Rowerem po ROWie
: 10-07-2012 22:54
Kolejna niedzielna wyprawa z cyklu "bez konkretnego planu, gdzie popadnie". Nie miałem lepszego pomysłu na zatytułowanie wycieczki, więc wymyśliłem "rowerem po ROWie, od Rybnickiego Okręgu Węglowego- obecnie nazwa regionu chyba odchodzi do lamusa. Rankiem wpakowałem się do pierwszego pociągu do Raciborza...
Przemyślenia na dawnej stacji w Azotach...
...i wysiadłem w Kuźni Raciborskiej, skąd pojechałem leśną "drogą pod napięciem" do przysiółka Wildek.
W Wildku jest zabytkowa leśniczówka.
Z Widlka dotarłem do Rudy Kozielskiej, nad malowniczą rzeczkę Ruda z przystanią kajakową.
...Którą odbywają się spływy kajakowe.
Sprawdzałem, czy rowerem można też pływać...za pomocą znalezionego na brzegu wiosła
Rudy- usiłowałem znaleźć dawny szpitalik Rogera, który na mapach jest błędnie zaznaczony. Mapa wywiodła mnie na osiedle domków jednorodzinnych, na których chyba panowała epidemia dżumy, bo nikogo nie było, i nawet nie mogłem zasięgnąć informacji. Na szczęście nadjechał turysta- cyklista z Raciborza, który zaprowadził mnie do szpitalika, okazał się nim budynek w centrum Rud, w którym mieści się zarząd parku krajobrazowego.
Rudy- jedyna w okolicy drewniana chata, w której mieszkańcy urządzili prywatne muzeum mitologii, z zastrzeżeniem, że zwiedzanie tylko dla grup zorganizowanych.
Rudy- też jakiś zabytkowy budynek.
Rudy- najważniejszy obiekt, z którego Rudy słyną, klasztor cystersów. Temat opactwa cystersów w Rudach był wałkowany na wycieczkach rowerowych wielokrotnie, więc ograniczyłem się do jednego pośpiesznego zdjęcia.
Z cyklu "ciekawe znaki drogowe"
W skansenie kolejki wąskotorowej wolontariusze- entuzjaści kolei szykowali się na niedzielny najazd gości - mieszkańców Rybnika i okolic. Dym na dalszym planie pochodzi z rozpalanego parowozu.
Zabytkowy dwór w Rybniku- Stodoły.
Nad Rudą spotkały się trzy pasje: rower, jazda konno i kajaki.
Zalew Rybnicki. Niestety, zawiodłem się, bo uwzględniłem w planach kąpiel (a było +33 C upału), tymczasem okazało się, że nie można się kąpać- raz że zakaz, a dwa, że biologiczna zawartość wody zdecydowanie nie zachęcała do kąpieli.
Zbiornik służy jako magazyn wody obiegowej widocznej elektrowni, dzięki czemu w zimie nie zamarza.
Tama na Zalewie Rybnickim. Fachowo nazywa się "zapora czołowa zbiornika technologicznego wody Elektrowni Rybnik SA". W okresie letnim i porze dziennej zapora jest udostępniana turystom. Niepowtarzalny przypadek szlaku rowerowego na terenie czynnego obiektu przemysłowego. Co ciekawe, ochroniarze nie interweniowali podczas robienia zdjęcia, co też jest pozytywnym wyłomem od ogólnej tendencji (ponownego) wprowadzania zakazów fotografowania.
Pejzaż jak na Suwalszczyźnie lub Podlasiu...
...jednak rzut okiem w bok nie pozwala zapomnieć, że jesteśmy na industrialnym Śląsku
Wilcza. Neogotycki pałac z XIX w.
Wilcza. Dawny dom ludowy i gospoda.
Wilcza. Kościółek z 1755 r. zbudowany przez cieślę Jakuba Sedlaczka z Gliwic.
Wilcza, Kamień graniczny z 1833 r (?). Tutaj ukłon w stronę Pudelka, który może wie więcej na temat granic w okolicach Gliwic.
Rybnik- Kamień. Też jakaś zabytkowa chałupa, w środku orientalny ośrodek związany z medytacją.
Czerwionka- Leszczyny. W tym sennym mieście przykopalnianych osiedli - blokowisk odkryłem pasmanterię o wdzięcznej nazwie Kneflik ( po śląsku guzik)
Stare Leszczyny. Kolejny pałac z XIX w.
Bełk. W XVIII wieku chyba seryjnie stawiano drewniane kościoły, ten pochodzi z 1753 r. Obecnie nieczynny.
Palowice, klasycystyczny dwór z pierwszej połowy XIX w.
Palowice. Ten sympatyczny kościółek jest znacznie starszy niż poprzednie i został przeniesiony z Leszczyn.
Tak na koniec wyprawy, żeby znowu nie zapomnieć o czarnym Śląsku...
Ostatecznie wycieczkę zakończyłem po przejechaniu równych 100 km w Suszcu, skąd powróciłem do domu jednym z (tylko) dwóch pociągów kursujących w ciągu doby na trasie Pszczyna- Żory. Na fotce "mój" interregio Szyndzielnia.

Przemyślenia na dawnej stacji w Azotach...
...i wysiadłem w Kuźni Raciborskiej, skąd pojechałem leśną "drogą pod napięciem" do przysiółka Wildek.
W Wildku jest zabytkowa leśniczówka.
Z Widlka dotarłem do Rudy Kozielskiej, nad malowniczą rzeczkę Ruda z przystanią kajakową.
...Którą odbywają się spływy kajakowe.
Sprawdzałem, czy rowerem można też pływać...za pomocą znalezionego na brzegu wiosła
Rudy- usiłowałem znaleźć dawny szpitalik Rogera, który na mapach jest błędnie zaznaczony. Mapa wywiodła mnie na osiedle domków jednorodzinnych, na których chyba panowała epidemia dżumy, bo nikogo nie było, i nawet nie mogłem zasięgnąć informacji. Na szczęście nadjechał turysta- cyklista z Raciborza, który zaprowadził mnie do szpitalika, okazał się nim budynek w centrum Rud, w którym mieści się zarząd parku krajobrazowego.
Rudy- jedyna w okolicy drewniana chata, w której mieszkańcy urządzili prywatne muzeum mitologii, z zastrzeżeniem, że zwiedzanie tylko dla grup zorganizowanych.
Rudy- też jakiś zabytkowy budynek.
Rudy- najważniejszy obiekt, z którego Rudy słyną, klasztor cystersów. Temat opactwa cystersów w Rudach był wałkowany na wycieczkach rowerowych wielokrotnie, więc ograniczyłem się do jednego pośpiesznego zdjęcia.
Z cyklu "ciekawe znaki drogowe"
W skansenie kolejki wąskotorowej wolontariusze- entuzjaści kolei szykowali się na niedzielny najazd gości - mieszkańców Rybnika i okolic. Dym na dalszym planie pochodzi z rozpalanego parowozu.
Zabytkowy dwór w Rybniku- Stodoły.
Nad Rudą spotkały się trzy pasje: rower, jazda konno i kajaki.
Zalew Rybnicki. Niestety, zawiodłem się, bo uwzględniłem w planach kąpiel (a było +33 C upału), tymczasem okazało się, że nie można się kąpać- raz że zakaz, a dwa, że biologiczna zawartość wody zdecydowanie nie zachęcała do kąpieli.
Zbiornik służy jako magazyn wody obiegowej widocznej elektrowni, dzięki czemu w zimie nie zamarza.
Tama na Zalewie Rybnickim. Fachowo nazywa się "zapora czołowa zbiornika technologicznego wody Elektrowni Rybnik SA". W okresie letnim i porze dziennej zapora jest udostępniana turystom. Niepowtarzalny przypadek szlaku rowerowego na terenie czynnego obiektu przemysłowego. Co ciekawe, ochroniarze nie interweniowali podczas robienia zdjęcia, co też jest pozytywnym wyłomem od ogólnej tendencji (ponownego) wprowadzania zakazów fotografowania.
Pejzaż jak na Suwalszczyźnie lub Podlasiu...
...jednak rzut okiem w bok nie pozwala zapomnieć, że jesteśmy na industrialnym Śląsku
Wilcza. Neogotycki pałac z XIX w.
Wilcza. Dawny dom ludowy i gospoda.
Wilcza. Kościółek z 1755 r. zbudowany przez cieślę Jakuba Sedlaczka z Gliwic.
Wilcza, Kamień graniczny z 1833 r (?). Tutaj ukłon w stronę Pudelka, który może wie więcej na temat granic w okolicach Gliwic.
Rybnik- Kamień. Też jakaś zabytkowa chałupa, w środku orientalny ośrodek związany z medytacją.
Czerwionka- Leszczyny. W tym sennym mieście przykopalnianych osiedli - blokowisk odkryłem pasmanterię o wdzięcznej nazwie Kneflik ( po śląsku guzik)
Stare Leszczyny. Kolejny pałac z XIX w.
Bełk. W XVIII wieku chyba seryjnie stawiano drewniane kościoły, ten pochodzi z 1753 r. Obecnie nieczynny.
Palowice, klasycystyczny dwór z pierwszej połowy XIX w.
Palowice. Ten sympatyczny kościółek jest znacznie starszy niż poprzednie i został przeniesiony z Leszczyn.
Tak na koniec wyprawy, żeby znowu nie zapomnieć o czarnym Śląsku...
Ostatecznie wycieczkę zakończyłem po przejechaniu równych 100 km w Suszcu, skąd powróciłem do domu jednym z (tylko) dwóch pociągów kursujących w ciągu doby na trasie Pszczyna- Żory. Na fotce "mój" interregio Szyndzielnia.