Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4993
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: buba1 » 19-04-2017 17:30

Kraków to nie tylko Wawel, rynek z sukiennicami, szkolne wycieczki, chmary Japonczykow i niemieckich emerytow zaliczajacych z obłędem w oczach kolejne punkty z przewodnika. To nie tylko nadęte knajpy Kazimierza z kawą za 25 zl i kelnerami, ktorzy popołykali kije. To nie tylko wielka i znana historia sprzed setek lat. I nie mam na mysli rowniez budujących sie jedna na drugiej galerii handlowych, przebudowywanych po raz pięćsetny skrzyzowan i nowych, sterylnych osiedli, pogrodzonych solidniej niz areszty dla groznych recydywistow...

Kraków to takze ciche i zapomniane miejsce żyjace atmosferą przedmieść, miejsce, ktorego nie odnajdzie sie w kolorowych, promocyjnych folderkach. I temu innemu "Krakowowi" pragne poświecic swoją opowieść...

Nigdy nie mieszkałam na stale w Krakowie. Jednak od dziecka czuje sie dosc związana z tym miastem i czesto tu bywam, jako ze mieszka tu spora czesc mojej rodziny. "Od zawsze" wpadamy tu na swięta, w odwiedziny, na rozniste imprezy. Najczesciej bywamy w okolicach Bieżanowa, jako ze wlasnie tu mamy "mete".

Celem wielu wycieczek i spacerow sa tereny oplecione gestą siecią linii kolejowych, bocznic i przeładowni rozciągajacych sie miedzy stacjami Płaszów, Prokocim i Bieżanów. Tereny ciekawe dla milosnikow kolei i przemysłowych klimatów, gdzie łatwo mozna odnalezc miejsca opuszczone, zapomniane, a widok rdzy i zbutwiałego drewna nie nalezy do rzadkosci.


Kładka prowadząca na Bagry, łączaca ulice Morawińskiego i Bagrową.

Obrazek

A wokół plątanina torów, słupow, kabli i wagonów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oprocz kładki mozna w tym rejonie uzyc tez na tunelach pod wiaduktami

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdzieniegdzie stoją stare wagony mieszkalne.

Obrazek

Obrazek

I bardzo wazne miejsce dla kazdego milosnika ochłody i pluskania w letnie upalne, dni- Bagry, przykolejowe jeziorko, dawne wyrobisko. Jedno z miejsc naszych najczestszych spacerow i piknikow. Krolestwo ptakow, żab i nietoperzy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przybagrowe wyboiste drogi

Obrazek

Obrazek

Miedzy kolejnymi liniami torowisk wiją sie gruntowe drogi prowadzace na ogrodki działkowe, pomiedzy rozne baraczki. Miejsca czesciowo zagospodarowane, pielegnowane z pietyzmem przez starszych ludzi ogrodki a czesciowo opuszczone i zarosniete bujnym chaszczem. Tutaj mozna bardzo uzyc na mirabelkach i innych smakowitosciach na kompoty, dzemy i nalewki!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Jesli w rejonie pierwszego wiaduktu w strone Bagrów odbic w lewo- trafiamy na płytową droge sunąca chyba dawna kolejową rampą.

Obrazek

Tym sposobem docieramy gdzies w rejon ulicy Gierymskich, gdzie sporo torowisk i bocznic jest nieuzywanych juz od dawna...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A w krzakach siedzi skrzyżowanie torów pod kątem prostym. Ponoc niewiele takich jest w Polsce...

Obrazek

Obrazek

Idac dalej napotykamy lokomotywownie. Stan jej zagospodarowania jest mi nieznany.

Obrazek

W zaroślach siedzi sympatyczny zegar.

Obrazek

W rejonie stoi sporo kolejowego taboru, pokrytego juz rdzą i patyną lat. Pierwsza wpada nam w oczy lokomotywa, tak jakby przeznaczona do zwiedzania, bo do jej drzwi prowadza dorobione drewniane schodki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Kawałek dalej kolejny parowozik o stanie bardziej zardzewiałym.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pod widoczna na zdjeciu uchyloną klapą siedzi dzwon! Nigdy by mi w glowie nie postalo, ze w parowozach mają dzwony jak w kosciele! W sensie- jako sygnał dzwiekowy, klakson? Jak ktos wyskoczyl na tory to walili w dzwon? albo dla wiwatu przed wjazdem na kolejną stacje?

Obrazek

Obrazek

A tu wnetrze parowozowego kotła.

Obrazek

Swiat widziany z lokomotywy...

Obrazek

Nieopodal stoi tez kilka starych wagonów, niektore opisane jako pojazdy "specjalne".

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wnetrza wiekszosci wagonow juz niestety mocno azurowe..

Obrazek

Obrazek




Druga kładka nad dziesiatkami torowisk jest w rejonie stacyjki Bieżanow. Kładka w pelnej krasie:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

i widziane z niej rozne żelastwa

Obrazek

Obrazek

I tutejsze meandry stali i drewna pachnącego karbolem.

Obrazek

Obrazek

Tłum lokomotyw

Obrazek

Ta jedna jakos bardziej na uboczu

Obrazek

Akuku!

Obrazek

I sama stacyjka Bieżanow. Mimo ze linia jak najbardziej czynna to sam budyneczek opuszczony, wypatroszony.. Ale tablica mowi, ze jestesmy na szlaku!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolo stacji Płaszów, parowozik w formie pomnika.

Obrazek

Obrazek

I wagony, wszedzie duzo wagonow...

Obrazek

A nieopodal ormianska knajpa. Trafiamy tam w okresie okołowielkanocnym wiec niestety na stanie tylko napoje. Normalnie mozna sie tu załapac na szaszlyka i wiele innych pieczonych smakołyków. Wielkie grile, mimo ze wygaszone zapodaja aromatem wędzenia i gorskich ognisk.

Obrazek

Obrazek



A tu dla odmiany inny rejon Krakowa. Bardziej centralny. Okolice fortu Luneta Warszawska. Calkiem blisko glownego dworca PKP. Trafiamy na przytorową kładke calą wykładana dywanami! Cel tego przedsiewziecia jest mi nieznany- ale idzie sie przyjemnie i tak jakos swojsko i milo!

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na koniec kolejowych klimatow niby juz nie sam Krakow, ale najblizsza okolica- Wieliczka. Jakas boczna opuszczona linia. Stacyjka przerobiona na sklepik a tory coraz bujniej porastaja pnaczami i chwastem...

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

gar
stary wyga
Posty: 1515
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: gar » 19-04-2017 18:07

Mieszkałem na Starym Bieżanowie 5 lat. To były czasy. I spacery na stację Kraków Bieżanów Drożdżownia. Po kładkach też wędrowałem.
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...

Awatar użytkownika
Artur74
podróżnik
Posty: 152
Rejestracja: 18-02-2014 15:43
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: Artur74 » 19-04-2017 22:20

Świetna kolejowa fotorelacja! Żal tylko patrzeć jak niszczeje infrastruktura i maszyny. Wiem, że część jest już nie do odratowania ale niektóre lokomotywy spokojnie można wyremontować choćby na stojące eksponaty. Z innej beczki - maszyniści mieli w parowozach niezły zapieprz więc nie mogli podziwiać krajobrazów. Mikroskopijne okienka z przodu nie pomagały chyba w zobaczeniu ewentualnych przeszkód na torach więc jazda zawsze była z adrenaliną ;)
Polub swoją pracę, nawet gdyby była mało znacząca i odpoczywaj przy niej.
Chcesz dożyć emerytury lub renty, z pracy przychodź wypoczęty!

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: Michał » 19-04-2017 22:29

Super relacja! Nawt nie wiedziałem, że do tej pory uchowały się tam takie kolejowe antyki.
Odnośnie dzwonu w parowozie. Wpadnie na forum Ariel Ciechański, to na pewno wyjaśni jego przeznaczenie. Bo mnie się wydaje (z akcentem na słowo "wydaje się" ), że to nie dzwon do dzwonienia, tylko urządzenie do rozprężania pary wylotowej z cylindrów , wytwarzające ciąg spalin w kominie w wyniku zmieszania spalin z kotła z parą wylotową (tym samym odpowiada za to, że parowóz robi "ciuch ciuch ciuch :-) ). Oryginalnie 'dzwon" powinien być umocowany odwrotnie jak na zdjęciu.
W tym rejonie powinny być jeszcze zwłoki ED74.
Moja definicja raju: Smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou popijany Radegastem.

hm0
wędrowiec
Posty: 497
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: hm0 » 20-04-2017 10:43

Gdybyście napisali, że to 20 km na północ od Władywostoku, to bardziej uwierzyłbym w to niż w Kraków. :)

Michał, widzę, że się znasz na parowozach, a od dziecka dręczy mnie zagadka: dlaczego dym z komina czasem jest czarny, czasem biały, a czasem w ogóle go nie ma (w czasie jazdy)?

Awatar użytkownika
voi-vod
obieżyświat
Posty: 693
Rejestracja: 22-09-2008 22:25
Lokalizacja: Sobótka

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: voi-vod » 20-04-2017 12:06

hm0 pisze: od dziecka dręczy mnie zagadka: dlaczego dym z komina czasem jest czarny, czasem biały, a czasem w ogóle go nie ma (w czasie jazdy)?

Tu masz odpowiedź https://www.forumkolejowe.pl/temat-dym_3913
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."

hm0
wędrowiec
Posty: 497
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: hm0 » 20-04-2017 12:59

No i wszystko jasne. Dzięki.:)

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: Dolnoślązak » 20-04-2017 18:47

Aż dziw, że żadne SOKi się nie napatoczyły :wink: We Wrocławiu też trochę można pozwiedzać na Paczkowskiej i z przodu od Kościuszki. Niestety, po kładce już tylko atrapa została.

Awatar użytkownika
Artur74
podróżnik
Posty: 152
Rejestracja: 18-02-2014 15:43
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: Artur74 » 20-04-2017 19:30

W zeszłym roku wybrałem się z kumplem na Paczkowską porobić zdjęcia. Wstyd się przyznać - wrocławianin od urodzenia - nigdy tam prędzej nie byłem ;( Wjechaliśmy autem na teren kolejowy, zaczęliśmy buszować z aparatami po wagonach, lokomotywach. Nikt nas nie ścigał, nikt nie wyganiał, czas płynął niepostrzeżenie. Wracając zobaczyliśmy radiowóz stojący przy naszym aucie. Wywiązała się rozmowa, że to teren kolejowy, zakaz wstępu itp. Następnie dowiedzieliśmy się, że będzie mandat 500zł, poprosili nas o dokumenty. Rozmowa z władzą nie była łatwa, oni swoje, my swoje. To nic, że brama otwarta na oścież, że wszędzie brak płotu czy muru, gdzieś była tabliczka że zakaz i to wystarczy. Sytuacja robiła się patowa aż nagle z wagonu wypadło dwóch łebków z pełnymi plecakami. Jeden z mundurowych krzyknął żeby się zatrzymali ale to tylko dodało im kopa ;) Drugi policmajster pobiegł za kolegą łapać przestępców a my szybko w auto i strzała. I tak mieliśmy 500+ w kieszeni ;)
Polub swoją pracę, nawet gdyby była mało znacząca i odpoczywaj przy niej.
Chcesz dożyć emerytury lub renty, z pracy przychodź wypoczęty!

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: Dolnoślązak » 20-04-2017 20:21

No wjazd autem to nie był najlepszy pomysł, ja eksplorowałem rowerowo jeszcze za dzieciaka :wink:

Awatar użytkownika
Artur74
podróżnik
Posty: 152
Rejestracja: 18-02-2014 15:43
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: Artur74 » 20-04-2017 20:58

Czasem na żywca jest najlepiej ;) Kiedyś, wieki temu wracałem nocą z kumplami z niezbyt udanej osiemnastki. Na ogródkach działkowych było jakieś weselicho, postanowiliśmy zajrzeć. Widać było podział na rodziny młodego i młodej. Przy papierosku szybko poznaliśmy kilka osób i chwilę później balowaliśmy w najlepsze do białego rana. Udało nam się rozruszać nieco drętwą atmosferę, wyrwaliśmy na parkiet co żywsze i trzeźwiejsze baboki ;) Na pytania osób z rodziny młodego mówiliśmy że jesteśmy rodziną młodej i na odwrót. Pewnie do dziś się zastanawiają kim i skąd byliśmy :)
Polub swoją pracę, nawet gdyby była mało znacząca i odpoczywaj przy niej.
Chcesz dożyć emerytury lub renty, z pracy przychodź wypoczęty!

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4993
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: buba1 » 20-04-2017 21:30

I spacery na stację Kraków Bieżanów Drożdżownia.


ooo takowej nie znam!

Mikroskopijne okienka z przodu nie pomagały chyba w zobaczeniu ewentualnych przeszkód na torach więc jazda zawsze była z adrenaliną ;)


Z drugiej strony niewiele z tego by wynikalo jakby zobaczyli. Znajomy maszynista opowiadala ze nieraz widzi samobojce albo auto na torach. No i i tak nic nie moze zrobic...

Bo mnie się wydaje (z akcentem na słowo "wydaje się" ), że to nie dzwon do dzwonienia, tylko urządzenie do rozprężania pary wylotowej z cylindrów , wytwarzające ciąg spalin w kominie w wyniku zmieszania spalin z kotła z parą wylotową (tym samym odpowiada za to, że parowóz robi "ciuch ciuch ciuch :-) ). Oryginalnie 'dzwon" powinien być umocowany odwrotnie jak na zdjęciu.


To moze byc! ja go nazwalam "dzwonem" ale jak sie teraz patrze to on mogl nie miec tego serca w srodku co dzwoni. I nie wiem czy byl ruchomy.

W tym rejonie powinny być jeszcze zwłoki ED74


Internet mi podpowiada ze to takie cos calkiem nowe? i juz zwloki?

Gdybyście napisali, że to 20 km na północ od Władywostoku, to bardziej uwierzyłbym w to niż w Kraków. :)


Poki co nie bylam jeszcze we Wladywostoku (nad czym boleje :P ) ale mam przypuszczenia ze tam o takowe klimaty byloby znacznie latwiej niz w Krakowie, gdzie to sie trochu trzeba naszukac! i dochodzily by jeszcze zapewne klimaty portowe!

Aż dziw, że żadne SOKi się nie napatoczyły :wink:


W normalny dzien ponoc tam buszuja. Mysmy byli w pierwszy dzien Wielkanocy , wiec moze swietowali. Ale straz miejska nas przy lokomotywowni odwiedzila i napomknela ze pobliski park bedzie wlasciwszy na rodzinny spacer po sutym sniadanku. Mysle ze gdyby nie gugający plecak i świdrujace czarne oczka mogliby byc mniej mili, zwlaszcza ze widzieli ze wlaze do wszystkich wagonow i lokomotyw

Niestety, po kładce już tylko atrapa została.


Kojarze jakas fajna kladke na Brochowie.. ale to w 2005 roku bylo.. poszukam zdjec.. Ta miales na mysli?

Sytuacja robiła się patowa aż nagle z wagonu wypadło dwóch łebków z pełnymi plecakami. Jeden z mundurowych krzyknął żeby się zatrzymali ale to tylko dodało im kopa ;) Drugi policmajster pobiegł za kolegą łapać przestępców a my szybko w auto i strzała. I tak mieliśmy 500+ w kieszeni ;)


Az mi sie przypomniala historia jak w Beskidzie Niskim zatrzymala nas straz parkowa w wiosce Ciechania, ktora wowczas byla poza szlakiem. I tez nieugieci, mandacik, nie ma mowy o jakims dogadaniu sie. Skurwiele tez najwyzszy od razu. Juz sie wydawalo ze kaplica, a tu nagle przemknelo dwoch kolesi na quadach. Parkowcy do auta i za nimi. A my spacerkiem w dalsza droge :D

Czasem na żywca jest najlepiej ;) Kiedyś, wieki temu wracałem nocą z kumplami z niezbyt udanej osiemnastki. Na ogródkach działkowych było jakieś weselicho, postanowiliśmy zajrzeć. Widać było podział na rodziny młodego i młodej. Przy papierosku szybko poznaliśmy kilka osób i chwilę później balowaliśmy w najlepsze do białego rana. Udało nam się rozruszać nieco drętwą atmosferę, wyrwaliśmy na parkiet co żywsze i trzeźwiejsze baboki ;) Na pytania osób z rodziny młodego mówiliśmy że jesteśmy rodziną młodej i na odwrót. Pewnie do dziś się zastanawiają kim i skąd byliśmy :)


Mysmy tak kiedys trafili na wesele na Pogorzu Przemyskim. Chyba w 2000 roku. Byl korek w wiosce bo byly bramki. Skoczylismy po flaszke do sklepu, dalismy. Ktos nam powiedzial gdzie impreza. Zesmy poszli, pojedli, popili, pobawili sie. Wszyscy zachodzili w glowe kim jestesmy, zwlaszcza ze dwoch kumpli bylo z Ukrainy ;) Kolo 2 w nocy atmosfera zaczela gęstniec, skonczylo sie na szarpaninie, mordobiciu i nocnej ucieczce autem po pijaku. 20 km nas gonili, potem chyba wpadli do rowu bo byli bardziej nawaleni niz my. Ech, stare dobre czasy :lol:

Acz tez mam wrazenie ze kilkanascie lat temu bylo jakos latwiej o takie spontaniczne imprezy... Acz moze mlodym teraz tez jest latwo, szlag wie?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: Michał » 20-04-2017 23:43

Artur74 pisze: Następnie dowiedzieliśmy się, że będzie mandat 500zł,


A to was ostro chcieli potraktować, bo w ustawie, przynajmniej tej poprzedniej, były widełki od 50 do 500 zł. Sokiści z reguły, jak się nie pyskowało, i deklarowało jako miłośnik kolei, stosowali tę dolną stawkę :-)

Artur74 pisze: To nic, że brama otwarta na oścież, że wszędzie brak płotu czy muru, gdzieś była tabliczka że zakaz i to wystarczy.


Nie wiem jak obecna, ale poprzednia ustawa definiowała obszar kolejowy z zakazem wstępu osób nieuprawnionych w bardzo szerokim zakresie, i faktycznie można było wejść na obszar w sposób nieświadomy i "zarobić" mandat nawet jeśli nie łaziło się po torach.

buba1 pisze:Ale straz miejska nas przy lokomotywowni odwiedzila i napomknela ze pobliski park bedzie wlasciwszy na rodzinny spacer po sutym sniadanku. Mysle ze gdyby nie gugający plecak i świdrujace czarne oczka mogliby byc mniej mili, zwlaszcza ze widzieli ze wlaze do wszystkich wagonow i lokomotyw


Byli bardzo mili bo spotkanie z policją mogło się skończyć sprawą karną i sądem rodzinnym za świadome narażenie dziecka na niebezpieczeństwo.
Moja definicja raju: Smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou popijany Radegastem.

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: Dolnoślązak » 21-04-2017 07:03

buba1 pisze:
Kojarze jakas fajna kladke na Brochowie.. ale to w 2005 roku bylo.. poszukam zdjec.. Ta miales na mysli?

Nie. http://dolny-slask.org.pl/509218,Wrocla ... dawna.html

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4993
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Zadupiami na obrzeżach miasta- czyli Kraków po naszemu

Postautor: buba1 » 21-04-2017 08:38

Dolnoślązak pisze:
buba1 pisze:
Kojarze jakas fajna kladke na Brochowie.. ale to w 2005 roku bylo.. poszukam zdjec.. Ta miales na mysli?

Nie. http://dolny-slask.org.pl/509218,Wrocla ... dawna.html


A to chyba nie znam. Fajne miejsce, szkoda ze rozebrali ta podloge, wystarczylo pare desek wymienic. W Gruzji czy na Ukrainie by nadal sluzyla, ale u nas latwiej zniszczyc..
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...


Wróć do „Relacje z wypraw”