Ze wspomnień dyżurnego ruchu

Technika w Sudetach - zabytkowa jak i całkiem współczesna, ale przede wszystkim kolejowa
Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3006
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Ze wspomnień dyżurnego ruchu

Postautor: Lech » 06-10-2016 16:03

Duch na stacji Kuźnice Świdnickie?

Ze wspomnień dyżurnego ruchu cz. 2

Rocznica
======

Czy istnieje wiara w duchy? Nie wiem, ale przeżyłem COŚ,co daje wiele do myślenia.
Do tej pory nie wiem co to było. Wiem,że zdarzyło się naprawdę. A więc poczytajcie...

...Miałem wtedy nocną służbę dyżurnego ruchu na nastawni dysponującej st.Kuźnice
Świdnickie Towarowe. Noc była wietrzna i nieprzyjemna.Za oknami wicher wył jak
potępieniec w piekle. Na nastawni było ciepło i cicho. Słychać było tylko tykanie
zegara. Nagle przeraźliwie zadzwoniła centralka zapowiadawcza. Dyżurny stacji
Mieroszów pytał o pozwolenie na wyprawienie pociągu zbiorowego nr.77776.
Pociąg dobierał na naszej stacji wagony z bocznicy GS-u. Były to wagony załadowane
złomem wsadowym.Przyjąłem je do przewozu.Komputerów wtedy nie było,więc całą
dokumentację pisano ręcznie.Przewoźne i odległości obliczno na podstawie WOT
(Wykazu Odległości Taryfowych). Po wjeździe pociągu na stację,na nastawnię
przyszedł kierownik pociągu. Cześć Zbyszku!-przywitał się. Cześć Wacku! Co tam
słychać w Mieroszowie?-zapytałem. Nic ciekawego,ale do Czechosłowacji jedzie
teraz mniej pociągów.Ich parowozy wracają luzem do Mezimesti.
Siadł przy biurku i zaczął przeglądać podaną dokumentację przewozową,wpisując wagony
na wykazie wagonów w składzie pociągu R-7. W międzyczasie przejeżdżający pociąg
osobowy zatrzymał się na wysokości nastawni.Maszynista zgłosił,że semafor wjazdowy
G1/2 jest ciemny.Biednemu zawsze wiatr w oczy!-zakląłem w duchu.Semafory kształtowe
oświetlano wtedy butlami z gazem propan-butan,a jedna butla ważyła ponad 30 kg.
Trzeba było ją nieść około 700m.Kierownik pociągu powiedział,że idzie do brankardu,
tj.wagonu służbowego.Gdy będzie można jechać po wagony,mam podać sygnał "do mnie".
Po ułożeniu drogi przebiegu i otwarciu wykolejnicy na torze 9-tym,podałem lampą sygnał
"do mnie". Pod nastawnię podjechał parowóz Ty2-38. Maszynista,mój dobry znajomy,
zatrzymał się za rozjazdem i podał sygnał,aby go przełożyć.Po zakończeniu manewrów i
zgłoszeniu gotowości,wyprawiłem pociąg nr.77776 do st.Kuźnice Swidnickie Osobowe.
Zerknąłem na zegar,była godz.0.10. Do godz.4.00 miałem czas na wymianę butli...
...Wiatr trochę przycichł,a za chwilę zrobiło się cicho i spokojnie. Ubrałem się,wziąłem z
szafki odpowiednie klucze,koszulki żarnikowe i latarkę. Na plecy zarzuciłem butlę z gazem.
Zamknąłem nastawnię i udałem się w kierunku ciemnego semafora G1/2. Cały czas miałem
wrażenie czyjejś obecności za plecami. Odwróciłem się,jednak w świetle lamp stacyjnych
nikogo nie zauważyłem. Już po chwili światła lamp się skończyły i ogarnęła mnie wszech-
władna ciemność. Zapaliłem latarkę.Przechodząc nad wiaduktem linii Wałbrzych Główny-
Jelenia Góra zauważyłem,między tokami szyn,mały migocący płomyk. Pewnie iskra z
parowozu zapaliła podkład!-pomyślałem. Będę wracał to zagaszę.Po chwili byłem pod
feralnym semaforem wjazdowym,który rzeczywiście był ciemny. Po wymianie butli,
semafor znów zaświecił swe czerwone oko strażnika szlaku. Cały czas miałem wrażenie,
że jestem obserwowany. Zacząłem drogę powrótną na nastawnię. Wchodząc na wiadukt,
zauważyłem migocący płomyk między tokami szyn. Nad płomykiem zobaczyłem białą,
przeźroczystą postać bez głowy. Wtedy włosy zaczęły mnie się jeżyć na głowie ze strachu!
Przecież jutro jest "Dzień Kolejarza",a w miejscu tym równo rok temu zginął nasz kolega
Władek R. To była rocznica jego śmierci!!!
Nagle zerwał się wiatr. Zniknęła biała zjawa,zniknął płomyk. Mnie jakby ktoś dodał skrzydeł.
W przeciągu paru minut znalazłem się na nastawni,cały trzęsąc się ze strachu.
Nikomu nigdy o tym nie powiedziałem. Poprostu nie wiedziałem jaka będzie reakcja kolegów
Rano,gdy przyszła zmiana,poszedłem w to miejsce i z tłucznia ułożyłem krzyż,a zawsze w
rocznicę zapalałem znicze. Do tej pory pewnie nikt nie pamięta tego wypadku. Ja też tam
już nie powróciłem,inni pomarli. Czy istnieje krzyż w miejscu,w którym go ułożyłem?
Przecież minęło już ponad 40 lat...


źródło cytatu > http://www.forumkolejowe.pl/116.htm
Obrazek
"Bokeh to nie jest w ogóle żaden efekt. To jest cecha konstrukcyjna obiektywu." (Janusz z Wrocławia 22-03-2017)

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 1916
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Re: Ze wspomnień dyżurnego ruchu

Postautor: Michał » 06-10-2016 23:35

Lech pisze:Duch na stacji Kuźnice Świdnickie?

Ze wspomnień dyżurnego ruchu cz. 2

Czy istnieje krzyż w miejscu,w którym go ułożyłem?




Teraz to już cała stacja nie istnieje. Jest tylko przejazd 1 torem z BGW do Mieroszowa. Łącznica z BG nieczynna, zdaje się, że rozebrana. A stacja miała zmienioną nazwę na Boguszów Gorce Towarowe. Obecnie bardzo rzadko przejedzie pociąg towarowy.


Wróć do „Sekcja Industrialno-Kolejowa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość