A wyprawa tradycyjnie zaczyna się od środka lokomocji jakim są autobusy i busy. Do autobusów tradycyjnie zastrzeżeń nie mam, trafiłem akurat na jakąś promocję na Neobusa więc wyszło taniej jak za PB a komfort... tym razem podjechała piętrowa Setra gdzie jak mało kiedy można siedzieć nie dotykając kolanami fotela naprzeciw. Chyba najwygodniejszy bus w całej ich flocie, choć i na resztę narzekać nie można poza przyciasnawymi Mercedesami. Ale zapewne ktoś kto się przesiada z PB znajdzie się w niebie
Jednak wraz z dojazdem do Krakowa (w sumie można by i przez Bielsko, na to samo by wyszło) wszystko dobre się skończyło i pozostało przesiąść się na busa. I nawet byłoby to wykonalne gdyby tylko takowy był... na podróżniku miał być niejaki Bryl&Wójcik do Suchej, jednak w rzeczywistości nie było ani Bryla, ani Wójcika. Kolejny, za 10 minut niejaki Jord Bus do zdaje się do Makowa Podh. Podjeżdza obok, wysadza ludzi, po czym odjeżdza nie zajeżdzając nawet na stanowisko, zostawiając skonsternowanych ludzi. Po czym na wyświetlaczu pojawia się "odwołany". Wiem jednak, że o 8.20 ma być w miarę pewny Zawojabus do Zawoi odpuszczam dalsze czekanie na mrozie na cud i idę zanurzyć się w otchłań przybytku galerio - kolejowego. O 8.20 okazuje się, że bus co prawda jedzie ale o 8.30, nic to, ważne że coś w końcu jedzie
A teraz zasadnicza część relacji
Już na dzień dobry żółty szlak na Mosorny Groń nosi znamiona surwiwalu - wpierw schodzi z szosy niemal pionowo w dół do rwącej rzeczki, którą przekracza po zalodzonym i pochylonym mostku. Gdyby nie barierka, też zresztą oblodzona nie dałoby rady tego przejść bez zaliczenia kąpieli.
Im wyżej tym coraz bardziej biało
Po ponadgodzinnej wspinaczce wreszcie Mosorny Groń - od tej strony jakieś wielkie gmaszysko
[img]
https://lh3.googleusercontent.com/kSxgZ ... 87-h590-no[/img]
od tej taka chatka
i widoki z Mosornego
po lewej była oczywiście Babia jednak nie szło nawet na nią patrzeć bo było centralnie pod słońce
Dalej w kierunku Hali Śmietanowej i Policy gdzie czeka 300 metrowa wspinaczka na te oto wzniesienie
śniegu coraz więcej, torować też trzeba samemu bo jeszcze nikt nie szedł tędy
szlak co rusz odbija w coraz bardziej boczne ścieżki (i stromsze)
Wreszcie Hala Śmietanowa zwana też Cylem czy Kiczorkami, można odsapnąć i otworzyć kolejne piwo
W dalszą drogę szlak wiedzie również w sporym śniegu, na szczęście są czyjeś ślady
i Karakorum w oddali
Jest też skrzydło tupolewa
i widok z samej Policy
udało się też przechytrzyć słońce i zrobić na Babią
Następnie zejście w dość szybkim tempie, jako że goni mnie czas (jak zwykle) i coraz dłuższe cienie
widoczne już na Hali Krupowej
A do Skawicy jeszcze 2 godziny drogi
szlak o zachodzie słońca
dalej już tak ładnie nie było, niżej zamiast śniegu pojawił się strumień, błoto i kamienie, a jakby jeszcze było mało nasi dzielni wojownicy od "walki z kornikiem" ze szlaku zrobili tor bobslejowy, który na dodatek zamarzł tworząc idealną powierzchnię do ostrych zjazdów. Nie chcąc takiego zaliczyć pozostało ubrać tylko raczki. Do Skawicy dotarłem już o zmroku, czyli o 16 (kto to widział, żeby już ciemno było?, normalnie to środek dnia...) i pozostała jeszcze 5 kilometrowa wędrówka asfaltem przez las. Poboczem, bo na drodze z cienkiej warstewki lodu istna szklanka. W ciemnościach, podbiegając koło cmentarza, łapię chwilę spóźnionego busa do Krakowa. Niestety, w Krakowie uciekł mi pociąg, na który chciałem zdążyć (do czego to doszło, żeby pociągi punktualne były?) jednak nie ma dramatu, bo łapię stojący już na stanowisku autobus do Kołobrzegu. Walcząc ze snem, by nie znaleźć się rano nad morzem, wysiadam we Wrocławiu.
KONIEC