Strona 1 z 1

Slovenský raj, październik 2025r - fotorelacja

: 29-10-2025 13:33
autor: Satan
W tym roku na wypad jesienny wybrałem Słowacki Raj. Do naszych południowych sąsiadów w góry lubię jeździć od zawsze, a Słowacki Raj ostatni raz nawiedziłem w 2011r, więc czas najwyższy by znów tan zawitać.
Wiadomo, że pasmo to główne atrakcje skrywa w dolinach, w wąwozach górskich potoków. Zawsze gdy jeżdżę do Słowackiego Raju, to nocuję w Hrabusicach. Blisko, wygodnie i niedrogo.
W planach miałem oczywiście wszystkie najważniejsze miejsca. Pierwszego dnia rano stawiam się zatem raniutko w Podlesoku. W planach mam od razy jeden z najważniejszych szlaków, czyli Suchą Belę. Mimo, że jest połowa października i środa rano, to trochę dziwią mnie pustki, wszystko zamknięte na głucho – knajpki, kioski, informacja turystyczna. Natomiast przy wejściu na szlak stoją dwie Romki w mocno za dużych kurtkach z napisem „Security” i oświadczają, że szlak jest zamknięty… I tyle. Gadają tylko po słowacku, więc trudno mi ustalić szczegóły. Pytam o Przełom Hornadu, mówią, że…również zamknięty. :|
Jestem trochę zbity z tropu. Przysiadam nad mapą i pytam o Velky Kisiel…nie wiedzą. Cóż, ruszam na lekkim wnerwie na Klastorisko. Tempo z racji wnerwu mam lepsze niż przyzwoite i grubo poniżej zakładanego czasu melduję się na miejscu. Chata też zamknięta, na drzwiach informacja, że otwierana jest tylko w piątki, soboty i niedziele w godzinach 10:00 – 16:00.

Obrazek


Chata jest zamknięta, ale Słowacy wykombinowali całodobowy nalewak piwa i Kofoli… :mrgreen:

Obrazek


Kręcę się trochę po okolicy, ruiny klasztoru Kartuzów, w mojej ocenie nie zmieniły się przez te kilkanaście ostatnich lat.

Obrazek


Są tu też ciekawe chałupy, mi się trochę skojarzyły z amerykańskimi horrorami. :twisted:

Obrazek


Czas na śniadanie, wyciągam mapę i rozkminiam. Wybór pada na Velky Kysel.

Obrazek


Po śniadanku ruszam zatem na pierwszy szlak. Po drodze między drzewami pojawią się pierwsze widoczki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


I mam w końcu, to po co tu przyjechałem. Początkowo, to tylko drewniane drabinki, ale to już ten klimat! :D

Obrazek

Obrazek


Pojawia się też lokalna fauna! Dawno nie widziałem tego ziomka na szlaku! :P

Obrazek


Na szlaku robi się też coraz ciekawiej.

Obrazek


Jest też pierwszy wodospad – Pawlasow

Obrazek


Generalnie na szlaku jest sporo niedawno powalonych drzew, w dużej mierze już pociętych na kawałki, tak aby szło się w miarę komfortowo. Czyżby jakaś „kalamita” w ostatnim czasie? Przypuszczam, że to był powód zamknięcia Suchej Beli...

Obrazek


I kolejny wodospad – Ochrancov prirody. Tym razem drabinka już długa i „czujna”.

Obrazek


Czas mija tu szybko, ale szlak nie jest przesadnie długi. Gdy kończą się główne atrakcje ścieżka wyprowadza „na powierzchnię” i tu się okazuje, że ten Słowacki Raj, to nie takie byle, bo drugie śniadanko jem z reguły na wysokości ok 1000mnpm.

Obrazek


Schodząc do Podlesoka między drzewami pojawiają się „moje” Hrabusice.

Obrazek


Kolejnego dnia zamierzam przeczekać sytuacje w Suchej Beli. Jadę do Piły, gdzie rozpoczyna się szlak na Piecky. Auto na parkingu, ja przepakowany, pozapinany i gotowy ruszam na szlak. Po przejściu kilkunastu metrów staje przy mnie stara Skodzina, wysiada gość ubrany w strój leśniczego i pyta, gdzie idę. Odpowiadam. Na co on, że…Piecky zamknięte. Nie wie kiedy szlak będzie ponownie otwarty… Oznajmia, że szlak na Velky Sokol jest natomiast otwarty. To około 20min marszu z parkingu. Nie mam wyjścia, innej alternatywy nie ma. W Pieckach jest najdłuższa drabina w całym Słowackim Raju. W domy, gdy planowałem trasę chciałem pójść właśnie na Velky Sokol, ale już na miejsce zamieniłem na Piecky. Początkowo szlak biegnie wzdłuż potoku. Klimaty takie trochę…alaskańskie. :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Po czasie wąwóz zwęża się…

Obrazek


Zaczynają się pierwsze trudności i pierwsze ułatwienia.

Obrazek


A potem już wodospady i drabinki. Jestem tu zupełnie sam, zresztą wczoraj też na szlaku nie spotkałem nikogo.

Obrazek


Są i „stupaczki”! Atrakcji nie brakuje. Dolina jest dość długa, a wszystko co najciekawsze jest po koniec szlaku.

Obrazek


Potem kończą się wodospady, ale nadal szlak jest wymagający.

Obrazek

Obrazek


I ostatecznie szlak znów „wypluwa” mnie na powierzchnię. I znów jest to koło 1000mnpm.

Obrazek


W takich okolicznościach posiłek zawsze smakuje wybornie!

Obrazek


Tutaj też spotykam pierwszych i jedynych tego dnia piechurów.

Obrazek


Szlak zejściowy do parkingu jest dość długi i monotonny. Po koniec pojawia się nawet trochę słońca. Lubię te zadbane chatynki w słowackich i czeskich wioskach. Tutaj jest ich kilka. 8)

Obrazek

Obrazek


Od początku jak tu jestem pogoda nie jest rewelacyjna, tzn fajnie, że nie pada. Cały czas wypatruję jednak Taterek na horyzoncie. Dziś pojawił się on – Gerlach! :wink:

Obrazek


Dobry dzień zwieńczyłem tym co najlepsze w tutejszej kuchni... :mrgreen:

Obrazek


Przyszedł w końcu czas na absolutną tutejszą klasykę. Na szlak idę bezpośrednio z kwatery. Po 25min jestem „przy bramkach”. Płacę myto i wkraczam w przełom. Początkowo szlak jest zwykłą ścieżką wzdłuż Hornadu.

Obrazek


Po niedługim czasie pojawiają się one – „stupaczki”!
Świetna sprawa i naprawdę zacna przygoda. Jak oni je tam usadowili..? :roll:

Obrazek

Obrazek


Jest piątek, piąteczek. Wyszedłem specjalnie dość wcześniej, aby mieć spokój i szlak tylko dla siebie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przez chwilę maszeruję z krajanem z Ostrowca, gadamy o górach przeszłych i przyszłych, więc tempo ciut spada, ale za to jest sympatycznie.

Obrazek

Obrazek


Szlak jakiś czas biegnie jednym, to znów drugim brzegiem, więc na trasie mamy kilka stylowych mostów nad Hornadem.

Obrazek

Obrazek


Ostatecznie kolega odbija Klastoriską roklinę, a ja rozglądam się za miejscówką na śniadanie… :P

Obrazek


Szlak zdecydowanie nie jest nudny, dzieje się za każdym zakrętem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Dochodzę w końcu do Lentanowskiego Młyna, tu za most robi replika mostu kartuzjańskiego z XVw.

Obrazek


Jest też miejsce aby chwilkę odsapnąć.

Obrazek


A szlak bynajmniej „nie zwalnia tempa”! :wink:

Obrazek

Obrazek


Ostatecznie szlak kończę na punkcie widokowym Tomasovsky vyhlad. Jest to spory balkon skalny, zawieszony nad przełomem. Widokowo jest naprawdę super i warto tu podejść.
Ja jestem w tym miejscy chyba drugi raz w życiu. Jesień w górach pełną gębą! :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Widoki fajne, ale czas wracać na kwaterkę. Na szlak powrotny wybrałem żółty, który biegnie równolegle do przełomu, tylko górą. Początkowo trochę lasem, trochę polami. Miejscowo nawet klimat taki trochę beskidzkoniski. Na wysokości Lentanovskiego Młyna szlak ostro schodzi w dół, a następnie znów wspina się na zbocze. Różnica poziomic jest odczuwalna, ale na górze jest nagroda, bo skały nad przełomem okazują się niesamowicie widokowe! I najlepsze jest to, że nie ma tu kompletnie nikogo. 8)

Obrazek

Obrazek


Przez kilkaset metrów biegam z aparatem jak miś po jagodzisku. :mrgreen:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Ostatniego dnia powracam na Suchą Belę…tym razem mnie wpuścili. :mrgreen:
I rzeczywiście na szlaku cała masa pociętych już świeżych pniaków, wygląda to dość przygnębiająco.
Tak czy inaczej Sucha Bela, to fantastyczne miejsce.

Obrazek


Wkrótce pojawiają się pierwsze wodospady i drabinki. W tym wypadku Misove vdp.

Obrazek

Obrazek


W dalszej części zaś całe kaskady, które trzeba pokonać kombinacjami drabinek, poręczy, stopni. :wink:

Obrazek


Są też „stupaczki” znane z Przełomu Hornadu. 8)

Obrazek


Korytovy vdp

Obrazek


Bocny vdp

Obrazek


Cała Sucha Bela zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Drabinek, podestów, poręczy, łańcuchów jest tu cała masa. Naprawdę super szlak i fajne emocje podczas marszu. :twisted:

Obrazek


Na końcu szlaku czeka zasłużony odpoczynek i dopiero tutaj jem śniadanie. :P

Obrazek


Czas mam dobry, głupio więc wracać tak wcześnie. Zerkam na mapkę i decyduję się na marsz w kierunku Klastoriska i odbicie na roklinę Maly Kysel.
Tutaj pierwszy wodospad pojawia się już po 5min wędrówki – Karolinyho vdp

Obrazek

Obrazek


Potem też nie jest najgorzej, pojawiają się długie ciągi drewnianych drabinek.

Obrazek

Obrazek


Jest tu jeszcze jeden wodospad, nie tak spektakularny jak w innych wąwozach, ale urokliwy – Machovy vdp

Obrazek


Potem szlak prowadzi głównie płytkim potokiem, w otoczeniu pierwotnej roślinności, która leży tu zapewne od…wieków.

Obrazek

Obrazek


Na deser, w końcówce szlaku, ponownie spotykam mojego ziomeczka… 8)

Obrazek


No i cóż, to już mój ostatni szlak na tym wyjeździe. Jakoś mi się mocno w dół nie śpieszy. Mega fajne miejsce i warto tu zaglądać raz na kilka lat. Kiedyś byłem zimą, z raczkami. To była mocna przygoda, szlaki pozamarzane i wszędzie lodospady. Też polecam. Jesienną aurą byłem również zauroczony, ta pora roku w górach zawsze robi dobry klimat.
Obrazek


Na koniec zerkam jeszcze w stronę Tatr, dziś znów Gerlach i jeszcze na dodatek Kończysta się pokazały. :)

Obrazek

Obrazek


Kończąc spoglądam na tradycyjne w tutejszych wioskach megafony, z których nie raz słyszałem lokalną muzę i ważne ogłoszenia dotyczące miasteczka, np. które ulice będą zamknięte z uwagi na lanie świeżego asfaltu.

Obrazek

Re: Slovenský raj, październik 2025r - fotorelacja

: 29-10-2025 13:48
autor: buba1
Najbardziej mi sie podobaja te odcinki ze "stupaczkami"! :)

Ale ze było tak pusto? Pewnie jakos w środku tygodnia? Zawsze slyszalam ze tam sa tlumy, wiec pewnie dlatego nie myslalam, zeby sie tam poki co wybrac

Re: Slovenský raj, październik 2025r - fotorelacja

: 29-10-2025 17:22
autor: Satan
Buba, stupaczki robią robotę, a cały Przełom Hornadu jest nimi usiany... :wink:

Co do pustych szlaków (na szczęście!), to chyba kwestia:
- październik
- środek tygodnia
- codziennie start koło 8:00

W ostatni dzień, czyli w sobotę poszedłem na Suchą Belę, byłem koło 7:50 na starcie. Szwendaly się pojedyncze osoby, ale koło 10:00 na punktach zbiorczych z innych szlaków ludzi już było troche. Po południu, gdy wróciłem do auta, to parking był w 3/4 zajęty. W poprzednich dniach było to raptem 6-7 aut...
Ot, takie porady :mrgreen:

Re: Slovenský raj, październik 2025r - fotorelacja

: 29-10-2025 18:33
autor: menel
Wyrypa klasa. Bardzo klimatyczne plenery. Satan, dystrybutor kofoli i piwa już myślałem, że darmocha, a tu nie.. :mrgreen: Widok na Tatry bezcenny a kolory jesieni dopełniają reszty.

Re: Slovenský raj, październik 2025r - fotorelacja

: 29-10-2025 19:55
autor: Satan
Menel, a ja myślałem, że taki stary koń jak Ty wie, że w życiu nie ma nic za darmo, a już na pewno nie Kofola i bron... :mrgreen:

Miejscówki naprawdę klimatyczne, a jesień z górach od zawsze robi robotę. :wink:

Powodzenia w Niskim. :)

Re: Slovenský raj, październik 2025r - fotorelacja

: 01-11-2025 11:10
autor: menel
Satan pisze:Powodzenia w Niskim. :)


Dziękować!

Napiszę jak przyjadę :wink: