Niezwykła wycieczka do Kampinoskiego Parku Narodowego
: 12-12-2016 10:26
W połowie grudnia 1981 roku przebywałem w Warszawie na szkoleniu w ZWUT (Zakłady Wytwórcze Urządzeń Telefonicznych) z zakwaterowaniem na Jelonkach. Szkolenie dotyczyło najnowszych wówczas central telefonicznych Pentaconta na licencji francuskiej, opartych na wybierakach krzyżowych, które wchodziły w Polsce do eksploatacji. Niedziela była wolna i postanowiłem ją wykorzystać na zwiedzenie pobliskiego Kampinoskiego Parku Narodowego. W sobotę 12 grudnia po południu po wykładach spakowałem plecak, wziąłem prowiant, wsiadłem w pociąg i pojechałem do stacji Szymanów, a stamtąd szlakiem turystycznym przez Niepokalanów już w całkowitych ciemnościach dotarłem do Kampinosu, gdzie przenocowałem w schronisku PTTK. Byłem jedyną osobą nocującą wtedy w tym schronisku. W planie miałem w niedzielę dotrzeć szlakami turystycznymi w kierunku Warszawy. Rano 13 grudnia wstałem wcześnie, zjadłem śniadanie i wyruszyłem na trasę. W nocy spadł śnieg dodając okolicy uroku. Po przejściu kilku kilometrów, spotkałem jadącego na rowerze starszego człowieka, którego zapytałem o drogę bo chciałem upewnić się czy idę we właściwym kierunku. Ten okazał zdziwienie i powiedział mi coś, co mnie mocno przeraziło: "Panie, gdzie pan tu się włóczy, przecież jest wojna". - Jaka wojna? - zapytałem przestraszony. - "A z Ruskami" - odpowiedział. No to jednak Ruski weszli - pomyślałem. Natychmiast zmieniłem plany, spojrzałem na mapę, skierowałem się na południe i szybkim tempem dotarłem po pewnym czasie do szosy i przystanku autobusowego. Na autobus na szczęście zbyt długo nie czekałem. Zdążyłem jednak zauważyć obwieszczenie naklejone na bocznej ścianie przystankowej wiaty z którego dowiedziałem się, że wprowadzono w Polsce stan wojenny. Paradoksalnie ta wiadomość mnie nieco uspokoiła, bo to jednak nie interwencja obcych wojsk i nie wojna w pełnym tego słowa znaczeniu...