Wiekowym szynobusem i rowerem po Pojezierzu Drawskim
: 24-04-2012 01:02
Kolejna eskapada z serii "Żegnamy starą kolej" + wycieczka rowerowa po Pojezierzu Drawskim. Tym razem żegnaliśmy, na imprezie Jarka Woźnego, szynobusy SA110, które przez 40 lat obciążały budżet Deutscher Bundestag, a u schyłku swojej kariery służyły pod banderą zachodniopomorskich Przewozów Regionalnych, potem dodatkowo objechałem rowerem okolice Drawska Pomorskiego
Jako, że tradycją na forum sudeckim stało się umieszczanie w relacjach zdjęć z dojazdu pociągami, przyłączę się do tej tradycji. Mój rower w bonanzie InterRegio Mamry.
W Kołobrzegu rzadki przypadek lokomotywy 401Da na torach PLK, tutaj maszyna z bocznicy prywatnej firmy, na prośbę InterCity wykonywała manewry składami TLK.
Z cyklu: Ciekawe znaki
Zaślubiny roweru z morzem. No cóż, romantyczny zachód słońca to nie był.
Nazajutrz , skoro świt, rozpoczęła się impreza- przejazd SA110 do Drawska, Złocieńca, i odchodzące w niepamięć żelazne szlaki.
Silnik naszego wehikułu czasu.
W pojeździe zachowały się unikatowe oryginalne akcesoria
Pierwszy tzw fotostop. Wjechaliśmy na ogryzek linii do Połczyna Zdroju. Linia odeszła w zapomnienie, ale pozostał czynny odcinek do Smardzka ze względów na dostawy paliwa na lotnisko wojskowe.
Pan maszynista naszego wiekowego szynobusa.
Ciekawe pouczenie w kabinie maszynisty
W Smardzku czekały na nas czworonożne miłośniczki kolei.
Tworzymy historię. Dalej do Połczyna już się nie zajedzie.
Stacyjka w Smardzku.
W Runowie Pomorskim powitała nas piękna pogoda, która towarzyszyła do końca tego dnia.
Dawna obrotnica
Pejzaż stacji w Runowie z wieżą wodną w tle.
A to już na linii z Runowa do Szczecinka.
Kolejne wieże wodna, tym razem w Drawsku (zapewne spece od fotografii zjadą mnie, że wieże walą się na siebie, ale trudno
)
Wjechaliśmy do Drawska, gdzie powitał nas odremontowany nakładem miasta budynek dworca. W poczekalni mieści się informacja turystyczna i straż miejska.
Kolejna stacyjka: Złocieniec, który dla nas będzie węzłem na imprezowych szlakach.
Złocienieckie kolejowe wieże wodne.
Czaplinek, tym razem tylko z jedną wieżą wodną.
Prawda, że takie niezelektryfikowane szlaki ze starymi liniami teletechnicznymi mają swój urok? A'propos, zdjęcie wykonane w miejscu, do którego mam sentyment, nieopodal mieści się półdzikie pole biwakowe, na którym kilka lat temu bazowałem.
Gdzieś w polu
W Złocieńcu wjechaliśmy na inny ogryzek linii do Połczyna, obecnie przekwalifikowany na ścieżkę rowerową, pozostał jednak czynny fragment do jednostki wojskowej w Grotnikach.
Oto, co można zrobić z nieczynnej stacji trafo.
Pięć przykazań każdego elektryka
Wracamy do Złocieńca...
...z którego pojechaliśmy kolejną zapomnianą linią do Wierzchowa, gdzie mieściła się baza torowa, oraz nadal jest zakład karny. Za wieżą strażniczą są obiekty godne uwagi eksploratorów ruin przemysłowych.
Tym razem jedziemy linią do Kalisza Pomorskiego, jedną z wielu tego dnia, którą uchroniły przed zagładą stacjonujące jednostki wojskowe.
No, dalej jechać już się nie da
Szyny przed nami...
...i po nas
Dojechaliśmy do miejsca, w którym przed czterema laty nastąpiła katastrofa samolotu wojskowego CASA.
W Złocieńcu odkryłem tor zgrzany z pokaźnej kolekcji zabytkowych szyn
Złocieniecka majestatyczna kształtowa tarcza manewrowa.
Wracamy do Runowa.
W Runowie impreza dobiegła końca, opuściłem szynobus, i dalej rozpocząłem rowerowy etap wyprawy.
Zabytkowy szachulcowy kościółek w Przytoniu
Tego dnia zachód słońca zrehabilitował się.
Nazajutrz dzień upłynie pod znakiem militarnym. Tak na marginesie, to mało kto wie, że w Drawsku są dwa schroniska młodzieżowe, z jednego z nich korzystałem.
Drawa: rzeka- symbol Pojezierza Drawskiego.
Mielenko Drawskie.
Uwaga! Wojna!
Tu pisze o wchodzeniu, ale nic o wjeżdżaniu rowerem
Zatem nie omieszkałem wjechać na słynny Poligon Drawski, na którym ćwiczą wojska NATO.
Tak na serio, bo mimo wszystko życie jest mi miłe, to puściłem się kilkoma legalnymi drogami sąsiadującymi z poligonem.
Spróbowałem swoich sił na drodze poligonowej
Mogłem też okopać rower jak czołg, a sam zamieszkać w ziemiance
Ostatecznie zrezygnowałem z militarnych ekscesów, i przyjemną leśną drogą wróciłem do Drawska.
Następnego dnia miałem w planie dopełnić tytułowego pojezierza i objechać jeziora. Ale pogoda wybitnie nie chciała ze mną współpracować. Nie mając o to do niej żalu, gdyż w końcu to jest kwiecień, zaopatrzyłem się w informacji turystycznej w mapy, i z mocnym postanowieniem powrotu w te piękne okolice zwinąłem się do domu.
Jako, że tradycją na forum sudeckim stało się umieszczanie w relacjach zdjęć z dojazdu pociągami, przyłączę się do tej tradycji. Mój rower w bonanzie InterRegio Mamry.
W Kołobrzegu rzadki przypadek lokomotywy 401Da na torach PLK, tutaj maszyna z bocznicy prywatnej firmy, na prośbę InterCity wykonywała manewry składami TLK.
Z cyklu: Ciekawe znaki
Zaślubiny roweru z morzem. No cóż, romantyczny zachód słońca to nie był.
Nazajutrz , skoro świt, rozpoczęła się impreza- przejazd SA110 do Drawska, Złocieńca, i odchodzące w niepamięć żelazne szlaki.
Silnik naszego wehikułu czasu.
W pojeździe zachowały się unikatowe oryginalne akcesoria
Pierwszy tzw fotostop. Wjechaliśmy na ogryzek linii do Połczyna Zdroju. Linia odeszła w zapomnienie, ale pozostał czynny odcinek do Smardzka ze względów na dostawy paliwa na lotnisko wojskowe.
Pan maszynista naszego wiekowego szynobusa.
Ciekawe pouczenie w kabinie maszynisty
W Smardzku czekały na nas czworonożne miłośniczki kolei.
Tworzymy historię. Dalej do Połczyna już się nie zajedzie.
Stacyjka w Smardzku.
W Runowie Pomorskim powitała nas piękna pogoda, która towarzyszyła do końca tego dnia.
Dawna obrotnica
Pejzaż stacji w Runowie z wieżą wodną w tle.
A to już na linii z Runowa do Szczecinka.
Kolejne wieże wodna, tym razem w Drawsku (zapewne spece od fotografii zjadą mnie, że wieże walą się na siebie, ale trudno
Wjechaliśmy do Drawska, gdzie powitał nas odremontowany nakładem miasta budynek dworca. W poczekalni mieści się informacja turystyczna i straż miejska.
Kolejna stacyjka: Złocieniec, który dla nas będzie węzłem na imprezowych szlakach.
Złocienieckie kolejowe wieże wodne.
Czaplinek, tym razem tylko z jedną wieżą wodną.
Prawda, że takie niezelektryfikowane szlaki ze starymi liniami teletechnicznymi mają swój urok? A'propos, zdjęcie wykonane w miejscu, do którego mam sentyment, nieopodal mieści się półdzikie pole biwakowe, na którym kilka lat temu bazowałem.
Gdzieś w polu
W Złocieńcu wjechaliśmy na inny ogryzek linii do Połczyna, obecnie przekwalifikowany na ścieżkę rowerową, pozostał jednak czynny fragment do jednostki wojskowej w Grotnikach.
Oto, co można zrobić z nieczynnej stacji trafo.
Pięć przykazań każdego elektryka
Wracamy do Złocieńca...
...z którego pojechaliśmy kolejną zapomnianą linią do Wierzchowa, gdzie mieściła się baza torowa, oraz nadal jest zakład karny. Za wieżą strażniczą są obiekty godne uwagi eksploratorów ruin przemysłowych.
Tym razem jedziemy linią do Kalisza Pomorskiego, jedną z wielu tego dnia, którą uchroniły przed zagładą stacjonujące jednostki wojskowe.
No, dalej jechać już się nie da
Szyny przed nami...
...i po nas
Dojechaliśmy do miejsca, w którym przed czterema laty nastąpiła katastrofa samolotu wojskowego CASA.
W Złocieńcu odkryłem tor zgrzany z pokaźnej kolekcji zabytkowych szyn
Złocieniecka majestatyczna kształtowa tarcza manewrowa.
Wracamy do Runowa.
W Runowie impreza dobiegła końca, opuściłem szynobus, i dalej rozpocząłem rowerowy etap wyprawy.
Zabytkowy szachulcowy kościółek w Przytoniu
Tego dnia zachód słońca zrehabilitował się.
Nazajutrz dzień upłynie pod znakiem militarnym. Tak na marginesie, to mało kto wie, że w Drawsku są dwa schroniska młodzieżowe, z jednego z nich korzystałem.
Drawa: rzeka- symbol Pojezierza Drawskiego.
Mielenko Drawskie.
Uwaga! Wojna!
Tu pisze o wchodzeniu, ale nic o wjeżdżaniu rowerem
Spróbowałem swoich sił na drodze poligonowej
Mogłem też okopać rower jak czołg, a sam zamieszkać w ziemiance
Ostatecznie zrezygnowałem z militarnych ekscesów, i przyjemną leśną drogą wróciłem do Drawska.
Następnego dnia miałem w planie dopełnić tytułowego pojezierza i objechać jeziora. Ale pogoda wybitnie nie chciała ze mną współpracować. Nie mając o to do niej żalu, gdyż w końcu to jest kwiecień, zaopatrzyłem się w informacji turystycznej w mapy, i z mocnym postanowieniem powrotu w te piękne okolice zwinąłem się do domu.