Strider pisze:Jakoś to tak jest że można w PN budować wyciągi, stoki narciarskie, rozwijać infrastrukturę turystyki masowej itd. a zabrania się survivalowego biwaku..
dokladnie strider... prawo nie jest takie samo dla wszytskich...
przytocze wam pewna historie...
4 lata temu rozbilismy sie namiotami na lace niedaleko cerkwi w smolniku nad sanem w bieszczadach, namiotow bylo sporo, chyba 6 wiec nie dalo sie tego ukryc,impreza, wieczorem ognisko. Rano namierzyli nas mysliwi- wjechali autem na lake pod same nasze namioty (oni nie lamali prawa bo mieli pozwolenie na wjazd do lasu) i zbluzgali nas od najgorszych, ze lamiemy prawo, ze nie mamy szacunku do przyrody, ze zaburzylismy ekosystemy, ze przyroda juz sie tu nie odtworzy bo ja raz na zawsze zniszczylismy, ze tu bylo pastwisko dla lesnych zwierzat bo tu rosnie topinambur i sie pasa dziki i sarenki a my walnelismy ognisko i zgnietlismy trawe i wogole nie mamy sumienia i oni juz to zglosili odpowiednim sluzbom... faktycznie- za jakies 15 min przyjechal lesniczy (robiac autem kolejne koleiny na bezcennej przyrodniczo lace- jakos nikt z nich nie wpadl aby auto zostawic 20m dalej na utwardzonej drodze ktora przyjechal a na lake wejsc pieszo) i ow lesniczy wlepil nam mandat, bo tam rezerwat i cos tam jeszcze i dlugo wymienial zyjatka ktore przez nas przepadly dla ludzkosci i nauki... mandat zaplacilismy i szczerze nawet bylo mi wtedy troche glupio przed sama soba ze zabiwakowalismy w takim miejscu i moze rzeczywiscie cos zaburzylismy, ze to miejsce bylo jakies wyjatkowo cennie i jedyne w swoim rodzaju..
bylam tam przejazdem rok pozniej... na naszej lace z topinamburem stoja wysokie zasieki i ploty , a grunt rozjezdzaja buldozery i koparki- ktos kupil teren i stawia osiedle domkow jednorodzinnych lub jakas baze wypoczynkowa... na cenna przyrodniczo ziemie bylego rezerwatu leje sie beton, sypie zwir, a cisze zakloca nie gitara i moze troche podpite glosy grupki przyjaciol a ryk maszyn i swist wierconego gruntu...
Juz nie ma saren, dzikow i robali cennych dla nauki, juz nie ma ekosystemow dla ktorych my- bylismy ponoc najwiekszymi wrogami spedzajac tam kilka godzin, juz nie ma problemu ze kolejni robotnicy wdeptuja w ziemie tysiace petow, a pobliskim sanem ktory ja zniewazylam myjac tam menazke , plynie zmieszany z betonem szlam..
ale to my nikczemnie zlamalismy prawo i musielismy poniesc kare, to my dowiedzielismy sie ze nie mamy szacunku do przyrody, to nas oklamano pier**** nam glupoty o rezerwacie, cennosciach przyrodniczych , to nas pouczano jak nalezy sie zachowywac w lesie.
To co dzieje sie teraz na lakach pod smolnikiem jest w pelnym majestacie prawa...
do d... z takim prawem!!!
Strider pisze: na swojej stronie Krisek opowiada o tym jak dostał mandat za sprzątanie lasu bez pozwolenia władz..
o prosze! to ja łamie prawo czesciej niz myslalam!

kazdej wiosny sprzatam pobliski las...