Co prawda wędrowałem tam chyba z 5 lat temu, ale stan szlaków był wówczas "w normie". Szczegółów odnośnie obecnego stanu mógłby udzielić Raubritter ex-von Bischofskoppe
pomoc w zaplanowaniu wypadu
Byłam w tamtych stronach w zeszłym roku. Problemów żadnych nie powinieneś mieć, bo to tereny dość uczęszczane. Szłam czerwonym szlakiem z Pokrzywnej, bo wydawał mi się ciekawszy od żółtego (bardziej popularnego), a potem wokół Biskupiej Kopy sobie pochodziliśmy (łącznie ze stroną czeską).
Tu trochę informacji praktycznych: http://www.podroze.hostings.pl/korona/biskupiakopa.htm
Szlakiem z drabinką też przejdziesz bez problemów, więc tylko zaplanować wyjazd i jechać!
Tu trochę informacji praktycznych: http://www.podroze.hostings.pl/korona/biskupiakopa.htm
Szlakiem z drabinką też przejdziesz bez problemów, więc tylko zaplanować wyjazd i jechać!
cezaryol pisze:.
( Ale skoro "jutro ruszamy", to ta informacja jest o dwa dni spóźniona ).
Dokładnie
Śnieg zaczyna się dopiero na Przełęczy pod Kopami i jest on w odmianie bardzo zmrożonej - trzeba bardzo uważać, żeby tyłka sobie nie potrzaskać... albo innej części ciała...
Śnieg kończy się ok. 500-600 poniżej schroniska pod BK (żółty szlak). Nie wiem jak było na czerwonym, ale chyba trochę lepiej, bo ludzie z żółtego spod schroniska zawracali i szli na dół czerwonym
Całkiem przyjemne góry, w tych warunkach pogodowych na 1 dzień w sam raz.
Plany zakładały nocleg w schronisku pod BK, ale brak śniegu spowodował, że dotarlismy tam ok. 14:30. Szkoda było pół dnia siedzieć w schronisku i zeszliśmy na dół. Nocleg udało się załatwić w PTSM w Głuchołazach. A drugi dzień został wykorzystany na szwędanie się po opolskiej ziemi
Jak tylko obrobię zdjęcia, to będzie fotorelacja i więcej szczegółów
apollo pisze:Z dotarciem na Gwarkową Perć nei powinno być większych problemów; jest ona zaznaczona chyba na każdej mapie.
Niestety, mam mapę Express map w skali 1:60 000 (Sudety Wschodnie)
I akurat Gwarkowa Perć jest tam fatalnie zaznaczona. Myślałem, że będziemy nią szli w stronę szczytu, a wyszło, że szliśmy jak wracaliśmy z BK. No i skala też trochę pomieszała w trasie i wyszedł mały chaszczing po rezerwacie... Nic groźnego, ale mam nauczkę, żeby brać poprawkę na skalę mapy
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”