Wyprawy lokalne Eco, Seby i Kofu vol. 2, mój powrót na forum

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
seb_135
wędrowiec
Posty: 394
Rejestracja: 03-02-2009 21:31
Lokalizacja: Opole

Wyprawy lokalne Eco, Seby i Kofu vol. 2, mój powrót na forum

Postautor: seb_135 » 11-12-2015 19:37

w tytule jeszcze miało być :-) ale się nie zmieściło:

Co ma wisieć nie utonie, czyli jak to wola ostatecznie zwycięża nad brakiem czasu i zmęczeniem materiału.

Cykl wypraw lokalnych rozpoczęliśmy z Eco w lutym tego roku. Kontynuacja, z powodu a to jakichś urodzin, a to zatrucia rybą a to po prostu zmęczenia, przekładana z weekendu na weekend, wydawała się oddalać coraz bardziej. Tak było i tym razem, aż do soboty wieczorem dzwoniliśmy do siebie nawzajem, licząc, że może drugi zrezygnuje. Jak żuraw i czapla. Ostatecznie jednak, po krzepiących czterech-pięciu godzinach snu, znalazłem się samotrzeci na stacji Opole Główne, gdzie Kofu nad wyraz spokojnie, nietypowo dla siebie, powitał Andrzeja. Może jeszcze zaspany był.

Retrospekcja: na sam początek wyprawy oczywiście spóźniam się na autobus, co stawia pod znakiem zapytania zdążenie na pociąg. Niebawem przyjeżdża następny autobus, docieram na czas. Gdy na peronie kupuję bilety, odnajduje mnie Eco, załatwiam formalności i udajemy się do pociągu Regio, który powiezie nas ku stacji Przecza. Kilkadziesiąt minut jazdy mija uprzyjemnione pociąganiem łyków z wyjętej przez Eco butelki z bardzo smacznym winem. Takie wyluzowanie jest bardzo potrzebne:

eco: miałem czas, żeby albo zrobić herbatę do termosu albo zlać wino. stanąłem przy czajniku i myślę: "a, mniejsza z herbatą, idę do piwnicy"
seb: bardzo słuszna decyzja.

Podróż mija szybko, nieco rozbudzeni i pokrzepieni wyskakujemy na peron i na dobre rozpoczynamy wędrówkę. Trasa drogą wojewódzką, o tej porze na szczęście całkiem pustą, mija nam szybko przy opowieściach o tegorocznych wędrówkach (przy czym moje wypadają dość blado) i planach na przyszłoroczne rajdy. Przy promieniach podnoszącego się coraz wyżej nad horyzont słońca, które czyni temperaturę nadspodziewanie wysoką, docieramy do Skorogoszczy. Tam to udaje nam się odnaleźć stary żydowski cmentarz i bunkier, co wywołuje tradycyjną rozmowę o niemych świadkach historii. Poznaję nowe słowo - macewa. Kolejny punkt programu to kompleks pałacowo-parkowy, z którego niestety pozostał tylko park ("wojny to świetna rzecz" - zgodnie dochodzimy do wniosku). Część pozostałej zabudowy została w bardzo pozytywny sposób, według mnie, przekształcona na szkołę podstawową.
Wieżę oglądamy tylko z daleka i schodzimy w dzicz, czyli wał wzdłuż Nysy Kłodzkiej, którym to zmierzamy docelowo do jej ujścia do Odry. Napawamy się otaczającą nas przyrodą, zakupionym wcześniej namysłowskim piwem w bączkach i słońcem. Tak się rozprężamy, że nieopatrznie zaczynamy rozprawiać o polityce, od czego jednak czem prędzej udaje się nam uciec. Mijamy mnóstwo miejsc wręcz wymarzonych na ognisko, w lesie robi się chłodniej i widzimy gdzieniegdzie jeszcze pozostałości porannego szronu. Dotarłszy do Mikolina zwiedzamy kolejne pozostałości pałacu ("bardzo podoba mi się ten piec" - Eco) oraz zmierzamy do gwoździa dzisiejszego programu - pomnika upamiętniającego przeprawę Armii Czerwonej przez Odrę (sic!). Nie do wiary, że to jeszcze stoi. Jest bardzo monumentalne i bardzo radzieckie. Chwilę tam zabawiamy dokańczając winko i decydujemy się wrócić tą samą drogą do mijanego wcześniej rozwidlenia, dzięki czemu raz - oszczędzamy sobie znacznego nadłożenia drogi, dwa - trafiamy na otwarty sklep, w którym kupujemy zapasy na dalszą drogę. Eco wdaje się w pogawędkę z lokalną ludnością na temat przemijania i dawnych czasów.
Na rozwidleniu zagapiamy się i idziemy chwilę w niewłaściwą stronę, co jest o tyle uzasadnione, że "szlak" kończy się w zaoranym polu. Wróciwszy - mijamy pole, przedzieramy przez las i docieramy nie gdzie indziej a na brzeg Nysy Kłodzkiej, przez którą nie ma mostu ni kładki stąd do daleko. Przez chwilę medytujemy nad swoimi opcjami i staje na tym, że "albo przeprawiamy się tu, albo wracamy do Przeczy". Jako generalnie niechętni do zawracania skądkolwiek, powodowani przeświadczeniem o niskim poziomie rzeki, decydujemy się na wariant pierwszy. Eco idzie szukać płycizn, po czym, wychodząc mówi:

Eco: k**a, jak tu jest zimno! ja już nie chcę być klimatyczny!

Pakujemy graty do plecaków i niosąc dobytek jak najwyżej ponad lustrem wody i zmuszając niechętnego do pływania psa do przeprawy, udaje nam się dostać na drugi brzeg. Tam się jak najszybciej ubieramy i ruszamy dalej by się rozgrzać. Nic wielkiego, w końcu to dopiero grudzień.
We Wronowie, przy zachodzącym słońcu, zaliczamy kolejny pałacyk i, słysząc krzyki, myślimy, że to może mecz b-klasy i kierujemy się w tamtą stronę by go obejrzeć. Okazuje się to tylko grupka młodzieży. Nieco rozczarowani zmierzamy z powrotem do krajowej 94-ki by, minąwszy ją, iść dalej w stronę Lewina Brzeskiego. Zaczyna straszliwie wiać i wraz z opadaniem słońca w stronę horyzontu, opada też temperatura. Tuż przed zmrokiem docieramy do pizzerii, gdzie raczymy się zbyt dużymi pizzami i na pół godziny przed odjazdem pociągu, ruszamy ku dworcowi. W wagonie robimy wszystko, żeby nie zasnąć, kiedy wysiadam Eco nastawia budzik, żeby nie ocknąć się w Kędzierzynie-Koźlu.

https://picasaweb.google.com/1098405150 ... p-sk9vWHg#
"following our will and wind we may just go where no one's been"

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4239
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 11-12-2015 23:20

Nie wiem jak to jest ze czasem czytajac relacje -pol dnia spedzone za miedza wydaje sie byc ciekawsze niz miesiac w jakis dalekich stronach.. Moze to zalezy od tego kto tam pojedzie i jak potrafi to przezyc i potem opisac?
Wasza relacja wlasnie jest tym pierwszym przykladem.

eco: miałem czas, żeby albo zrobić herbatę do termosu albo zlać wino. stanąłem przy czajniku i myślę: "a, mniejsza z herbatą, idę do piwnicy"


Bardzo bym sie zdziwila i zaniepokoila o kolege gdyby bylo inaczej!

oraz zmierzamy do gwoździa dzisiejszego programu - pomnika upamiętniającego przeprawę Armii Czerwonej przez Odrę (sic!). Nie do wiary, że to jeszcze stoi. Jest bardzo monumentalne i bardzo radzieckie


Ale gwozdz!!!! akurat mialam niedlugo wrzucac relacje zbiorcza ze zwiedzania takich pomnikow w roznych miejscach Polski i zagranicy! ale pomnika zwiazanego z przeprawa to jeszcze nie widzialam! A w Mikolinie bylam pare lat temu, palac obejrzalam i wrocilam jak durna do domu w pelnej nieswiadomosci...


Eco wdaje się w pogawędkę z lokalną ludnością na temat przemijania i dawnych czasów.


To napewno byl mily i ciekawy fragment wycieczki!


Pakujemy graty do plecaków i niosąc dobytek jak najwyżej ponad lustrem wody i zmuszając niechętnego do pływania psa do przeprawy, udaje nam się dostać na drugi brzeg. Tam się jak najszybciej ubieramy i ruszamy dalej by się rozgrzać. Nic wielkiego, w końcu to dopiero grudzień.


eco pochwalil mi sie tym juz w zeszlym tygodniu! od tego czasu jestem pelna podziwu dla was i zachwytu nad klimatycznoscia tych okolicznosci.

czy bedzie tam pomnik? analogiczny do tego nad Odra? czy tych co przezyli sie nie upamietnia? ;)


Fajne zdjecie- takie do zadumy...

Obrazek


i zmuszając niechętnego do pływania psa do przeprawy,


tu wyglada jakby woda i plywanie bylo jego najwieksza pasja!

Obrazek


E. Molak, I. Racławicki - Zapomniane zabytki. Dwory i pałace wiejskie południowej Polski.


skad wyscie ta ksiazke wyczaili? ja tez taka chce!


Jakby odrobine drgnela ci reka w prawo- to by sie zalapala na zdjecie apteka w ktorej pracowalam pol roku w roku 2013 :)


Obrazek

Lewin Brzeski jest niewielką miejscowością (ok. 6000 mieszkańców), która znajduje się pomiędzy Opolem a Wrocławiem. Miasto uzyskało prawa miejsca już w 1333r.
Znajduje się tutaj kilka obiektów, które chciałbym zobaczyć, ale robi się już ciemno więc innym razem


Fajnie tam jest! Jest co pozwiedzac!
https://picasaweb.google.com/1122023598 ... o_Rowerowo
Ostatnio zmieniony 11-12-2015 23:55 przez buba1, łącznie zmieniany 4 razy.
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 11-12-2015 23:51

Seba, dzięki za opis. Miło wócić do zeszłotygodniowej wędrówki.
Ładnie zapamiętałeś "smaczki" :D

ale gwozdz!!!! akurat mialam niedlugo wrzucac relacje zbiorcza ze zwiedzania takich pomnikow w roznych miejscach Polski i zagranicy! ale pomnika zwiazanego z przeprawa to jeszcze nie widzialam! A w Mikolinie bylam pare lat temu, palac obejrzalam i wrocilam jak durna do domu w pelnej nieswiadomosci...

Nie martw się , koledzy czuwają :)
czy bedzie tam pomnik? analogiczny do tego nad Odra? czy tych co przezyli sie nie upamietnia? ;)

Podejrzewam, że jednak musielibyśmy tam wyzionąć ducha by szczątkowo nas zapamiętano :wink:
Ostatnio zmieniony 12-12-2015 00:16 przez ecowarrior, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 12-12-2015 00:11

buba1 pisze:E. Molak, I. Racławicki - Zapomniane zabytki. Dwory i pałace wiejskie południowej Polski.

skad wyscie ta ksiazke wyczaili? ja tez taka chce!

A widzisz, brat i bratowa orientują się w moich zainteresowaniach i sprawili mi niespodziankę. Planuję sobie dokupić trzeci - ostatni tom :) Wszystkie dotyczą Woj. Opolskiego.
Orientujesz się może czy do tego opuszczonego Kościoła Piotra i Pawła w Lewinie Brzeskim, co ujęłaś na fotorelacji, nadal można wejść?

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4239
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 12-12-2015 11:17

ecowarrior pisze:[
Orientujesz się może czy do tego opuszczonego Kościoła Piotra i Pawła w Lewinie Brzeskim, co ujęłaś na fotorelacji, nadal można wejść?


Mnie sie nie udalo wejsc, zdjecia robilam przez szpary w drzwiach i okienko przez ktore weszlam do polowy (kuper utknal ;) )
Kosciol jest otwart kilka razy w roku jak jest jakis odpust czy dzien patrona. Moge zadzwonic do kolezanki z Lewina i zapytac o termin. Tez bym sie wtedy wybrala!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2094
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dolnoślązak » 13-12-2015 17:47

Podziwu nie oczekuję ale wczoraj zaliczyłem kapiel w Bajkale. Woda 4,5st tragedii więc nie ma :wink:

PS W tej fotorelacji raz występuje Mikulin raz Mikolin, więc jak w końcu? :wink:

skiboy
obieżyświat
Posty: 604
Rejestracja: 02-10-2008 21:24
Lokalizacja: jelenia gora

Postautor: skiboy » 13-12-2015 18:30

Dolnoślązak pisze:Podziwu nie oczekuję ale wczoraj zaliczyłem kapiel w Bajkale. Woda 4,5st tragedii więc nie ma :wink:

PS W tej fotorelacji raz występuje Mikulin raz Mikolin, więc jak w końcu? :wink:
Właściwa nazwa to Mikolin.


Wróć do „Relacje z wypraw”