Strona 1 z 2

Veporskie Vrchy i Murańska Planina (Słowacja 2006)

: 13-03-2012 01:20
autor: Michał
Zdjęcia z wyprawy z czerwca 2006 roku na Słowację, nie byłem jeszcze na forum sudeckim, ale Eco mnie namówił w pociągu do browara, czytaj do Opola ;-) , abym zrobił z tego relację, co też czynię.
Wyruszyłem solo na Polanę, Veporskie Vrchy i Murańską Planinę, czyli mniej popularne pasma gór na wschód od Velkiej Fatry, w stronę centrum Słowacji.
Pojechałem do Bańskiej Bystrzycy pociągiem, bo to była końcówka normalnie funkcjonujących połączeń z Polski na Słowację. Jedną z przesiadek miałem w nocy w Bielsku Białej.

Obrazek

We Vrutkach byłem o 4 rano, za chwilę podstawili pociąg do Bańskiej Bystrzycy ( ta fotka akurat dotyczy innego, ale identycznego pociągu)

Obrazek

Podszedłem do lokomotywy serii 754 (tzw okularnica zwana też nurkiem :-D ) i zagadałem do maszynisty, "że wicie, rozumicie, jestem turystą i miłośnikiem kolei z Polski, i czy mogę zabrać się do kabiny maszynisty" :-). Maszynista po chwili zastanowienia się i zlustrowania mnie i mojego plecaka, powiedział, żebym poszedł do wagonu, a jak będzie możliwość, to przyjdzie po mnie. Jakie było moje zaskoczenie i wielka radość, kiedy na 5 minut przed odjazdem faktycznie przyszedł i zawołał mnie, jeszcze pomógł zabrać plecak :-D
Pojechaliśmy najpiękniejszą linią kolejową Słowacji, wzdłuż południowej granicy Velkiej Fatry, linią słynną z kilkunastu tuneli i stromych zboczy górskich.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Bańskiej Bystrzycy przesiadłem się na autobus SAD, które tworzą na Słowacji regularną sieć komunikacyjną, i pojechałem do Podbrezovej, gdzie, czego nie spodziewałem się, napatoczyłem się na dawną leśną kolejkę wąskotorową, aktualnie służącą jako atrakcja turystyczna.

Obrazek

Obrazek

Okazało się, że można kupić bilet i pojechać do Ciernego Balogu, gdzie trwała akurat jakaś impreza dla miłośników kolei.

Obrazek

Obrazek

W Ciernym Balogu trwał piknik kolejowy :-)

Obrazek

Ta lokomotywa powinna być znana w Polsce, występowała jako Lxd2

Obrazek

Z Ciernego Balogu, po wypiciu kilku browarów na festynie pojechałem autostopem w wersji folkowej do miejscowości Dobroć, gdzie gruzawik wywiózł mnie na wyrąb drewna w lesie, ku mojej wielkiej uciesze, bo tyle zaoszczędziłem wchodzenia pod górę.

Obrazek

Dalej zasuwałem pod górę z językiem na wierzchu, (ZCTP to były niemiłosierne upały), w stronę Klenovskiego Veporu. Jeśli ktoś śledzi moją trasę na mapie, to szedłem jakoś przez Palenicę, na szager, i wlazłem na Rudną Magistralę (czerwony szlak główny).

Obrazek

Zdaje się, że jest to już Klenovski Vepor, albo jego masyw.

Obrazek

Po kilkukrotnym wypluciu płuc i zawale serca dotarłem do Chaty pod Veporem. Chatę miałem sprawdzoną z wcześniejszej wyprawy. Chata należy do jakiegoś stowarzyszenia turystycznego, ale poddasze jest ogólnodostępne (widać z prawej strony drabinkę), na górze są materace wojskowe i koce. A'propos, to nie zabrałem namiotu, szedłem w ciemno i liczyłem na chaty i bacówki, w ostateczności, z racji dobrych prognoz pogody zakładałem spanie pod chmurką.

Obrazek

Na drugi dzień zszedłem przez Sedlo Banovo do przełęczy Sedlo Zbojska rozdzielającą pasmo Veporskich Vrchów i Murańskiej Planiny.

Obrazek

Szedłem dalej Rudną Magistralą, doszedłem , teraz nie pamiętam, ale chyba do przysiółka Kucalach, gdzie zakładałem kolejny nocleg. Jako, że nie miałem namiotu, zacząłem szwendać się po przysiółku w poszukiwaniu jakiejś zapomnianej szopy lub stodoły. Poszukiwania zostały szybko zwieńczone sukcesem, znalazłem szopę, do której wbiłem sie na noc (szkoda, że nie mam zdjęcia). W szopie było pełno gratów, którymi zadowoliłby się nie jeden skansen regionalny, sprzęty do pszczelarstwa, drewniane narzędzia ogrodnicze, itp.
Na trzeci dzień przed szopą (przysiółek jest położony na znacznej wysokości) miałem przepiękny widok na góry, po których maszerując za chwilę (przez Fabovą Holę) będę odpokutowywał wszystkie moje grzechy.

Obrazek

Mniej więcej na takich zejściach i podejściach analizowałem, czy nie jest wskazane, aby przed kolejną wyprawą w góry powinienem udać się do poradni psychiatrycznej. :evil:

Obrazek

Na szlaku nie spotkałem żywej duszy, Bieszczady chowają się pod względem dzikości. Dalej szedłem wzniesieniami po prawej stronie, oczywiście uprzednio wzszedłszy w dolinę.

Obrazek

Po drodze kolejna szopka, uwzględniona w planach noclegowych (szopka jest zaznaczona na mapie, przy czerwonym szlaku pomiędzy Sedlo Burda a Sivakova). Ale, ponieważ byłem dosyć wcześnie, poszedłem dalej w ciemno, zakładawszy, że w ostateczności wrócę do tej chatki.

Obrazek

To chyba będzie Sivakova

Obrazek

Dotarłem do połoniny Nizna Klakova , gdzie wg mapy miała być Utulna Turisticka pod Klakiem (Klaków na Słowacji jest jak u nas Jaworzyn).

Obrazek

Utulna okazała się być bardzo przyjemnym schronem turystycznym, przystosowanym do spania, w środku była wewnętrzna ściana, za którą była regularna izba z drewnianą podłogą. Zdecydowałem sie w niej pozostać na noc. I była to słuszna decyzja, bo za chwilę przyszła burza i rozpętało się piekło. Burza trwała całą noc do rana, pioruny waliły w okoliczne drzewa, tak więc wiele nie pospałem :-( . Nazajutrz kolejny dzien pięknej pogody, z rana przywitali mnie słowaccy turyści, którzy zasuwali od świtu. Kruca bomba, ale wtedy byłem chudzielcem :-)

Obrazek

Niestety. albo stety, to był ostatni dzień wyprawy, i zszedłem do Murania, gdzie usiłowałem złapać stopa na Poprad i wracać do domu. Stopa nie dane mi było złapać, nikt nie chciał zabrać takiego oszołoma jak ja, tak więc z braku laku poszedłem do kościoła na słowacką mszę, potem do karczmy na integracyjnego browara z autochtonami, a w południe pojechałem autobusem do Popradu, gdzie zapakowałem się do pociągu.

Obrazek

Na tej wyprawie złożyłem sobie solenne postanowienie, że to była ostatnia w moim życiorysie wyprawa, podczas której targam plecak ważący ponad 15 kg. I w tym postanowieniu trwam już 6 lat do dzisiaj.
Informacje praktyczne, jakbyście planowali tam jechać:
- zapomnijcie o sklepach, schroniskach i pensjonach,
- na grzbietach zapomnijcie o źródełkach
- trzeba mapy nr 134 Veporskie Vrchy i 135 Stolickie Vrchy
- lud miejscowy jest serdeczny i życzliwy.
Pozdrawiam.

: 13-03-2012 07:34
autor: ecowarrior
No niech Cię Michał :D
Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę ale właśnie opracowałeś mi plan wyprawy :D
Te szałasy, schrony, dzikość natury, znikoma ilość turystów to po prostu majstersztyk!
Mam tylko jedno solidne zastrzeżenie - musisz nie mieć sumienia aby przez tak długi okres czasu chować przed nami takową perełkę...

Re: Veporskie Vrchy i Murańska Planina (Słowacja 2006)

: 13-03-2012 09:34
autor: Ariel Ciechański
Michał pisze:Ta lokomotywa powinna być znana w Polsce, występowała jako Lxd2.


Bo to jest Michale lokomotywa z Polski - Lxd2-302 ex Cukrownia Tuczno, ex PKP WMD Zbiersk.

: 13-03-2012 09:35
autor: Ariel Ciechański
ecowarrior pisze:No niech Cię Michał :D
Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę ale właśnie opracowałeś mi plan wyprawy :D


Andrzeju, ja od dwóch lat się tam wybieram ;-).

Re: Veporskie Vrchy i Murańska Planina (Słowacja 2006)

: 13-03-2012 09:55
autor: buba1
Fajne tereny.. cisza spokoj, te chatki.. tylko ten brak zrodelek na grzbietach to masakra jakas...

Michał pisze:Z Ciernego Balogu, po wypiciu kilku browarów na festynie pojechałem autostopem w wersji folkowej do miejscowości Dobroć, gdzie gruzawik wywiózł mnie na wyrąb drewna w lesie, ku mojej wielkiej uciesze, bo tyle zaoszczędziłem wchodzenia pod górę.
.


takie chodzenie po gorach to ja lubie!!! :D :D

Michał pisze:[gdzie usiłowałem złapać stopa na Poprad i wracać do domu. Stopa nie dane mi było złapać, nikt nie chciał zabrać takiego oszołoma jak ja, .


uffff, to nie tylko ja mam taki odrazajacy wyglad ze mnie nie chca brac na stopa... :lol: .

Michał pisze:Na tej wyprawie złożyłem sobie solenne postanowienie, że to była ostatnia w moim życiorysie wyprawa, podczas której targam plecak ważący ponad 15 kg. I w tym postanowieniu trwam już 6 lat do dzisiaj. .


a moze by wystarczylo chodzic 3 razy wolniej i 5 razy czesciej odpoczywac? :D

: 13-03-2012 11:00
autor: Pudelek
Michale, to gdzie tam uzupełniałeś wodę, skoro z nią tak krucho? gdzieś w dole można było? a jak oznaczenie szlaków? (z drugiej strony do tej pory mogły one zarosnąć sporo)

Eco - jest jeden duży minus - ciężko będzie targać tyle piwska na tyle dni :D

Re: Veporskie Vrchy i Murańska Planina (Słowacja 2006)

: 13-03-2012 11:40
autor: ecowarrior
buba1 pisze:
Michał pisze:[gdzie usiłowałem złapać stopa na Poprad i wracać do domu. Stopa nie dane mi było złapać, nikt nie chciał zabrać takiego oszołoma jak ja, .

uffff, to nie tylko ja mam taki odrazajacy wyglad ze mnie nie chca brac na stopa... :lol: .

Nie wiem w czym rzecz, jak mozna pomijac tak pozytywne gemby jak Wasze :) Buba, Michał - radzę zgłosić się na rychłe korepetycje do Izy...

Pudelek pisze:Eco - jest jeden duży minus - ciężko będzie targać tyle piwska na tyle dni :D

To potargamy gorzałe :wink:

Re: Veporskie Vrchy i Murańska Planina (Słowacja 2006)

: 13-03-2012 12:19
autor: Pudelek
ecowarrior pisze:
Pudelek pisze:Eco - jest jeden duży minus - ciężko będzie targać tyle piwska na tyle dni :D

To potargamy gorzałe :wink:


byle nie ocet :D

: 13-03-2012 12:35
autor: ecowarrior
tfuuu!! nie uwierzysz, ale dziś, stojąc na stacji pkp, właśnie o nim sobie myślałem. Moje mocne postanowienie poprawy zakłada dopłatę parę euro i zainwestowanie w gustowniejsze napitki...

: 13-03-2012 12:45
autor: Michał
ecowarrior pisze:No niech Cię Michał :D
Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę ale właśnie opracowałeś mi plan wyprawy :D


Spoko, możesz zrobić sobie wycieczkę na 4-5 dni, od Bańskiej B, grzbietem Polany, dalej tak jak ja szedłem, aż do Czervenej Skaly.
Mapy pożyczę Ci, szkoda wywalać kasę, bo trzeba aż 4 arkusze.

ecowarrior pisze:Te szałasy, schrony, dzikość natury, znikoma ilość turystów to po prostu majstersztyk!


Bo cała stonka wali na północ, w Niżne Tatry.

ecowarrior pisze:Mam tylko jedno solidne zastrzeżenie - musisz nie mieć sumienia aby przez tak długi okres czasu chować przed nami takową perełkę...


Jakbyś mi nie powiedział w pociągu, to dalej kisiło by się na twardym dysku :lol:

Re: Veporskie Vrchy i Murańska Planina (Słowacja 2006)

: 13-03-2012 12:47
autor: Michał
Ariel Ciechański pisze:
Michał pisze:Ta lokomotywa powinna być znana w Polsce, występowała jako Lxd2.


Bo to jest Michale lokomotywa z Polski - Lxd2-302 ex Cukrownia Tuczno, ex PKP WMD Zbiersk.


No właśnie tabliczka z numerem serii dziwnie podobna była do tabliczek na taborze PKP :lol:

: 13-03-2012 12:52
autor: Michał
buba1 pisze:Fajne tereny.. cisza spokoj, te chatki.. tylko ten brak zrodelek na grzbietach to masakra jakas...


Pudelek pisze:Michale, to gdzie tam uzupełniałeś wodę, skoro z nią tak krucho? gdzieś w dole można było? a jak oznaczenie szlaków? (z drugiej strony do tej pory mogły one zarosnąć sporo)

Eco - jest jeden duży minus - ciężko będzie targać tyle piwska na tyle dni :D


Tzn z wodą nie jest tak tragicznie, bo jest w dolinach. A szlak ma to do siebie, że (niestety) nie ciągnie się cały czas grzbietem (góry stanowią indywidualne masywy, w przeciwieństwie do naszych np Beskidu Żywieckiego) i co jakiś czas schodzi się w dolinę lub przełęcz. Tyle, że trzeba nosić butelki :-(
Przy chatkach turystycznych jest woda.
Z browarem, to właśnie chciałem Wam zaproponować moje rozwiązanie, tzn nosiłem rozweselacze skondensowane w postaci Tużemskiego Umu :lol: i dolewałem do herbaty.

: 13-03-2012 12:58
autor: Michał
Pudelek pisze:Michale, a jak oznaczenie szlaków? (z drugiej strony do tej pory mogły one zarosnąć sporo)


Bardzo dobrze utrzymane oznakowanie, szlaki w przeważającej części prowadzą drogami leśnymi, i nie trzeba przedzierać się przez krzaki.
Wogóle to zapomniałem napisać, Murańska Planina to park narodowy. Czego nie widać w realu, z wycinką drewna jadą równo.
Inna sprawa, że od 2006 r mogło sie wiele zmienić, ponieważ były znaczne zniszczenia w drzewostanie (wiatrołomy) i np drogi leśne mogą być zryte ciągnikami, a oznakowania brak, bo wycięli drzewa. Trzeba by popytać się na jakimś słowackim forum dyskusyjnym.

: 13-03-2012 13:31
autor: Pudelek
Michał pisze: i co jakiś czas schodzi się w dolinę lub przełęcz. Tyle, że trzeba nosić butelki :-(


od razu mi się przypomniało masakryczne zejście na przełęcz Priehyba w Niżnych - w upale, smrodzie rozkładającej się padliny, potężnym zmęczeniu i jeszcze resztce wody. Na szczęście na przełęczy był strumień, miałem ochotę wskoczyć do niego i pływać między kamieniami :)

Re: Veporskie Vrchy i Murańska Planina (Słowacja 2006)

: 13-03-2012 20:48
autor: buba1
ecowarrior pisze:[ radzę zgłosić się na rychłe korepetycje do Izy...



taaaaaa...Iza w ramach pierwszej lekcji poleci zapakowac sie na dwa tygodnie w plecak 40 litrow tak zeby namiot i karimata byly srodku...