https://picasaweb.google.com/113981061407850402114/Kaukaz2010GruzjaArmeniaWybrane#5541028342687273986
to prawie jak Ślęża Wink albo jedno zero gdzies ucieklo Wink
ano jedna 4 się zapodziała i pojechała na wakacje

to tak sprawdzałam jak uważnie czytacie podpisy

))
A teraz coś nie mogę wyedytować

niestety ale fotek z przejazdu do Swanetii nie mam. Moje rozlokowanie w czarnej wołdze nie pozwalało za bardzo na dokumentowanie podróży a nasz fantastyczny kierowca musiał dotrzeć do Mestii jeszcze przed zmrokiem bo tego samego wieczora wracał spowrotem do Kutaisi. Z Kutaisi do Mestii jeździ regularna marszrutka, ale tylko rano a nam nie opłacało się czekać do rana ( w Kutaisi byliśmy po południu). A za taxi na 6 osób zapłaciliśmy tyle, że marszrutka wyszłaby nas na głowę może 10% mniej. To zalety podróżowania z grupą kilku osób.
a jak tam w tych krajach z porozumiewaniem sie? da sie dogadac po rosyjsku? chetnie ludzie mowia w tym jezyku? czy raczej w gębe mozna zebrac Rolling Eyes
spokojnie można się dogadać po rosyjsku. A angielskim spotkaliśmy raczej niewiele osób i to raczej w naszym wieku a to i tak nie wszyscy. Ale nawet rosyjskiego nie trzeba znać na super poziomie. A w Aremenii np dogadywaliśmy się po Polsku parę razy bo natrafialiśmy na Ormian, którzy w latach 90tych albo u as mieszkali albo przyjeżdżali na regularny handel
1. Dotrzeć do Gruzji/Armenii jest teraz łatwiej, bo od tamtego roku LOT uruchomił połączenia do Tbilisi i Erewania. Jeśli trafi się na promocję, można bilety ustrzelić już za ok. 600 zł w dwie strony (a standardowo ok. 1200-1500 zł). Alternatywą, szczególnie dla osób z północy, jest lot Airbaltic z Rygi. Tanio doleci się też ukraińskim Aerosvitem. Te dwie linie są nawet tańsze niż LOT. A jeśli nie samolotem, to lądem - testowałam opcję 4-dniową przez Turcję.
To prawda. Przy odpowiendio wcześniejszej rezerwacji można w LOT dostać bilety za 600-700 PLN do Erewania lub Tbilisi. My wtopilismy trochę z biletami bo zdecydowaliśmy się na wyjazd trochę późno i najtańszy okazał się przyjaciel Aeroflot ( lot do Erewania przez Moskwę). A druga grupa leciała do Tbilisi Austrain Airlines przez Wiedeń i zapłacili niewiele drożej niż my za Aeroflot.
2. Na miejscu funkcjonuje wiele tanich hosteli. Sporo adresów i potrzebnych informacji jest na forum kaukaskim (
www.kaukaz.pl).
to prawda- super strona z wieloma informacjami. W sumie w mniejszych miejscowościach bez problemu znajdzie się nocleg na zasadzie- zpytam panią z warzywniaka, może coś wie. Albo przypadkowo zawsze coś się znajdzie. W Erewaniu np nocowaliśmy w bazie kierowców marszrutek bo Pan Marszrutka zaproponował nam taką opcję. Przynajmniej rano nie musielismy biegać na dworzec bo od razu mieliśmy miejscówkę i to w miarę korzystną cenowo. Innym razem taxówkarz nam "załatwił" nocleg. Zawsze coś się znalazło. W ostateczności zostawał burdel

DD
3. System marszrutek jest świetnie rozwinięty, dostać się można praktycznie wszędzie poza miejscami położonymi wysoko w górach (Swanetia - choć do Mestii, stolicy tej krainy dostać się można marszrutką, Tuszetia w Gruzji). Tam trzeba wynająć samochód z napędem na cztery koła. Rewelacyjnie funkcjonuje też autostop.
true, true
Chcieliśmy też pociąg wypróbować i tu były niezłe przeboje. Koniec końców nie udało się kupić bieltów bo akurat jak przyszła w kasie na nas kolej pojawił się w całym systemie sprzedaży "system error" ( tak to nam pani kasjerka nazwała) i niet bileta. A konduktor nie sprzeda..... i tak pomachalismy pociagowi relacji Tbilisi- Zugdidi.
4. Bez problemu można porozumieć się tam po rosyjsku, z młodszymi osobami po angielsku. Ale rosyjski preferowany, jeśli chce się poznać tych ludzi. Mieliśmy, akurat w Azerbejdżanie, taką sytuację, że spaliśmy u jednej rodziny razem z Australijczykiem. On płacił za nocleg, nas ta rodzinka wzięła za darmo z ulicy i nakarmiła. On czytał sobie swój przewodnik Lonely planet i siedział w milczeniu, my piliśmy z gospodarzami herbatkę i wygłupialiśmy się. A rosyjskiego z naszej ekipy nikt praktycznie się nie uczył.
To prawda- kontakt z ludźmi to podstawa. Nie trzeba wymiatać po rosyjsku bo miejscowi sami często mówią a my tylko przytakiwaliśmy.
5. Pudelek, Garni to antyczna świątynia, praktycznie cały kompleks z ruinami twierdzy, poświęcona bogu słońca. Tyle że jest to rekonstrukcja.
rekonstrukcja ale z prawdziwych pozostałości a nie tylko postawienie zupełnie od nowa. Tutaj spędzilismy w sumie najpiękniejszy wieczór całej naszej podróży. A straznik kompleksu też sam z siebie zaproponował nam, żebyśmy przenocowali na terenie kompleksu. Zero problemów, jeszcze naładował nam w swojej budce akumulatory do aparatu bo akuart baterie wysiadły.
Kata, ta babcia cmentarna coś mi się kojarzy, muszę zerknąć, czy jej nie mam na zdjęciach - to było na cmentarzu chaczkarów w Noratus?
zgadza się, cmentarz Noratus, nieopodal monasteru Novarank ( albo dopadła mnie już skleroza). Tam też "załapaliśmy" się na kolejną imprezę- tym razem na cmentarzu...
A zdjęć jest tysiące. Ale wiem po rodzinie i znajomych, że rzadko kto ma ochotę oglądać 4000 zdjęć po średnio po drugiej setce następuje zniecierpliwienie i zmęczenie materiału. Więc w celach pokazowych zawsze okrajam i wybieram a jak ktoś chce zobaczyć całość to zawsze służę pomocą. A i opowieści mogę dodać na specjalne zyczenie
a jeśli ktoś się wybiera- służę pomocą i informacją.
pozdrawiam