku jeszcze wejście na szczyt właściwego Třístoličníka / Dreisesselbergu (też skała) i ruszamy w kierunku trójstyku... po godzinie drogi jesteśmy w miejscu zetknięcia się Niemiec, Austrii i Czech
Obrazek

trochę tu ludzi, w tym wesołych dziadków, których już mijaliśmy (jedni z nich prosili mnie, aby przeczytał nazwę szczytu po czesku, po czym podziękowali "spasiba" :-D), ale ogólnie to wielkich tłumów nie ma. Największy jest problem jak pozdrawiać ludzi na szlaku - czy ahoj, czy gruess gott, czy guten tag czy może hallo? Jakoś tak się trafia, że zawsze trafiamy odwrotnie ;-)

Kilka pamiątkowych zdjęć zakamuflowanej opcji niemieckiej i pędzimy dalej w kierunku szczytu Plechý / Plöckenstein, najwyższego w czeskiej i austriackiej Szumawie
Obrazek

przykro tylko patrzeć na powalone dookoła drzewa - coś się musiało stać niedawno, gdyż na zdjęciach sprzed kilku lat i według mojego przewodnika teren ten jest jeszcze zalesiony...

odbijamy ze szlaku granicznego - mijamy m.in. pomnik upamiętniający Adalberta Stiflera (wygląda jak egipski obelisk)
Obrazek

a potem ostrym trawersem przemykamy koło Plešnégo jeziora (Plöckensteinsee), położonego nad skalistą, wysoką ścianą, na poziomie ponad 1000 metrów
Obrazek

przy tafli jeziora okazuje się, że mamy jeszcze prawie 10 kilometrów drogi - przynajmniej wierząc czeskim tablicom, bo kilometry non stop im się "gubią" lub "przybywają". Zdecydowanie wolę jednak czasy przejść - mówią mniej więcej co mam przed sobą, a informacja 3,5 km mówi mi tyle co nic - mogę ją przejść w pół godziny a mogę i w trzy.... Ruszamy z kopyta, znowu mijając Schwarzenebrski kanał, potem wychodzimy na otwartą przestrzeń
Obrazek

wracamy do auta, które na szczęście stoi w swoim miejscu :)

sobota to kolejne zwiedzanie - najpierw, przypadkowo, trafiamy do kościoła i na przykościelny cmentarz, praktycznie jedynej pozostałości po dawnej osadzie Zvonkova, także zmiecionej z powierzchni ziemi...
Obrazek

główny cel tego dnia, to Pasawa, miasto trzech rzek - Dunaju, Innu i Ilz, łączących się właśnie tutaj - z wysokości widać wyraźnie inny kolor każdej z nich!
Obrazek

same miasto to też perełka - zabytków moc, piękne widoki znad rzeki - z racji nieco śródziemnomorskiego charakteru nazywana jest "bawarską Wenecją"
Obrazek

Obrazek

niedziela to czas powrotów :( po drodze czeka nas jeszcze bajkowy Czeski Krumlov
Obrazek


Obrazek

reszta dnia to m.in. ruiny zamku Dívčí kámen (Maidstein), grobowiec Schwarzenbergów w Třeboňu i obiad w Pelhrimovie :)

ogólnie wypad udał się fantastycznie, dawno nie zobaczyłem tylu nowych miejsc i obiektów. Poniżej dwie galerie:

niegórska
https://picasaweb.google.com/PudelekIII ... kieOkolice

i górska
https://picasaweb.google.com/PudelekIII ... mTrojstyku


zdjęć jest sporo (i tak niewielki wycinek ze zrobionych), zatem tylko dla wytrwałych 8)

: 30-06-2011 18:25
autor: cezaryol
Robi wrażenie!

: 30-06-2011 23:46
autor: Michał
Ci pontoniarze płyną Kanałem Schwarzenberskim?
https://picasaweb.google.com/PudelekIII/PoszumawskoBawarskoCzeskieOkolice#5623010837209082738

Wreszcie dowiedziałem się, o co chodzi z Szumawą, o której tyle wzmianek słyszałem. Bardzo ciekawa i wszechstronna relacja, która uzupełniła moje braki wiedzy o tym rejonie.

Fana jest na opak :-D
https://picasaweb.google.com/PudelekIII/NaSzumawskimTrojstyku#5623622091007709778

Re: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

: 01-07-2011 10:00
autor: Ariel Ciechański
Pudelek pisze:
Dochodzimy do granicznego szczytu Třístoličník / Dreisesselberg, gdzie po niemieckiej stronie znajduje się schronisko.


Marcin, a jak u Niemców jest z pieczątkami w schroniskach??

: 01-07-2011 10:39
autor: Pudelek
Michał pisze:Ci pontoniarze płyną Kanałem Schwarzenberskim?
https://picasaweb.google.com/PudelekIII/PoszumawskoBawarskoCzeskieOkolice#5623010837209082738


nie, nie, to Wełtawa - kanał biegnie tylko w górach, później już są normalne rzeki


może nie tyle na opak, co w drugą stronę ;) ale w pośpiechu w pozowaniu do zdjęcia ciągle nam się zamienia :D

Ariel - pieczątkę mieli, podbiłem, a jakże :)

: 01-07-2011 11:08
autor: Ariel Ciechański
Pudelek pisze:Ariel - pieczątkę mieli, podbiłem, a jakże :)


Bardzo dobra wiadomość :-D.

: 01-07-2011 19:29
autor: Satan
Świetne wycieczka, coś dla ciała, coś dla duszy, trochę gór, trochę zabytków.

Zazdroszczę i też w przyszłości się tam wybiorę.

Nocleg rezerwowany, czy pytaliście po prostu miejscowych o nocleg?

: 01-07-2011 19:41
autor: Pudelek
zaklepałem wcześniej. Na początku chciałem wynająć domek na kempingu, ale wszędzie żądają zaliczki, a szkoda mi było tracić kasę na wysyłanie za granicę. A tam gdzie spałem zaliczki nie chcieli i było dość tanio, później się okazało że i gospodarze bardzo sympatyczni i warunki przyzwoite (brakowało mi tylko TV, żeby oglądać czeskie programy ;)).

To teren bardzo turystyczny, ale podobno w sezonie ciężko o miejsce - a już na pewno o miejsce tanie, bo większość to pensjonaty itp. No, chyba, że pod namiot, to nie ma problemu - kemping obok kempingu...

: 01-07-2011 20:01
autor: Alicja
Kolory trzech rzek w jednej - musiałam to pokazać ludziom w pracy.
Wcześniej nie miałam pojęcia o tej ciekawostce geograficznej.
Tak to przedstawiłeś (i literalnie i fotograficznie), że chce się tam jechać i zobaczyć na własne oczy.
Zazdraszczam.... :wink:

: 02-07-2011 16:20
autor: ecowarrior
Mina Teresy wskazuje, że była w tym momencie niebywale dumna z Ciebie :-D
Obrazek

Łoooo kurde, a ten skąd się tam wziął??:shock:
Obrazek
Zerknąłeś ile kosztował najtańszy nocleg w schronisku?
Będąc już przy cenach, na ile wycenili pszeniczne?
Jak znajdziesz czas to dorzuć pieczątkę schroniska, z przyjemnością bym zlustrował.

: 02-07-2011 16:30
autor: Ariel Ciechański
ecowarrior pisze:Jak znajdziesz czas to dorzuć pieczątkę schroniska, z przyjemnością bym zlustrował.


Przyłączam się do prośby Andrzeja :-).

: 03-07-2011 12:21
autor: Pudelek
nie wiem czy w tym schronisku w ogóle można było spać - co prawda na stronie pisze, że są miejsca noclegowe dla 80 osób, ale ta zakładka nie działa, a w schronisku nigdzie nie widziałem cennika... raczej możliwość noclegów jest tylko dla grup zorganizowanych, przy okazji ferii, imprez

piwo pszeniczne było za 2,80, zwykłe za 2,60 euro. Czosnkowa była po 3,30 euro.

Pieczątkę zeskanuję jak będę miał dostęp do skanera :D

: 03-07-2011 21:17
autor: Pudelek

: 09-07-2011 14:07
autor: Pudelek
oto obiecana pieczątka niemieckiego schroniska

Obrazek

a w Novym Udoli była m.in. taka:
Obrazek

i taka (ryba to symbol tego rejonu)
Obrazek

ostatnio wszyscy mają galerię z pieczątkami, to ja też sobie założyłem :)
https://picasaweb.google.com/PudelekIII ... eczateczki