W ramach nadrabiania zaległości w wiadomościach z Dolnego Śląska za czas, gdy podczas "weekendu niepodległościowego" byłem w Beskidzie Małym, natknąłem się na poniższe info:
Pan Władek wyprowadził się z Zakopanego, bo tam tłoczno i głośno i zamieszkał w Sokolcu koło Rzeczki na Dolnym Śląsku. Hoduje owce i z synem inwestuje w rozbudowę okolicy. Teraz szykują się do zimy – barany zaganiają do szopy i tworzą nowy ośrodek zimowy. Przed nimi nie lada wyzwanie: jak dociągnąć wodę z leżącego 200 metrów niżej potoku?
Baca Władek Pawlak powoli zagania swoje owieczki do zimowej szopy. Tydzień temu spadł pierwszy śnieg. Baca jest góralem z krwi i kości, urodził się spod Tatrami. W Góry Sowie przyjechał 35 lat temu wraz z ojcem na wypasy owiec. Tak mu się spodobało, że tu został.
Ziemie my tu kupili, ludzie fajne, tereny fajne. Zwierzęta też zdrowe i pastwiska zdrowe – mówi baca z Przełęczy Sokolej.
Latem baca wyrabia oscypki i bundz. Jego syn Jędrek pierwszy wpadł na pomysł, by na łąkach, gdzie pasą się barany, zbudować też ośrodek narciarski. Ale hodowli owiec nie porzuca.
Owce będę hodował dlatego, że jest to nasza tradycja przywieziona ponad 30 lat temu przez ojca. A zimą dodatkowo zajmiemy się wyciągiem – to dodatkowe pieniądze –twierdzi Jędrek Pawlak.
Dotychczas na przełęczy nic nie budowano, bo nie było wody. Jędrek ze wspólnikiem pompują ją rurami z leżącego 200 metrów niżej potoku. Nie zamieszkałbym już w Zakopanem, dlatego że tam jest przeludnienie, a ten teren dopiero się rozwija – dodaje juhas Jędrek.
Sąsiedzi bacy na granicy Sokolca i Rzeczki wybudowali staw do sztucznego zaśnieżania. Stosują inną technologię pozyskiwania wody. Jesteśmy skazani brać wodę drenażową, czyli z góry. Zbieramy każdą ilość wody, która spływa na dół, dajemy do zbiornika i w tej chwili zbiornik jest pełny – tłumaczy Marian Gojdka, współwłaściciel tamtejszych wyciągów.
http://www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/l ... i/12981516
Sowiogórski baca buduje ośrodek narciarski
Dobre - po co tam to zakopane walnęli w treść jak już 35 lat tam nie mieszka.... pierwsze co pomyślałem że kolo wyjechał stamtąd rok temu i bedzie robił biznes w sowiogórskiej krainie...
W sumie lepiej by brzmiało że wyjechał z Wrocławia z przystankiem w Karpaczu gdzie owce nie miały warunków do życia i przegoniła go jedna wielka komercha i mleko było zielone a podscypki z żurawiną się nie sprzedawały i swą tradycję przeniósł do szopy na sokolą ... za dwa lata będzie pewnie gdzie pojeździć na deskach
[/quote]
W sumie lepiej by brzmiało że wyjechał z Wrocławia z przystankiem w Karpaczu gdzie owce nie miały warunków do życia i przegoniła go jedna wielka komercha i mleko było zielone a podscypki z żurawiną się nie sprzedawały i swą tradycję przeniósł do szopy na sokolą ... za dwa lata będzie pewnie gdzie pojeździć na deskach
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”