przez Podlasie- pieszo, stopem i rowerem- wersja rowerowa

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2032
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

przez Podlasie- pieszo, stopem i rowerem- wersja rowerowa

Postautor: Michał » 05-10-2011 14:28

Dobra, to teraz wreszcie moja relacja z Podlesia AD sierpień 2011.
Nieformalna wyprawa forum Sudety na Podlasie (Podlesie- cholera wie, jak to się wymawia) rozpoczęła się od integracyjnego spotkania w klimatycznym pubie w Opolu, w składzie: Buba, Eco, Grzegorz i ja. Po wchłonięciu browaru w ilości pozwalającej na uzyskanie wyśmienitego humoru zapakowaliśmy się do TLK do Warszawy, który oczywiście nie był uprzejmy prowadzić wagon rowerowy, skład był nabity ludem jak na targ w sobotę, i tak przez 8 godzin dookoła Polski, z powody katastrofy w Babach jechaliśmy jakimiś egzotycznymi liniami towarowymi przez Karsznice i Łodź, wlokąc się 40 km/h bo maszynista nie znał szlaku. Rower jechał w następnym wagonie.

Obrazek

I tak z 2- godzinnym opóźnieniem dotarliśmy do Wawy, oczywiście misterny
plan przesiadek runął w gruzach, zatem na Wschodniej ruszyliśmy na
stolycę coś zjeść.

Obrazek

Oddzielnym tematem wyprawy były wszelakie tabliczki, napisy, grafitii itp.

Obrazek

Ponadto nam, ludziom z prowincji, podobały się zintegrowane systemy
korporacyjne.
Obrazek

I tak szczęśliwie dotarliśmy do Siedlec, gdzie kolejna przesiadka, knajpa
i ciekawe napisy.
Obrazek

Ostatecznie zapakowaliśmy się do klimatycznego helmuta Kolei Mazowieckich do Czeremchy, gdzie dokooptował się Romek.
Obrazek

W helmucie była pełna integracja turystów z załogą pociągu, jedni
pasażerowie tłumaczyli innym pasażerom co to jest SHP, załoga dopytywała się turystów o plany wycieczkowe, bardzo przyjemna podróż.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Podróż zakończyła się happy endem w Czeremsze, gdzie dołączyła Iza.
Obrazek

Pod sklepem nastąpiła kolejna integracja, podczas której oficjalnie
zainaugurowaliśmy wyprawę. Wszyscy prawdziwi przetrwali do końca, nikt nie wymiękł :lol:
Obrazek

Cały czas wyprawie towarzyszyło silne poczucie humoru. Np Eco właśnie
zorientował się, że wszystkim ugotował kawę na wodzie cytrynowej.
Obrazek

Nastąpił podział obowiązków. Moja skromna osoba na rowerze stanowiła forpocztę wyprawy, jechałem naprzód i wyszukiwałem miejsca na biwak, Eco był kierownikiem grupy pieszo- autostopowej, Buba była naszym PR- managerem, Iza wspierała ciekawymi rozmowami, Grześ stanowił uzupełnienie męskiego parytetu, a Romek zajmował się rowerowym transportem ciężkim. Oczywiście komunikacja pomiędzy forpocztą a trzonem grupy była o kant dupy roztrzaskać, bo albo nie było zasięgu, albo był białoruski roaming, ale jakoś ruszyliśmy wzdłuż białoruskiej granicy.
Obrazek

Ten niepozorny leśny pas graniczny jest naszpikowany elektroniką, pełna
inwigilacja. W końcu to zewnętrzna granica UE.
Obrazek

Dotarliśmy do Opaki Dużej, gdzie na środku wiejskiego placu rozbiliśmy biwak, ku uciesze miejscowej ludności. W naturalny sposób nawiązaliśmy kontakty z autochtonami, ludzie sa bardzo serdeczni, sami zaproponowali nam wodę, podładowanie komórek, sołtys, poinformowany przeze mnie, że za mną idą Ci, którym nie jestem godzien zawiązać rzemyka u sandała, podjechał autem i zabrał niewiasty.
Obrazek

Naturalnie przez cały czas cieszyliśmy się żywym zainteresowaniem Straży Granicznej.
Obrazek

Podlaskie wsie są bardzo klimatyczne, stare drewniane chaty, otwarci, kontaktowni mieszkańcy, wiejskie pejzaże, ogólnie sielanka.
Obrazek

Piliśmy dobrą wodę.
Obrazek

W architekturze sakralnej spotykało się prawosławie z katolicyzmem.
Obrazek
Obrazek

Podlaska wieś Policzna. Tutaj się rozdzieliliśmy, Ekipa Eko i Buby zaatakowała przejeżdżające samochody celem autostopowania, ja pojechałem lasami do Topił celem zwiadu biwakowego. Tak więc teraz nastąpi nieznana dla reszty odsłona doświadczeń z trasy rowerowej.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W lasach jest wiele pamiątek z czasów wojny.
Obrazek
Obrazek

Oraz ciekawych zabytkowych domów.
Obrazek

Obrazek

Podlaskie drogi posiadają staranne oznakowanie terenu zabudowanego, aby przypadkiem nie przekroczyć dopuszczalnej prędkości 50 km/h...
Obrazek

Oraz oznakowanie końca terenu zabudowanego, gdzie można przepisowo pojechać 90 km/h :-)
Obrazek

Wieczorem dotarliśmy do Topił, tzn ja dotarłem popołudniem, i rozbiłem namioty (liczba mnoga jest świadomie zastosowana), zdążywszy na 30 sekund przed jedyną tego dnia ulewą a wieczorem na raty dotarła frakcja piesza.
Obrazek

Do namiotu natychmiast zawitała miejscowa fauna z przyjacielską wizytą.
Obrazek

Przy wieczornym ognisku pełniący przewodnią rolę Eco wydał zarządzenie, że wstajemy przed 4 rano celem fotografowania wschodu słońca i porannych mgieł unoszących się nad jeziorem. No to, z bólem serca, po 2 godzinach snu, wstaliśmy. Oto rezultaty pleneru fotograficznego.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejka wąskotorowa, po której pociąg miał teoretycznie jechać tego dnia.
Obrazek

Obrazek

Nazajutrz ponownie banda sześciorga się rozdzieliła, tzn pojechałem do Białowieży przez park narodowy, a reszta pojechała stopem do Hajnówki. Nie omieszkam wspomnieć, że pogoda była wyśmienita.
Widoczki z Białowieskiego Parku Narodowego. Rzeka Leśna (nie mylić z Leśną koło Lubania Śląskiego)
Obrazek

Obrazek

(to nie mój rower. Generalnie po przekroczeniu granicy parku nastąpił wysyp gawiedzi rowerowej w ilościach hurtowych)
Obrazek

Coś dla miłośników wszelakich ruin. Dawna osada robotników leśnych. Do tej budowli docierała onegdaj wąskotorówka leśna. Informacja praktyczna: idzie wejść do środka celem noclegu, o ile nie wykurzą komary, szerszenie, strażnicy parkowi i Straż Graniczna.
Obrazek

Obrazek

To była stajnia koni do zrywki drewna.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem udałem się do Miejsca Mocy, czyli kamienie, kręgi, celtowie, Stonehenge i te sprawy. Faktycznie doznałem w tym miejscu mocy, bo przejechałem tego dnia 80 km po szutrach w upałach rzędu 30 C.
Obrazek

Obrazek

Z cyklu Tabliczki i napisy.
Obrazek

W Białowieży okazało się, że z biwaku wyjdzie wielka kicha, bo zaznaczone na mapie miejscówki biwakowo- ogniskowe de facto są zastrzeżonymi obiektami parku narodowego, służby parkowe i Straż Graniczna surowo ścigają wszelakie formy biwakowania, rzeczka przewidziana do kąpieli jest błotną breją, do oglądana żubrów w rezerwacie jest kilometrowa kolejka samochodów, masa stonki i komarów, zatem czym prędzej zaesemesowałem do ekipy rządzącej pod przewodnictwem Buby w Barze u Wołodii w Hajnówce, że nie mają się tu po co pakować, i sam pojechałem do Białowieży wchłonąć pizzę i sfocić cerkiew.
Obrazek

A następnie pojechałem szukać mojej ekipy, która usiłowała bezskutecznie wyjechać stopem z Hajnówki, tak żeśmy się szukali, że zastała nas noc.
Obrazek

Obrazek

Ostatecznie spotkaliśmy się w Dubinach. Rozbiliśmy obóz w klimatycznym miejscu, na placu budowy. Rano o szóstej doznaliśmy przyjemnej pobudki w dźwiękach padającego deszczu, huku przejeżdżającego za namiotami pociągu towarowego i maszyn pracujących przy przebudowie drogi.
Plan dnia: Narewka i cel: Zalew Siemianówka. Po drodze zająłem się moim prywatnym planem czyli eksploracją kolejowych terminali przeładunkowych na styku kolei normalnotorowych PKP i szerokotorowych z Białorusii.
Ruiny terminala Chryzanów, który był przewidziany do przeładunku bratnich wojsk sojuszniczych w ramach Układu Warszawskiego.
Obrazek

Obrazek

Mogiła wojskowa w Stoczku.
Obrazek

Obrazek

Następnie zaatakowałem terminal w Świnorojach, który okazał się być przejęty przez prywatną firmę jako stacja przeładunku płynnego gazu.
Obrazek

Obrazek

Mało tego, tor szeroki z Siemianówki był świeżo wyremontowany.
Obrazek

Z cyklu: Podlaskie pejzaże.
Obrazek

Spotkaliśmy się nad Zalewem Siemianówka. Zalew, jak zalew, mnie i Bubę natomiast najbardziej kręciła linia kolejowa na Białoruś.
Obrazek

Nasze obozowisko rozbiliśmy na grobli nad zalewem. W nocy usypiała nas przyjemna muzyka rezonujących na wietrze przewodów linii 15 kV.
Obrazek

Grobla okazała się być wyposażona w słupki hektometrowe :lol: Oczywiście to dawny nasyp torów przed powstaniem zalewu.
Obrazek

Ponownie rozdzieliliśmy się, ekipa Eko i Buby poszła groblą do Cisówki, a ja z Grześkiem udaliśmy się do wsi, gdzie rozstaliśmy się (Grześ wracał do domu, a ja pojechałem na kolejny dzień eksploracji terminali). Naszemu pakowaniu obozu kibicowała szerokotorowa tamara.
Obrazek

Zalew Siemianówka z wieży widokowej. Podobno są plany rozszerzenia na Siemianówkę Białowieskiego Parku Narodowego.
Obrazek

Folklor we wsi.
Obrazek

Obrazek

Terminal Siemianówka. Cysterny są białoruskie, szerokotorowe, węglarki to rzadko spotykane sześcioosiowe okazy z PKP Cargo.
Obrazek

We wsi pod sklepem miejscowi kolejarze uchylili rąbka tajemnicy, kiedy jeżdżą pociągi na terminale, co było ważną informacją dla planów fotografowania. Dowiedziałem się, że po południu ok.15-17 będzie jechał pociąg zdawczy z DB Schenker do Planty i Skupowa. Pognałem co sił do dawnego szerokotorowego terminalu w Mikłaszewie, coby zasadzić się na foty na zapomnianej przez Boga i świat dawnej stacji.. Terminal okazał się rozgałęzieniem torów, bez stałego posterunku ruchu.
Czekam, czekam, żar się leje z nieba, a tu nic. Mija 15. Czekam, czekam, dalej nic, minęła 16. Czekam, czekam, godzina 17, wypiłem resztę wody, słońce pomału chowa się za drzewa, a tu dalej nic. Wreszcie o 17.30, ku wielkiej radości, doczekałem się szczęśliwie TEM2 z cysternami
Obrazek

Obrazek

Kolejny terminal, Planta. Ten też jest czynny, w południowej części jest punkt przeładunku produktów ropopochodnych, północna rampa służy przeładunkowi polskiej żywności z tirów lub wagonów PKP Cargo do rosyjskich wagonów- chłodni.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Planta- Narewka, linia PKP, dawniej był ruch pasażerski, teraz raz dziennie jedzie tylko towarowy.
Obrazek

Planta- Narewka sprawia wrażenie, jakby czas się zatrzymał w latach 70-tych. Przy drodze stoi znak drogowy pamiętający połowę ubiegłego wieku.
Obrazek

Wiekowy znak to dopiero preludium to tego, co schowało się w krzakach za nim.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Koniec końców nadszedł wieczór, wysłałem do ekipy pieszej sms, że nie wyrobię się czasowo dotrzeć do nich, i będziemy nocować osobno, i rozlokowałem się na kampingu nad zalewem.
Obrazek

I to była ta najchłodniejsza noc, zmarzliśmy wszyscy okrutnie pod namiotami, nad ranem była mgła i 5C.
Obrazek

Nazajutrz zainstalowałem się ponownie z aparatem przy grobli, o 8 rano miało jechać brutto z Białorusi. Tym razem długo nie czekałem, pociąg jechał 15 minut przed planem.
Obrazek

Obrazek

A o 14 wracało :-)
Obrazek

I to był ostatni kolejowy epizod tej wyprawy.
Obrazek

Pojechałem w stronę Łuki, zlikwidowanej i częściowo zalanej w wyniku budowy zalewu wsi.
Obrazek

Obrazek

W Łuce pozostał tylko sklep...
Obrazek

...zarastająca dzikim winem drewniana stacja trafo...
Obrazek
(trochę mam poczucie winy, że jako zawodowemu elektrykowi nie przystoi pisać "drewniana stacja trafo", no dobrze, słupowa stacja trafo 15/0,4 kV na drewnianych żerdziach.)

...zdziczały sad...
Obrazek

...równie zarastające rabatki...
Obrazek

...i drewniana chata, którą przed rozbiórką uratował wpis do rejestru zabytków.
Obrazek

Obrazek


Wymowny kamień
Obrazek

Obrazek

Nieodzownym elementem każdej wsi na mojej drodze były ławeczki przed domami.
Obrazek

Ponownie podlaskie pejzaże (w zasadzie pogranicze Puszczy Knyszyńskiej)
Obrazek

Znowu z ekipą integrowałem się po nocy, spotkaliśmy się w Kruszynianach, nad ranem zagościliśmy w miejscowej tradycyjnej tatarskiej karczmie pałaszując potrawy wg białoruskiej tradycji.
Obrazek

Obrazek

A potem w tatarskim meczecie.
Obrazek

W meczecie opiekun, ciekawie opowiadał o historii tatarów w Polsce, łamiąc stereotypy, Tatarzy bardzo zintegrowali się z Polakami.

Obrazek

Za okienkami jest izba dla modlących się oddzielnie kobiet.
Obrazek

Tatarski cmentarz.
Obrazek

Obrazek

Przedostatni dzień, ("oni" autostopem, a ja rowerem) skierowaliśmy się do Białegostoku, gdzie tym razem nie nocowaliśmy pod namiotami , tylko w PTSM.
Krynki- dawna synagoga, obecnie dom kultury.
Obrazek

Po drodze nastąpiło załamanie pogody, przed Supraślem rozpętała się burza, ledwie zdążyłem się schować do klimatycznego pubu "Alkierz" w nieczynnym drewnianym kinie "Jutrzenka" z lat 30-tych. W pubie grali alternatywną muzę, podawali równie jak w Kruszynianach tatarsko- białuruskie jadło o 30% taniej , na ścianach była wystawa zdjęć z podroży do Etiopii i program letnich seansów filmowych z niezależnym kinem rumuńskim.
Obrazek

I to by było na tyle. Zdjęcia w oryginalnym rozmiarze są na https://picasaweb.google.com/michal.jan230/PodlesieRoweremZEkipaForumSudetyIt

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4349
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 05-10-2011 16:15

I jakbym tam znow byla! na wygrzanych podlaskich drogach, wsrod drewnianych domostw, chlupoczacych bajorek i gwizdow pociagow!

Mam nadzieje, ze slowa ktore powiedzielismy z eco w barze "pod modrzewiem" w krynkach nie zostaly rzucone na wiatr... Ze za rok, w tym samym barze rozpoczniemy kolejna podlaska wyprawe!! :D
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 05-10-2011 21:07

Michał, jak wspaniale opisałeś naszą podlaską przygodę! I to wyczucie w doborze zdjęć oraz trafnych i wesołych komentarzy :) Aż się czuje powiew przeszłości... Mimowolnie nasuwają mi się na myśl 2 cytaty:
1. "eco, pociąg jedzie w waszą stronę. On mi zwiał gdy byłem z Grzesiem w knajpie. Chyba do wieczora będę opijał tę stratę!" - Michał;
2. Gdy zostaliśmy namierzeni, a następnie ułaskawieni po nielegalnej kąpieli w Topile: "Przepraszamy, dziękujemy za wyrozumiałość, więcej nie będziemy!" - spokojny aczkolwiek zdecydowany głos Grzesia :)
Nie no, Twa podróż po częściowych oderwaniach się od grupy generuje w mej głowie przyspieszoną chęć zakupu roweru, ile Tyś się naoglądał i dowiedział...
Jak już wcześniej wspominałem, dawno się tak dobrze nie bawiłem!
Buba, masz jak w banku! Bar "pod modrzewiem" (chyba, że wcześniej, szybciutkie, mimowolne zahaczenie o kino "Jutrzenka" w Supraślu) będzie przyszłorocznym punktem startowym na dalszą wędrówkę ku północnym ziemiom Podlasia!

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 05-11-2011 21:33

Po wielu, wielu dniach niebytu dorzucam i ja swoje 3 grosze do naszej wspaniałej, podlaskiej przygody :)
https://picasaweb.google.com/1029948676 ... 1120082011

Waldi 449
podróżnik
Posty: 200
Rejestracja: 12-12-2009 22:24
Lokalizacja: Nowa Ruda

Postautor: Waldi 449 » 06-11-2011 19:33

...ECo to TY jednak jesteś na tym świecie ??? bo mówili że ..... żartowałem i miło znowu CIEBIE ,,poczytac " ....
życie jest piękne ale jest tylko jedno...

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2032
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 07-11-2011 11:51

ecowarrior pisze:Po wielu, wielu dniach niebytu dorzucam i ja swoje 3 grosze do naszej wspaniałej, podlaskiej przygody :)
https://picasaweb.google.com/1029948676 ... 1120082011


Świetna relacja, Eco, jestem pod wrażeniem opisów zdjęć, jeszcze nie doszedłem do końca, bo dawkuję sobie na raty te wspaniałe wspomnienia z wakacji :-)

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 08-11-2011 21:25

Cieszę się, że relacja się podobała, ufam, ze prorocze założenia kontynuacji wyprawy w przyszłym roku dojdzie do skutku...:)
Waldi 449 pisze:...ECo to TY jednak jesteś na tym świecie ??? bo mówili że .....

To tylko delikatne podrygi mego bytu :P


Wróć do „Relacje z wypraw”