Czechy, maj 2024r - fotorelacja
: 12-06-2024 13:19
Na Majóweczkę w tym roku wybraliśmy Czechy. Nie jakiś skomplikowany interior, a tereny na południe od Sudetów.
Bazę wypadową mieliśmy w Jańskich Łaźniach u podnóży Karkonoszy. Plan był taki aby codziennie gdzieś w pobliże wyskakiwać. Jako że jechałem z Młodzieżą 6-cio letnią, to super wypady w góry odpadały, ale…
...zaczynamy od Gór Orlickich
Auto zostawiamy na parkingu “Serlich” i ruszamy zdobywać Velką Deštnę. Szlak jak powszechnie wiadomo jest lajtowy do bólu. Byłem na tym szczycie tylko raz w życiu, laaata tamu, pewnie ze 25lat...o wieży wówczas nikt nie słyszał, ale sytuacja zmieniła się w październiku 2019r

Tutaj widok na południe, w czeski interior.

Tutaj z kolei widok na zachód, gdzie króluje nasza Orlica, ale wcześniej Masarykova Chata…

I północ, czyli Ziemia Kłodzka.

I jeszcze raz “czeska strona Mocy!”



Schodzimy oczywiście tą samą trasą, zachodzimy jeszcze do Masarykovej Chaty, ale tu tłumy straszne i kolejka na zewnątrz schroniska bo wszystkie stoliki zajęte, rezygnujemy z posiłku tutaj i zjeżdżamy do Destne w Orliskich Horach. Tutaj trafiamy na fajną karczmę, poszedł gulasz z sarniny…


Kolejnego dnia zwiedzamy miasta.
Po drodze, u naszych południowych sąsiadów, zawsze warto zatrzymać się w mijanych mieścinach. Z reguły to zadbane I klimatyczne miejsca.
Svoboda nad Upou…



Na dziś głównym celem jest Hradec Králové. Od razu po przyjeździe wbijamy na Białą Wieżę, skąd rozpościera się cudny widok na rynek - Velké náměstí.

A także na inne części miasta.


Jesteśmy nieco wyżej niż wieże Katedry św. Ducha.

Jednak to okolice rynku robią główną robotę..!


Złazimy na dół. To co w dole też ładne, naprawdę polecam Hradec Kralove na leniwy spacer w przerwie od gór.

Wspomniana Katedra św Ducha w Hradec Kralove, zbudowano w XIV w. (zapewne prace trwały od lat trzydziestych). W połowie XIXw. przeprowadzono purystyczną regotyzację, usuwając efekty baroku z XVII w. Uwagę zwraca Królewski Przedsionek (południowy) z około 1360 roku oraz chrzcielnicę cyny z 1406 roku; wspaniałe późnogotyckie sakramentarium i szereg renesansowych nagrobków.

Okolice ratusza miejskiego

Mały Rynek (Male Namesti)

Oraz boczne uliczki…



Opuszczamy Hradec Kralove, po drodze filujemy też na ciekawe sprawy. W pierwszą stronę mignął mi...musiałem przystanąć w drodze powrotnej…

Zajeżdżamy też na chwilkę do Trutnova.

Akurat trafiliśmy na jakiś festyn…



A to już kilka kadrów z naszej miejscówki - Janské Lázně



Szymon jest mocno wkręcony w skoki narciarskie, więc obiecałem mu, że pojedziemy zobaczyć skocznię narciarską. Najbliżej był Harrachov. Tutaj 3 mniejsze obiekty…

Harrachov, to oczywiście jeden z kilku “mamutów” w Europie. Obecnie skocznia jest w totalnym remoncie. Od kilku lat nie odbywają się tutaj zawody, ale podobno ma się do zmienić za niedługi czas

Robimy sobie jeszcze spacer pod Mumlavský vodopád, najwyższe kaskady to około 10m.

Oczywiście nie może zabraknąć klasyki…!


Na koniec odwiedzamy Nachod, w rynku króluje Urząd Miejski.

Kolejną ikoną rynku jest Kościół św. Wawrzyńca.

Kręcę się jeszcze chwile w okolicy rynku…

O ładne budynki tu nietrudno


Nachod, to oczywiście zamek z XIIIw zbudowany przez Hrona Načeratica . My nie mamy jakoś ochoty na zwiedzanie, ale obecnie można schodkami od rynku wejść na tarasy widokowe pod zamkowymi murami. Spacer trwa kilka minut, a widoki na Nachod są niezgorsze.


Wizyta w Nachodzie i tak po prawdzie nasz ostatni dzień w Czechach [Republice Czeskiej], nie może skończyć się inaczej..!

Na nocleg wracamy bocznymi drogami, co niezmiernie się opłaca, bo…

Trafiamy do Chvalkovic, gdzie ulokował się barokowy pałac z XVIIw, zbudowany na bazie średniowiecznego zamku.


Kilkaset metrów dalej jest cmentarz oraz kościół pw św Idziego z 1304r, następnie przebudowany na styl barokowy z XVIIw, ale wzrok kieruje się automatycznie na pobliską mega klimatyczną kaplicę…


To by było na tyle, szybki 4-dniowy wypadzik, Czechy jak zwykle nie rozczarowały. Trzeba tam wrócić, nawet jeszcze w tym roku.

Bazę wypadową mieliśmy w Jańskich Łaźniach u podnóży Karkonoszy. Plan był taki aby codziennie gdzieś w pobliże wyskakiwać. Jako że jechałem z Młodzieżą 6-cio letnią, to super wypady w góry odpadały, ale…
...zaczynamy od Gór Orlickich
Auto zostawiamy na parkingu “Serlich” i ruszamy zdobywać Velką Deštnę. Szlak jak powszechnie wiadomo jest lajtowy do bólu. Byłem na tym szczycie tylko raz w życiu, laaata tamu, pewnie ze 25lat...o wieży wówczas nikt nie słyszał, ale sytuacja zmieniła się w październiku 2019r
Tutaj widok na południe, w czeski interior.
Tutaj z kolei widok na zachód, gdzie króluje nasza Orlica, ale wcześniej Masarykova Chata…
I północ, czyli Ziemia Kłodzka.
I jeszcze raz “czeska strona Mocy!”
Schodzimy oczywiście tą samą trasą, zachodzimy jeszcze do Masarykovej Chaty, ale tu tłumy straszne i kolejka na zewnątrz schroniska bo wszystkie stoliki zajęte, rezygnujemy z posiłku tutaj i zjeżdżamy do Destne w Orliskich Horach. Tutaj trafiamy na fajną karczmę, poszedł gulasz z sarniny…
Kolejnego dnia zwiedzamy miasta.
Po drodze, u naszych południowych sąsiadów, zawsze warto zatrzymać się w mijanych mieścinach. Z reguły to zadbane I klimatyczne miejsca.
Svoboda nad Upou…
Na dziś głównym celem jest Hradec Králové. Od razu po przyjeździe wbijamy na Białą Wieżę, skąd rozpościera się cudny widok na rynek - Velké náměstí.
A także na inne części miasta.
Jesteśmy nieco wyżej niż wieże Katedry św. Ducha.
Jednak to okolice rynku robią główną robotę..!
Złazimy na dół. To co w dole też ładne, naprawdę polecam Hradec Kralove na leniwy spacer w przerwie od gór.
Wspomniana Katedra św Ducha w Hradec Kralove, zbudowano w XIV w. (zapewne prace trwały od lat trzydziestych). W połowie XIXw. przeprowadzono purystyczną regotyzację, usuwając efekty baroku z XVII w. Uwagę zwraca Królewski Przedsionek (południowy) z około 1360 roku oraz chrzcielnicę cyny z 1406 roku; wspaniałe późnogotyckie sakramentarium i szereg renesansowych nagrobków.
Okolice ratusza miejskiego
Mały Rynek (Male Namesti)
Oraz boczne uliczki…
Opuszczamy Hradec Kralove, po drodze filujemy też na ciekawe sprawy. W pierwszą stronę mignął mi...musiałem przystanąć w drodze powrotnej…
Zajeżdżamy też na chwilkę do Trutnova.
Akurat trafiliśmy na jakiś festyn…
A to już kilka kadrów z naszej miejscówki - Janské Lázně
Szymon jest mocno wkręcony w skoki narciarskie, więc obiecałem mu, że pojedziemy zobaczyć skocznię narciarską. Najbliżej był Harrachov. Tutaj 3 mniejsze obiekty…
Harrachov, to oczywiście jeden z kilku “mamutów” w Europie. Obecnie skocznia jest w totalnym remoncie. Od kilku lat nie odbywają się tutaj zawody, ale podobno ma się do zmienić za niedługi czas
Robimy sobie jeszcze spacer pod Mumlavský vodopád, najwyższe kaskady to około 10m.
Oczywiście nie może zabraknąć klasyki…!
Na koniec odwiedzamy Nachod, w rynku króluje Urząd Miejski.
Kolejną ikoną rynku jest Kościół św. Wawrzyńca.
Kręcę się jeszcze chwile w okolicy rynku…
O ładne budynki tu nietrudno
Nachod, to oczywiście zamek z XIIIw zbudowany przez Hrona Načeratica . My nie mamy jakoś ochoty na zwiedzanie, ale obecnie można schodkami od rynku wejść na tarasy widokowe pod zamkowymi murami. Spacer trwa kilka minut, a widoki na Nachod są niezgorsze.
Wizyta w Nachodzie i tak po prawdzie nasz ostatni dzień w Czechach [Republice Czeskiej], nie może skończyć się inaczej..!
Na nocleg wracamy bocznymi drogami, co niezmiernie się opłaca, bo…
Trafiamy do Chvalkovic, gdzie ulokował się barokowy pałac z XVIIw, zbudowany na bazie średniowiecznego zamku.
Kilkaset metrów dalej jest cmentarz oraz kościół pw św Idziego z 1304r, następnie przebudowany na styl barokowy z XVIIw, ale wzrok kieruje się automatycznie na pobliską mega klimatyczną kaplicę…
To by było na tyle, szybki 4-dniowy wypadzik, Czechy jak zwykle nie rozczarowały. Trzeba tam wrócić, nawet jeszcze w tym roku.