Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Pudelek » 14-06-2016 14:37

I nastał czas wiosny, kiedy to już od kilku lat wesoła kompania przemieszcza się wzdłuż wschodnich granic Polski. Tym razem później niż zwykle, gdyż w czerwcu, ale okazało się, że był to doskonały wybór.

Rok temu robiliśmy odcinki na północnym Podlasiu i Suwalszczyźnie. W tym roku wypadł więc znów kierunek południowy, czyli poniżej Bugu, więc... no właśnie, gdzie? Administracyjnie to województwo lubelskie, co - jak wiemy - nic nie znaczy. Historycznie to zachodnie Polesie, natomiast w XIX wieku zaczęto określać teren, po którym będziemy się przemierzali, jako południowe Podlasie, choć bardziej w rozumieniu administracyjnym. Na miejscu okazało się jednak, że używa się niemal wyłącznie określenie "Podlasie", "Polesie" dopiero w jego dolnej części...

Z Eco zaczynam start w Opolu, skąd przemieszczamy się do stolicy Śląska. Tam dociera Buba i spędzamy kilka miłych godzin w towarzystwie znajomych. Przezornie nie robię żadnych zdjęć, aby nie kusić licha - w 2014 roku ukradło mi ono aparat, a rok temu stracił go Eco, więc kto wie, na kogo napadnie teraz??

Mocno zapełnionym Polskim Busem docieramy o 4.30 rano do Warszawy, do stacji metra Młociny. Pierwszy autobus umożliwia nam wycieczkę po wyludnionych ulicach stołecznych opłotków i tylko czasami gdzieś daleko widać wielki świat.
Obrazek

W Warszawie Zachodniej jest knajpa, którą Eco z Bubą bardzo polecali. Co prawda były obawy czy po remoncie nie zniknęła jako pozostałość spelunkowatej przeszłości, jednak jest, gdyż znajduje się w przejściu podziemnym. Co prawda działa dopiero od 6, ale już pół godziny wcześniej ma otwarte drzwi. "Bar na luzie zaprasza".

Wbrew nazwie na luzie jednak nie jest. Pani zza baru jakaś taka zafuczała, Andrzej dostaje zjebkę za robienie zdjęć bez pytania o zgodę :shock: . Ja przezornie się pytam i takową dostaję...
Obrazek

Wystrój fajny, lecz piwo paskudne i nie ma toalety, prócz płatnej dworcowej oraz pobliskiego parku. Jakoś wymęczamy kufelki i suniemy na najbliższy pociąg.

W kasie chcemy bilet do Międzyrzeca. Kobieta z okienka coś tam marudzi, że konieczne będą przesiadki. Tak, wiemy! Ale w Siedlcach będziecie mieli godzinę czekania! Tak, wiemy to również! W końcu jednak nam sprzedaje, sprawdzając kilka razy, czy na pewno jest to, o co nam chodzi; tak to jest, gdy kasjer jest mądrzejszy od podróżnego...

Żeby było zabawniej po dojechaniu do Siedlec okazuje się, że przesiadka czeka na sąsiednim torze. Od razu, bez żadnego czekania! Jakim cudem pani z Warszawy tego nie widziała u siebie w komputerze? Nie wiem.

Wysiadamy w Łukowie przy ładnym dworcu w "stylu polskim".
Obrazek

Nigdzie nie chce nam się iść, bo do centrum daleko i chyba niezbyt tam wiele interesujących rzeczy, a że mimo wczesnej pory żar leje się z nieba to idziemy usiąść pod dawne magazyny kolejowe.
Obrazek

Sączymy domowe piwko i cieszymy się tym nastrojem, który najfajniejszy jest właśnie na początku każdej podróży :)

Następnym zugiem dojeżdżamy nareszcie do Międzyrzeca Podlaskiego.
Obrazek

Już na początku zderzenie dwóch światów - starego i nowego:
Obrazek
Obrazek

Pod dawnym młynem zatrzymuje się wesoły rowerzysta i pyta skąd jesteśmy. Gdy dowiaduje się że m.in. z okolic Opola to dziwi się, iż nie zostaliśmy na festiwalu.
- Właśnie stamtąd uciekliśmy, jest za głośno i tłoczno!
Rowerzysta zgadza się całkowicie z nami ;)

Pod pałacem Potockich (nijakim, gdyż w obecnej formie pochodzi z okresu międzywojennego) odbywa się impreza pod tytułem Wiwaty Królewskie.
Obrazek

Wiwatują faktycznie dość głośno, co chwilę ktoś strzela.
Obrazek

Są rycerze i świnie.
Obrazek
Obrazek

Liczyliśmy na jakieś swojskie jadło i napitki, lecz stragany dopiero się rozstawiają, więc zostaje nam wypić piwo pod drzewami w parku, co jest dość utrudnione z powodu kręcącej się wszędzie policji...

Nieco później idziemy w kierunku rynku, szukając jakiegoś lokalu na obiad. A tam - dotarł korowód z Wiwatów, machający duńskimi flagami.
Obrazek

Rynek, jak rynek, nic specjalnego, lecz w rogu znajduje się "hotel", pod którym w dość sympatycznej knajpie zjadamy obiad.
Obrazek

Choć była jedna rzecz która na rynku przykuła moją uwagę - rzeźba poświęcona miejscowym Żydom. Jej tytuł to "Modlitwa".
Obrazek

Mnie kojarzy się z czymś zupełnie innym...

Kilka kroków od głównego placu uliczki są już puste i zaniedbane.
Obrazek

Przechodzimy przez rzekę Krznę, dopływ Bugu, którą jeszcze dziś spotkamy.
Obrazek

I znów pociąg... Eco wyciąga szachy.
Obrazek

Po co? Bo w końcu jesteśmy w Szachach :D
Obrazek

Przechodzący obok konduktor mówi: "Noo, to mi się podoba". Następnym razem trzeba coś wziąć do Misiów i Borsuków ;)

Wysiadamy stację dalej w Sokulach.
Obrazek

Nie ma tam kompletnie nic ciekawego, lecz jest na tyle młoda pora, że chcemy trochę się przejść. Trasa niezbyt skomplikowana, bo centralnie wzdłuż torów.
Obrazek

Już na samym początku znajdujemy rozwalający się dom - można w nim nieźle się ubrać, mają laćki, marynarkę i bryle :)
Obrazek
Obrazek
Obrazek

A potem 7,5 kilometra w słońcu i ciężkim powietrzu, machając do przejeżdżających pociągów, które odpowiadają syrenami.
Obrazek

Widziana ciekawostka - lokomotywa "holuje" skład białoruski.
Obrazek

Podczas wędrówki mijamy bagienko.
Obrazek

Przy mikroskopijnym przysiółku jest przejazd kolejowy. Po obu stronach wylano kilka metrów asfaltu, po czym z powrotem wraca droga gruntowa.
Obrazek

Mieliśmy też widzieć groby lotników z 1939 roku, ale żadnego nie spotkaliśmy, mimo iż jeden leży podobno tuż przy ścieżce. Jedyny jaki rzucił nam się w oczy to ofiary jakiego potrącenia...

Przy przystanku w Porosiukach wita nas banda gimnazjalistów jeżdżąca w tem i nazad swoimi piździkami. Dumni, jakby co najmniej harleyów dosiadali, hałasują niczym stado owadów. Dodatkowo niebo zasnuwają ciężkie chmury, a z oddali słychać nieśmiałe odgłosy burzy. Po krótkim odpoczynku rzucamy się do wsi, którą znamy z wizyty sprzed dwóch lat. Wtedy w centrum działał sklep.
Obrazek

Dwa lata to jednak dużo i dziś straszy tylko tablica z numerem telefonu na sprzedaż. Zaczyna też kropić, więc w deszczu idziemy szybko nad Krznę, gdzie kiedyś stała wiata. Ta na szczęście nie została wystawiona do handlu i jest zamieszkała przez czterech miejscowych.

Szybko znajdujemy z nimi wspólny język, choć oni nie mogą nadziwić się, że ktoś przyjechał turystycznie do Polski B. W czasie gdy lecą do domów po flaszki rozstawiamy w ostatniej chwili namiot, bo wkrótce nadciąga spora ulewa (burza przechodzi bokiem).
Obrazek

Dach wiaty przecieka, więc gramy w grę pod tytułem "znajdź suche miejsce", co wiąże się z ciągłym przesuwaniem tobołków. Humory jednak dopisują :)
Obrazek

Opady nie trwają długo, rychło wraca słońce, a integracja trwa w najlepsze. Mamy zaszczyt pić z jedną trzecią rady sołeckiej!
Obrazek
Obrazek

Dzwonimy, zgodnie z tekstem postawionej tablicy, do pani sołtys z informacją, że tutaj będziemy nocować. Sołtys jest niesłychanie zadowolona, iż jeszcze tacy uczciwi ludzie są i nie żąda opłaty (całe 1 zł za osobę ;)), lecz życzy udanego wypoczynku :) Przed zachodem zajedzie jeszcze do nas samochodem, aby zobaczyć kto to z tak daleka przyjechał i stwierdza, że Bubę poznaje ;)

Miejscowe chłopaki spisały się na medal - przynieśli swoją część alkoholu, uwalili się dość szybko i grzecznie poszli spać ;) Miły początek wypadu :) Zamiast nich zjawia się Wiesio, który mieszka w nieodległej Białej Podlasce i dowozi zaopatrzenie :)
Obrazek

Reszta wieczoru mija na rozmaitych rozmowach, wędzeniu się przy ogniu i obserwowaniu pięknego końca dnia, gdy wokół szaleją mgły.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jest na tyle ciepło i sucho, że śpimy z Bubą pod wiatą i dzięki temu udaje nam się zobaczyć wschód słońca, nie różniący się za bardzo od zachodu.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Poranek jest piękny i upalny, zakłócany jedynie przez dwóch rybaków w Krznie.
Obrazek
Obrazek

Kąpiel była fantastyczna, człowiek dostał takiego kopa, że od razu miał ochotę góry przenosić! Zwłaszcza, że nie było wiadomo kiedy znów nadarzy się okazja do kontaktu z wodą. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie nagły atak licha, po którym wypada mi świeża plomba z zęba :(

Zbieramy się wolno, przez co później będziemy mieli problem zdążyć na czas - to stanie się tegoroczną tradycją. Porosiuki śpią, co w niedzielne przedpołudnie nie dziwi, podobnie jak brak naszych wczorajszych współbiesiadników.

W pociągu niespodzianka - w przedziale bydlęcym siedzi już Grześ! Eco o tym wiedział, lecz rzecz jasna nie powiedział! Uściski, ściski, wyciąganie piwek, studiowanie mapy...
Obrazek

Zarabiam też 100 złotych po wizycie SOK-istów. Akurat gdy przechylałem zimnego browara.
- Głupia sprawa - mówię.
- Bardzo głupia.
- To przez upał, nie mamy wody, a coś pić trzeba - wyjaśniam.
- A to jest woda przecież - mundurowy pokazuje butelkę przy moim plecaku.
- To z rzeki, brudna, spaliliśmy przy wiacie - mówię niewzruszony.

Na szczęście machają ręką i idą dalej. Bywają jednak ludzcy SOK-iści...

W Białej Podlaskiej kolejny biały dworzec, styl "renesans polski".
Obrazek

Po widokach za oknem widać, że jesteśmy coraz bliżej granicy - wagony opisane cyrylicą, cysterny, transporty drewna. W Małasiewiczach jest duża stacja przeładunkowa obsługująca dostawy ze wschodu.
Obrazek

Jeszcze parę minut i będziemy w Terespolu, zaczynając właściwą część przygody!
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5003
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: buba1 » 14-06-2016 20:28

"Bar na luzie zaprasza".
Wbrew nazwie na luzie jednak nie jest.


Ta knajpa jest potwierdzeniem tego ze czasem lepiej nie wracac do znajomych miejsc. Czasem lepiej zachowac w pamieci mile wspomnienia sprzed lat niz skonfrontowac je z rzeczywistoscia..
Syrenka na scianie zostala, rozne smieszne obrazki rowniez.. ale bylo to zupelnie inne miejsce niz to ktore odwiedzilismy z eco i Michalem w 2012 roku.. :(

Przechodzący obok konduktor mówi: "Noo, to mi się podoba". Następnym razem trzeba coś wziąć do Misiów i Borsuków ;)


Zimna Wodke trzeba odwiedzic! nie mamy daleko! :P

albo niedaleko od lubelskich wojazy jest jeszcze inna wioska o wdziecznej nazwie
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBuli ... _lubelskie)

Miejscowe chłopaki spisały się na medal - przynieśli swoją część alkoholu, uwalili się dość szybko i grzecznie poszli spać

Nie dosc ze przyniesli alkohol to jeszcze bardzo smaczny- ten Jelcyn jablkowy bardzo mi przypadl do gustu!

Jest na tyle ciepło i sucho, że śpimy z Bubą pod wiatą i dzięki temu udaje nam się zobaczyć wschód słońca, nie różniący się za bardzo od zachodu.


Moim zdaniem wschod byl ladniejszy!
Obrazek
Obrazek

Zbieramy się wolno, przez co później będziemy mieli problem zdążyć na czas - to stanie się tegoroczną tradycją.


po tym biegu w Porosiukach niektorzy postanowili przelamac tradycje i potem wychodzili wczesniej od pozostalych...

Na szczęście machają ręką i idą dalej. Bywają jednak ludzcy SOK-iści...


Czesto sokisci sa bardziej ludzcy niz kapusie ktorzy ich wzywaja...
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Lech » 14-06-2016 20:39

Pudelek pisze:Widziana ciekawostka - lokomotywa "holuje" skład białoruski.
Obrazek


A tego rodzaju białoruski tabor nie jest czasami nieprzystosowany do naszej szerokości torów 1435 mmm, a tylko do linii szerokotorowych o prześwicie 1520 mm?
Obrazek

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Pudelek » 14-06-2016 21:01

też mi się tak wydawało, ale na składzie były napisy cyrylicą, która raczej na polskich pociągach nie występuje. Może podmienili na granicy.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5003
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: buba1 » 14-06-2016 21:19

A to nie jest tak ze niektore pociagi maja wymienne podwozie?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Pudelek » 14-06-2016 21:32

na pewno pod wagonami wymieniają, ale nie wiem czy pod takim składem. Musieliby wypowiedzieć się eksperci :)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Dolnoślązak » 15-06-2016 11:55

Pudel, jaką stolicę Śląska masz na myśli? :wink:

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Pudelek » 15-06-2016 12:38

a znasz kilka?
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Dolnoślązak » 15-06-2016 15:41

Pudelek pisze:a znasz kilka?

Ciekaw jestem ilu przeczytało "Katowice" :wink:

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Pudelek » 15-06-2016 15:44

jeśli to byli pracownicy mediów mniej lub bardziej publicznych to zapewne niemal wszyscy :lol: No, może poza GOP-em, bo tam używa się raczej formy "stolica Górnego Śląska" co również jest bzdurą...

Choć ja w sumie nie zwróciłem na to uwagi, dopiero pomyślałem o tym po Twoim wpisie ;)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Dolnoślązak » 15-06-2016 20:27

Pudelek pisze:No, może poza GOP-em, bo tam używa się raczej formy "stolica Górnego Śląska" co również jest bzdurą...


O, to ciekawe, możesz rozwinąć?

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Pudelek » 15-06-2016 20:57

Ciężko mówić o stolicy Górnego Śląsko jako takiej... nigdy nie było jednego ośrodka stołecznego tej krainy, można za takowe uznać Racibórz i Opole, bo tam mieściły się stolice księstwa opolsko-raciborskiego, obejmującego w średniowieczu niemal cały teren Górnego Śląska. Natomiast Katowice są jedynie największym miastem leżącym na Górnym Śląsku i stolicą województwa śląskiego, które, jak wiadomo, jedynie w połowie jest Śląskiem. I tyle. Nie ma żadnych podstaw aby uważać ich za stolicę regionu, bo nigdy nie pełniło roli stołecznej dla całego Górnego Śląska, poza krótkim okresem województwa śląsko-dąbrowskiego w latach 1945-50. Zawsze, a właściwie od końca XIX wieku, bo miastem jest przecież młodym, "stołowało" jedynie jego części. Teraz też połowa, jeżeli nie większość historycznego G. Śląska leży w woj. opolskim i ciąży ku Opolu, a nie Katowicom.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Dolnoślązak » 15-06-2016 21:37

Przenieść stolicę Górnego do Opola i już.

http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/%C5%9Al%C4%85sk - trochę luźno i jajcarsko ale i sporo w tym prawdy

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Pudelek » 15-06-2016 21:52

ale przecież nie ma tworu administracyjnego pod nazwą "Górny Śląsk", więc nie ma czego przenosić :D

PS>tekst z nonsensopedii niezły :lol: Może poza Ostrawą, która jest jednak mniejsza niż wieś Katowice i tylko częściowo leży na Śląsku ;)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Nadbużańska przygoda - wschodnie rubieże po raz wtóry

Postautor: Dolnoślązak » 16-06-2016 08:37

Pudelek pisze:ale przecież nie ma tworu administracyjnego pod nazwą "Górny Śląsk", więc nie ma czego przenosić :D


W sumie racja, choć prawdę mówiąc Katowice tak samo sztuczną stolicą jak Warszawa i tę należałoby też przenieść do Krakowa :mrgreen:


Wróć do „Relacje z wypraw”