Ariel Ciechański pisze:tomaszll pisze:Taki wariant bardzo dobrze sprawdza się przynajmniej na trasie Wrocław -Sudety.
Ale nie sprawdza się np. na trasie Mazowsze - Sudety. Korzystając z ofert typu bilet podróżnika + bilet Plus za 80 zł mam weekendowy dojazd w wiele miejsc w Sudetach.
I jeszcze jedno - jak ktoś lubi kolana pod brodą, to może jechać busem - 6 godzin do Sanoka autobusem z siedzeniami rozmieszczonymi chyba z myślą o przedszkolakach a nie o chłopach 100 kg i 185 cm jest dla mnie zdecydowanie zbyt wyrafinowaną formą sadomasochizmu...
Niestety PKS czy busy na wielu trasach uruchomiły alternatywne połączenia w stosunku do PKP ale na bardzo niskim poziomie. Dla przykładu PKS Polbus we Wrocławiu ma sporo nocnych wakacyjnych kursów dalekobieżnych. Jednak są to zwykłe autobusy na lokalne linie, które wożą pasażerów całą noc na przykład z Wrocławia do Ustrzyk Górnych. Nie ma toalety, miejsca też mało dla osób o normalnym wzroście. Nie korzystam z takich usług.
Parę razy jechałem z Wrocławia porannym autobusem na trasie Lublin Kłodzko i ten autobus zawsze był w miarę przyzwoity.
Kiedyś bardzo rozczarowałem się nowym autobusem PKS Prudnik na trasie Głuchołazy Wrocław. Czekałem na przystanku no i zjawia się nowy autobus z napisem Veolia Transport. Tylko, że była to dużo gorsza wersja niż te którymi przemieszczałem się w Jesenikach. Brak klimatyzacji i liczba siedzeń 50 a nie 40, czyli miejsca jak dla niemowlaków. Bardzo się zasmuciłem, że zakupiono jako nowy autobus tak niekomfortowy pojazd.
A później wszyscy dziwią się, że ludzie wolą kupić stary samochód zamiast wsiąść do bardziej ekologicznej komunikacji zbiorowej.
Kilka razy jechałem też kursem PKS Oława do Głuchołaz. Znowu miejski autobus dobry aby podjechać 3-4 przystanki w mieście (niekomfortowe siedzenia) ale nie na trasę ponad.120 km.
Jestem bardzo rozbawiony jak łakomy PKS z nadmierną ilością siedzeń jedzie zapełniony w 20%. Wtedy zajmuję sobie dwa siedzenia.
Też jeździ sporo gruchotów, które wymagają w środku zmiany tapicerki czy ekipy z porządnymi szczotkami do sprzątania. No i jak tutaj nie przypomnieć Karlovej Studanki w Jesenikach. Końcowa stacja i czeski kierowca bierze miotłę i zamiata w środku autobusu. U nas niestety zdarza się, że kierowca sobie siedzi w ciepłym autobusie i pali papierosy a później zaprasza pasażerów do oparu dymów.
To są poważne wady komunikacji autobusowej jednak przynajmniej na krótkich trasach Wrocław -Sudety jest to zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż PKP.
Dość dobry jest dojazd autobusem z Wrocławia do Sobótki. Sporo kursów
w dni robocze, trochę mniej w dni wolne od pracy. Za wyjątkiem jednej zbyt długiej około dwugodzinnej przerwy w dni wolne kursy w odstępie pół lub co najwyżej godzinnym. Komfort dojazdu komunikacją publiczną bardzo wzrósł po likwidacji pociągów na tej trasie. Pojawiło się bardzo dużo autobusów i spadła cena dojazdu.
Obecnie w pewnych godzinach w dni robocze zdarzają się nawet półgodzinne opóźnienia ale czas przejazdu i tak jest konkurencyjny w stosunku do teoretycznego przejazdu szynobusu na tej trasie.
W Sudetach często bywam-od paru lat głównie dojazd swoim samochodem, czasami PKS-em i busami pociągiem ostatni raz w 2004
roku.
Teraz pojawiły się szynobusy na sudeckich trasach. Nie miałem okazji przejechać się tym po polskiej stronie-może i dobrze bo podejrzewam, że nie są to specjalnie komfortowe pojazdy. Gdzieś przeczytałem opinię, że fatalny rozkład siedzeń-sam nie sprawdziłem. Jednak przejechałem się modernizowanym kiblem-totalna porażka.
Szkoda, że w Polsce leży komunikacja zbiorowa.
