Góry Fogaraskie Rumunia Wrzesień 2013
: 12-01-2014 12:33
relacja z wyjazdu do Rumunii. Dodam krótki opis z samego pobytu w górach plus link go galerii:)
Pomysł wyjazdu do Rumunii zrodził się już jakiś czas temu. Odmienność samego kraju, stawienie czoła wszystkim stereotypom i przede wszystkim góry Fogaraskie. Plan był prosty - zdobyć drugi co do wysokości szczyt Rumunii - Negoiu i trasa transfogarska.
Przygoda zaczyna się w małej miejscowości Sebes de Sus. Przed wejściem w wysokie góry, mijamy kilku pasterzy, którzy mówią nam gdzie najlepiej rozbić namiot. Gęsty las, górski potok, nawet wyznaczone miejsce na ognisko. Spokojnie zasypiamy przy szumie potoku.
Rano wstajemy skoro świt i ruszamy dalej. Stromy, wąski szlak, od czasu do czasu przecinający go potok. Co jakąś chwilę robiliśmy postój na złapanie oddechu.
Dochodzimy do pastwiska, na którym żadnej żywej duszy. Czas na zdjęcie i idziemy dalej. Parę minut później jesteśmy przy schronisku Cabana Suru. Siedzi tu dwóch gospodarzy, jakiś kot się plącze pod nogami. Prosimy ich o wodę, żeby napełnić butelki – bez problemu. Płyny uzupełnione, kalorie nabite, możemy iść dalej.
Wychodzimy ponad piętro lasu. Tutaj szlakiem wspinamy się ku górze. Stąd już rozpościera się widok na okolicę. Jest już drugą połowa dnia, a mamy jeszcze kawałek do osiągnięcia głównej grani. Na górę dochodzimy tuż przed zachodem słońca. Jesteśmy na przełęczy Saua Surului . Szukamy miejsca na rozbicie namiotu, jednak ktoś przed nami i pozostawił ułożone kamienie chroniące przed wiatrem.
Rano czytamy z mapy dalszą część trasy. Początek jest prosty, szlak przebiega trawersem przez Capul Surului.. Dopiero po jakimś czasie zaczynamy podejście na Budislavu, skąd rozciąga się już widok na całe pasmo Fogaraszy i widać nasz szczyt Negoiu.
Tutaj czeka nas zejście na przełęcz Portita Avrigului. Teraz widok na jezioro Avrig i ostre zejście w dół po luźnych kamieniach.. Spotykamy grupkę ludzi i z pozdrowieniem idziemy dalej. Przed nami strome i wąskie podejście trawersem. Jeden z niebezpieczniejszych odcinków. Dalej przechodzimy przez szczyty Scara i Musceaua i na przełęczy Saua Serbotei i rozbijamy namiot.
Rano, otwierając namiot nie widziałem nic na 10 metrów. Gęsta mgła i silny wiatr. Dodatkowym zmartwieniem, jak się okazało był brak wody. Nie pozostało nam nic, jak iść dalej i zgodnie z mapą szukać na trasie źródła wody. Przed nami szczyt Serbota, na których wchodzimy we mgle, która powoli ustaje. Na samym szczycie mocno wieje, jednak stąd, spoza chmur wyłania się nasz cel – Negoiu. Tutaj jednak, zamiast iść granią, zbaczamy ze szlaku, w dolinę w której zauważyliśmy wodę. Nie zastanawialiśmy się długo, chociaż wiedzieliśmy, że stracimy sporo czasu. Tym razem już nie trawersem ale stromym zejściem po kamieniach schodziliśmy na dół.
Czeka na nas strome podejście, luźnymi kamieniami, które ciągle obsuwają się spod nóg. W połowi drogi na szczyt, na Saua Cleopatrei spotykamy Rumuńskich turystów. Stąd już tylko 30 minut po skałach na szczyt.
Dotarliśmy! 2535m n.p.m. jest nasze. Jest cicho, same skały, chwilę podkreśla falująca flaga Rumunii. Widok jest niesamowity i panująca na szczycie atmosfera. Kilka dni męki z ciężkimi plecakami rekompensuje chwila spędzona na górze. Po chwili dociera do nas para z Czech, którą widzieliśmy z góry. Niestety razem z nimi przychodzą chmur. Musimy iść dalej. Przed nami do wyboru dwie drogi – Strunga Dracului i Strunga Doamnei. Ta pierwsza, uchodzi za jeden z trudniejszych odcinków w całych górach Fogaraskich. My wybieramy łatwiejszą drogę. Tutaj schodzimy z czerwonego szlaku i maszerujemy w kierunku jeziora Caltun. Teraz czeka nas zejście po łańcuchach, momentami dość niewygodne i można nogami zawisnąć w powietrzu. Pogoda powoli się pogarsza. Trawersujemy ścianę długim odcinkiem w dół. Dalej krajobraz jak na księżycu. Pełno olbrzymich głazów, skały i mgła. Dochodzimy do jeziora Caltun. Na miejscu znajduje się schron, do którego wchodzimy. Brak prądu, wody, czegokolwiek. W nocy przychodzą następni ludzie. Miejsce dla nich pozostało już tylko na podłodze. Chwile później, budzi mnie silny wiatr i ulewa. Całe szczęście tę noc spędzamy tutaj w schronie a nie w namiocie.
Rano pogoda nie rozpieszcza, po rozeznaniu trasy na mapie jednak się zbieramy. Na początku schodzimy kamienistym żlebem. Stąd krótkim trawersem do następnej doliny. Dosłownie, jakby ktoś specjalnie palcem prowadził co chwilę zakręcając i zawijając niebieską linię. Teraz według mapy, czeka nas wspinaczka na Paltinului, Pnąc się do góry, pozostawialiśmy w dole za naszymi plecami, niesamowity widok na dolinę pełną strumieni i jednolity kolor porastających tutaj traw. Szczyt jest coraz bliżej. Po samym wejściu na wierzchołek Paltinului, w oczy rzuca się nasza trasa trans fogarska! Zaraz powyżej widok na dalsze części Fogaraszy. Widać stąd też znane w okolicy ogromne jezioro Vidraru. Łagodnym trawersem schodzimy coraz niżej. Po dojściu na trasę, przechodzimy przez tunel i tam zatrzymujemy się w jednym z pensjonatów smakując się wołową ciorbą. Następnego dnia udaje nam się złapać stopa i kierując się w stronę Bukaresztu, żegnamy się z z tymi niesamowitymi górami.
i link do galerii: https://plus.google.com/u/0/photos/1144 ... 0420147009
Pomysł wyjazdu do Rumunii zrodził się już jakiś czas temu. Odmienność samego kraju, stawienie czoła wszystkim stereotypom i przede wszystkim góry Fogaraskie. Plan był prosty - zdobyć drugi co do wysokości szczyt Rumunii - Negoiu i trasa transfogarska.
Przygoda zaczyna się w małej miejscowości Sebes de Sus. Przed wejściem w wysokie góry, mijamy kilku pasterzy, którzy mówią nam gdzie najlepiej rozbić namiot. Gęsty las, górski potok, nawet wyznaczone miejsce na ognisko. Spokojnie zasypiamy przy szumie potoku.
Rano wstajemy skoro świt i ruszamy dalej. Stromy, wąski szlak, od czasu do czasu przecinający go potok. Co jakąś chwilę robiliśmy postój na złapanie oddechu.
Dochodzimy do pastwiska, na którym żadnej żywej duszy. Czas na zdjęcie i idziemy dalej. Parę minut później jesteśmy przy schronisku Cabana Suru. Siedzi tu dwóch gospodarzy, jakiś kot się plącze pod nogami. Prosimy ich o wodę, żeby napełnić butelki – bez problemu. Płyny uzupełnione, kalorie nabite, możemy iść dalej.
Wychodzimy ponad piętro lasu. Tutaj szlakiem wspinamy się ku górze. Stąd już rozpościera się widok na okolicę. Jest już drugą połowa dnia, a mamy jeszcze kawałek do osiągnięcia głównej grani. Na górę dochodzimy tuż przed zachodem słońca. Jesteśmy na przełęczy Saua Surului . Szukamy miejsca na rozbicie namiotu, jednak ktoś przed nami i pozostawił ułożone kamienie chroniące przed wiatrem.
Rano czytamy z mapy dalszą część trasy. Początek jest prosty, szlak przebiega trawersem przez Capul Surului.. Dopiero po jakimś czasie zaczynamy podejście na Budislavu, skąd rozciąga się już widok na całe pasmo Fogaraszy i widać nasz szczyt Negoiu.
Tutaj czeka nas zejście na przełęcz Portita Avrigului. Teraz widok na jezioro Avrig i ostre zejście w dół po luźnych kamieniach.. Spotykamy grupkę ludzi i z pozdrowieniem idziemy dalej. Przed nami strome i wąskie podejście trawersem. Jeden z niebezpieczniejszych odcinków. Dalej przechodzimy przez szczyty Scara i Musceaua i na przełęczy Saua Serbotei i rozbijamy namiot.
Rano, otwierając namiot nie widziałem nic na 10 metrów. Gęsta mgła i silny wiatr. Dodatkowym zmartwieniem, jak się okazało był brak wody. Nie pozostało nam nic, jak iść dalej i zgodnie z mapą szukać na trasie źródła wody. Przed nami szczyt Serbota, na których wchodzimy we mgle, która powoli ustaje. Na samym szczycie mocno wieje, jednak stąd, spoza chmur wyłania się nasz cel – Negoiu. Tutaj jednak, zamiast iść granią, zbaczamy ze szlaku, w dolinę w której zauważyliśmy wodę. Nie zastanawialiśmy się długo, chociaż wiedzieliśmy, że stracimy sporo czasu. Tym razem już nie trawersem ale stromym zejściem po kamieniach schodziliśmy na dół.
Czeka na nas strome podejście, luźnymi kamieniami, które ciągle obsuwają się spod nóg. W połowi drogi na szczyt, na Saua Cleopatrei spotykamy Rumuńskich turystów. Stąd już tylko 30 minut po skałach na szczyt.
Dotarliśmy! 2535m n.p.m. jest nasze. Jest cicho, same skały, chwilę podkreśla falująca flaga Rumunii. Widok jest niesamowity i panująca na szczycie atmosfera. Kilka dni męki z ciężkimi plecakami rekompensuje chwila spędzona na górze. Po chwili dociera do nas para z Czech, którą widzieliśmy z góry. Niestety razem z nimi przychodzą chmur. Musimy iść dalej. Przed nami do wyboru dwie drogi – Strunga Dracului i Strunga Doamnei. Ta pierwsza, uchodzi za jeden z trudniejszych odcinków w całych górach Fogaraskich. My wybieramy łatwiejszą drogę. Tutaj schodzimy z czerwonego szlaku i maszerujemy w kierunku jeziora Caltun. Teraz czeka nas zejście po łańcuchach, momentami dość niewygodne i można nogami zawisnąć w powietrzu. Pogoda powoli się pogarsza. Trawersujemy ścianę długim odcinkiem w dół. Dalej krajobraz jak na księżycu. Pełno olbrzymich głazów, skały i mgła. Dochodzimy do jeziora Caltun. Na miejscu znajduje się schron, do którego wchodzimy. Brak prądu, wody, czegokolwiek. W nocy przychodzą następni ludzie. Miejsce dla nich pozostało już tylko na podłodze. Chwile później, budzi mnie silny wiatr i ulewa. Całe szczęście tę noc spędzamy tutaj w schronie a nie w namiocie.
Rano pogoda nie rozpieszcza, po rozeznaniu trasy na mapie jednak się zbieramy. Na początku schodzimy kamienistym żlebem. Stąd krótkim trawersem do następnej doliny. Dosłownie, jakby ktoś specjalnie palcem prowadził co chwilę zakręcając i zawijając niebieską linię. Teraz według mapy, czeka nas wspinaczka na Paltinului, Pnąc się do góry, pozostawialiśmy w dole za naszymi plecami, niesamowity widok na dolinę pełną strumieni i jednolity kolor porastających tutaj traw. Szczyt jest coraz bliżej. Po samym wejściu na wierzchołek Paltinului, w oczy rzuca się nasza trasa trans fogarska! Zaraz powyżej widok na dalsze części Fogaraszy. Widać stąd też znane w okolicy ogromne jezioro Vidraru. Łagodnym trawersem schodzimy coraz niżej. Po dojściu na trasę, przechodzimy przez tunel i tam zatrzymujemy się w jednym z pensjonatów smakując się wołową ciorbą. Następnego dnia udaje nam się złapać stopa i kierując się w stronę Bukaresztu, żegnamy się z z tymi niesamowitymi górami.
i link do galerii: https://plus.google.com/u/0/photos/1144 ... 0420147009