Góry Sanocko - Turczańskie, Bieszczady 19-22.03.2015r

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Góry Sanocko - Turczańskie, Bieszczady 19-22.03.2015r

Postautor: ecowarrior » 04-04-2015 17:06

Zadzwonił do mnie Grześ z zapytaniem czy w marcu nie ruszylibyśmy gdzieś w górki, gdyż ma zamiar podjąć dwa dni zaległego urlopu. Wyszło, że stęskniliśmy się za Bieszczadami, za Siekierezadą i miło by było zobaczyć opustoszałe połoniny.

19.03.2015r.
Dziś nie spałem. Najpierw trzeba było załatwić parę zaległych spraw, później wyjazd do znajomego i do domu dotarłem dopiero ok. 24. Szybkie ogarnięcie się i o 01 kumpel zawozi mnie na stację do Kędzierzyna - Koźla skąd mam pociąg do Sosnowca. Plan był chytry - dotarcie do Grzesia ok 03, coś na ząb, piwko i 4:20 autobus do Katowic, skąd o 5:20 mamy ruszyć do Sanoka. I wszystko pięknie ładnie układa się aż do Katowic, gdzie pociąg utknął na ok. 25 min. W końcu ruszyliśmy, a ja sobie myślę, że może lepiej by było zostać w Katowicach i przeczekać do autobusu na Sanok, z tym opóźnieniem to wiele nie posiedzimy. I jak się okazuje, gdzieś po drodze do pociągu musiało wsiąść Licho! Mam wysiadkę w Sosnowcu Południowym. Nigdy na tej stacji nie byłem, nie wiem jak wygląda. Dziwne, że TLK zatrzymuje się na Południowym a nie na Głównym. Z głośników dociera upragniony dźwięk:
- Proszę się przygotować do wyjścia, docieramy do stacji Sosnowiec Południowy. Osobom wysiadającym dziękujemy za wspólną podróż i prosimy sprawdzić bagaże.
- Ha! Jestem - myślę sobie.
Biorę plecak, raźno podążam do drzwi i wpatruję się na zewnątrz. Po przeciwnej stronie stoi jeden gość i również zaciera dłonie. Po chwili pociąg się zatrzymuje. Otwieram drzwi i zabieram się do wyskoku … ale coś nie gra. Przede mną pole. Mówię do gościa:
- Otwieraj! Wyjście z Twojej strony.
Gościu otwiera drzwi i mówi:
- Nie, to musi być u Ciebie, z tej strony pole!
No kur..., co się dzieje? Mówili „przygotować się do wyjścia”, pociąg stoi. Może to właściwa stacja? Wychylam się jeszcze raz, czoło pociągu za zakrętem. Może pierwsze wagony faktycznie stoją są na stacji? Dzwonię go Grzesia, który od ponad 30 min. na mnie czeka:
- Czołem, słuchaj no, czy Ty widzisz może pociąg TLK z którego mam wysiąść?
- Nie, ale właśnie przejeżdża towarowy. Chyba go przepuszczacie!
Faktycznie, konduktor rozwiał wątpliwości, ale niesmak pozostał. Ciekawe jakby się zachowali obcokrajowcy po komunikacie informującym o stacji docelowej, albo osoby starsze, a nawet młode, lecz bez znajomego na stacji docelowej?
W mieszkaniu mojego kompana siedzimy zaledwie 20 – 25 min. Zjadamy gorące leczo, strawę popijamy wyborną, domową wiśniówką Grzesia i zbieramy się na autobus.
Po zakupie biletów wygodnie się rozsiadamy i od razu zasypiamy. W Rzeszowie dosiada się do nas Patrycja i pełni młodzieńczej werwy radośnie zmierzamy do Sanoka.
I tutaj … mamy zamiar się na jakiś czas zatrzymać. I w Zagórzu też! Oba miasta do tej pory służyły mi jako miejsce przesiadek, czekania na kolejne połączenia i plugawienia na ilość godzin, które muszę poświęcić by dotrzeć do celu. Dziś będą to miasta spokojnej wycieczki, zabytków, niespiesznego piwka i mile spędzonego czasu :)
Najpierw stajemy na nogi w rewelacyjnej piwiarni „Beer Land”, po czym zwiedzamy rynek, kościół i klasztor Franciszkanów w Sanoku, a następnie zamek.
Obrazek
W Zagórzu, pośród kapliczek drogi krzyżowej – rękodzieło miejscowych artystów – docieramy na wzgórze Mariemont, gdzie mieszczą się XVIII- wieczne ruina Klasztoru Karmelitów Bosych.
Tylko my, niknące promienie słońca i ruiny – wspaniałe uczucie.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
W Cisnej meldujemy się po zmroku. Mamy zamiar zajrzeć do Siekierezady i udać się na spoczynek do Bacówki pod Honem. Cóż za dramat, jest czwartek, przed wejściem do „Siekierki” Pan Bażant oznajmia nam, że lokal zamknięty. Pochłaniamy czosnkową w innym przybytku po czym wchodzimy pod Hon. Jest 21:30, obsługa przyłóż do serca – oferuje strawę, napitki i deklaruje się przyjmować ewentualne zamówienia do samego rana :) Inwestujemy w piwka, jedno na teraz, kolejne na później i po osuszeniu butelki znikamy w czeluściach pokoju.

20.03.2015r.
Niespieszna pobudka, śniadanie i spokojne zejście do Cisnej.
Po drodze zauważamy jakiegoś starszego jegomościa, który przez osmoloną szybkę na coś spogląda. Przypominamy sobie, że przecież dziś jest zaćmienie słońca. Pan, widząc nas zmierzających w jego stronę, z daleka się z nami wita i pyta czy nie mamy ochoty skorzystać z jego wynalazku? No jasne, że mamy ochotę!! Szybka przechodzi z rąk do rąk.
Obrazek
Zachwycamy się, podziwiamy, gratulujemy pomysłu i robimy fotki. Po chwili wywiązuje się ciekawa dyskusja:
- Teraz to nic, bodajże w 1999, to dopiero było zaćmienie! Pamiętacie je? - Bieszczadnik.
- Pamiętam, przez dobre kilka minut nastała kompletna ciemność – Grześ.
- Ja również doskonale pamiętam, byłam wówczas w Bieszczadch! - Patrycja.
- Jeszcze trochę to byśmy się poznali przed 16 laty – ja również przebywałem wtedy w Biesach! - eco.
Ucinamy sobie niespieszną pogawędkę, po czym podkręceni pytaniami miejscowego, zdradzamy chytre plany na dzisiejszy dzień. Świeci słońce więc z lubością spoglądamy w przyszłość.
Do Kalnicy mamy zamiar złapać stopa. Podchodzimy pod Dołżycę, nic nas nie zabiera a autobus za jakieś 1,15 min. Eeeee tam, olewamy dalsze wywijanie dłonią i rozsiadamy się na łące przy przystanku. Patrycja wyjmuje karimatę a Grześ i ja idziemy do nieodległej stacji paliw po piwko. Leżymy, kontemplujemy, cieszymy się pogodą i dniem, a mijający nas kierowcy machają w naszą stronę zazdroszcząc sielanki.
Obrazek
Z Kalnicy podchodzimy czerwonym szlakiem na Smerek. Sporo przed granicą parku narodowego przekraczamy granicę śniegu. Na trasie spotykamy tylko jedną parę turystów - dziewczynę z Brzeska (ukłon ku Twym ziomkom Neska) i chłopaka z Soliny. Ponad granicą lasu jedynie cisza, piękna pogoda i przede wszystkim bezwietrznie – co po raz pierwszy trafiło mi się na Smereku!
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Odcinek pomiędzy szczytem a Przełęczą Orłowicza staje się mekkę fotografów. Zazwyczaj przechodzę go w ok. 10 min, gdy podczas obecnego zachodu słońca, pięknych kolorów nieba i spokojnej połoniny, trwa ponad godzinę! Dziesiątki zdjęć, zimne piwko, wzrok utkwiony za kolejne szczyty, przepłukanie gardła Grzesiową wiśniówką i jakoś tak schodzi.
Obrazek
Obrazek
W Wetlinie lokujemy się w Domu Wycieczkowym PTTK, zrzucamy toboły i udajmy się coś przekąsić do Starego Sioła. Po zamówieniu mieszaniny pierogów i wybornego regionalnego piwka zmierzamy do Bazy Ludzi z Mgły, która jest zamknięta!!!! :( Dramat, smutek i łzy w oczach :(
Wracamy więc do Starego Sioła – w międzyczasie również zamknęli!!!!! No nic, został PTTK, który jak zwykle stoi na właściwym poziomie. Chłopaki z obsługi dostarczają piwka, tarninówki i wesoło z nami rozprawiają :) Tak mija kolejny wieczór bieszczadzkiej przygody.

21.03.2015r.
Nad ranem Patrycja robi obfite zakupy w nieodległym spożywczaku. Spokojnie spożywamy śniadanie, snujemy plany na dzień, po czym opuszczamy przybytek. Nie mogę uwierzyć, że pole namiotowe takie puściutkie. Jaki kontrast pomiędzy jesienią gdy tu przebywałem przed pół roku. Grześ prowadzi nas do wodospadu „Siklawa Ostrowskich” w Wetlinie – jakoś przebywając w Bieszczadach nigdy nie było mi do niego po drodze. Szum spienionej Siklawy tak bardzo kusi, że delikatną kąpielą postanawiam zainaugurować wiosnę 2015 :D
Obrazek
Obrazek
Jak się okazuje do odjazdu autobusu w stronę Cisnej mamy ok. godziny. Jest słoneczna pogoda, nic nas nie goni więc kupujemy tradycyjne wino „Bieszczady”, po piwku i zasiadamy na ławeczki przed sklepem. Czas niespiesznie płynie na dyskusjach, wspomnieniach ostatnich pobytów w Biesach, na Węgrzech, Słowacji i Ukrainie. Odliczamy ostatnie tygodnie do corocznej wędrówki wzdłuż granic RP, a wino smakuje jak nigdy dotąd.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Autobus, którym mieliśmy zamiar podjechać oczywiście nie przyjechał – źle odczytaliśmy sygnaturki :/ Decydujemy się łapać stopa – prawie zawsze mnie zabierają. Ale nie dziś, jakiś pechowy dzień. Z tego wszystkiego zgłodnieliśmy i wracamy pod Stare Sioło. Po kolejnej porcji mieszaniny pierogów wsiadamy do nadjeżdżającego autobusu i podjeżdżamy do Habkowców, by odszukać pozostałości dawnej cerkwi i cmentarza. Przekraczamy potok i niespiesznie podążamy na polanę. Trochę czasu poświęcamy na szperanie, snucie się po okolicy, ale niestety nic nie znajdujemy oprócz niewielkiej ilości śniegu, śpiewu ptaków i delikatnego powiewu wiatru, wydającego się jakby oddechem zmarłych proszących o chwilę refleksji i krótką modlitwę.
Otrząsamy się z wrażeń i zmierzamy do Cisnej. Dziś Siekierezada jest otwarta! Jak miło ponownie zawitać w tym czarodziejskim miejscu. Ile wspomnień wiążę z poszczególnymi ławami, ile ciekawych osób tutaj poznałem, szaleńczych wieczorów spędziłem i historii usłyszałem... Tym razem klienteli tyle ile kot napłakał – do odmiany to dobrze :) Tematy schodzę na tory muzyki rockowej, punkowej, country i westernów. Historii poszczególnych zespołów, naszych doświadczeń z sztuką grania na gitarach, zwierzeniach dot. braku jakichkolwiek zdolności do tańca (oprócz pogo) i długowieczności Iggy Popa :D
Po osuszeniu paru butelek podchodzimy do Bacówki pod Honem. Zamawiamy gorącą strawę, opowiadamy historie o duchach, egzorcyzmach i przestawiamy budziki o godzinę, sadząc, że w nocy jest zmiana czasu.

22.03.2015r.
Nieznośna ciężkość bytu – takie myśli snuję mi się po głowie gdy budzik każe wstać. Za oknem szaro, buro i jakoś tak nieprzyjemnie. To dobrze, nie cierpię wracać w słoneczną pogodę. Wolę spoglądać na oddalające się góry przez pryzmat chmur – lepiej znosi się rozstanie. Schodzimy na śniadanie, ogarniamy pokój i maszerujemy ku Cisnej. Autobus już stoi. Zdążyliśmy na czas – to cieszy :) Po chwili było mniej radośnie. Okazało się, że autobus stał jeszcze przez godzinę. Przestawienie czasu jest za tydzień a kierowca zniknął na mszy...
Do Sanoka dostajemy się ok 11:10. Tam godzinka przerwy i wsiadamy do jakiegoś dziwnego busika na Katowice. Po drodze mamy przesiadkę, a miejsc jest na tyle mało, że niektóre osoby siedzą na rozkładanej kanapie wciśniętej za siedzenia :D
Patrycja przesiada się w Rzeszowie, a my docieramy do Katowic gdzie oczekując na moje połączenie ku Zdzieszowicom osuszamy szklanicę i wspominamy bieszczadzką wyprawę.
https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 922032015r
Ostatnio zmieniony 05-04-2015 08:02 przez ecowarrior, łącznie zmieniany 1 raz.

Szwed
tramp
Posty: 42
Rejestracja: 03-03-2015 17:08
Lokalizacja: Opole

Postautor: Szwed » 04-04-2015 19:06

Ten klasztor jest faktycznie niesamowity. Otoczony rzeką z 3 stron, bardzo rozległy, pięknie prezentuje się w zachodzącym słońcu. Dobrze się braciszkowie tam kiedyś urządzili.
Ponieważ zwiedzałem go rok temu oprowadzany przez znajomych tambylców z Leska, nie omieszkałem poruszyć drażliwego tematu złej Unii Europejskiej, której pieniądze zabezpieczają i remontują im ten bardzo ważny zabytek. Z niesmakiem przyznali mi, że przed wejściem do UE niewiele się w tej sprawie działo. Mimo to UE jest dalej zła ;-)
"Im gorzej, tym lepiej" -sprawdzone wielokrotnie.

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Góry Sanocko - Turczańskie, Bieszczady 19-22.03.2015r

Postautor: Leuthen » 04-04-2015 19:27

ecowarrior pisze:Po drodze zauważamy jakiegoś starszego jegomościa, który przez osmoloną szybkę na coś spogląda. Przypominamy sobie, że przecież dziś jest zaćmienie słońca. Pan, widząc nas zmierzających w jego stronę, z daleka się z nami wita i pyta czy nie mamy ochoty skorzystać z jego wynalazku? No jasne, że mamy ochotę!! Szybka przechodzi z rąk do rąk.

To był słaby pomysł. Astronomowie (i okuliści też) wielokrotnie ostrzegali przed "osmaloną szybką" jako środkiem obserwacji zaćmienia słońca. Też obserwowałem tego dnia zaćmienie. W tym celu wybrałem się do wrocławskiego Inst. Astron. UWr, które ma obserwatorium w Parku Szczytnickim. Ponieważ przede mną zjawiło się tam coś ok. czwartej części populacji wrocławian, nie udało mi się dopchać do żadnego z ustawionych przez astronomów teleskopów, ale jakoś wysępiłem na chwilę okular spawalniczy (polecany przez astronomów jako bezpieczny) no i obejrzałem początkową fazę zaćmienia (było to tuż po godz. 10). Także nie muszę się stawiać na kontrolną wizytę u okulisty, co wam polecam. Promienie UV potrafią zrobić paskudne rzeczy w oku...

Radek
obieżyświat
Posty: 729
Rejestracja: 19-02-2011 10:31

Postautor: Radek » 04-04-2015 21:26

Obrazek

Hehehe :)
Wzruszający widok, przypomniały mi się wszystkie noclegi w chatkach studenckich wieńczone właśnie tym duetem :D
Tylko flaszka Bieszczadom coś się ukulturalniła :D

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Góry Sanocko - Turczańskie, Bieszczady 19-22.03.2015r

Postautor: Pudelek » 04-04-2015 22:46

Leuthen pisze:Także nie muszę się stawiać na kontrolną wizytę u okulisty, co wam polecam. Promienie UV potrafią zrobić paskudne rzeczy w oku...


to chyba przesada. W 1999 oglądałem zaćmienie przez dyskietkę - tak wtedy polecali. Robiła tak masa osób. Teraz czytałem, że to bardzo niebezpieczne i nie należy tak robić, grozi niemal od razu oślepienie, itd. i plepleple. W ogóle niemal przez wszystko było bardzo niebezpieczne oglądać (wykluczono chyba 90% rzeczy z których korzystano 16 lat temu), najlepiej to obserwować to było przez portale w internecie.

Nie słyszałem o jakiś masowych problemach ze wzrokiem u ludności po 1999 roku. Nie sądzę, że było tak i teraz. Lekka histeria chyba się zrobiła :)

Sam oglądałem zaćmienie przez wizjer w aparacie, do którego przytknąłem rentgena :)

Obrazek
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dolnoślązak » 05-04-2015 04:18

Ja swoją wiosnę zainaugurowałem w nadodrzańskich szuwarach z początkiem marca. A teraz inauguruję zimę.

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 05-04-2015 08:16

Tak, Szwed - ruiny robią wrażenie, szczególnie przy zachodzącym słońcu. Pewno tam kiedyś wrócę :)
Leuthen pisze:To był słaby pomysł. Astronomowie (i okuliści też) wielokrotnie ostrzegali przed "osmaloną szybką" jako środkiem obserwacji zaćmienia słońca. Też obserwowałem tego dnia zaćmienie. W tym celu wybrałem się do wrocławskiego Inst. Astron. UWr, które ma obserwatorium w Parku Szczytnickim. Ponieważ przede mną zjawiło się tam coś ok. czwartej części populacji wrocławian, nie udało mi się dopchać do żadnego z ustawionych przez astronomów teleskopów, ale jakoś wysępiłem na chwilę okular spawalniczy (polecany przez astronomów jako bezpieczny) no i obejrzałem początkową fazę zaćmienia (było to tuż po godz. 10). Także nie muszę się stawiać na kontrolną wizytę u okulisty, co wam polecam. Promienie UV potrafią zrobić paskudne rzeczy w oku...

Wiesz, jakoś rozmawiając z tym Panem w ogóle nie rozmyślaliśmy o Astronomach, okulistach czy promieniach UV.
Pewno gdyby zamiast szybki miał dyskietkę, maskę spawalniczą, okulary przeciwsłoneczne czy ciemny balon to tak samo byśmy my winszowali pomysłu i z równą radością przekazywali sobie wynalazek.
Radek pisze:Hehehe :)
Wzruszający widok, przypomniały mi się wszystkie noclegi w chatkach studenckich wieńczone właśnie tym duetem :D
Tylko flaszka Bieszczadom coś się ukulturalniła :D

Ta flaszka jest już w obiegu od kilku lat. Z 4 lata temu piłem "Bieszczady" w Chacie Socjologa i nie robiło wrażenia, ale obecne smakowało, że aż miło :) Z tego wrażenia to Grześ jedną flaszkę do domu wziął :D

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 05-04-2015 11:18

ecowarrior pisze:
Leuthen pisze:To był słaby pomysł. Astronomowie (i okuliści też) wielokrotnie ostrzegali przed "osmaloną szybką" jako środkiem obserwacji zaćmienia słońca. Też obserwowałem tego dnia zaćmienie. W tym celu wybrałem się do wrocławskiego Inst. Astron. UWr, które ma obserwatorium w Parku Szczytnickim. Ponieważ przede mną zjawiło się tam coś ok. czwartej części populacji wrocławian, nie udało mi się dopchać do żadnego z ustawionych przez astronomów teleskopów, ale jakoś wysępiłem na chwilę okular spawalniczy (polecany przez astronomów jako bezpieczny) no i obejrzałem początkową fazę zaćmienia (było to tuż po godz. 10). Także nie muszę się stawiać na kontrolną wizytę u okulisty, co wam polecam. Promienie UV potrafią zrobić paskudne rzeczy w oku...

Wiesz, jakoś rozmawiając z tym Panem w ogóle nie rozmyślaliśmy o Astronomach, okulistach czy promieniach UV.
Pewno gdyby zamiast szybki miał dyskietkę, maskę spawalniczą, okulary przeciwsłoneczne czy ciemny balon to tak samo byśmy my winszowali pomysłu i z równą radością przekazywali sobie wynalazek.

Domyślam się :wink:

Pudelek pisze:
Leuthen pisze:Także nie muszę się stawiać na kontrolną wizytę u okulisty, co wam polecam. Promienie UV potrafią zrobić paskudne rzeczy w oku...


to chyba przesada. W 1999 oglądałem zaćmienie przez dyskietkę - tak wtedy polecali. Robiła tak masa osób. Teraz czytałem, że to bardzo niebezpieczne i nie należy tak robić, grozi niemal od razu oślepienie, itd. i plepleple. W ogóle niemal przez wszystko było bardzo niebezpieczne oglądać (wykluczono chyba 90% rzeczy z których korzystano 16 lat temu), najlepiej to obserwować to było przez portale w internecie.

Nie słyszałem o jakiś masowych problemach ze wzrokiem u ludności po 1999 roku. Nie sądzę, że było tak i teraz. Lekka histeria chyba się zrobiła :)

Sam oglądałem zaćmienie przez wizjer w aparacie, do którego przytknąłem rentgena :)

Ja nie mówię, że to oślepia w 3 sekundy, bo skoro Eco napisał relację, to chyba coś widzi (choć kto wie - mam niewidomego znajomego, który udziela się na interenetowych forach dyskusyjnych :wink: ). Wiadomo, co czasem mówią "eksperci", jak ich porady zmieniają się na przestrzeni lat (jestem np. ciekaw, czy za 5-10 lat nie powiedzą nam o wielkiej szkodliwości telefonów komórkowych - już teraz niektórzy straszą gaduły komórkowe rakiem mózgu :wink: ). Ale o ile politykom nie wierzę, o tyle okulistom czy astronomom jestem w stanie bardziej zaufać :)

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Re: Góry Sanocko - Turczańskie, Bieszczady 19-22.03.2015r

Postautor: Michał » 06-04-2015 17:11

ecowarrior pisze:Dziwne, że TLK zatrzymuje się na Południowym a nie na Głównym.


Bo to są dwie różne linie. Przed Sosnowcem jest rozgałęzienie, i na Czwe i Wawę oraz CMK jedzie się przez Główny , a na Kielce i Lublin przez Południowy.
BTW, to chyba jechaliście jednym z ostatnich pociągów TLK do Zagórza, bo od kwietnia znowu mieli coś zawieszać (tam jeszcze jest coś do zawieszenia?).

ecowarrior pisze:Otwieram drzwi i zabieram się do wyskoku … ale coś nie gra. Przede mną pole.


Zatrzymali Was pod semaforem wjazdowym, numer stary jak świat :-)

ecowarrior pisze:Ciekawe jakby się zachowali obcokrajowcy po komunikacie informującym o stacji docelowej, albo osoby starsze, a nawet młode, lecz bez znajomego na stacji docelowej?


Obcokrajowcy, osoby starsze i młode, to teraz w kilka godzin śmigają po A4 do Rzeszowa, a nie tłuką się całą noc pociągami.

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Re: Góry Sanocko - Turczańskie, Bieszczady 19-22.03.2015r

Postautor: ecowarrior » 07-04-2015 06:23

Michał pisze:Obcokrajowcy, osoby starsze i młode, to teraz w kilka godzin śmigają po A4 do Rzeszowa, a nie tłuką się całą noc pociągami.

Przepraszam bardzo, też śmigaliśmy, ale autobusem z Katowic :wink:

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5001
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 12-04-2015 20:25

ecowarrior pisze: Może pierwsze wagony faktycznie stoją są na stacji?


jak to niegdys bywalo w Leluchowie! pierwsze dwa wagony na stacji a z trzeciego sie wysiadalo w krzaki! :D

ecowarrior pisze:Faktycznie, konduktor rozwiał wątpliwości, ale niesmak pozostał. Ciekawe jakby się zachowali obcokrajowcy po komunikacie informującym o stacji docelowej, albo osoby starsze, a nawet młode, lecz bez znajomego na stacji docelowej?


Ja kiedys czekalam na dworcu w Gliwicach na pociag do Opola. Przez megafony powiedzieli ze pociag wjezdza, ze stoi na stacji, a potem ze odjezdza z peronu drugiego. Wszystko byloby ladnie pieknie gdyby nie to ze... zadnego pociagu nie bylo.. Ani na tym peronie ani na zadnym innym. W kilka oczekujacych osob patrzylismy jeden na drugiego nie mogac pojac co sie stalo.. Nikt nigdy juz tego pociagu nie zobaczyl... Pojechalam godzine pozniej innym...

ecowarrior pisze:- Teraz to nic, bodajże w 1999, to dopiero było zaćmienie! Pamiętacie je? - Bieszczadnik.
- Pamiętam, przez dobre kilka minut nastała kompletna ciemność – Grześ.
- Ja również doskonale pamiętam, byłam wówczas w Bieszczadch! - Patrycja.
- Jeszcze trochę to byśmy się poznali przed 16 laty – ja również przebywałem wtedy w Biesach! - eco.



Serio w 99 roku podczas zacmienia slonca wszyscy byliscie Biesach???? i Grzes tez? czemu zesmy sie nie spotkali???? :(


To napiszcie jeszcze gdzie dokladnie byliscie w ten dzien zacmienia? Bo moze siedzielismy gdzies obok siebie? Mnie akurat zacmienie dorwalo w Telesnicy Oszwarowej, jak sobie wedrowalismy wzdluz Soliny i probowalismy sie przebic do Brosa na Sanną.

ecowarrior pisze:- Pamiętam, przez dobre kilka minut nastała kompletna ciemność – Grześ.


To chyba Grzes jakis niedoczyszczony bimberek tego dnia musial wciagnac! mocno sie wtedy sie przyciemnilo ale calkowite zacmienie to nie bylo!

ecowarrior pisze:do Bazy Ludzi z Mgły, która jest zamknięta!!!! :(


ty - co to za licho? siekierki zamkniete, baza zamknieta? ki diabel???


Szwed pisze: Mimo to UE jest dalej zła ;-)


Madre ludzie z tych tambylcow! :D Ja sie podpisuje!
(W Zagorzu w klasztorze bylam przed UE i mi sie miejsce podobalo! )

Radek pisze:[
Tylko flaszka Bieszczadom coś się ukulturalniła :D


a co- byla kiedys inna? od dawna jak kojarze to byla z misiem?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 13-04-2015 07:39

buba1 pisze:Serio w 99 roku podczas zacmienia slonca wszyscy byliscie Biesach???? i Grzes tez? czemu zesmy sie nie spotkali???? :(

Czy Grześ to nie wiem, nie pamiętam już z przebiegu rozmowy, na pewno była Pati, Wiolcia, Ty i ja.
W tamtym czasie kręciłem się po wioskach, łąkach i lasach wokół Soliny. Nocowaliśmy na jakimś polu namiotowym w Wołkowyi i taką starą łodzią często pływaliśmy o zmierzchu po jeziorze. Jak odkurzę jakieś fotki to zeskanuję i zamieszczę :)

buba1 pisze:
ecowarrior pisze:do Bazy Ludzi z Mgły, która jest zamknięta!!!! :(


ty - co to za licho? siekierki zamkniete, baza zamknieta? ki diabel???

Buba, również zadawałem sobie to pytanie! Jak mi szarpnęło nerwy to uspakajałem się przez dobrą godzinę...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5001
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 13-04-2015 09:32

ecowarrior pisze:
buba1 pisze:Serio w 99 roku podczas zacmienia slonca wszyscy byliscie Biesach???? i Grzes tez? czemu zesmy sie nie spotkali???? :(

Czy Grześ to nie wiem, nie pamiętam już z przebiegu rozmowy, na pewno była Pati, Wiolcia, Ty i ja.
W tamtym czasie kręciłem się po wioskach, łąkach i lasach wokół Soliny. Nocowaliśmy na jakimś polu namiotowym w Wołkowyi i taką starą łodzią często pływaliśmy o zmierzchu po jeziorze. Jak odkurzę jakieś fotki to zeskanuję i zamieszczę :)

.


To podobnie jak my- tez nadwodnie. My plywalismy tamtego roku np. omega na wioslach - bo nie wiedzielismy ze toto ma zagiel :lol: Klnac na czym swiat stoi ze te wiosla takie krotkie i marne na taka wielka łajbe!
A cala plaza nam kibicowala i turlala sie ze smiechu! Zdjec niestety wtedy nie robilam wogole...
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Radek
obieżyświat
Posty: 729
Rejestracja: 19-02-2011 10:31

Postautor: Radek » 14-04-2015 21:02

a co- byla kiedys inna? od dawna jak kojarze to byla z misiem?

Ja znam tylko taką jabolową wersję :D
http://www.wykop.pl/wpis/1807213/wino-b ... o-cos-w-k/

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 15-04-2015 06:35

Radek, racja!
Przeglądałem fotki i doszedłem do 2011r. gdzie faktycznie była zapodana przez Ciebie jabol - butelka :D

Obrazek

A miś faktycznie był :)

Obrazek

Miło rozpocząć dzień od tak wdzięcznego tematu i zdjęć. Wzruszyłem się...


Wróć do „Relacje z wypraw”