Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Pudelek » 04-07-2016 19:32

W przedpokoju mojej niedawno zmarłej babci wisiała oprawiona i podkolorowana fotografia sprzed wielu lat przedstawiająca zakole jakiejś rzeki oraz dwie potężne formacje skalne na obu brzegach. Jako dziecko zawsze się w ten widok wpatrywałem i sądziłem, że to bardzo, bardzo daleko od mojego miejsca zamieszkania. Zapewne gdzieś w mitycznej Szwajcarii, skoro pisało Sächsische Schweiz i jakieś steiny...

Dopiero później człowiek zorientował się, iż to obrazek z całkiem niedalekiego kraju demokratycznych Niemców. Rzeka to Łaba i bardzo blisko granicy z Czechami. Góry Połabskie (Elbsandsteingebirge, Děčínská vrchovina), których część stanowi i Saska i Czeska Szwajcaria chodziły mi potem po głowie wielokrotnie, ale zawsze coś mi nie pasowało.

Wreszcie w ostatni piątek czerwca ruszamy samochodem na zachód. Plan początkowo zakładał inną kolejność punktów wartych odwiedzenia, ale prognozy informowały, że właśnie w piątek pogoda ma być najlepsza. Zaczęliśmy więc od Saksonii i to od razu od jednej z większych atrakcji - Bastei.

Samochód zostawiliśmy na parkingu - wbrew temu co znalazłem w necie nie był on darmowy. Liczyłem, że z powodu dnia roboczego nie trafimy na tłumy, a wakacje w Niemczech chyba się jeszcze nie zaczęły. Ale aut zaparkowanych było już sporo, stało też kilka autokarów.
Obrazek

Pogoda faktycznie była dobra, aż za dobra - upał w okolicach 35 stopni, zaduch i lepiący się asfalt...

Bastei to kompleks formacji skalnych na prawym brzegu Łaby z bardzo widokowym i charakterystycznym mostem. Ale zanim do niego dojdziemy to widać skały położone wśród lasu. Miodzio!
Obrazek

Pierwszy widok na Łabę w kierunku Drezna jest jeszcze lepszy!
Obrazek

Pomiędzy drzewami można dojrzeć surową bryłę góry Lilienstein a także jej odpowiedniki za rzeką.
Obrazek

A oto i słynny most - wybudowano go z piaskowca w połowie XIX wieku w miejscu starszego drewnianego. Aby zrobić mu zdjęcie bez ludzi należałoby pojawić się wcześnie rano albo późnym popołudniem. Choć i tak nie jest dziś źle.
Obrazek

Most ma 70 metrów długości i rozciągnięty jest 40 metrów nad wąwozem. Musi swoje wytrzymać...
Obrazek

Widoki w kierunku północnym i wschodnim to same skały. Na niektórych widać wspinaczy.
Obrazek

Część skał położonych bliżej zagospodarowano mostkami i schodami - to pozostałości po skalnym zamku Neurathen, istniejącym od XIII do XV wieku. Wstęp na tą atrakcję jest płatny, więc tylko zajrzeliśmy zza płotu.
Obrazek

Na moście ludzie pojawiają się falami - przejdzie wycieczka, potem chwila przerwy.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

"Basztą" nazwano skalne miasto z powodu punktu widokowego umieszczonego w eksponowanym miejscu 190 metrów nad poziomem rzeki.
Obrazek

Teraz jest on zamknięty, trwają prace remontowe, widać, że skała pod nim kruszeje. Ale niewiele to przeszkadza, gdyż miejsc z piękną panoramą jest tutaj wiele (z prawej zamknięta "baszta").
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W dole pod nami Kurort Rathen, niewielkie uzdrowisko po dwóch stronach Łaby.
Obrazek

Obok dworca podobno największa w Europie miniaturowa kolejka elektryczna.
Obrazek

Między skałami pojawiła się twierdza Königstein. W środku Pfaffenstein; podobnie jak Lilienstein ma tylko ponad 400 metrów wysokości, ale tutaj wydaje się znacznie wyższy.
Obrazek

Na skałach tablice pamiątkowe oraz ślady wandali sprzed wieków.
Obrazek
Obrazek

Na parkingu skasowali od nas 3 euro. Warto było. Gdyby ktoś chciał zostawić tutaj więcej pieniędzy to nie ma problemu - jest hotel górski, restauracje, knajpy, sklepy z pamiątkami.

Kolejny krótki postój robimy w Hohnstein - nie był planowany, ale miasteczko bardzo mi się spodobało.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W miejscowym średniowiecznym zamku w latach 1939-40 mieścił się oflag dla polskich oficerów.
Obrazek

Zamek można zwiedzać, są też tablice pamiątkowe przy bramie. Zajrzeliśmy tylko na dziedziniec.
Obrazek

Przekroczyliśmy rzekę jednym mostem w całej Sasko-czeskiej Szwajcarii w Bad Schandau. Kolejne mosty są już na granicach tego regionu, a transport pieszych i rowerzystów zapewniają niewielkie łodzie i promy.

Podjechaliśmy pod widoczną z Bastei twierdzę Königstein. To jeden z największych tego typu obiektów w Europie, duma saskiej myśli wojskowej.
Obrazek

240 metrów nad Łabą, powierzchnia 13 boisk piłkarskich (9,5 hektara). Mury mają ponad 40 metrów wysokości i 1800 długości. Ochraniają ponad 50 różnych budynków.

Parking jakby puściejszy niż w Bastei ale i droższy (4,5 euro do trzech godzin).
Obrazek

Z bliska umocnienia robią jeszcze większe wrażenie. Nic dziwnego, iż twierdzy nigdy nie zdobyto.
Obrazek

No, prawie nigdy: w 1848 roku niejaki Sebastian Abratzky, z zawodu kominiarz, nie posiadał pieniędzy na wstęp do środka więc postanowił po prostu... wspiąć się po murach! Udało mu się i w "nagrodę" dostał 12 dni aresztu :D
Obrazek

Königstein to kawał historii: pierwszy zamek wybudowali tu Czesi w XIII wieku. Była to typowa twierdza graniczna - dopiero w 1408 roku Wettynowie, dynastia panująca w Saksonii, objęła go we władanie a potem włączyła w granice swojego państwa. W kolejnych wiekach warownię rozbudowywano i przebudowywano. Przez krótki czas działał tutaj także klasztor.
Obrazek

Prowadziła do niej jedna droga strzeżona przez dwie bramy. Dodatkową ochronę stanowiły umocnienia zewnętrzne.
Obrazek
Obrazek

Już na początku nad główną bramą gości wita nieźle zachowany herb z okresu unii sasko-polskiej. Na polecenie króla i elektora Augusta II wybudowano i unowocześniono wiele obiektów. Śladów z czasów wspólnego państwa jest zresztą tutaj dużo.
Obrazek

Do twierdzy właściwiej wchodzimy przez wysoką bramą wjazdową i Nową Zbrojownię (Neues Zeughaus).
Obrazek

Chwilowy chłód szybko ustępuje ponownie gorącemu powietrzu - wyszliśmy na głównym placu.
Obrazek

Biały budynek na lewo to Brunnenhaus i jak sama nazwa wskazuje krył w sobie studnię. Głęboka na ponad 152 metry jest najgłębsza w Saksonii i (podobno) druga najgłębsza w Europie. Kiedyś wodę wydobywano kieratem, potem przy pomocy maszyny parowej, a od 1912 roku za pomocą silnika elektrycznego. Po kilkudziesięciu latach przerw dziś znowu działa, ale akurat studnię okupowała polska wycieczka, więc nawet nie zrobiłem żadnego zdjęcia...

Budynek na prawo zwie się Magdalenburg i pełnił głównie funkcję magazynu. August II kazał w jego piwnicach umieścić największą na świecie beczkę wina - miała 250 tysięcy litrów pojemności!
Obrazek

Za magazynami niewielki kościół garnizonowy (najstarszy w Saksonii), pierwotnie romańska kaplica.
Obrazek

W okresie NRD miano go używać jako kino. Dziś filmy wyświetla się w dawnym magazynie pocisków i granatów.
Obrazek

Zabytki wojskowe są ciekawe, jednak najważniejsze są widoki :) Na Lilienstein z drugiej strony oraz zakole Łaby, którą znam z fotografii z babcinego przedpokoju :)
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wrażenie jest niesamowite i to poczucie przestrzeni! Zbliżenie na to co dzieje się w dole także ciekawe.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na środkowym zdjęciu miasteczko Königstein u podnóża twierdzy oraz prom łączy je z dzielnicą Halbestadt.

Na murach stoją dziesiątki czarno-żółtych dział wycelowanych w potencjalnego wroga. Większość z nich pochodzi z XVIII wieku i posiada polsko-saskie herby.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ten widok się nie nudził!
Obrazek
Obrazek

W oddaleniu od rzeki ponad zieleń wystają inne mniejsze skalne miasta - mniej popularne niż Bastei z powodu swego oddalenia. Oglądając ich mapy (przez każde przechodzi szlak) doszedłem do wniosku, że i one będą ciekawe:
- Pfaffenstein,
Obrazek
- Papststein i Gohrisch.
Obrazek

Ścieżka wzdłuż murów dochodzi do najbardziej wysuniętego punktu na wschód i teraz będziemy szli na południe. Dobrze widać tu skałę po której stąpamy.
Obrazek

Co jakiś czas mijamy niewielkie wieżyczki.
Obrazek

Na środku zdjęcia znalazłem dwa Zschirnsteiny, z których Großer Zschirnstein jest najwyższym szczytem Gór Połabskich (562 metry).
Obrazek

Mniej widokowa panorama na południe.
Obrazek

Mimo iż Königstein nigdy nie został zdobyty przez wroga jego rola w historii militarnej była niewielka. Przeważnie służył jako miejsce schronienia dla monarchów, dworu i zbiorów sztuki (August III uciekł tu przed Prusakami, a prawie wiek później rodzina królewska przed rewolucjonistami w 1849 roku). Na stałe twierdza pełniła funkcję ciężkiego więzienia - aż do okresu międzywojennego. Swoich wrogów przetrzymywał tu bardzo chętnie August II, m.in. królewicza Sobieskiego. Więźniowie "kwaterowali" w budynku po prawej (Georgenburgu).
Obrazek

W czasie wojny prusko-francuskiej uruchomiono tu obóz jeniecki. Ponownie w okresie Wielkiej Wojny (dla Rosjan i Francuzów) oraz ostatniej, gdy do oflagu przeniesiono polskich żołnierzy ze wspomnianego Hohnsteinu. Też przebywali krótko, bo wkrótce znów zagościli jeńcy francuscy.
Obrazek

Po 1945 najpierw stacjonowała tu Armia Czerwona, która urządziła w środku lazaret. Następnie DDR-owskie władze zorganizowały poprawczak dla młodzieży podejrzanej politycznie. W 1955 Königstein stał się muzeum.

Większość zabytków pochodzi z XVI wieku, są tu np. najstarsze w Niemczech koszary (środek zdjęcia). Sporo dodał August II.
Obrazek

Między domem komendanta, jego stajniami i zbrojownią urządzono ogród różany.
Obrazek

Po dwóch godzinach wracamy do samochodu. Obok parkingu historyczny drogowskaz, podobny do sudeckich.
Obrazek

W dalszej drodze zatrzymujemy się jeszcze na chwilę w Bad Schandau (Žandava), żeby zrobić zakupy.
Obrazek

W miejscowości jest, oprócz mostu, przystań promowa i dworzec kolejowy już po drugiej stronie rzeki. Ruch na torach nieustanny.
Obrazek

Przekraczamy dawne przejście graniczne nad Łabą i wjeżdżamy do Republiki Czeskiej. Udany dzień :)
Obrazek
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Dolnoślązak » 04-07-2016 21:02

Pewnie sam mi niewiele pomożesz ale od czego są inni forumowi eksperci: widzi ktoś tam jakoś jednodniowo z dojazdem pociągiem z Wrocławia? :wink:

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Pudelek » 08-07-2016 10:51

Czeska Szwajcaria (České Švýcarsko, Böhmische Schweiz) to popularna nazwa czeskiej części Gór Połabskich, choć formalnie tak nazywa się tylko Park Narodowy zajmujący fragment tego pasma górskiego. Najmłodszy PN Republiki Czeskiej (założono go w 2000 roku) i jedyny w którym do tej pory nie byłem.
Obrazek

Bazę wypadową mamy w Děčínie (Tetschen) i stamtąd dojeżdżamy autobusem miejskim. Jego trasa prowadzi wzdłuż Łaby a następnie przed granicą czesko-niemiecką w miejscowości Hřensko (Herrnskretschen) odbija na wschód w głęboką dolinę.

Autobus posiada przyczepę dla rowerów i chociaż teoretycznie jest przyspieszony to po naciśnięciu przycisku zatrzymuje się również na pomniejszych przystankach nie ujętych w rozkładzie.
Obrazek

W ten sposób wychodzi na początku wioski Vysoká Lípa (Hohenleipa), administracyjnie należącej do Jetřichovic (Dittersbach). Wita nas piękny dom przysłupowy, których zobaczymy jeszcze wiele.
Obrazek

Zastanawiałem się jaką trasę wybrać na wędrówkę po Czeskiej Szwajcarii - w końcu postanowiłem pominąć bardzo popularny wąwóz rzeki Kamenice i skupić się na odcinku biegnącym równolegle do granicy z Niemcami.

W Vysokiej Lípie dzielnie ignoruję otwartą już gospodę i wchodzimy na szlak koloru żółtego. Nasz pierwszy cel już widać w oddali ponad drzewami.
Obrazek

Szybko dochodzimy do krzyżówki z długodystansowym szlakiem czerwonym i wkrótce stajemy pod potężną skałą, na której kiedyś stał zamek Šaunštejn (Schauenstein).
Obrazek

Do dawnego zamku prowadzą niemal pionowe schody. Teresa rezygnuje z wejścia i zostaje na dole. Ja zaś muszę czekać, aż z góry zejdzie większa grupa złożona z osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Ci pierwsi wracają roztrzęsieni, chyba nie spodziewali się tak karkołomnego wejścia.
Obrazek

Po wdrapaniu się na pierwszą drabinkę nie jest źle - mały labirynt wśród skał. Potem jest jednak druga drabina, większa i stojąca praktycznie prosto. W dodatku na jej końcu należy przeskoczyć na półkę, trzymając się poręczy. W porównaniu do eksponowanych tras górskich to zapewne pikuś, jednak dla osób z lękiem wysokości wcale tak prosto nie jest ;)
Obrazek

Po udanym przebrnięciu czeka na mnie kilka miejsc widokowych i marne pozostałości po twierdzy, m.in. studnia.
Obrazek

Zamek określany jest jako siedziba rozbójników, lecz prawdopodobnie nigdy nie pełnił takiej roli, a jego celem była ochrona szlaku handlowego.
Obrazek

W panoramie najbardziej wyróżnia się samotny Růžovský vrch (Rosenberg) - najwyższa góra Parku Narodowego, lecz nie Gór Połabskich.
Obrazek
Obrazek

Zejście dostarcza jeszcze większych emocji niż wejście, ale stosując zasadę "nie patrzeć w dół" jakoś przeżyłem :D Bez zbędnych ceregieli idziemy dalej, mijając znajomą grupę z niepełnosprawnymi oraz pierwsze formacje skalne.
Obrazek
Obrazek

Z przecinki widać w oddali Großer Zschirnstein, najwyższą górę Gór Połabskich w Saksonii. Wczoraj patrzyłem na nią z drugiej strony z twierdzy Königstein.
Obrazek

Po serii zakrętów dochodzimy do skalnego mostu - to Malá Pravčická brána (Kleines Prebischtor), skromna mniejsza wersja tej bardziej znanej (wysokość 2,2 metra, szerokość 3,3).
Obrazek

W przeciwieństwie do wielkiej można na nią wejść, jednak widoki są ograniczone przez drzewa. Oczywiście nie sposób nie zauważyć Růžovskiego vrchu, który jest widoczny chyba z każdego miejsca w PN.
Obrazek

Robimy postój na śniadanie i coś do picia. Następnie nie spiesząc się kontynuujemy wędrówkę czerwony szlakiem trawersując szczyt Větrovca. Krajobraz często się zmienia - jest normalny las, potem ukwiecone polany, skałki mniejsze i większe, podmokła łąka. Turystów niewielu, gdyż ten odcinek jest stosunkowo mało popularny.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W samo południe osiągamy połowę kilometrażu przewidzianego na dzisiejszy dzień - osadę Mezní Louka (Rainwiese). Od XIX wieku to ośrodek turystyki - pierwszy pensjonat stanął już w 1838 roku. Pod koniec stulecia książę z rodu Clary-Aldringen wybudował luksusowy hotel, który przyjmuje gości do dziś, a w jego pobliżu parkują dziesiątki kierowców.
Obrazek

Pora na uzupełnienie płynów, siadamy więc w mniej eksponowanym bistro. Dzień jest prawie tak samo ciepły jak wczorajszy, powietrze ciężkie, więc piwo z lokalnego browaru w Cvikovie smakuje wybornie!
Obrazek

Dalsza część trasy to czesko-szwajcarska klasyka. Na szczęście nie utknęliśmy w tłumie turystów - ludzi z przeciwka trochę idzie, ale bez przesady. W naszą stronę frekwencja znacznie niższa. Najwyraźniej większość osób albo właśnie spożywa obiad albo na obiad pojechała gdzieś indziej.
Obrazek

Drogowskaz turystyczny z okresu międzywojennego.
Obrazek

Trudno się rozpisywać o kolejnych kilometrach szlaku - idzie się przyjemnie obok ścian z piaskowca obrabianych przez wiatr i wodę przez miliony lat. Niektóre skały przypominają mi skalne wioski Indian z Ameryki Północnej.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Charakterystyczna skała zwana Homole, mi kojarząca się ze świątyniami z Kambodży.
Obrazek

Na jednym z zakrętów punkt widokowy w dolinę i na Großer Zschirnstein.
Obrazek

Kawałek dalej ponownie Růžovský vrch, nazywany także Děčínską Fudżijamą, gdyż to stożek wulkaniczny.
Obrazek

I znów skały - na górze biegnie granica czesko-niemiecka.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Rosnące natężenie ludzi świadczy iż zbliżamy się do celu. Widząc nad nami przerzucone przez drogę mostki wiemy już, że to tu.
Obrazek

Wśród skał i zieleni mieni się kolorami pałacyk Sokolí hnízdo (Falkennest), wybudowany w 1881 przez księcia Clary-Aldringen. Kiedyś właściciel tych ziem przyjmował w nim swoich znamienitych gości, obecnie służy jako restauracja.
Obrazek

Jest to też jedyna znana mi restauracja, gdzie za wstęp... trzeba zapłacić! I to niemało - 75 koron! Obiekt sprywatyzowano i sprzedano firmie z Pragi przed założeniem PN i mamy takie kuriozum, zwłaszcza, że ścieżki dla turystów i tak utrzymuje zarząd Parku, a nie lokal.
Obrazek

Cóż zrobić - zabuliliśmy, tym bardziej iż chcieliśmy coś zjeść. Najpierw jednak idziemy spojrzeć na okolicę. Fudżijama doskonale widoczna.
Obrazek

Odwracając głowę z niepokojem zauważamy, że na zachodzie robi się ciemno.
Obrazek

Może to przejdzie bokiem, może Łaba nie przepuści? Na wszelki wypadek podążamy pospiesznie na punkty widokowej położone powyżej restauracji.
Obrazek

Z góry najlepiej widać atrakcję dla której w pielgrzymują tu turyści - Pravčicką bránę (Prebischtor), największy most skalny w Europie.
Obrazek

Napisano o nim wiele, więc zacytuję jedynie szybko Wikipedię: Rozpiętość łuku bramy u podstawy wynosi 26,5 m., wysokość otworu 16 m, najmniejsza szerokość mostu 8 m, minimalna grubość mostu 2,5 m. Górna powierzchnia stropowej płyty bramy leży na wysokości 21 m. od jej podstawy. W przeszłości można było na "bramę" wchodzić, teraz to niemożliwe, a most do niej prowadzący został rozebrany.
Obrazek

Spojrzenie na zachód nie pozostawia wątpliwości - ciemny front idzie centralnie na nas. Czuć go wręcz namacalnie nosem, słychać też pomruki burzy.
Obrazek
Obrazek

Samotna stercząca skała to Malý Pravčický kužel (stożek) - zdobyta przez wspinaczy już w 1908 roku.
Obrazek

Jeszcze gibkie zdjęcie z faną...
Obrazek

Odpuszczamy kolejne miejsce widokowe i schodzimy do restauracji. Menu ubogie i drogie - za jedno piwo na dole kupiłbym dwa. Ale trudno, jesteśmy głodni.

Atmosfera wokół gęstnieje jak w polskim parlamencie.
Obrazek

Wreszcie z nieba zaczynają spadać pierwsze ciężkie krople. Najpierw nieśmiało ale kiedy w końcu nabrały odwagi to zrobiła się z tego ściana wody, a widoczność spadła do kilkudziesięciu metrów!
Obrazek
Obrazek

Ludzie w popłochu rzucili się do środka restauracji, która błyskawicznie się wypełniła. Przy okazji można było zerknąć na zabytkowe wnętrze.
Obrazek
Obrazek

Prognozy jak jeden mąż zapowiadały na dzisiaj opady i burze, można się było ich też spodziewać po zaduchu jaki panował. Załamanie pogody przyszło jednak później niż podawano i w idealnym momencie, kiedy siedzieliśmy spokojnie pod dachem :) Mogliśmy więc bez nerwów przeczekać największy deszcz i współczuć tym co akurat byli na szlakach.

Po godzinie ustało na tyle, że zdecydowaliśmy się schodzić. Widoki znów się odsłoniły, w dole przechadzają się mgły.
Obrazek

Ostatnie spojrzenie na most.
Obrazek

Idąc widzimy ślady po niedawnej ulewie. Z nieba jeszcze coś siąpi i w oddali słychać grzmoty, ale ewidentnie przeszło dalej.
Obrazek

Tu też są skały, a także mostki. I pozostawione ubranie ;)

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Do głównej szosy wychodzimy przy ujęciu wody. Mamy sporo czasu, więc maszerujemy przed siebie w kierunku kolejnych przystanków autobusowych. W ten sposób przekraczamy granicę administracyjną Hřenska.
Obrazek

Sporo w tej najniżej położonej czeskiej miejscowości zabytkowych domów, jeszcze więcej kiczu głównie pod zachodnich turystów. Ceny również niemieckie (zwłaszcza przy Łabie, w górnej części jest bardziej normalnie). W kiblu nawet nie mieli cennika w koronach!

Na drugi dzień gdy kręciliśmy się po okolicy jeszcze raz na chwilę zatrzymaliśmy się w Hřensku przy lepszej pogodzie. O ile wszystkie oficjalne parkingi są płatne to przy głównej drodze można stawać za darmo, no ale trzeba przejść się kilkaset metrów na nogach ;)
Obrazek

Łaba tworzy w tym miejscu granicę, a prom pełni funkcję przejścia granicznego. Można przepłynąć na saską stronę, gdzie w Schöna jest dworzec kolejowy na linii Děčín-Drezno.
Obrazek
Obrazek

Jak już wspominałem Hřensko ma ciekawą architekturę, lecz wszystko to ginie w natłoku komercji. Nie jest aż tak paskudne jak np. Zakopane, lecz nie chciałbym tu przebywać poza koniecznym minimum.
Obrazek
Obrazek
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Dolnoślązak » 10-07-2016 15:32

Nie powiem - zainspirowała mnie ta relacja do wyjazdu w tamte strony, choć nie-samochodem łatwo nie jest. Z Wrocławia jedyna opcja jaką widzę - do Rybniste i dalej autobusem, zdaje się wszystko w ramach biletu ZVON. W sumie 5 przesiadek, 4 na pociąg i jedna na autobus ale da radę wyrobić w jeden dzień :wink: Planuję oczywiście 2 osobne trasy z Hreńska do Wysokiej Lipy - jedna górą przez Bramę Dużą i Małą oraz zamek Šaunštejn, druga spływem wzdłuż Kamienicy oraz ruiny młyna. Jak ktoś ma oczywiście lepszą propozycję dojazdową, mile widziana :wink:

Ile trwa całość przejścia wzdłuż Kamienicy ze spływami? Często kursują te łodzie?

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Pudelek » 10-07-2016 15:58

Łodzie kursują chyba "na zawołanie", ale mogę się mylić. Na pewno przynajmniej raz w ciągu pół godziny/ Spróbuj wklepać na mapy.cz tą trasę i powinien pojawić się szacowany czas przejścia. Z praktyki nic nie powiem bo specjalnie olałem tą trasę - w weekendy jest baaardzo zatłoczona.

A dojazd faktycznie pokręcony :P
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Dolnoślązak » 10-07-2016 16:18

Z mapy wyszło mi jakieś 2h choć to raczej niemiarodajne bo liczy sam czas przejścia bez spływów, ale chyba w 3h powinno się wyrobić.

Odnośnie dojazdu najbardziej obawiam się powrotu - autobus do Rybniste przyjazd 17.21 a pociąg odjeżdza 17.32. Ale wygląda na to, że jest to skomunikowany transport więc chyba nie powinno być źle...

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1158
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Hazmburk » 11-07-2016 00:13

Przecież jest teraz z Wrocławia sporo wygodnych połączeń do Drezna (można jechać pociągiem bezpośrednim lub z przesiadkami w Węglińcu i Görlitz), skąd do Schöny kursuje S-Bahn (w takcie, bodajże, półgodzinnym). Lepszej opcji dojazdu nie ma, każdy inny wariant będzie wiązał się z dużymi stratami czasu po drodze. Do Drezna najlepiej skorzystać z "Promocji Drezdeńskiej" KD i dalej dokupić bilet w taryfie VVO (pod tym linkiem znajdziesz rozkłady jazdy i ceny biletów). W 150 zł powinieneś się zmieścić.

Nie wiem, czy dużo zaoszczędzisz, jadąc przez Czechy, ale na pewno stracisz mnóstwo czasu. Ewentualnie możesz w jedną stronę pojechać przez Czechy, tam kupić Celodenną jízdenkę+Německo na region ustecki i wrócić na niej do Görlitz przez Drezno (dzięki czemu znacznie skrócisz czas powrotu).

Dolnoślązak pisze:Odnośnie dojazdu najbardziej obawiam się powrotu - autobus do Rybniste przyjazd 17.21 a pociąg odjeżdza 17.32. Ale wygląda na to, że jest to skomunikowany transport więc chyba nie powinno być źle...

Autobus jest programowo skomunikowany z pociągami na tej stacji. Trzy lata temu korzystałem z tego autobusu jadąc rano z Rybništy do Meznej Louki i kierowca przed odjazdem nawet wyszedł na perony stacji sprawdzić, czy wszystkie pociągi poprzyjeżdżały. Aczkolwiek do Meznej Louki przyjechał mocno opóźniony (prawie 10 minut) - jeśli tak to wygląda i w drugą stronę, to może być nieciekawie...

Aha, na tej linii Euro-Nysa nie jest honorowana.

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Pudelek » 11-07-2016 11:06

Wystarczy że w Mezni Louce albo na którymś przystanku wejdzie grupa albo kilku rowerzystów i już lecą cenne minuty... trzeba liczyć, że na połączeniu poczekają.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1158
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Hazmburk » 11-07-2016 12:15

Pociąg prawie na pewno nie poczeka (przynajmniej ja nie spotkałem się jeszcze z takim przypadkiem w Czechach, żeby pociąg czekał na opóźniony autobus). Inaczej to wygląda w drugą stronę. A takie turystyczne autobusy w Czechach lubią się spóźniać. Jedyne, co można zrobić, to poinformować wcześniej kierowcę o zamiarze przesiadki.

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Dolnoślązak » 11-07-2016 12:21

Dzięki za odzew Hazmburk :) Na pewno opcja przez Niemcy jest wygodniejsza i bezpieczniejsza pod tym względem ale czasowo wychodzi tak samo, przez Schone 17.35 - 23.36 czyli 6:01 a z Rybniste 17:32 - 23.36 czyli 6:04. Nie ukrywam, że na zbiciu kosztów zalezy mi najbardziej bo jednak na wyjazd jednodniowy z paroma godzinami na szlaku to 3 stówy za 2 osoby z opcją niemiecką trochę średnio się kalkulują. W opcji niemieckiej trochę odstrasza mnie też ten prom by dostać się na stację.

Przez Czechy luźno licząc chyba najlepiej wyjdzie turystyk KD za 35zł/os + euro-nysa 25/os. Tylko ta końcówka może spowodować, że zostanie się w czarnej d...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Pudelek » 11-07-2016 13:13

Dolnoślązak pisze: W opcji niemieckiej trochę odstrasza mnie też ten prom by dostać się na stację.

prom kosztuje 1,5 euro lub 40 koron. Kursuje do 22. Nie ma tam nic odstraszającego.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Dolnoślązak » 11-07-2016 13:33

Bardziej chodzi mi o to by zdążyć na pociąg, nie chciałbym oglądać odjeżdzającego pociągu z przeciwległego brzegu :mrgreen: Zdaje się, że trochę trudno by dograć to wszystko i nie zbankrutować jeszcze przy tym, więc chyba skorzystam z sąsiedniego9 Czeskiego Raju gdzie można dostać się już tylko z jedną przesiadką ze Szklarskiej i tylko pociągowo bez kombinowania z autobusami i promami :wink: No i jeszcze wycieczka ciuchcią do kurortów Oybin-Jonsdorf w zanadrzu :)

włodarz
stary wyga
Posty: 1097
Rejestracja: 22-07-2012 12:32
Lokalizacja: Góry Sowie

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: włodarz » 11-07-2016 18:58

Dolnoślązak pisze:Ile trwa całość przejścia wzdłuż Kamienicy ze spływami? Często kursują te łodzie?


My zrobiliśmy to tak:
Mezni Louka - 07:02
Divoka souteska, rozc. - 07:22
Divoka souteska - 07:51
Start spływu - 08:15
Koniec spływu - 08:25
Mezni mustek - 08:37
Edmundova souteska - 09:07
Start spływu - 09:15
Koniec spływu - 09:35
Hrensko, hotel Klepać, rozc. - 10:00
Czyli twoje wyliczenie (3 h) się zgadza. Pierwszy spływ w Divokej soutesce jest o 08:00. Łódkowy nas przetrzymał kwadrans, bo byliśmy jedyni do spływu.
W Edmundovej też byliśmy sami na łodzi ( łódkowy żartował, że mamy VIP-owski rejs :) ). Mniej więcej w połowie spływu spotkaliśmy łodzie, które płynęły od strony Hrenska. Były pełne.
Około 10:20 przez Hrensko jedzie autobus. Można dwa przystanki podjechać udając się na Pravcicką bramę.

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1158
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Hazmburk » 11-07-2016 20:14

Dolnoślązak pisze:Na pewno opcja przez Niemcy jest wygodniejsza i bezpieczniejsza pod tym względem ale czasowo wychodzi tak samo, przez Schone 17.35 - 23.36 czyli 6:01 a z Rybniste 17:32 - 23.36 czyli 6:04.

Do Rybništy jeszcze trzeba jakoś dojechać (prawie godzina jazdy autobusem), więc i tak wychodzi nieco dłużej. Ale faktycznie, w przypadku Czeskiej Szwajcarii można się zastanawiać, czy nie jechać tą lub podobną trasą. Jeśli w ogóle nie byłeś w tym rejonie, to jednak lepiej zobaczyć Saską Szwajcarię, która krajobrazowo jest znacznie efektowniejsza. A tam trasa przez Drezno jest bezkonkurencyjna czasowo.

Jeśli jedziecie w 2 osoby, to cenowo może opłacać się właśnie powrót przez Drezno na Skupinovej víkendovej jízdence+Německo, która kosztuje niewiele więcej niż analogiczny bilet dla jednej osoby. W przypadku Euro-Nysy nie ma tak dużej zniżki dla grup, dla dwóch osób trzeba po prostu zakupić dwa pojedyncze bilety.

Możesz jeszcze sprawdzić połączenia przez Jiříkov - Ebersbach lub Rumburk - Neugersdof (także z przejściem granicy piechotą). Z Neugersdorfu często i szybko jeżdżą autobusy do Löbau (linia nr 55, w dni robocze nawet co pół godziny, w weekendy niestety dużo rzadziej).

Pudelek pisze:prom kosztuje 1,5 euro lub 40 koron. Kursuje do 22. Nie ma tam nic odstraszającego.

Czasem jednak może się zdarzyć niemiła niespodzianka. Doskonale pamiętam, jak kilka lat temu czekałem w Kurorcie Rathen prawie 2 godziny na przeprawę promową. Kolejka do promu była długa jak w PRL-u za mięsem. Kiedy już odstałem swoje w upale i udało mi się pokonać tę przeklętą Łabę, wbiegłem na przystanek kolejowy dosłownie na minutę przed odjazdem ostatniego pociągu umożliwiającego mi powrót do domu (już widziałem, jak nadjeżdżał). Nerwów towarzyszących oczekiwaniu na prom (uda się czy nie uda?) nie chciałbym przeżyć po raz drugi. Wtedy jednak sytuacja była dość specyficzna, był to wyjątkowo ciepły i pogodny weekend na przełomie września i października, miałem wrażenie, że pół Drezna wyległo do Saskiej Szwajcarii, a wieczorem wszyscy wracali. Promy w Kurorcie Rathen i Königstein są przy tym chyba najbardziej popularne. Na co dzień raczej nie ma takiego tłoku.

Ale dzięki temu wiem teraz, których promów i kiedy unikać (lub przynajmniej liczyć się z dłuższym oczekiwaniem). Tak więc nie ma czego się bać, tylko trzeba pojechać i zdobywać doświadczenie, które w przyszłości na pewno zaprocentuje ;)

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice

Postautor: Pudelek » 11-07-2016 21:34

w październiku prom pływa już chyba tylko do 18-tej, poza tym ten w Hrensku nie wyglądał na zbyt oblegany nawet w sobotę i niedzielę ;) Frekwencja była średnio kilkuosobowa.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/


Wróć do „Relacje z wypraw”