Lech pisze:Nie można też zapominać, że zdecydowana większość takich osób, nie mając możliwości zetknąć się z edukacją górską w szkole, poznaje góry indywidualnie podejmując często bardzo nierozważne kroki, a turyści indywidualni są przecież sprawcami przeważającej ilości interwencji TOPR-u i GOPR-u, i stanowią przytłaczającą większość ofiar wypadków w górach.
I co w związku z tym? Zakazać indywidualnych wypraw?
Lech pisze:że z pojedyńczych turystów schoniska górskie nie będą miały możliwości się utrzymać, że przecież już wiele z nich jest w stanie wymagającym kapitalnego remontu i sporych inwestycji. I warto wreszcie odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego z polskiej strony mapy Sudetów zniknęły niektóre schroniska górskie, wiele schronisk młodzieżowych, sezonowych studenckich baz namiotowych, tanich stacji turystycznych, kiedy jednocześnie po czeskiej stronie tych gór różne obiekty noclegowe w górach i tanie tzw. turysticke ubytovne mają się całkiem dobrze, a w ostatnich latach po tamtej stronie gór widuję coraz więcej wędrujących grup czeskiej młodzieży i czeskich skautów???
Nie można stawiać prosto znaku równości między Czechami a Polakami. Nie wiem dlaczego, ale Czesi mają dużo bardziej rozwiniętą miłość do gór. A o tym, że problem nie leży tylko w przepisach, świadczy zainteresowanie np. biegówkami - ilu Czechów biega na nartach po górach, a ilu Polaków? I możemy porównywać "segment" turystów indywidualnych, bo tych nie krępują przepisy dot. przewodników.
Problem jest szerszy, znacznie szerszy.
A co do schronisk - powiem szczerze, że jeśli mam do wyboru walące się i śmierdzące schronisko nawet za 5 zł za dobę i obok pokój schludny (nie chodzi o wygody - raczej o czystość), nawet za 50 zł za dobę, to wybaczcie - wolę zapłacić, ale nie nabawić się problemów dermatologicznych. A o tym, że obiekty noclegowo-gastronomiczne o wyższym standardzie niż np. Schronisko pod Śnieżnikiem (:D) są w stanie się utrzymać z tyrustów indywidualnych, to szeroko rozpisywać się chyba nie ma potrzeby.
Lech pisze:Dobre nie nadejdzie dopóki nasze władze nie zrozumieją, że społeczna turystyka wędrówkowa, którą doprowadziły do zaniku, była ważnym czynnikiem wychowaczym służącym edukacji górskiej młodzieży, że turystyka komercyjna jej nie zastąpi, i nie będzie poprawy dopóki nie usuną szlabanów, które przed tamtą turystyką same postawiły.
OK, niech władza nada większe uprawnienia przodownikom górskim lub innym znawcom gór. Niech nie będzie monopolu na przewodników. Niech nastanie turystyczny liberalizm

.
Ciekawym, czy nastąpi wtedy boom, a schroniska będą na nowo wyrastać jak grzyby.
--------------------------------------------------------------------------------------
Z całej dyskusji nasuwa się smutna refleksja - prawdziwi skauci i zdobywcy gór będą powoli stawać się turystami niszowymi. Schroniska - te, które przetrwają (a myślę, że będzie ich niemało) - będą zmuszone myśleć coraz częściej o kliencie wygodniejszym, szukającym wyższego standardu. Ale zostawi w kasie schroniska nie 1 zł za wrzątek i 12 zł za nocleg ze śpiworem, ale 50 zł za wyżywienie i 60 za pokój z TV

.