Koniec pociągów z Wrocławia do Drezna

Technika w Sudetach - zabytkowa jak i całkiem współczesna, ale przede wszystkim kolejowa
Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dolnoślązak » 20-02-2015 21:45

Hazmburk pisze:(Najfajniej to wygląda, jak się jedzie pociągiem do Harrachova albo Trutnova i obserwuje zachowanie polskiego i czeskiego konduktora w tym samym pociągu.)


Możesz rozwinąć bo akurat nie zaobserwowałem? :wink:

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1158
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Postautor: Hazmburk » 20-02-2015 23:05

Polski siedzi naburmuszony, skwaszony i odburkuje pasażerom półsłówkami, czeski chodzi po pociągu, sprzedaje bilety, informuje pasażerów, rozmawia z nimi, żartuje itd. Zauważyłeś na pewno, że w Polsce konduktor (czasem są to dwie osoby, czasem jedna) zawsze zajmuje cały przedział dla siebie, w przypadku szynobusu są to cztery miejsca na czole składu. Są tam nawet (po obu stronach szynobusu) specjalne, duże kartki z informacją, że tu siadać nie wolno. W przypadku Trutnova jest to już 8 miejsc (4 dla Polaków i 4 dla Czechów) z przodu i z tyłu szynobusu (pociąg, w zależności od relacji, raz lub dwa razy zmienia kierunek jazdy), co daje w sumie 16 "zajętych" miejsc przez samych kolejarzy! Widziałeś kiedyś, żeby czeski konduktor rozwalał się tam samo w czeskim szynobusie albo zajmował z kumplami zadymiony przedział? Nie, on cały czas jest na nogach, sprzedaje bilety, udziela informacji, czasem tylko wejdzie na chwilę do kabiny motorniczego. On nie siedzi, tylko pracuje. Ma co robić, bo po każdej stacji, jak widzi, że ktoś wsiadł, podchodzi do pasażera. Nasz siedzi jak hrabia na tronie, trzeba do niego samemu przyjść po bilet i jeszcze czasem robi łaskę, że go wypisze. A spróbuj poprosić go o jakieś informacje... Szczególnie gdy ma zły humor. Czeskiego można się bez skrępowania o wszystko pytać, zawsze pomoże. Nie raz zdarzyło mi się, że widząc na moim bilecie, że mam przesiadkę, sam wyciągał rozkład jazdy i to ja musiałem mu tłumaczyć, że wszystko wiem, co i jak. Pamiętam, jak - jeszcze za czasów PR-ów jeżdżących do Kořenova naszymi szynobusami - zdarzało mi się czasem (najbardziej po tzw. sezonie) słyszeć z pierwszych siedzeń głośne kolejarskie gadki, obgadywanie przełożonych, śmiechy i k... latające na pół szynobusu - tak zabijała nudę kolejarska brać. A ja wstydziłem się wtedy, że gdzieś niedaleko mnie może siedzieć Czech i to rozumieć. Czeski konduktor jak widzi, że ktoś wsiada z rowerem albo wózkiem, sam wychodzi i wnosi ten bagaż do środka. A polski? Itd., itd...

Tak samo można zauważyć różnice w kulturze obsługi polskich i niemieckich pociągów. Weźmy np. sprawdzanie biletów. W Polsce wchodzi wąsaty konduktor, staje na środku w rozkroku i władczym tonem oznajmia na cały głos, że prosi bilety do kontroli. W Niemczech (w mniejszym stopniu w DB, w większym u przewoźników prywatnych) podchodzi od tyłu młoda, miła panienka, która dyskretnie, szepcząc ci prawie nad głową, prosi o okazanie biletu. Na tyle dyskretnie, że czasem nawet nie wiesz, że siedzący tuż za tobą mają akurat sprawdzane bilety.

Oczywiście nie chcę generalizować na wszystkich, bo pracownicy kolei są różni, u nas też zdarzają się sympatyczni i pomocni, ale pewne ogólne różnice w kulturze pracy i podejściu do drugiego człowieka jednak da się zauważyć. Nie tylko na kolei. Ma to nie tylko znaczenie wizerunkowe dla kolei i wpływa na późniejsze zainteresowanie usługami kolei, ale przekłada się też na satysfakcję z wykonywanej pracy.

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2343
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Postautor: cezaryol » 22-02-2015 10:00

Fadel pisze:Ale niestety, wolę jeździć kolejami w np. Czeskiej Republice czy w Niemczech, niż w Polsce. (...)Podszedłem do kas. Jedne opisane Przewozy Regionalne, drugie Koleje Dolnośląskie. No, k.... w której kolejce mam stanąć, gdzie sprzedają bilety na TLK. Stanąłem nie tam, gdzie trzeba, biletu nie otrzymałem. Taką mamy zorganizowaną Polskę.

Fadel pisze:Czy to skutek tego, że Czesi należeli do Rzeszy i przywykli do porządku, a my mamy "stepowe obyczaje"?


Jak kulą w płot. Gdybyś w Czechach "stanął nie tam, gdzie trzeba" i nie otrzymał biletu na ČD/LeoExpress/RegioJet ( niepotrzebne skreślić ), to też byś narzekał na oranizację kolei w Czechach tak jak na polską?

Jeśli chodzi o przynależność Czechów do Rzeszy, która odcisnęła tak trwałe piętno na zamiłowaniu do porządku i dobrej organizacji,to może warto załozyć osobny wątek, bo to bardzo ciekawe :lol: :lol: :lol:

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dolnoślązak » 22-02-2015 15:05

Co do konduktorów, rzekłbym że akurat ci regionalni przynajmniej ostatnio są o wiele bardziej przyjazni aniżeli ci z grupy PKP IC. Jeździłem trochę szynobusami, szczególnie w opolskim i obsługa była bardzo na plus. Za to w takich "Karkonoszach" ile razy wracałem z Jeleniej zawsze trafił się jakiś nadęty. Pan i władca w jednym przypadku miał dla siebie cały służbowy wagon bo mimo, że był pusty do każdego kto chciał akurat usiąść przylatywał z krzykiem o miejscówkę żeby szedł precz tam gdzie mu system przydzielił i co z tego, że tam po 8 osób a tu pusto... Od tej pory już z nimi nie jeżdzę.

Hazmburk pisze:podchodzi od tyłu młoda, miła panienka

hmm :wink:

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 22-02-2015 16:16

Wracając do zasadniczego tematu wątku...
http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html

Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Postautor: Ariel Ciechański » 23-02-2015 15:01

Fadel pisze:Co w podobnej sytuacji spotkało by mnie w Polsce? Zapewne usłyszałbym: "róbcie co chcecie". Zapewne nawet nie otrzymałbym zwrotu pieniędzy za bilet, ewentualną konieczność noclegu czy tym podobne.


Co Ty powiesz... Nie słyszałem by art. 18 Ustawy prawo przewozowe przestał działać...


Wróć do „Sekcja Industrialno-Kolejowa”