Trochę historii
: 18-09-2016 10:41
Trochę o historii kolei na Dolnym Śląsku i w Sudetach po II wojnie światowej. Otóż pierwszą powojenną pionierską pracą naukową obejmującą sporą część Sudetów był “Dolny Śląsk" pod red. Kiryła Sosnowskiego i Mieczysława Suchockiego, wydany przez Instytut Zachodni w Poznaniu w 1948 r. Napisanie tej książki poprzedziła ekspedycja naukowa pod kierownictwem profesora Uniwersytetu Poznańskiego dr. Zdzisława Kaczmarczyka (1911-1980). Ekspedycja przebyła samochodami 6000 km (!). Jeszcze dziś zwraca uwagę czytelnika staranna, jak na ówczesne możliwości, szata edytorska, liczne bardzo wyraźne zdjęcia i wiele interesujących rycin. Razem oba tomy liczyły 1004 strony (!). Załączniki stanowiły mapy i plany oraz drzewo genealogiczne Piastów Śląskich. Wiele miejsca poświęcono też sytuacji kolei na tym terenie, szczególnie w cz. 2 (str. 333 - 348). Zwrócono uwagę na ogromne zniszczenia węzła wrocławskiego, a także m.in. na zniszczenia na linii kolejowej Wrocław - Wałbrzych - Jelenia Góra - Zgorzelec, co ukazywały niektóre ilustracje.






Pewnie mało kto wie, że z powodu ogromnych zniszczeń siedziba Dyrekcji Kolei obejmującej Dolny Śląsk nie mieściła się we Wrocławiu, a w Kluczborku. Dodam jako ciekawostkę, że jeszcze w latach 50-tych z Wrocławia do Karpacza pociągiem jeździło się przez Szczawno Zdrój - Kamienną Górę - Kowary z przesiadką w Mysłakowicach. Dobrze pamiętam, bo jeździłem tam z rodzicami do Miłkowa koło Karpacza w odwiedziny do mojego dziadka, jeszcze przedwojennego kolejarza. Ilekroć tam bywam, odwiedzam jego grób na tamtejszym cmentarzu.
Uruchomienie połączeń kolejowych i utrzymanie linii kolejowych wraz z budynkami i całym zapleczem wymagało przejęcia infrastruktury kolejowej przez polskich kolejarzy. Wśród osadników, którzy przybyli na te ziemie ze wschodu i centralnej Polski, kolejarzy było bardzo niewielu z uwagi na małą gęstość sieci kolejowej na tamtych terenach przedwojennej Rzeczpospolitej. Siłą rzeczy kolejarze musieli przybyć tu z Górnego Śląska i sąsiedniej Wielkopolski, ściślej z DOKP Poznań. Po 1946 roku brakującą kadrę kolejarzy na Dolnym Śląsku zaczęli zasilać również absolwenci Technikum Kolejowego w Poznaniu (początkowo szkoły działającej wraz z internatem w Kutnie), które właśnie 10 września tego roku obchodziło 70-lecie swojego powstania. Dopiero wiele lat później powstawały szkoły kolejowe na Dolnym Śląsku, jak np. Zespół Szkół Kolejowych w Jaworzynie Śląskiej. Z tego jubileuszu, w którym brałem udział jako absolwent (matura w 1965 r.), zamieściłem tu fotorelację z niejasnych powodów przeniesioną do Hyde Parku > viewtopic.php?f=14&p=59886&sid=4a365d7d0548ec8582f7f4f8359b7c1b#p59886 jakby historia tej szkoły nie miała absolutnie żadnego związku z działem zatytułowanym "Sekcja industrialno-kolejowa". Warto jednak wiedzieć, że udział Wielkopolan w przejmowaniu kolei i kształceniu kadr kolejarzy na Dolnym Śląsku w pierwszych powojennych latach był dość znaczny.






Pewnie mało kto wie, że z powodu ogromnych zniszczeń siedziba Dyrekcji Kolei obejmującej Dolny Śląsk nie mieściła się we Wrocławiu, a w Kluczborku. Dodam jako ciekawostkę, że jeszcze w latach 50-tych z Wrocławia do Karpacza pociągiem jeździło się przez Szczawno Zdrój - Kamienną Górę - Kowary z przesiadką w Mysłakowicach. Dobrze pamiętam, bo jeździłem tam z rodzicami do Miłkowa koło Karpacza w odwiedziny do mojego dziadka, jeszcze przedwojennego kolejarza. Ilekroć tam bywam, odwiedzam jego grób na tamtejszym cmentarzu.
Uruchomienie połączeń kolejowych i utrzymanie linii kolejowych wraz z budynkami i całym zapleczem wymagało przejęcia infrastruktury kolejowej przez polskich kolejarzy. Wśród osadników, którzy przybyli na te ziemie ze wschodu i centralnej Polski, kolejarzy było bardzo niewielu z uwagi na małą gęstość sieci kolejowej na tamtych terenach przedwojennej Rzeczpospolitej. Siłą rzeczy kolejarze musieli przybyć tu z Górnego Śląska i sąsiedniej Wielkopolski, ściślej z DOKP Poznań. Po 1946 roku brakującą kadrę kolejarzy na Dolnym Śląsku zaczęli zasilać również absolwenci Technikum Kolejowego w Poznaniu (początkowo szkoły działającej wraz z internatem w Kutnie), które właśnie 10 września tego roku obchodziło 70-lecie swojego powstania. Dopiero wiele lat później powstawały szkoły kolejowe na Dolnym Śląsku, jak np. Zespół Szkół Kolejowych w Jaworzynie Śląskiej. Z tego jubileuszu, w którym brałem udział jako absolwent (matura w 1965 r.), zamieściłem tu fotorelację z niejasnych powodów przeniesioną do Hyde Parku > viewtopic.php?f=14&p=59886&sid=4a365d7d0548ec8582f7f4f8359b7c1b#p59886 jakby historia tej szkoły nie miała absolutnie żadnego związku z działem zatytułowanym "Sekcja industrialno-kolejowa". Warto jednak wiedzieć, że udział Wielkopolan w przejmowaniu kolei i kształceniu kadr kolejarzy na Dolnym Śląsku w pierwszych powojennych latach był dość znaczny.

