[organizacyjne] Przyszłość SIK

Technika w Sudetach - zabytkowa jak i całkiem współczesna, ale przede wszystkim kolejowa
Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

[organizacyjne] Przyszłość SIK

Postautor: Michał » 16-02-2015 01:42

A tak ogólnie, w temacie imprez i wycieczek SIK, to było kilka ciekawych pomysłów na zwiedzanie zakładów lub jakąś wycieczkę kolejową, ale upadły; ponieważ nikt, tak po prawdzie, nie traktuje nas poważnie i nie chce z nami rozmawiać, gdyż jesteśmy grupą nieformalną. Co innego, jak się zwraca oficjalnie jakieś stowarzyszenie, które ma wpis do rejestru, NIP, REGON, stronę internetową, itp, a co innego, jak się zwraca bractwo "Buba & przyjaciele" :-) (bez obrazy dla szanownej Buby).
Od jakiegoś czasu jest wizja połączona z koncepcją, przedyskutowana ostatnio z Eco, aby jednak SIK jakoś sformalizować, żeby móc cokolwiek dalej działać. Drogi są dwie:
- albo podciągnąć SIK pod PTTK (ostatnio PTTK przypomniało sobie o mnie po 30 latach, i od jakiegoś czasu wiercą mi dziurę w brzuchu, żeby coś działać, nawet oferują miejsce na ich stronie www). Tylko, żeby założyć sekcję, trzeba minimum 9 osób, które będą regularnie opłacać składkę PTTK, ponadto trzeba zrobić w roku jakąś imprezę otwartą, sprawodania itp, a przede wszystkim stały oddech na plecach jakiegoś wyższego zarządu, który jako wujek Dobra Rada, będzie mówił, co mamy robić, czego nie robić, i takie tam ble,ble,ble.
- albo założyć stowarzyszenie zwykłe, co akurat, za stroną www.ngo.pl jest proste jak konstrukcja młotka, wystarczy 3 osoby, trzeba zwołać zebranie założycielskie (dziwnie już mnie zaczyna boleć wątroba :-D ), zrobić listę członków, ustalić przedstawiciela, uchwalić regulamin, i to wszystko zanieść do starostwa powiatowego (mogę to zrobić w naszym starostwie, z określeniem terenu działania "cały kraj"). Ale tutaj sielanka się kończy, ponieważ w następnym kroku trzeba uchwalić składki członkowskie. I tutaj jest pasztet, ponieważ, w myśl zasady, "kogo nie ma w internecie, (a zwłaszcza na fejsie), ten nie istnieje", to trzeba wykupić domenę, hosting, zrobić jakąś prostą stronę www, (tym bardziej, że ChGW, jak długo forum sudety.it pociągnie, admin sprzeda domenę jakiemuś spa-hotelowi, i po zawodach), a to nie są małe pieniądze. Ja mogę zająć się rejestracją, kwestiami prawnymi (akurat tutaj mam wsparcie), ale na kwestiach internetowych się nie znam (chociaż kiedyś udało mi się napisać w html stronę dla mojej firmy, ale to było 10 lat temu), zresztą zgodnie z ustawową definicją stowarzyszenia, działalność opiera się na społecznej pracy wszystkich członków, wszystkich, a nie, że 2-3 osoby zapieprzają, a reszta przyjedzie na gotowe i ktoś jeszcze będzie psuł powietrze, że ma kupić pamiątkową kamizelkę za 15 zł.
Tak więc tutaj macie temat do rozważań: chcecie imprezy, to trzeba coś z tym zrobić. Oczywiście bez gwarancji, że jako oficjalne stowarzyszenie, wszędzie będą nas zapraszać, ochroniarze w pas się nam kłaniać, a sokiści pozdrawiać :lol:
Ostatnio zmieniony 19-02-2015 00:23 przez Michał, łącznie zmieniany 1 raz.
Moja definicja raju: Smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou popijany Radegastem.

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 16-02-2015 07:49

Michał pisze:i ktoś jeszcze będzie psuł powietrze, że ma kupić pamiątkową kamizelkę za 15 zł.


:lol: :lol:

rok temu zakładano stowarzyszenie miłośników Austro-Węgier i wiem, jakie z tym były przepały. Na to towarzystwo i tematykę co tutaj - czarno to widzę ;)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4999
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 16-02-2015 10:59

Michał pisze:A tak ogólnie, w temacie imprez i wycieczek SIK, to było kilka ciekawych pomysłów na zwiedzanie zakładów lub jakąś wycieczkę kolejową, ale upadły; ponieważ nikt, tak po prawdzie, nie traktuje nas poważnie i nie chce z nami rozmawiać, gdyż jesteśmy grupą nieformalną. Co innego, jak się zwraca oficjalnie jakieś stowarzyszenie, które ma wpis do rejestru, NIP, REGON, stronę internetową, itp, a co innego, jak się zwraca bractwo "Buba & przyjaciele" :-) (bez obrazy dla szanownej Buby).


Michał pisze:Tak więc tutaj macie temat do rozważań: chcecie imprezy, to trzeba coś z tym zrobić. :


To moze jak grupa jest nieformalna to i imprezy trzeba robic nieformalne? :D Zawsze mozna znalezc jakis opuszczony zaklad przemyslowy i go wspolnie pozwiedzac (od groma jest tego na Dolnym Slasku), mozna zrobic wycieczke piesza jakimis nieuzywanymi torami, czy impreze na dawnej stacyjce, w nieuzywanym tunelu kolejowym, w kamieniolomie itp W temacie bedzie i bedzie okazja do spotkania w milym gronie.

A nikomu nie trzeba bedzie lizac d..., nie trzeba bedzie sie zagrzebywac w papiery, nikt nie bedzie robil scen ze laskawie nas gdzies wpuszcza z tysiacem ograniczen, nie bedzie problemu czy na impreze zglosilo sie 20 osob czy 5 sztuk...

Takie jest przynajmniej moje zdanie bo ja nie lubie formalnosci, oficjalnosci i scisnietych posladkow (a mam wrazenie ze wszystkie te osoby z ktorymi by trzeba gadac zeby gdzies wejsc to buce straszliwe- jak ktos chce negocjowac tylko z nipami i regonami to ja chyba nie chce miec z nim nic wspolnego i ogolnie bez łaski)

Ja chetnie bede dzialac i uczestniczyc w imprezach ale w grupie nieformalnej, gdzie bedziemy miec swobode i niczym nieskrepowana wolnosc dzialania. Moge zaproponowac kilka miejsc na imprezy w klimatach poprzemyslowo-kolejowych i rozniez takowych do zwiedzania :D

Michał pisze: i ktoś jeszcze będzie psuł powietrze, że ma kupić pamiątkową kamizelkę za 15 zł.


Wiem do jakiej osoby pijesz.. Ale moze ona nie lubi kamizelek, ma wstret do tego koloru i fasonu? Bez sensu chyba przymuszac kogos do kupowania jakis gadzetow ktorych on nie chce i niepotrzebuje. Zawsze chyba jest lepiej z jakimis koszulkami zlotowymi czy innymi pamiatkami zeby wstepnie zrobic liste chetnych i owe pamiatki wykonac tylko dla nich. No bo oczywiscie tez jest bez sensu zeby organizator musial ponosic dodatkowe koszty, bo zrobi koszulki ktorych potem nikt nie kupi..
Ostatnio zmieniony 16-02-2015 11:18 przez buba1, łącznie zmieniany 2 razy.
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 16-02-2015 11:10

Michale, w moim stowarzyszeniu mam >100 członków, a działa - dwóch. Weź to pod uwagę, że działaczy będzie niewielu (=wszystko na Twoich barkach), za to liczba maruderów zawsze będzie większa niż działaczy.
M.zd. można zrobić kilka imprez (jeśli uznasz to za stosowne-możemy podeprzeć się szyldem mojego stowarzyszenia, tak jak to wcześniej zrobiliśmy) i zobaczyć co się z tego wyklaruje.

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 18-02-2015 00:45

Pudelek pisze:rok temu zakładano stowarzyszenie miłośników Austro-Węgier i wiem, jakie z tym były przepały. Na to towarzystwo i tematykę co tutaj - czarno to widzę ;)


Zgadza się. Wszystko zależy, jaka ekipa się zbierze. Akurat znam z rodzimego podwórka kilka kilkuosobowych stowarzyszeń, które bardzo prężnie działają.


buba1 pisze:
To moze jak grupa jest nieformalna to i imprezy trzeba robic nieformalne? :D Zawsze mozna znalezc jakis opuszczony zaklad przemyslowy i go wspolnie pozwiedzac (od groma jest tego na Dolnym Slasku)


Tutaj akurat mam odmienne zdanie. Ruin jest u nas, tak jak napisałaś, pod dostatkiem, i biorąc pod uwagę zmiany w gospodarce, to będzie ich przybywać. Vide post Radka o Zakładach Ceramiki Elektrotechnicznej. Dlatego szedłbym w kierunku poznawania czynnych obiektów. Chyba większa frajda jest z oglądania działającej fabryki, niż zmurszałych fundamentów po niej. Ale to trzeba załatwiać oficjalnie, z papierami, z lizaniem d. i robieniem łaski, (trochę dosadnie to określałaś, raczej normalne jest, aby ktoś nas zaprosił, to ma swoje wymagania do spełnienia).
Moja definicja raju: Smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou popijany Radegastem.

Awatar użytkownika
wirek
stary wyga
Posty: 1927
Rejestracja: 12-09-2004 21:43
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: wirek » 18-02-2015 07:25

Michał pisze:raczej normalne jest, aby ktoś nas zaprosił, to ma swoje wymagania do spełnienia).

Jeśli masz na myśli ochroniarza z koksowni, to ja się trochę tak czułem jakby gościu spotkał potencjalnego złodzieja, który przyszedł znaleźć słabe punkty w zabezpieczeniu, a nie jak inżynier chemik.
Aha, przy okazji. Ja Ci za kamizelkę zapłaciłem?

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 18-02-2015 10:21

A tak, gościu był niesamowity. Nawet Pani-przewodniczka miała lekko przerażony wyraz twarzy, jak to słuchała :-)
Ja tam się przyzwyczaiłem, że każda firma ma swoje indywidualne zasady, jeżdżę służbowo po firmach, to nie jedno widziałem. Raz nawet byłem sprawdzany przez kontrwywiad wojskowy :-D
Tak, zapłaciłeś, zresztą to było 2 lata temu, to nawet nie pamiętam, ale myślę, że tak :-)
Moja definicja raju: Smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou popijany Radegastem.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4999
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 18-02-2015 11:44

wirek pisze:
Michał pisze:raczej normalne jest, aby ktoś nas zaprosił, to ma swoje wymagania do spełnienia).

Jeśli masz na myśli ochroniarza z koksowni, to ja się trochę tak czułem jakby gościu spotkał potencjalnego złodzieja, który przyszedł znaleźć słabe punkty w zabezpieczeniu, a nie jak inżynier chemik.


Ja powiem tak- jak wbijalam w Donbasie do kopalni ktora wydawala mi sie opuszczona a w rzeczywistosci taka nie byla i zostalam schwytana przez ochrone, ktora podchodzila do mnie jak do potencjalnego zlodzieja albo niebezpiecznego szpiega- to ja to rozumiem. Ze musze wysluchac steku obelg na swoj temat, ze mnie biora na niezbyt mile przesluchanie i strasza konsekwencjami, ze musze pokazac wszystkie dokumenty jakie posiadam i opowiedziec co robie w zyciu, co robilam wczoraj i co bede robic jutro. I rozumiem jak kasuja mi zdjecia z aparatu, czy musze wchodzic komus w d.. i musze zaplacic wysoka lapowke za odzyskanie wolnosci. Ale ja wystepuje tam z pozycji osoby ktora zlamala prawo i wtargnela nielegalnie na teren zakladu. I rozumiem ze ochrona/pracownicy/szefostwo traktuje mnie jako potencjalne zagrozenie. Taka cena tego "sportu"..

Natomiast jezeli ide zwiedzac cos legalnie, za oplata, za wczesniejszejszym uzgodnieniem to sobie po prostu nie zycze zeby ktos sobie we mnie buty wycieral i traktowal jak niebezpiecznego szpiega. A ja musze to wszystko łykac jak kaczka, byc grzeczna i sie usmiechac bo jak powiem debilowi to co powinnam powiedziec w takiej sytuacji to zepsuje wycieczke calej ekipie. A gosc na tym etapie jest wart w morde albo na zgloszenie sprawy do sadu . A juz kategoryczna niemoznosc robienia zdjec podczas takiego zwiedzania jest juz dla mnie jakims kuriozum- w dobie zdjec satelitarnych i duzych zoomow na ktorych z okolicznych pagorow mozna sciagnac naprawde niezle kawalki. Chyba tylko taki cel aby ludzi zgnoic i pokazac swoja wladze.

Wiec ogolnie po przemysleniu roznych spraw ja chyba uznaje tylko dwa rodzaje zwiedzania:
1. Wbijam na dziko,kiedy chce i jak chce, mam totalna wolna reke w dzialaniu i licze sie z konsekwencjami w razie złapania.
2. Wchodze oficjalnie, w umowionym terminie, na ograniczony teren zwiedzania, z przewodnikiem za raczke, płace i wymagam wedlug zasady "klient nasz pan". Tak jak bywa w muzeach, na trasach turystycznych itp
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 18-02-2015 11:45

Michał pisze:Dlatego szedłbym w kierunku poznawania czynnych obiektów. Chyba większa frajda jest z oglądania działającej fabryki, niż zmurszałych fundamentów po niej.


przecież buby nie interesują czynne zakłady, podobnie jak niezrujnowane pałace czy zamki 8)

a gościu z koksowni musiał być za komuny SB-kiem, zdecydowanie :D

2. Wchodze oficjalnie, w umowionym terminie, na ograniczony teren zwiedzania, z przewodnikiem za raczke, płace i wymagam wedlug zasady "klient nasz pan". Tak jak bywa w muzeach, na trasach turystycznych itp

w koksowni nie płaciłaś, więc nie byłaś klientem, a oni robili łaskę, choć nie musieli. Proste.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4999
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 18-02-2015 11:55

Pudelek pisze:[]
w koksowni nie płaciłaś, więc nie byłaś klientem, a oni robili łaskę, choć nie musieli. Proste.


No wiec na przyszlosc chyba mnie nie interesuje taki typ zwiedzania tzn robienie za wycieraczke dla jakiegos buca ktory musi udowodnic swoja zajebistosc i robi wielka łaske ze mnie gdzies wpusci... Rozumiem ze czlowiek jest czasem skazany na obcowanie z takimi ludzmi- w pracy albo jak trafi do pierdla. Ale z wyboru w swoim wolnym czasie?

Pudelek pisze:
Michał pisze:Dlatego szedłbym w kierunku poznawania czynnych obiektów. Chyba większa frajda jest z oglądania działającej fabryki, niż zmurszałych fundamentów po niej.


przecież buby nie interesują czynne zakłady, podobnie jak niezrujnowane pałace czy zamki 8)

.


Jezeli kiedys bym mogla zwiedzic czynny zaklad albo niezruinowany zamek w taki sam nieograniczony i swobodny sposob jak sie zwiedza miejsca opuszczone- to jestem bardzo zainteresowana :lol:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 18-02-2015 12:02

buba1 pisze:łaske

Buba, prawy ALT Ci się odblokował :) :) :).

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4999
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 18-02-2015 12:06

apollo pisze:
buba1 pisze:łaske

Buba, prawy ALT Ci się odblokował :) :) :).


Wiem! alt jest zwykle niepotrzebny do wlasciwego zrozumienia pisanego tekstu. Ale akurat jesli chodzi o nasze wspolzaleznosci z owym ochroniarzem bez owego altu wlasciwy sens moglby nie wynikac jednoznacznie z kontekstu. :lol:

Poki co chyba spotkalam trzy takie sytuacje gdy ow jeden alt zmienia dosyc zabawnie sens wypowiedzi.
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 18-02-2015 12:25

Zdecydowanie, jest różnica między robieniem łaski z polskimi znakami i bez. Dlatego przez sekundę pomyślałem, że jest jeden plus mojej nieobecności w Victorii ;).

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 18-02-2015 12:28

buba1 pisze: Rozumiem ze czlowiek jest czasem skazany na obcowanie z takimi ludzmi- w pracy albo jak trafi do pierdla. Ale z wyboru w swoim wolnym czasie?


czasem, jak to w życiu, trzeba obcować z nieprzyjemnymi ludźmi aby coś osiągnąć albo dostać. Jeśli mam do wyboru: zobaczyć coś ciekawego kosztem przebywania z kretynem albo strzelić focha i nic nie zobaczyć - wybór jest jednoznaczny :)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4999
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 18-02-2015 12:54

Pudelek pisze:
buba1 pisze: Rozumiem ze czlowiek jest czasem skazany na obcowanie z takimi ludzmi- w pracy albo jak trafi do pierdla. Ale z wyboru w swoim wolnym czasie?


czasem, jak to w życiu, trzeba obcować z nieprzyjemnymi ludźmi aby coś osiągnąć albo dostać. Jeśli mam do wyboru: zobaczyć coś ciekawego kosztem przebywania z kretynem albo strzelić focha i nic nie zobaczyć - wybór jest jednoznaczny :)


No to juz dla kazdego osobisty rachunek zyskow i strat :D
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...


Wróć do „Sekcja Industrialno-Kolejowa”