Beskid Śląski: Błatnia, Szyndzielnia i Klimczok

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
opawski1
wędrowiec
Posty: 413
Rejestracja: 02-09-2013 10:44
Lokalizacja: Prudnik

Beskid Śląski: Błatnia, Szyndzielnia i Klimczok

Postautor: opawski1 » 31-07-2019 22:01

Beskid Śląski: Błatnia, Szyndzielnia i Klimczok 6 lipca 2019

Obrazek

Beskidy to góry nie za często odwiedzane przeze mnie, zawsze wybieram znacznie bliższe mi Sudety w których przecież mieszkam. Jednak ciągle sobie mówię, że muszę częściej jeździć na „wschód” i wędrować po pięknych Beskidach co powoli czynię, bo tego roku mam zamiar tam się jeszcze pojawić ;)
Teraz pada na Beskid Śląski za sprawą jednodniowej wycieczki organizowanej przez PTTK Prudnik. Paradoksalnie w Beskidzie Śląskim nie byłem jeszcze nigdy mimo, że jest mi najbliższy odległościowo, a przecież odwiedziłem już nie raz dalsze ich części jak Bieszczady czy Wyspowy. Tak więc zapraszam na relację.

Beskid Śląski: pasmo położone w Beskidach Zachodnich z najwyższym szczytem Skrzyczne (1257 m), graniczy z Beskidem Śląsko-Morawskim na zachodzie, Beskidem Żywieckim na południowym wschodzie, Kotliną Żywiecką na wschodzie, Beskidem Małym na północnym wschodzie i Pogórzem Śląskim na północy. Pasmo jest bardzo zurbanizowane, pełno tu wyciągów, kolejek, tras narciarskich, dużych miejscowości, ogromnych hoteli itd. Co również przyczynia się do tłumów na szlakach, szczególnie w okolicach wyciągów. Mimo to nawet i takie miejsca warto choć raz odwiedzić i najwyżej więcej tu nie wrócić :P Ja wiem, że w część odwiedzonych miejsc wrócę na pewno, a przecież zapewne są tu i spokojniejsze miejsca.

Autobusem wyjeżdżamy o godzinie 6. Przed godziną 10 jesteśmy w Brennej i ruszamy na szlaki Beskidu Śląski. Rozpoczynamy zielonym szlakiem stromo wspinamy się w kierunku Błatniej po ścieżce z luźnymi kamieniami w kurzu. Na łące ukazują nam się kamienne murki, przy których pomnik upamiętniający walki Narodowych Sił Zbrojnych oddziału „Edka” stoczonych z Milicją 13.05.1946 r. w pobliżu do 1995 r. znajdowała się również Chatka Studencka „Wysoki Zamek”, która spłonęła.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy „Ranczo Błatnia”, pasie się krowa z kozą i docieramy do Schroniska PTTK Błatnia. Historia tego obiektu sięga 1926 gdy niemieckie Towarzystwo Przyjaciół Przyrody "Naturfreunde" z Aleksandrowic wybudowało w tym miejscu drewniane schronisko. Podczas II wojny obiekt przejęli niemieccy żołnierze, dewastując je na koniec a wyposażenie użyto do budowy umocnień. Już w 1946 r. przejął je PTT wyremontował i na nowo otworzył dla turystów. Wnętrze wydaje się być klimatyczne, łady również stąd widok na okoliczne góry.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Chwilę odpoczywamy a następnie ruszamy na szczyt Błatniej. Jesteśmy na łąkach z pięknym widokiem na Beskidy. Żółty szlak prowadzi nas dalej na Stołów i Trzy Kopce, przez chwilę wędruje z nami miły pies rasy Samojed, który chętnie pokoje do zdjęć. Na Trzech Kopcach ruiny niemieckiego schroniska, w którym stacje miało także PTT, obiekt nie przetrwał II wojny. Z okolic roztacza się piękny widok na okolicę po Babią Górę, Pilsko i Skrzyczne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Następnie zmieniamy kolor szlaku na czarny i wędrujemy na Szyndzielnię (1028 m), niżej schodzimy również do Schroniska PTTK Szyndzielnia oraz do stacji kolejki gondolowej. Jest tu wieża widokowa, tłum ludzi oraz płatny wstęp na wieżę zniechęca nas do wejścia na nią, tak więc wracamy do schroniska. Tutaj robimy dłuższą przerwę, zasiadamy na jedzenie w sali schroniska na piętrze z niegrającym pianinem ;). Potężny budynek powstał w 1897 r. staraniem Beskidenverein, jest najstarszym (podobno?) i jednym z największych schroniskiem w Beskidach. Posiada wieżyczkę, a wyglądem nawiązuje do schronisk alpejskich. Z tarasu schroniska roztacza się widok w doliny i na góry po Babią Górę, widoczne są także zarysy Tatr.. Z racji bliskiego położenia stacji kolejki, obiekt jest oblegany.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wędrujemy dalej, czerwonym szlakiem zdobywamy Klimczok (1117 m), znany mi dotąd tylko z perspektywy Biskupiej Kopy a konkretniej dalekich obserwacji. Stoi tu przekaźnik a w pobliżu znajduje się „ogród” z kamieniami z gór całego świata, każdy z nich jest podpisany skąd został przyniesiony. Nazwa Klimczoka wzięła się od legendarnego hetmana zbójnickiego, który wraz ze swoją bandą zamieszkiwał okolicę. Bandy zbójników łupiły kupców, bogatych panów i księży. W końcu Klimczok został powieszony na haku, gdy wpadł w zasadzkę kiedy porwał swoją ukochaną Klementynę Sułkowską z zamku w Bielsku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na wierzchołku znajduje się też górska łąka z niesamowitym widokiem na Beskidy i Tatry. Widać stąd Babią Górę, Pilsko, i Skrzyczne oraz tatrzańskie granie błyszczące śniegiem. To właśnie tutaj odpoczywamy, wylegując się i podziwiając widoki. Chciałoby się zostać tu dłużej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/

opawski1
wędrowiec
Posty: 413
Rejestracja: 02-09-2013 10:44
Lokalizacja: Prudnik

Re: Beskid Śląski: Błatnia, Szyndzielnia i Klimczok

Postautor: opawski1 » 31-07-2019 22:02

Dalej schodzimy na przełęcz do Schroniska PTTK Klimczok nazywane „Klementynówką”. Obecny budynek pochodzi z 1914, choć obiekty schroniskowe stały tutaj znacznie wcześniej, ale spłonęły. Co odróżnia ten obiekt od innych schronisk to to że posiada basen letni. Idziemy jeszcze na Magurę z której widok na Bielsko-Białą u jej podnóża, a następnie wracamy do schroniska.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Teraz czeka nas strome zejście szlakiem z luźnymi kamieniami, jest tak sucho, że po każdym kroku unosi się kurz. Na Przełęczy Karkoszczonka na chwilę zaglądam do Chaty Wuja Toma czyli prywatnego schroniska w dawnej zagrodzie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stąd pozostało już szybkie zejście do Brennej, gdzie kończymy dzisiejszą wędrówkę.
Pokonana trasa tego dnia to 25 km, choć plany były jeszcze ambitniejsze, ale nie wyrobilibyśmy się w czasie. Beskid Śląski jak najbardziej na plus, mimo tłumów. Najbardziej podobała mi się łąka na Klimczoku i Błatnia, najmniej górna stacja kolejki na Szyndzielni ;)
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/

Awatar użytkownika
Raubritter
stary wyga
Posty: 1969
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Beskid Śląski: Błatnia, Szyndzielnia i Klimczok

Postautor: Raubritter » 01-08-2019 15:00

Zazdroszczę pogody i widoków. Ja niestety nie mam szczęścia do tego pasma górskiego. Byłem w nim trzy razy. Za pierwszym, gdy zaczynałem GSB - niestety pogoda była fatalna i podziwiałem tylko mgłę i chmury. Za drugim była zima - zero konkretnych widoków, opady śniego deszczu - wiadomo jak to jest zimą (choć wejście na Skrzyczne w tych warunkach będę pamiętał do końca życia), a za trzecim razem było wspaniale (wówczas wędrowałem trasą niemal identyczną jak Ty, którą mi właśnie tą relacją przypomniałeś), ale po przyjeździe do domu i wgraniu zdjęć na kompa, okazało się, że komp odmówił posłuszeństwa i tym samym wszystkie zdjęcia poszły się j... no poszły sobie :D
Pamiętam że spałem wówczas m.in w Błatniej i miło wspominam to schronisko. A i w Chacie Wuja Toma piwko piłem :D

Pozdrawiam
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

opawski1
wędrowiec
Posty: 413
Rejestracja: 02-09-2013 10:44
Lokalizacja: Prudnik

Re: Beskid Śląski: Błatnia, Szyndzielnia i Klimczok

Postautor: opawski1 » 01-08-2019 16:36

Raubritter pisze:Zazdroszczę pogody i widoków. Ja niestety nie mam szczęścia do tego pasma górskiego. Byłem w nim trzy razy. Za pierwszym, gdy zaczynałem GSB - niestety pogoda była fatalna i podziwiałem tylko mgłę i chmury. Za drugim była zima - zero konkretnych widoków, opady śniego deszczu - wiadomo jak to jest zimą (choć wejście na Skrzyczne w tych warunkach będę pamiętał do końca życia), a za trzecim razem było wspaniale (wówczas wędrowałem trasą niemal identyczną jak Ty, którą mi właśnie tą relacją przypomniałeś), ale po przyjeździe do domu i wgraniu zdjęć na kompa, okazało się, że komp odmówił posłuszeństwa i tym samym wszystkie zdjęcia poszły się j... no poszły sobie :D
Pamiętam że spałem wówczas m.in w Błatniej i miło wspominam to schronisko. A i w Chacie Wuja Toma piwko piłem :D

Pozdrawiam


Tak pogoda nam dopisała, było idealnie.
Schronisko Błatnia wydaje mi się najbardziej klimatyczne spośród wszystkich tego dnia mijanych, kiedyś chciałbym tam przenocować. :)
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości