Strona 1 z 2

Re: Zamknięte / Zamykane schroniska

: 11-01-2009 21:19
autor: Lech
Satan pisze:dowiedziałem się ostatnio, że zamykane są dwa schroniska PTSM w Kotlinie Kłodzkiej:
- Stojków
- Kletno (info od Baniaka, który jeszcze sprawdzi temat :lol: )

...niedobrze się dzieje, oj niedobrze...
I niedobrze będzie się działo, jeśli nie zlikwiduje się mechanizmów, głównie prawnych, ograniczających wolny rynek usług turystycznych i zarzynających turystykę społeczną. Piszę o tym ja, piszą inni na różnych forach turystycznych i założonych w tym celu blogach. I wszystko jak groch o scianę...

: 12-01-2009 08:58
autor: Lech
wirek pisze:A wracając do likwidacji schronisk młodzieżowych, pamiętam wypowiedź starosty jeleniogórskiego po likwidacji schroniska bodajże w Stróżnicy. PTSM-y są finansowane przez starostwa jako subwencja na wypoczynek młodzieży. Tyle że z tej subwencji korzysta przeważnie tylko młodzież spoza powiatu :P a starosty nie stać na altruizm.
Prawda jest taka, że grupy młodzieżowe prawie wcale z nich nie korzystają, zwłaszcza te z innych regionów. I jak mają korzystać, skoro władze państwowe do tego zniechęcają? Ministerstwo wyraziło to poprzez Kuratoria Oświaty i Wychowania, skutecznie odstraszając potencjalnych chętnych od społecznego udzielania się w szkolnych kołach turystycznych i krajoznawczych i prowadzenia w ramach działalności pozalekcyjnej wycieczek i obozów wędrownych z młodzieżą. Oto istotne fragmenty pisma - jednego z wielu jakie rozesłano do szkół w całym kraju:
Szkoły i placówki

województwa opolskiego

Kuratorium Oświaty w Opolu przypomina wszystkim organizatorom wycieczek szkolnych
(...)
Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń

Art. 60 § 4. Kto wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

źródło cytatu => http://tinyurl.com/6g3qd

Dziś na uprawianie "partyzantki turystycznej" czyli zorganizowanie wycieczki czy obozu wędrownego i samodzielne go prowadzenie decydują się tylko nieliczni nauczyciele. Kogo z nauczycieli stać na uczestniczenie w ponad dwuletnim kursie przewodnickim i zrobienie sobie zawodowych uprawnień państwowych do poruszania się z grupą po danym terenie? Dlatego postępują zgodnie z wymaganiami MEN. Aby sprostać tym wymaganiom nie pozostaje w zasadzie nic innego, jak wykupić w jakimś biurze turystycznym gotową wycieczkę dla szkoły. A że to drogo, to takich wycieczek jest niewiele. A że niewiele, to z powodu braku obłożenia zlikwidowano wiele schronisk młodzieżowych. I nawet tzw. "zielone szkoły" to najczęściej wycieczki, na których młodzież ma obwożone tyłki autokarem, przydzielonego pilota wycieczek, nocleg w jakimś drogim hotelu turystycznym, dodatkowo do tego dochodzi przewodnik itd. Przejście piesze ogranicza się najczęściej do krótkiego spaceru bez plecaków w pobliżu wyciągu, tudzież po jakiejś krótkiej ścieżce dydaktycznej w parku narodowym czy krajobrazowym. To jest działalność tak kondycyjnie "rozwojowa" i ucząca młodzież zaradności i wytrwałości, że przykro o tym pisać.

: 12-01-2009 10:59
autor: Gość
Lechu, w Polsce jeszcze długo będzie upadać turystyka. Moim zdaniem w ciągu najbliższych 10 lat nie osiągniemy dna, nie da się tego procesu ani odwrócić ani zatrzymać.

Można pisać o tym na forach. Tylko, że niektórzy nie mogą się pogodzić, że w temacie turystki jesteśmy niestety 3 światem.

Chyba lepiej to wszystko olać i poświecić czas na doskonalenie języka czeskiego oraz poznawanie czeskiej części Sudetów.

Rafał

: 02-11-2009 10:02
autor: tomaszll
ecowarrior pisze:
tomaszll pisze:
Pudelek pisze:
rafhak pisze:Niestety (a może stety) juz nic nie maja wspólnego z PTTK.


i z turystyką górską jako taką również. to po prostu kolejny, zwykły pensjonat


Popełniasz bardzo duży błąd opierając swoją turystykę górską w Polsce w oparciu o PTTK. To bardzo ogranicza i nie podnosi poziomu wędrowania po górach.

Nie mam zamiaru bronić Pttk, bo sam sypiam w różnych obiektach, począwszy od schronisk pttk, ptsmów a na namiotach i wiatach skończywszy. Jednak nie mogę się zgodzić, że "oparcie się" o PTTK tak bardzo ogranicza. Weźmy np Tatry. Spanie w schronisku umożliwia zdobycie kilku godzin więcej na spokojne wędrówki po górskich szlakach nim wejdą tam tłumu spragnionych wrażeń turystów. Od godziny +- 10 praktycznie każde popularne szczyty są przeludnione więc turysta sypiający sobie w schronisku pttk wstaje przykładowo o 06, na szlak rusza o 07 i ma kilka godzin spokojnej, samotnej wędrówki. Pierwsze busiki z nocującymi w Zakopanem pojawią się przy granicach TPNu około 07 a delikwent ze schroniska jest w tym czasie znacznie dalej i może rozkoszować się spokojem przez jakieś 3 godziny...To samo tyczy się spokoju w godzinach poprzedzających zmrok. Nocujący poza schroniskami wcześniej wracają z gór gdyż muszą przed zmierzchem dotrzeć do swoich środków lokomocji, a turysta nocujący w schronisku ma kolejną szansę aby rozkoszować się spokojem i samotnością na odciążonych szlakach


To wszystko prawda ale jest to wynik monopolu PTTK na nocleg w TPN.
Tak na marginesie to zachęcam wszystkich do opuszczenia polskich Tatr i wędrówek po znacznie ciekawszych Tatrach Słowackich, Alpach czy Górach Skandynawskich. W dzisiejszych czasach da się coś tam zaplanować i będzie to cenowo o.k.- nawet taniej niż w polskich Tatrach, wystarczy tylko twórczo podejść do tematu.

: 02-11-2009 10:44
autor: tomaszll
Wracając do głównego wątku zamkniętych schronisk PTSM w Kletnie i Lądku chciałbym zwrócić uwagę na pewien aspekt jeszcze nie poruszany.
Pamiętam te schroniska pod koniec lat 90-tych i na początku XXI wieku.
Obiekty te wyremontowano i miały prosty standard turystyczny: czyste toalety, ciepła i zimna woda całodobowo, proste i wygodne łóżka do spania, wyposażona kuchnia, ciepłe pokoje zimą, niskie ceny.
Pamiętam moje wizyty w czerwcu 2000 roku, kręciło się sporo kulturalnych grup młodzieży szkolnej. PTSM wprowadził jakieś 3-dniowe szkolenia dla nauczycieli tak aby mogli prowadzić wycieczki po PTSM'ach unikając restrykcyjnych zapisów o przewodniku sudeckim.

I nagle prawie rok temu decyzja powiatu kłodzkiego o zamknięciu tych obiektów. Trzeba przyznać, że powiat kłodzki przez wiele lat finansował te obiekty w przeciwieństwie do powiatu kamiennogórskiego, który bardzo szybko jeszcze w latach 90-tych bazę zlikwidował.
Długo zastanawiałem się dlaczego tak się stało.
Moja ostatnia wizyta w turystycznej ubytovni w czeskiej Vidnavie rzuciła nowe światło na ten problem.

Gdzieś w internecie przeczytałem, że schroniska te zamknięto bo młodzież szkolna przestała tam jeździć. Nauczyciele stwierdzili, że młodzi ludzie nie chcą spać w takich warunkach gdzie w pokojach wieloosobowych jest więcej łóżek niż wolnej przestrzeni i są dwa prysznice na grupę 30-osobową. Ktoś to podsumował, takie czasy.
A jak przestały zaglądać wycieczki szkolne to w praktyce oznaczało to drastyczny spadek przychodów z noclegów i samorząd podjął decyzję o likwidacji.

Co do tego wszystkiego ma wizyta w Vidnavie. Otóż miasto Vidnava ma turystyczną ubytownię na miarę XXI wieku, co więcej pozyskali unijne pieniądze na remont. Pokoje owszem są wieloosobowe ale obowiązuje pewien standart całkowicie odmienny od wspomnianych obiektów, którym bliżej do obozu jenieckiego niż do pokoju wieloosobowego.
Pokoje wieloosobowe w Vidnavie są ogromne, spałem w czwórce i oprócz łóżek w pokoju były również dwa stoliki, 4 krzesła i dwie szafy oraz lustro. W podobnej wielkości pokoju w Kletnie wstawiono 7 łóżek, zero krzeseł, szaf tylko nocne szafki. Łazienki- jest ich ponad 5! W każdej prysznic, wc, lustro i umywalka. W Kletnie dla podobnej liczby osób tylko 2 prysznice.
Jadalnia z kuchnią-ogromne pomieszczenie, kilka wygodnych stolików, 3 dwupalnikowe stanowiska do gotowania rozmieszczone w odpowiedniej odległości tak aby ludzie nie tłoczyli się przy kuchence, kilka zlewów.
Oprócz tego sala telewizyjna, z której nie korzystałem.
Pamiętam w Lądku małą kuchnię 4 palniki umieszczone w jednym miejscu, jeden zlew i sztuczny tłok jak z kuchni chciały na raz korzystać 3 osoby.
Nie muszę dodawać, że w obiekcie było czysto, ciepło i przytulnie.
Obowiązywała cisza nocna, zero libacji a na noclegu kulturalni ludzie
w różnym przedziale wiekowym.
Zamierzam tam jeszcze kilka razy pojechać i w pewnym momencie napiszę (jeśli obraz się potwierdzi) pozytywną recenzję.

Tak więc samorząd powiatu kłodzkiego zamknął obiekt, w który należało zainwestować i przywrócić do takiego poziomu jak obiekt w Vidnavie
a młodzież szkolna bardzo chętnie by tam jeździła.

W sumie jest to oszczędność, po co wydawać pieniądze jak jest inna baza-czytaj ośrodki wypoczynkowe mniej czy bardziej z wyglądu komunistyczne, których nie trzeba dofinansowywać.
Tylko, że dokument samorządu kłodzkiego o strategii rozwoju, w którym planuje się uruchomienie tanich hosteli w miejscu dawnych
dworców PKP wygląda jak czysta literacka fikcja.

: 02-11-2009 13:14
autor: Lech
tomaszll pisze:Pamiętam moje wizyty w czerwcu 2000 roku, kręciło się sporo kulturalnych grup młodzieży szkolnej. PTSM wprowadził jakieś 3-dniowe szkolenia dla nauczycieli tak aby mogli prowadzić wycieczki po PTSM'ach unikając restrykcyjnych zapisów o przewodniku sudeckim.
Wyobrażasz sobie coś takiego w Czechach, że prowadzi się szkolenia na temat jak poradzić sobie z idiotycznymi przepisami zabijającymi turystykę szkolną? - Zamiast przeszkolić nauczycieli na krótkim podstawowym kursie i jazda młodzieżą w góry. Pierwsza pomoc, opracowanie trasy, jak korzystać z mapy, zasady orientacji w terenie i do przodu. Turystyka szkolna to najlepsza metoda na zdrowie, edukację i pasję, nie jakieś pojechane przepisy, które tą turystykę zabijają. Państwo ma oznaczyć szlak, umożliwić tani nocleg i być w razie czego do ratowania. Państwo ma obowiązki wobec nas, a obowiązkiem jest edukacja i zdrowie. Nie drogie stadiony, nie F16, nie Irak, Iran czy Afganistan. Jak nie zadba się o zdrowie i edukacje to za kilka lat będziemy mieli zamiast społeczeństwa schorowanych debili (proces postępuje). Nie widzicie tego?

W dniach 10-14 czerwca wędrowaliśmy po Sudetach po stronie czeskiej. Fotorelacja tu => http://picasaweb.google.pl/lrugala/Jest ... #slideshow

Na trasie jednej z wycieczek spotkaliśmy grupę dzieci prowadzoną przez dwie nauczycielki. Jak to bywa na szlaku nawiązaliśmy z nimi przyjacielską rozmowę na różne tematy. Pamiętając o toczonej tu dyskusji o obowiązkowych przewodnikach, przy okazji zapytałem na jakich zasadach jest u nich aktualnie organizowana turystyka młodzieżowa. Zapytałem też, czy w górach jest wymagany przewodnik. Widać było u nich spore zdziwienie zadanym pytaniem. Wyjaśniłem im, że w Polsce są takie przepisy. Na to odpowiedziały, że jedynie zajęcia sportowe z młodzieżą, gdzie uczy się horoleżectwa z użyciem sprzętu wspinaczkowego prowadzą osoby specjalnie przeszkolone, ale żeby wymagać przewodnika górskiego od wycieczek chodzących pieszo po wyznakowanych szlakach? Przewodnik górski w ich rozumieniu to ktoś, kto prowadzi po trasach wspinaczkowych. Widać w Czechach nie ma takich bzdurnych przepisów, a nauczyciele prowadzący młodzież nie są szykanowani za prowadzenie wycieczek i karani mandatami, nikt nie zawraca grup bez przewodnika ze szlaku, a swoją kulturą turystyczną i usportowieniem ten mały kraj bije nas na głowę. Czy w Polsce też nie może być normalnie?

: 02-11-2009 19:04
autor: rafhak
Lech pisze: Zamiast przeszkolić nauczycieli na krótkim podstawowym kursie i jazda młodzieżą w góry. Pierwsza pomoc, opracowanie trasy, jak korzystać z mapy, zasady orientacji w terenie i do przodu. Turystyka szkolna to najlepsza metoda na zdrowie, edukację i pasję, nie jakieś pojechane przepisy, które tą turystykę zabijają.

Nie chciałbym, aby moje dziecko pojechało na wycieczkę w góry z nauczycielem, który przeszedł tylko krótki kurs. To stanowczo za mało...
Zgodzę się z Tobą, że turystyka szkolna to najlepsza metoda na zdrowie i edukację, ale nie zgodzę się z tym, że to przepisy turystykę zabijają. Myślę, ze są inne powody.
Ale chyba zbaczamy z głownego wątku. :)

: 02-11-2009 20:40
autor: Lech
rafhak pisze:
Lech pisze: Zamiast przeszkolić nauczycieli na krótkim podstawowym kursie i jazda młodzieżą w góry. Pierwsza pomoc, opracowanie trasy, jak korzystać z mapy, zasady orientacji w terenie i do przodu. Turystyka szkolna to najlepsza metoda na zdrowie, edukację i pasję, nie jakieś pojechane przepisy, które tą turystykę zabijają.
Nie chciałbym, aby moje dziecko pojechało na wycieczkę w góry z nauczycielem, który przeszedł tylko krótki kurs. To stanowczo za mało...
Ciekawe, że w Czechach nie potrzeba żadnych dodatkowych kursów do prowadzenia młodzieży, zwlaszcza latem po znakowanych szlachach turystycznych. W Czechach ludzie po prostu myślką tą częścią ciała, która do tego służy i nikt tam nie twierdzi, że to za malo, ani nie wpada na jakieś idiotyczne pomysły robienia dwuletnich kursow przewodnickich (tyle trwa np. kurs na przewodnika sudeckiego w O/PTTK Jelenie Góra, w SKPS półtora roku).

Więcej takich jak Ty, rafhak, a niedługo nauczycielom w Polsce nie będzie można prowadzić swojej klasy np. na ognisko czy do parku obok szkoły żeby dzieciaki zobaczyły wiewiórki bo Pan Przewodnik lepiej opisze, zadba o bezpieczeństwo niż nauczycielka biologii.
rafhak pisze:Zgodzę się z Tobą, że turystyka szkolna to najlepsza metoda na zdrowie i edukację, ale nie zgodzę się z tym, że to przepisy turystykę zabijają.
Zabijają nie tylko turystykę i krajoznawstwo, ale w ogóle nie slużą rozwojowi sportu i kondycji fizycznej wśród młodzieży. Efekty aż nadto są widoczne. Wystarczy tylko zimą udać się do Czech i zobaczyć ilu tam ludzi porusza się na bieżkach, i porównać jak jest Polsce. U nas grupa każda grupa młodzieży by musiala mieć dodatkowo przewodnika (wielu przewodników nawet nie umie jeździć na nartach), a w Czechach takich bzdur nie ma.

Jeszcze raz powtórzę, co napisałem w poprzednim poście (cytat poniżej) i zapytam: czy czytałeś to w ogole i pomyslałeś co mam tu do przekazania?

Na trasie jednej z wycieczek spotkaliśmy grupę dzieci prowadzoną przez dwie nauczycielki. Jak to bywa na szlaku nawiązaliśmy z nimi przyjacielską rozmowę na różne tematy. Pamiętając o toczonej tu dyskusji o obowiązkowych przewodnikach, przy okazji zapytałem na jakich zasadach jest u nich aktualnie organizowana turystyka młodzieżowa. Zapytałem też, czy w górach jest wymagany przewodnik. Widać było u nich spore zdziwienie zadanym pytaniem. Wyjaśniłem im, że w Polsce są takie przepisy. Na to odpowiedziały, że jedynie zajęcia sportowe z młodzieżą, gdzie uczy się horoleżectwa z użyciem sprzętu wspinaczkowego prowadzą osoby specjalnie przeszkolone, ale żeby wymagać przewodnika górskiego od wycieczek chodzących pieszo po wyznakowanych szlakach? Przewodnik górski w ich rozumieniu to ktoś, kto prowadzi po trasach wspinaczkowych. Widać w Czechach nie ma takich bzdurnych przepisów, a nauczyciele prowadzący młodzież nie są szykanowani za prowadzenie wycieczek i karani mandatami, nikt nie zawraca grup bez przewodnika ze szlaku, a swoją kulturą turystyczną i usportowieniem ten mały kraj bije nas na głowę. Czy w Polsce też nie może być normalnie?

: 02-11-2009 20:55
autor: rafhak
Przeczytałem z wielką uwagą. Tylko czym innym jest wycieczka do parku, a czym innym wycieczka w wyższe góry. Oczywiście absurdem jest wynajmowanie przewodnika w Masyw Ślęży lub Kaczawskie, ale w Karkonosze jak najbardziej uzasadnione.