Mała Fatra, styczeń 2013r - fotorelacja

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2400
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Mała Fatra, styczeń 2013r - fotorelacja

Postautor: Satan » 02-02-2013 15:44

Tym razem wybór miejsca na urlop zimowy padł na Małą Fatrę. Niewiele jest zimowych relacji z tego pasma, toteż postanowiłem się z nim pomierzyć. Plany przy gdańskim biurku były oczywiście ambitne, ale życie i warunki na szlakach oczywiście sprowadziły mnie do odpowiedniego poziomu. :P
Generalnie na szlakach pieszych zupełne pustki, oprócz jedzenia i picia, trzeba zaopatrzyć się w dużo samozaparcia i motywacji do samotnego przecierania szlaków.
A przecierać miałem co, bo trafiłem na serię opadów: najpierw deszczu, a potem śniegu…miałem też swoje „okno pogodowe”, więc coś tam widziałem. :mrgreen:

Zapraszam do relacji i na garść skanów:

Na początek ambitnie. Stoh (1607mnpm). Furmankę zostawiam na parkingu w Stefanovej i ruszam na Przeł. Medziholie (1185mnpm).
Na początku jeszcze jako takie widoki, tutaj Sokolie i Baraniarki, na tej rozległej przełęczy pośrodku będę w kolejnych dniach.

Obrazek


Niestety pogoda robi się jeszcze gorsza, w styczniu, w Małej Fatrze, na wys ok. 1100mnpm zaczyna padać…deszcz (padał nawet na Stohu). :cry:
Na przełęczy jest skromna wiatka, ale deszcz zacina prawie w poprzek, z widoków na Veľký Rozsutec oczywiście nici.

Obrazek


Nic to, powiedziałem „A”, to trzeba rzec i „B”. Wdrapuję się na cielsko Stoha północno-wschodnim „filarem”. Śnieg, to właściwie mokra breja, ale dość szybko wychodzę ponad granicę lasu. Rozglądam się i widzę, że szlakiem „coś” szło… :shock:
Kto mi rozszyfruje te tropy? :mrgreen:

Obrazek


Widoki ze Stoha są już legendarne, ja jednak musiałem zadowolić się spacerem „od tyczki, do tyczki”

Obrazek


No cóż, bylimy na Stoh’u :mrgreen:

Obrazek


Zastanawiam się co robić, schodzić po własnych śladach – wariant bezpieczny, czy bawić się w pętle i ruszyć w kierunku Południowego Grunia. Po 2osek wahania wybieram wariant nr II.
Szybko zbiegam na Stohove Sedlo (1230mnpm) i teraz wg mapy mam 45min na podejście na Południowy Gruń (1460mnpm). Łapie mnie kryzys, idzie mi strasznie wolno. Wiem, że dojdę, ale podejście jest upiorne. Pod koniec są takie typowe garby, gdzie można rzec – „widzę szczyt, a dalej zaszczyt za zaszczytem”, gdy wydaje mi się, że to musi być już, robi się kolejny garb…w końcu jednak widzę typowy żółty słupek z czerwonym daszkiem.
Ze szczytu z nową energią zbiegam do schroniska Chaty na Gruni. Tutaj zestaw regeneracyjny: czesnackova i 0,5l Kofoli.

Obrazek


Jestem cały mokry, ale to był dobry dzień, ogólnie 1200m przewyższenia i pierwsze moje wejście na Stoha.


W nocy zamiast deszcze zaczął sypać śnieg. Postanowiłem udać się na spacer do Schroniska pod Suchym, szlak zaczynam w Varinie. Wg mapy ok. 2,5 – 3h i będę spijał kolejne pół litra zacnego trunku w schronie…
Na szlaku kompletne pustki, pod nogami świeżutki śnieg, a pod spodem lukier z poprzednich dni.

Obrazek


Wydaje mi się, że tempo mam dobre, ale na północnych stokach Jedloviny, tam gdzie biegnie zielony szlak z Varina, las jest przeorany pod potężne stokówki. Kilka razy gubię szlak, we wszechobecnej bieli i braku jakiejkolwiek ścieżki, trudno jest go odszukać.

Obrazek


Kilka razy jednak się udaję, więc pełznę dalej. W zimowym lesie jest naprawdę super.

Obrazek


Niestety, za którymś tam razem, gdy kolejny raz gubię szlak na łysym stoku, odpuszczam sobie, jestem już grubo po czasie…cóż nie często zdarzało mi się zawracać na górskim szlaku. :cry:

Obrazek


Nie mam schroniska, nie mam pieczątki, nie mam Kofoli, mam za to fotę do Facebook’a, chociaż nie mam Facebook’a :mrgreen:

Obrazek


Na pocieszenie znajduje fajne miejsce na „cup of tea”. :wink:

Obrazek


Cały czas sypie, w nocy również. Rankiem jestem trochę zniechęcony, jadę do Doliny Vratnej, w planach były Baraniarky i Krivarskie, ale już wiem, że nic z tego.
Na miejscu trafiam na zawody w narciarstwie zjazdowym. Fajna sprawa, mam pretekst aby nigdzie nie iść. Jestem zaskoczony rozmachem i ilością zawodniczek.

Obrazek


Są dziewczyny z Polski, Słowacji, Rosji, Węgier, Ukrainy, Serbii, Bośni i Hercegowiny…

Obrazek


…Estonii, Czarnogóry, Bułgarii, Holandii, a nawet jedna z Australii

Obrazek


Ostatecznie zwycięża Litwinka

Obrazek


Ja tymczasem bez entuzjazmu ruszam w kierunku przeł. Przysłop. Świeży puch tylko dla mnie.

Obrazek


W dobrym czasie jestem na przełęczy.

Obrazek


Jest tam wiatka, która daje mi możliwość, aby w ludzkich warunkach spożyć śniadanie. Wedle tablicy na szczyt Baraniarek jest 1h…ruszam! :D

Obrazek


Przełęcz powoli zostawiam poniżej, śniegu miejscami po uda, podejście strome, ale muszę przyznać, że szło mi się rewelacyjnie.

Obrazek


Kierunek marszu często wybieram intuicyjnie, śniegu od cholery, ale jest pięknie i to wszystko tylko dla mnie.

Obrazek


Na polanach podszczytowych za mgła majaczą Sokolie.

Obrazek


Szczyt osiągam, ku mojemu zdziwieniu po 70min, widoków nie ma, gdzieś tam widać Żitne i Kraviarskie.

Obrazek


Baraniarky (1270mnpm), szczyt może pomieścić tylko jedną osobę, dziewiczy śnieg, żywej duszy dookoła…czy tak czują się himalaiści? :mrgreen:

Obrazek


Dalej w kierunku Kraviarskich jest wcale przyjemna „grańka”, podchodzę, myślę i oczywiście, że…daję sobie spokój. :mrgreen:

Obrazek


Ranek dale mi długo wyczekiwaną nagrodę, waruny wydają się być w pytę. Najszybszym możliwym sposobem znajduję się na grani głównej.
Już Snilovskie Sedlo (1524mnpm) pokazuje mi jaki potencjał ma Mała Fatra. Patrzę sobie na swoje wczorajsze zmagania. Kravairskie (1380mnpm), z tyłu Baraniarky.

Obrazek


Sokolie (1171mnpm) w pełnej krasie.

Obrazek


Zerkam nieśmiało w stronę Rozsutców, jestem tu już 4 dzień i ani razu ich do tej pory nie widziałem. Są i mają się całkiem dobrze.

Obrazek


Co mamy dalej…? Są i Boboty (1086mnpm)

Obrazek


Tym razem Baraniarky w roli głównej.

Obrazek


Żeby nie było jednak za różowo, to z drugiej strony grani zaczynają się przelewać chmury, patrzę jak urzeczony na Dolinę Vratną i śpieszę na najwyższy szczyt pasma, Veľký Kriváň (1709mnpm).

Obrazek


Podczas podejścia jednak znów spacer „od tyczki do tyczki”, bo wszystko zakryte przez chmury. Tuż przed szczytem staje się jednak cud i mam, to po co tu przyjechałem. Zdobywam szczyt i pozostaje mi cieszyć się tym co dookoła. :mrgreen:

Obrazek


Ponad chmury daje radę wybijać się również Malý Kriváň (1671mnpm).

Obrazek


Z kolei po drugiej stronie na horyzoncie dumnie stoją Tatry.

Obrazek


Jest też Chleb (1646mnpm) i Hromove (1636mnpm)

Obrazek


Obrazek


Oprócz Małego Krivania, spod chmur wydostaje się także Pekelnik (1609mnpm)

Obrazek


Obrazek


I jeszcze raz masyw Małego Krivania z jego śnieżną granią.

Obrazek


Znaczna część głównej grani Małej Fatry: Snilovskie Sedlo, Chleb, Hromove, Południowy Gruń i Wielki Rozsutec.

Obrazek


Chleb i Tatarki

Obrazek


Przyszedł wreszcie czas na „Księcia” Małej Fatry - Veľký Rozsutec (1609mnpm)

Obrazek


Jest też jego „mniejszy brat”

Obrazek


Nie mogę się powstrzymać, aby nie zajrzeć ponownie, co tam w Tatarkach słychać. :wink:

Obrazek


Jako ostatni, powoli z chmur wyłania się mój pierwszy zdobyty szczyt na tym wyjeździe, Stoh.

Obrazek


Całe widowisko trwa ok. 30min, potem wszystko zasłaniają chmury i mam już taki swój standard na tym wyjeździe, w planach miałem Chleb i Hromove, ale ostatecznie ruszam na Chaty pod Chlebem.

Obrazek


W schronisku kapustova i 0,5l Kofoli, to co widziałem kilkadziesiąt minut temu, na długo zostanie w mojej pamięci. :D

Obrazek


Zima w górach jest piękna i odwrotnie, góry zimą są piękne.

Obrazek


Nagle dostaję jeszcze jedną nagrodę tego dnia, bo oto na 30sek odsłania mi się Wielki Krywań.

Obrazek


Południowe stoki Chleba

Obrazek


Wschodnie stoki Wielkiego Krivania, za kilka sekund zrobi się już zupełne mleko.

Obrazek


Ostatni dzień, to już w sumie przygotowania do odwrotu, tym bardziej ze pogoda znów taka sobie. Podziwiam wrota do Małej Fatry, czyli wąwóz Tiesňavy.

Obrazek


Potem ruszam na szlak wokół Terchovej do Doliny Obsivanka, miejsce tyle tajemnicze…

Obrazek


…co naprawdę urokliwe

Obrazek



No, to byłoby na tyle. Kto wytrwał, ten jest wielki… :mrgreen:


No koniec podaję aktualne ceny ze sklepu Coop:
Kofola oryginal i citron 2,0l – 1,19 euro
Kofola 0,5l – 0,75
Czekolada studencka – 2,05
Baton Margot (moj ulubiony) – 0,66
Ołomuński twarożek 100g – 1,30
Piwka – 0,50 – 0,60

Jednego dnia trafiłem na akcję Akcja, wówczas:
Czekolada studencka – 1,19
Baton Margot – 0,47
Ostatnio zmieniony 02-02-2013 18:36 przez Satan, łącznie zmieniany 1 raz.
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

vertigo
podróżnik
Posty: 124
Rejestracja: 27-11-2012 09:52
Lokalizacja: Kraków

Postautor: vertigo » 02-02-2013 17:43

Zacności wyprawa !! Takie zmagania z puchem, deszczem i mgłą przy pustych szlakach to przeżycie nie gorsze od wędrówki w mega pogodzie i przy cud - widokach, choć i tak tych ostatnich trochę Ci się przytrafiło.
Miałeś rakiety ?

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2400
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 02-02-2013 18:37

Tomek, tylko czyste wejścia bez rakiet i tlenu. :mrgreen:
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2341
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Re: Mała Fatra, styczeń 2013r - fotorelacja

Postautor: cezaryol » 02-02-2013 19:26

Satan pisze:No, to byłoby na tyle. Kto wytrwał, ten jest wielki… :mrgreen:

Kto wytrwał...
Albo relacja tak ciekawa, albo tak krótka, bo jak dla mnie zbyt szybko się skończyła :)

vertigo
podróżnik
Posty: 124
Rejestracja: 27-11-2012 09:52
Lokalizacja: Kraków

Postautor: vertigo » 02-02-2013 19:38

Satan pisze:Tomek, tylko czyste wejścia bez rakiet i tlenu. :mrgreen:


Myślisz, że ktoś Ci uwierzy ?? :mrgreen:

skiboy
obieżyświat
Posty: 604
Rejestracja: 02-10-2008 21:24
Lokalizacja: jelenia gora

Postautor: skiboy » 02-02-2013 20:03

Satan,ale dałeś czadu.Z buta po takim śniegu to wyzwanie,na dodatek jeszcze solo.Widoczki zimowe piękne.

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2400
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 02-02-2013 22:22

cezaryol pisze:Kto wytrwał...
Albo relacja tak ciekawa, albo tak krótka, bo jak dla mnie zbyt szybko się skończyła :)


No nie był to długi urlop, raptem 4,5 dnia w górach, opisałem jak potrafiłem. :D


skiboy pisze:Satan,ale dałeś czadu.Z buta po takim śniegu to wyzwanie,na dodatek jeszcze solo.Widoczki zimowe piękne.


Łażenie solo ma swe plus, ale też minusy, zaznałem obu. :wink:
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Waldi 449
podróżnik
Posty: 200
Rejestracja: 12-12-2009 22:24
Lokalizacja: Nowa Ruda

Postautor: Waldi 449 » 03-02-2013 10:27

Nie wiem czy dobrze zauważyłem że używałeś na buty raczki -jak się sprawują i jakie posiadasz bo akurat na nie sezon ????
Ostatnio zmieniony 03-02-2013 12:02 przez Waldi 449, łącznie zmieniany 1 raz.
życie jest piękne ale jest tylko jedno...

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2400
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 03-02-2013 11:37

Waldek, ja mam coś takiego:

-> http://www.kahtoola.com/microspikes.php

Bardzo polecam, co prawda teraz w Fatrze nie za wiele się przydały, ale 2 lata temu w Słowackim Raju, były nie do przeceniania:

-> http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=2623&start=0
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Wiolcia
podróżnik
Posty: 131
Rejestracja: 07-11-2010 15:33
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Wiolcia » 03-02-2013 13:04

Ech, warto było większość tych dni chodzić w mleku, by zobaczyć takie widoki w trakcie okna pogodowego... Super!
Pozdrawiam
Wiola

www.podrozeduze.pl

gar
stary wyga
Posty: 1501
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postautor: gar » 03-02-2013 19:54

Satan - szacunek. Niby tylko 4,5 dnia, ale jak spędzone.
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...

skiboy
obieżyświat
Posty: 604
Rejestracja: 02-10-2008 21:24
Lokalizacja: jelenia gora

Postautor: skiboy » 03-02-2013 20:30

Satan,trafiłeś na trop jenota.

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2400
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 03-02-2013 21:21

Wiolcia pisze:Ech, warto było większość tych dni chodzić w mleku, by zobaczyć takie widoki w trakcie okna pogodowego... Super!


No chociaż tyle mojego. :D


gar pisze:Satan - szacunek. Niby tylko 4,5 dnia, ale jak spędzone.


Gar, tak się wydaje, ale ja w sumie to trochę się tam opierniczałem...serio. :wink:
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2400
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 03-02-2013 21:23

skiboy pisze:Satan,trafiłeś na trop jenota.


Jesteś pewny? Może być tak jak prawisz. :D
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

lasttraper
tramp
Posty: 14
Rejestracja: 18-04-2009 19:13

Postautor: lasttraper » 03-02-2013 21:47

gdzie spałeś?


Wróć do „Relacje z wypraw”